Wojna w Gazie: Izrael wygra militarnie, ale nie politycznie / Ian Dudgeon

0
323
Gilad Erdan, Permanent Representative of Israel to the United Nations, addresses the Security Council meeting on the situation in the Middle East, including the Palestinian question.
Oczekuje się, że Izrael wygra wojnę militarną z Hamasem w Strefie Gazy, ale nie wygra politycznie. Wyzwaniem dla Izraela i innych kluczowych interesariuszy jest znalezienie rozwiązania politycznego, które stworzy powojenną stabilność i ukształtuje długoterminowe porozumienie pokojowe, które będzie korzystne zarówno dla Izraela, jak i Palestyny.
Izrael będzie kontynuował bezwzględną wojnę przeciwko Hamasowi (i innym mniejszościowym organizacjom w Strefie Gazy, takim jak Palestyński Islamski Dżihad – PIJ), dopóki nie będzie pewny, że Hamas został zniszczony militarnie i, w maksymalnym możliwym stopniu, instytucjonalnie. Trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi.
Sposób, w jaki Izrael prowadził dotychczas wojnę w jednym z najgęściej zaludnionych środowisk miejskich na świecie, był żywo transmitowany przez międzynarodowe media w ciągu ostatnich sześciu tygodni. Żniwo: około 12 000 zabitych Palestyńczyków, z których większość to kobiety i dzieci nie biorące udziału w walkach; masowe niszczenie obszarów mieszkalnych i innej niezbędnej infrastruktury humanitarnej, w tym szpitali, szkół i innych schronień; wysiedlenie ponad miliona Palestyńczyków z północnej Gazy („ewakuuj się lub ponieś konsekwencje”); oraz bardzo ograniczony dostęp 2,2 miliona mieszkańców Gazy do rozpaczliwie potrzebnej żywności, wody, lekarstw, paliwa i innej krytycznej pomocy międzynarodowej.
Groza ataku Hamasu z 7 października, w tym bardzo duża liczba cywilów będących celem ataku i zabitych oraz wziętych zakładników, a także prawo Izraela do obrony, nie są kwestionowane. Nie wiadomo jednak, jaki był ostateczny cel Hamasu. Czy chodziło o sprowokowanie izraelskiej odpowiedzi, w tym nadmiernego użycia siły, poprzez nieuniknioną zemstę i ujawnienie długotrwałych zarzutów o izraelskie „kary zbiorowe” wobec Palestyńczyków? Czy miało to przyspieszyć porzucenie planów poszerzenia stosunków dyplomatycznych między Izraelem a jego arabskimi sąsiadami, zwłaszcza Arabią Saudyjską? Czy Hamas miał nadzieję, że odpowiedź Izraela wywoła regionalną pożogę z udziałem innych antyizraelskich państw i organizacji niepaństwowych, takich jak Iran i Hezbollah?
Decyzja Stanów Zjednoczonych o ochronie Izraela poprzez szybkie uzupełnienie sił zbrojnych USA w regionie o dwie floty lotniskowców na Morzu Śródziemnym i atomowy okręt podwodny sprawia, że eskalacja wojny od „drobnych” potyczek na granicach Libanu i Zachodniego Brzegu Jordanu do pełnej pożogi jest bardzo mało prawdopodobna. Iran i inne regionalne podmioty antyizraelskie z pewnością zostaną poinformowane bardzo dosadnie, ale pośrednio, o przewidywanych reakcjach USA na jakąkolwiek eskalację.
Niezależnie jednak od intencji Hamasu, społeczność międzynarodowa zareagowała bardzo krytycznie na to, co jest powszechnie postrzegane jako brak proporcjonalności Izraela w użyciu siły, uznanie zbiorowego karania Palestyńczyków i kontrolowanie Strefy Gazy poprzez warunki równoważne oblężeniu.
Na przykład w całym świecie islamskim przywódcy i delegaci 57 krajów islamskich reprezentujących Organizację Współpracy Islamskiej (OIC) i Ligę Arabską wzięli udział we wspólnym spotkaniu w Arabii Saudyjskiej w dniu 11 listopada, podczas którego Sekretarz Generalny OIC wydał oświadczenie, w którym zażądał natychmiastowego zaprzestania trwającej izraelskiej agresji przeciwko narodowi palestyńskiemu, otwarcia trwałych korytarzy humanitarnych, odrzucił przymusowe wysiedlenia Palestyńczyków i dążył do rozwiązania „sprawy palestyńskiej” w oparciu o rozwiązanie dwupaństwowe. Sekretarz generalny OIC nie potępił Hamasu ani innych ruchów islamskich za akty terroryzmu.
Wcześniej, po spotkaniu w Japonii w dniu 8 listopada, ministrowie spraw zagranicznych G7 (USA, Wielka Brytania, Kanada, Francja, Włochy, Niemcy, Japonia i UE) wydali oświadczenie wzywające do przestrzegania prawa międzynarodowego, niezakłóconego dostępu do międzynarodowej pomocy humanitarnej oraz procesu pokojowego opartego na rozwiązaniu dwupaństwowym. Co ważne, potępiono również ataki terrorystyczne Hamasu na Izrael, ale także „ekstremistyczną przemoc” izraelskich osadników wobec Palestyńczyków. Ta próba „zrównoważenia” zapowiada również bardzo istotną przeszkodę w negocjowaniu jakiegokolwiek rozwiązania dwupaństwowego w postaci nielegalnych izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu, obejmujących ponad 500 000 osadników.
