Dlaczego Donald Trump przegrywa wojnę w kraju / Dawid Smith

0
144

6 March: The aftermath of US-Israeli airstrikes in Tehran. By Avash Media, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=185593018

Żaden prezydent USA w historii nie wypowiedział wojny z mniejszym poparciem społecznym niż Donald Trump dla wojny w Iranie. Nawet szeroko krytykowana interwencja Baracka Obamy w Libii rozpoczęła się w 2011 roku z poparciem 60% Amerykanów. Nie ma żadnego sondażu, który pokazywałby, że większość Amerykanów popiera wojnę z Iranem, a wiele  sondaży pokazuje wyraźną większość przeciwko niej. A wojny zazwyczaj tracą poparcie społeczne w miarę trwania.
Trump nie opowiedział się publicznie za wojną przed jej rozpoczęciem, ponieważ wolał szybkie, zaskakujące ataki, którym towarzyszyła teatralna atmosfera napięcia. Przedstawił ogromną koncentrację sił zbrojnych w Zatoce Perskiej jako taktykę negocjacyjną pod presją w krótkotrwałych negocjacjach dotyczących wzbogacania uranu przez Iran.
Trumpa niewątpliwie ośmielił taktyczny sukces, jakim było obalenie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, choć i to nie spodobało się Amerykanom.
Wojny niekoniecznie są lepsze, gdy rząd USA wkłada ogromny wysiłek w ich uzasadnienie. W końcu uzasadnienie katastrofalnej wojny w Iraku opierało się na błędnych przekonaniach, zniekształceniach i fałszach. Jednak całkowicie ignorując amerykańską opinię publiczną przed wojną, Trump popada teraz w kłopoty, próbując z nią walczyć.

Amerykanie nie lubią postrzegać siebie jako agresorów

Politolog Bruce Jentleson argumentował, że poparcie społeczne dla wojny w Stanach Zjednoczonych zależy nie tylko od jej przebiegu, ale także od zrozumienia przez społeczeństwo jej celów. Społeczeństwo amerykańskie znacznie chętniej popiera wojny mające na celu narzucenie ograniczeń mocarstwom agresywnym niż wojny mające na celu wprowadzenie zmian politycznych w innych krajach.
Teoria ta wyjaśnia, dlaczego administracja Busha tak usilnie starała się udowodnić, że Irak posiada broń masowego rażenia i ma związek z atakami terrorystycznymi z 11 września, chociaż celem wojny w Iraku była „zmiana reżimu”.
Zmiana reżimu jest również, co oczywiste, celem wojny z Iranem. Trump mówił o tym  od miesięcy i wciąż o tym mówi.
Dopiero gdy bomby zaczęły spadać na Iran, Trump i jego administracja zaczęli argumentować, że Iran stanowi „bezpośrednie zagrożenie” dla USA. Nie było to zbyt przekonujące.

 

W końcu Trump do niedawna chwalił się, że rok wcześniej „ całkowicie zniszczył ” irański program nuklearny. W nagraniu wideo opublikowanym wkrótce po atakach Trump narzekał na kryzys zakładników w Teheranie w 1979 rokuatak Hezbollahu na amerykańskich marines w Bejrucie w 1983 roku oraz bombardowanie okrętu USS Cole w 2000 roku, w którym, jak stwierdził, Iran „prawdopodobnie brał udział”.
Sekretarz stanu Marco Rubio musiał przedstawić zawiły argument, że Stany Zjednoczone działały w ramach prewencyjnej samoobrony, ponieważ wiedziały, że Izrael zamierza zaatakować Iran, a Iran odpowie atakami na Amerykanów na Bliskim Wschodzie.
Nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów w kraju, który coraz bardziej obawia się IzraelaSondaż Gallupa, opublikowany tuż przed wybuchem wojny, pokazał, że po raz pierwszy w tym stuleciu więcej Amerykanów deklaruje sympatię do Palestyńczyków niż do Izraelczyków. Ostatnio największy spadek poparcia dla Izraela odnotowano wśród osób niezależnych, których poglądy uległy znaczącej zmianie podczas wojny w Strefie Gazy.
Tucker Carlson, najgłośniejszy krytyk wojny z Iranem na prawicy, natychmiast nazwał ją „wojną Izraela ”. Joe Rogan, wpływowa postać wśród rozczarowanych młodych mężczyzn popierających Trumpa w wyborach w 2024 roku, powiedział, że czują się „zdradzeni” przez wojnę.
Tymczasem sekretarz obrony Pete Hegseth próbował przekonać Amerykanów do wojny, chełpiąc się śmiercią, zniszczeniem i strachem, jakie zadaje się Iranowi. Choć śledztwa wykazują, że armia amerykańska była odpowiedzialna za zbombardowanie szkoły, w którym zginęło ponad sto dzieci, Hegseth odrzuca zasady zaangażowania militarnego jako „głupie”. Najnowszy sondaż Quinnipiac Poll wykazał, że wskaźnik poparcia dla Hegsetha wynosi 37%.

