Nieoczywista retrospektywa (Wystawa prac Sławomira Grabowego. Galeria Punkt, Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki) /

0
134
Zacny jubileusz
W tym roku Sławomir Grabowy świętuje pięćdziesięciolecie pracy twórczej i czterdziestolecie pierwszej wystawy w GTPS- ie.
„Ta wystawa to jest pokazanie moje drogi, która przyniosła mi osiemdziesiąt nagród, w tym dwadzieścia międzynarodowych. Jest to droga do własnego charakteru pisma, którą uważam dla artysty za najważniejsze co mu się w życiu może przydarzyć”
Sławomir Grabowy
Pierwsza nagroda to Biennale w Krakowie w 1988 roku, ostatnia – Triennale w Bangkoku w 2019.
Życie twórcze artysty to trzydzieści wystaw indywidualnych i udział w trzystu czterdziestu zbiorowych. Na liście miejsc, w których eksponowano dzieła artysty są: XYLON Museum Schwetzingen (2001), Edmonton SNAP Gallery (2008), Wydział Sztuk Pięknych w Toruniu (UMK 2017) oraz Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie (dwie wystawy w 2013 i 2018 roku).
„Starałem się, żeby to było skromne. Żeby czerń była na właściwym miejscu w stosunku do bieli. Na tym polega cały kunszt”
Sławomir Grabowy
Zaczęło się w szkole
Pierwsza praca pokazana na wystawie powstała jeszcze w szkole – na drugim roku (1969), w pracowni profesora Rajmund Pietkiewicza. Profesor preferował albo postimpresjonizm i ostre kolory, albo brązowe „sosy”. Obraz Grabowego został namalowany „płasko”. Artysta obawiał się reakcji profesora, któremu taki styl nie mógł się spodobać. Okazało się, że do pracy profesor nie miał żadnych uwag- „Bardzo się cieszę panie Grabowy, bardzo się cieszę”. Tak brzmiała najlepsza korekta jaką Sławomir Grabowy otrzymał w życiu.
Sławomir Grabowy dyplom obronił w 1973 roku ale już dostał pierwszą w życiu nagrodę w szkolnym konkursie i od tego wydarzenia liczy swoją drogę artystyczną.
Pomorska Grafika Roku
Sławomir Grabowy w 1984 roku dostał wyróżnienie honorowe za grafikę, którą (jak twierdzi) odważył się przynieść na konkurs. Do dzisiaj pamięta laudację Zofii Watrak, która komentując werdykt powiedziała, że „wyróżnienie honorowe dla Grabowego to trochę mało”. Wyróżnioną pracę również możemy zobaczyć na wystawie.
Rysowanie nożem
Najnowsze prace zaprezentowane na wystawie powstały przy użyciu specjalnej techniki wymyślonej przez artystę. Jest to kontynuacja jego doświadczeń, szczególnie prac tworzonych dla niewidomych. Są to dwa rysunki powieszone symetrycznie po dwóch stronach Galerii. Stojąc pośrodku i wyciągając przed siebie ręce wskażemy je. Jedna jest w kolorze niebieskim, druga – czerwonym. Jako jedyne na wystawie są bez szyb i mogłem, za pozwoleniem artysty, dotknąć je. Było to niezwykłe dla mnie przeżycie – od lat obcuję z dziełami sztuki z wyłączeniem bezpośredniego kontaktu. Raz nawet zostałem upomniany w całkiem dobrej galerii przez panią pilnującą, żebym nie oglądał działa ze zbyt bliskiej perspektywy. Pamiętam do dziś tamto dzieło – było przestrzenne i wręcz prowokowało do zajrzenia w jego głąb. Dlatego możliwość dotknięcia wytworu artysty było dla mnie wyjątkowym wydarzeniem.
Pierwszy z tych rysunków powstał w 2010 roku, drugi w 2024. Obserwując je na jednej wystawie można zauważyć, że upływ czasu nie wpłynął na zmianę techniki i charakter tych rysunków. Różnią się jedynie zastosowanym kolorem.
Zanim artysta zdradził mi technikę rysowania nożem, moje skojarzenia związane z tymi pracami powędrowały w kierunku drutu kolczastego. Zobaczyłem w tym rysunku rzędy drutu – nieregularnego, ostrego. Ostre narzędzie, jakim rysunek został wykonany idealnie korespondowało z moimi pierwszymi skojarzeniami. Jakby coś ponad normalnymi zmysłami kierowało moją myśl ku ostrym przedmiotom.