W szerszym ujęciu, debaty Zgromadzenia Ogólnego ONZ i Rady Bezpieczeństwa na temat Strefy Gazy od 7 października nie tylko ujawniły konkretne obawy humanitarne urzędników ONZ, zwłaszcza UNRWA (Agencji Pomocy Uchodźcom Palestyńskim), UNICEF (Funduszu na rzecz Dzieci), UNOCHA (Koordynacji Pomocy Humanitarnej) i WHO (Zdrowia) w związku z wojną Izraela z Hamasem, ale także ujawniły głębokie napięcia między ONZ a Izraelem w związku z polityką tego ostatniego w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, sięgające dziesięcioleci wstecz. Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres odniósł się do tego ostatniego podczas ognistej debaty Rady Bezpieczeństwa w dniu 24 października. Skłoniło to ambasadora Izraela w ONZ do zażądania dymisji Guterresa, co zostało powtórzone przez ministra spraw zagranicznych Izraela w Genewie 10 listopada.
Szczególnie w krajach zachodnich, które są generalnie proizraelskie i do niedawna były w dużej mierze bezkrytyczne wobec działań Izraela, wywarło to głęboki wpływ. Ich reakcje nie są już bezwarunkowe. Obecnie koncentrują się one na naleganiu, aby izraelskie działania wojskowe i cywilne były zgodne z prawem międzynarodowym, aby pilnie przywrócono trwałe korytarze humanitarne umożliwiające wszelkie formy pomocy oraz aby umożliwiały to „przerwy” wojskowe. Dwie inne kwestie, które mają kluczowe znaczenie dla zainteresowanych stron, to kto będzie zarządzał i odbudowywał Strefę Gazy po zakończeniu wojny, a w dłuższej perspektywie, jak przekształcić rozwiązanie dwupaństwowe, które zapewni prawdziwe bezpieczeństwo i niezależność zarówno Izraelowi, jak i Palestynie.
Odpowiedź Izraela na tę zmianę była jednoznaczna: nie zgodzi się na żadne „zawieszenie broni”, dopóki Hamas nie zostanie zniszczony, chociaż zgodził się na „przerwy” w celach humanitarnych. Jednak w wywiadzie udzielonym 12 listopada izraelski premier Benjamin Netanjahu nie wyraził żadnej wizji przyszłości Gazy poza znalezieniem „cywilnego rządu”, który zarządzałby „enklawą” i utrzymaniem przez Izrael odpowiedzialności za bezpieczeństwo Gazy na czas nieokreślony.
A dzisiejszy bilans? Pod względem militarnym można oczekiwać, że Izrael „zniszczy” Hamas. Jednak pod względem politycznym, w najlepszym razie, w regionie będzie panował impas, a trzymając się obecnej polityki i taktyki, Izrael stracił znaczącą pozycję międzynarodową, w tym wśród tradycyjnych sojuszników i przyjaciół.
Odwrócenie tego trendu będzie dużym wyzwaniem. Według byłego premiera Izraela Ehuda Baraka, częścią tego rozwiązania musi być usunięcie Netanjahu ze stanowiska premiera i jego ultraprawicowego rządu koalicyjnego.
Znalezienie cywilnego rządu, który skutecznie zarządzałby Strefą Gazy po wojnie, będzie bardzo trudne. Rozszerzenie mandatu Autonomii Palestyńskiej (PA) jest jednym z sugerowanych rozwiązań, ale jego wadą jest to, że rząd PA jest powszechnie postrzegany jako beznadziejnie skorumpowany i nieefektywny. A co z misją pod auspicjami ONZ? Biorąc pod uwagę zły stan stosunków ONZ z Izraelem, czy Izrael zgodziłby się na takie rozwiązanie? Jakie państwa miałyby wchodzić w skład takiej misji: tylko państwa regionalne, coś w rodzaju Regionalnej Misji Wsparcia na Wyspach Salomona (RAMSI), czy też państwa z szerszego zakresu? Ale których państw nie uwzględniać? Gdzie zmieściłby się Iran lub czy mógłby się zmieścić, biorąc pod uwagę jego obecną politykę wobec Izraela? Kto stanąłby na czele takiej misji? Arabia Saudyjska? Ponadto, czy misja byłaby odpowiedzialna za bezpieczeństwo w Strefie Gazy? Czy możliwa byłaby sytuacja, w której Izrael zachowałby ostateczną odpowiedzialność za bezpieczeństwo i prawo swoich sił bezpieczeństwa do wkroczenia w dowolnym momencie w celu ścigania postrzeganego zagrożenia? Stany Zjednoczone badają obecnie te opcje z państwami regionalnymi i innymi.
Znalezienie realnej formuły dla wiarygodnego rozwiązania dwupaństwowego będzie większym wyzwaniem. Sukces wśród kluczowych interesariuszy w Gazie byłby niezbędnym warunkiem wstępnym.
20 LISTOPADA 2023 R
Autor: Ian Dudgeon

Ian Dudgeon jest starszym analitykiem spraw międzynarodowych i byłym prezesem oddziału ACT Australijskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (AIIA)

Ten artykuł został opublikowany na licencji Creative Commons i może zostać ponownie opublikowany z podaniem autorstwa.

Link do artykułu:

The War in Gaza: Israel Will Win Militarily But Not Politically