Amerykanie nie są gotowi na poświęcenie

Pomimo głośnych przeciwników, takich jak Carlson i Marjorie Taylor GreeneTrump wciąż ma po swojej stronie większość zwolenników MAGA. Nigdy tak naprawdę nie sprzeciwiali się wojnom zagranicznym. Nienawidzili przegrywać wojen zagranicznych, a Trump obiecuje im szybkie zwycięstwo w Iranie.
Ale Trump nie przygotował ich ani nikogo innego, w tym swojego gabinetu, na koszty, jakie przyniesie ta wojna. Zwłaszcza na zakłócenia na światowych rynkach ropy naftowej, które Międzynarodowa Agencja Energetyczna określa jako największe w historii, a które podniosą koszty wszystkiego, od podróży po żywność.
Retoryka Trumpa o cenie wojny nie była wcale Churchillowska. Pewnej nocy napisał w mediach społecznościowych, że krótkotrwały wzrost cen ropy to „bardzo niska cena za USA, świat, bezpieczeństwo i pokój. TYLKO GŁUPCY MYŚLĄ INACZEJ!”
Jednak następnego dnia zmuszony był uspokoić rynki, twierdząc, że wojna dobiegła już prawie końca.
Reżim irański, którego głównym celem jest przetrwanie, doskonale zdaje sobie sprawę z politycznej i gospodarczej słabości Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników z Bliskiego Wschodu. Wygląda na to, że to właśnie one są jego celem.
Na początku wojny pozornie rozproszone ataki Iranu na infrastrukturę, ambasady i hotele w państwach Zatoki Perskiej były źródłem rozbawienia dla niektórych amerykańskich komentatorów. Ostatecznie jednak wystarczyły one do wstrzymania produkcji energii i transportu na znacznych obszarach, powodując znacznie większe straty, niż Trump i jego zwolennicy się spodziewali.
Trump już borykał się z tym samym problemem wewnętrznym, z którym zmagał się Joe Biden. Nie ma znaczenia, ile razy będziesz mówić Amerykanom o dodatnim PKB, giełdzie i zatrudnieniu; jeśli będą zmagać się z kosztami utrzymania, ich ocena zarówno gospodarki, jak i prezydenta będzie negatywna.

Oświadczenie informacyjne

David Smith nie pracuje, nie doradza, nie posiada udziałów ani nie otrzymuje dofinansowania od żadnej firmy ani organizacji, która mogłaby odnieść korzyść z niniejszego artykułu. Nie ujawnił również żadnych powiązań wykraczających poza jego obowiązki akademickie.

Wzmacniacz

Uniwersytet w Sydney zapewnia finansowanie jako członek The Conversation AU.

Zobacz wszystkich partnerów

DOI

https://doi.org/10.64628/AA.hk9jfw5ke

CC BY ND

We believe in the free flow of information
Republish our articles for free, online or in print, under Creative Commons licence.
Powyższy artykuł publikowany był pierwotnie na stronie The Conversation.