„Te rysunki to są listy. Albo jest to list do D. (czyli do żony), a listy do siebie – te ostanie. Mam bardzo dużą potrzebę pisania do żony. Nie wiem, czy odczytuje te moje listy zgodnie z moimi intencjami. Pisanie do siebie jest trochę bez sensu”.
Sławomir Grabowy
Listy „korespondują” ze sobą nie tylko dzięki temu, że są powieszone naprzeciwko siebie. Zwracają uwagę podobną fakturą, a użycie dwóch różnych kolorów może sugerować, że jest to list i odpowiedź na niego. Czerwony to list do żony, niebieski – odpowiedź do siebie. Ostatni jest sygnowany na 2024 rok.
Rysunki pstrykane
To kolejna nietypowa technika stosowana przez artystę. Wykorzystuje do niej szczoteczkę do zębów i ołówek. Wszystko wykonane jest na czarnym papierze.
„Bierzemy szczoteczkę do zębów, rzadką farbę emulsyjną, białą i pstrykamy. Przez kilka ładnych lat bardzo dobrze się bawiłem wykorzystując tę moją metodę”.
Sławomir Grabowy
Efekt jest zadziwiający, chociaż rysunki wyglądają na wykonane metodami tradycyjnymi. Rysunek nosi tytuł „Piękno ziemi bułgarskiej”, której artysta nigdy nie widział. To trochę jak z Jules’em Vernem, który pięknie opisywał nam odległe kontynenty (a nawet kosmos) nie ruszając się zza własnego biurka. Ziemia bułgarska to zatem wyimaginowana przestrzeń istniejąca głównie w wyobraźni. Nie ma większego związku z faktyczną bułgarską przestrzenia.
„Czasem tytuły są mylące dla widza. Artysta wstaje skoro świt: jest ledwo żywy, coś mu wpada do głowy, zatrzymuje i nadaje tytuł obrazowi”.
Sławomir Grabowy
Kreska, z której artysta jest znany
Najbardziej charakterystyczna dla Sławomira Grabowego jest metoda kreskowa. Prawdopodobnie wpływ na jej wybór jako środka artystycznej wypowiedzi miały dwa doświadczenia. Pierwszym z nich były problemy z odbitkami pierwszych grafik. Duże przestrzenie bieli (niezadrukowane) były kłopotliwe do osiągnięcia bez ich pobrudzenia. Drugim doświadczeniem była struktura drewnianych domów wśród których wychował się artysta. To ten deseń drewna charakterystyczny dla wiejskich, augustowskich, domostw spowodował, że tak bardzo artysta je polubił i wykorzystuje. Stały się tym poszukiwanym charakterem pisma.
„Pod wpływem słońca i deszczu drewno pęka. Tak sobie patrzyłem na te ściany i pomyślałem – to przecież jest żywa grafika. Tylko jak to zrobić? Być może stąd te moje kreski się wzięły? Być może ze sztuki ludowej – drzeworytów ludowych”.
Sławomir Grabowy
Na kilka lat Sławomir Grabowy zarzucił tę technikę. Wrócił do niej w 1985 roku. Wówczas zrobił jedną, dużą grafikę, którą wysłał na konkurs graficzny im. Józefa Gielniaka do Jeleniej Góry. W miejscu przesyconym polskimi linorytnikami dostał dwie nagrody. Po tym sukcesie postanowił pozostać przy grafice i zaniechał dalszych poszukiwań własnego wyrazu artystycznego.
„W sztuce własnego charakteru pisma szukałem naszą starą, polską metodą – prób i błędów. Nie da się ukryć. Prace są bardzo różnorodne.”
Sławomir Grabowy
Symetryczna matryca
Dwie prace artysty zaprezentowane na wystawie są wykonane przez dwukrotne zadrukowanie papieru przez odwróconą matrycę. Pozwalało to na stworzenie dwa razy większej grafiki. Prace są zatem symetryczne, ale na pierwszy rzut oka bardzo trudno to dostrzec – ja dostrzegłem po zwrócenia mi na ten fakt uwagi. Po latach taką samą metodę zastosował Łukasz Cywicki z Poznania.
„Metodą prób i błędów dochodziłem do moich kresek i zostałem przy nich. I te kreski przyniosły mi tyle nagród. W 2000 roku doszedł rysunek, a potem zacząłem stosować technikę rysowania nożem”.
Sławomir Grabowy
Plastikoryt
Tworzenie matryc na podłożu plastikowym to kolejna dziedzina, w której lubi pracować Sławomir Grabowy. W przypadku tego materiału również opracował swoja technikę, polegająca na wykorzystania grzbietu noża zamiast wydłubywania dłutkiem. Tak powstała matryca daje możliwość wykonania całkiem dużej ilości odbitek.
Za to drzeworyt był bardzo krótkim epizodem w twórczych poszukiwaniach artysty.
Drugą dziedziną, której nie lubi artysta jest akwarela. Nigdy jej nie stosował i nie zamierza tego robić. Za to rysunek jest dla Sławomira Grabowego bardzo ważny. Traktuje go jako technikę pierwotną względem wszystkich innych technik malarskich.
Mała forma sześćdziesięciolatka
Małe formy graficzne Sławomir Grabowy postrzegał jako niezbyt poważne. Aż do czasu, kiedy wziął udział w pierwszej wystawie w Łodzi w 1989 roku. Na wystawie możemy zobaczyć pierwszą pracę odbitą na papierze listowym. Za zgłoszone do konkursu prace artysta dostał dwa medale.
Potem przyszły zaproszenia na wystawy exlibrisów. Bardzo późno wszedł w ten rodzaj działalności artystycznej. Artysta zrobił bardzo dużo exlibrisów. Jednym z osób, któremu ozdobił swoją bibliotekę exlibrisem Sławomira Grabowego był Andrzej Waśkiewicz.
Pomięte gazety
Innym motywem, którym posługuje się Sławomir Grabowy jest motyw pomiętych gazet, różnych szmat i materiałów. Dzięki temu motywowi powstają zaskakujące kompozycje. Prace nie są bezpośrednim przeniesieniem faktur tych materiałów przez ich odbicie. Faktury ich są tworzone przez zastosowanie naturalnych metod malarskich – piórko i tusz są wykorzystywane w miejscach, gdzie mamy wrażenie odbitych tkanin i pomiętych gazet. Wykorzystując te faktury artysta chciał uzyskać jak największe podobieństwo do jego grafik tworzonych techniką malarską.
Wartość obrazu
Jeden z najciekawszych, moim zdaniem, obrazów powstał w piętnaście minut. Został stworzony jakby przez przypadek na fińskim plenerze. Po zakończeniu pracy nad poważną grafiką artysta postanowił zrobić coś w czasie, który mu pozostał. Wykorzystał dostępne proste materiały i powstała bardzo ciekawa kompozycja. Charakteryzuje się niezwykłym liternictwem z fińskiej gazety.
Jednak czas poświęcony obrazowi przekłada się na jego większą lub mniejszą wartość. Jeśli artysta poświęcił rok życia na namalowanie obrazu to ile powinien za niego dostać pieniędzy? Czy nie upokarzamy go proponując niezbyt wygórowaną kwotę? Mistrz nie sądzi, że ilość czasu poświęcona stworzenia dzieła ma przełożenie na jego wartość.
„Bez sensu jest mówienie, że skoro ja pracowałem nad tym tak dużo czasu to musi być dobre”.
Sławomir Grabowy
Motywy sakralne
Na wystawie można zobaczyć szkolne grafiki stworzone pod okiem profesora Wiesława Karolaka. Prace powstały w linoleum. Są one inspirowane sztuką ludową. Dla mnie są one w charakterze i klimacie podobnym do drzeworytów góralskich. Duża część sukcesu polegała na zastosowaniu odpowiedniego materiału. Dawał on lepsze wyniki niż stosowane wówczas materiały zastępcze – nie pozwalające na uzyskane wystarczającej precyzji.
Grafiki są zrobione na wzór stosowanych w Biblii pauperum, które jeszcze możemy zobaczyć na starych ołtarzach. Są obrazkową opowieścią historii znanych nam z Biblii.
Kolejna inspiracją sakralną był Jan Paweł II. Linoryt powstał w związku z wizytą papieża w Trójmieście w 1999 roku.
„Robiłem te swoje kreski i pomyślałem, że może jest już czas, żeby w końcu narysować papieża”.
Sławomir Grabowy
Bibliofilska Biblia
Ciekawą grafiką jest niepozornie wyglądająca grafika sakralna, która powstała w 2006 roku w związku z wydaniem przez jedno z poznańskich wydawnictw Pisma Świętego z grafikami współczesnych artystów polskich. Biblia ma pokaźne wymiary 35,5×25 cm. i waży 5 kilogramów. Nakład to 120 egzemplarzy, które trafiły do bibliofili.
Drewniana płaskorzeźba
Najbardziej nietypową pracą jest płaskorzeźba – drewniany tryptyk wykonany w Kętrzynie w 1983 roku. Wygląda jak miniaturka trzyskrzydłowego ołtarza ze starego kościoła. Prezentuje się świetnie zarówno zamknięta jak i otwarta. Warto na nią zwrócić uwagę, mimo, że odbiega od całej reszty zaprezentowanych na wystawie dzieł.
„To jest coś co lubię najbardziej- dłubanie w drewnie. Bardzo lubię pracować przy płaskorzeźbach. Ponieważ całe życie spędziłem z radością przy pracy to chyba można powiedzieć, że się opłaciło”.
Sławomir Grabowy
Odcień bieli
Oglądając dzisiaj grafiki odbite wiele lat temu nie sposób nie dostrzec, że kolor papieru uległ zmianie. To efekt, z którym zmagają się wszyscy chyba konserwatorzy grafik od opiekunów gdańskich odbitek Durera począwszy. Z czasem papier użyty w grafikach Sławomira Grabowego jakby zyskał na jakości. Zapytałem artystę o jego rodzaj:
„Ja nie robię grafik na dobrych papierach. Ja robię dobrze na byle jakich papierach”
Sławomir Grabowy
Pedagogika rozumiana specyficznie
Sławomir Grabowy nie czuje się dobrze w roli nauczyciela. Bycie „najmądrzejszym w klasie” z racji przyznanej funkcji chyba go nie inspiruje i nie motywuje do pracy z uczniami. Bliskie mu jest hasło, jakie zobaczył kiedyś na szkole swoich dzieci „Człowiek rodzi się mądrym, ale nadchodzi taki czas, że musi iść do szkoły”. Jak na absolwenta Studium Nauczycielskiego to bardzo mocne stwierdzenia, którego tenże nie boi się wyrazić.
Stanisław Fijałkowski
Zbieg okoliczności potrafi zmienić ludzkie życie. Sławomir Grabowy planował całkiem inną karierę – chciał być nauczycielem. W czasie nauki w Studium Nauczycielskim przez przypadek trafił na wystawę:
„Byliśmy z kolegami w Toruniu – szukaliśmy krzywej wieży i zobaczyliśmy plakat zapraszający na wystawę grafik Stanisława Fijałkowskiego. Wówczas nic nie wiedziałem o grafice. Grafiki Stanisława Fijałkowskiego to było absolutne olśnienie! Pierwszy raz w życiu widziałem coś takiego, pierwszy raz widziałem Fijałkowskiego. Stałem oszołomiony – byłem zaskoczony, że wolno tworzyć w taki sposób. Potem zapraszał mnie na swoje wystawy – zaważył na moich decyzjach życiowych. Gdyby ktoś wówczas powiedziałby mi, że po latach razem ze Stanisławem Fijałkowskim i Stefanem Suberlakiem będę w jednym albumie jako laureat międzynarodowych nagród w dziedzinie grafiki – nie uwierzyłbym. Nawet o tym nie marzyłem. Warto marzyć w każdym wieku!”.
Sławomir Grabowy
Jeden z osiemnastu
Tradycyjnie w moich relacjach z wystaw lubię dokładnie obejrzeć jeden obraz i na nim skupić moją uwagę. Na wystawie Sławomira Grabowego wybrałem pracę stworzoną w kwadrans na plenerze w Finlandii w 1987 roku.
Pierwsze skojarzenie to trudna do określenia powierzchnia o strukturze materiału, pogiętej koszuli. Wewnątrz fragment w innym odcieniu – jakby fotografia drzew. Drzewa niemalże przenikają do głównego motywu, mimo, że są oddzielone od niego wyraźną ramką. Dominują kolory sepii i szarości wewnętrznego obrazu drzew. Wszystko przywołuje starodruki, na których w centrum znajdował się na przykład tekst przepisu prawnego, a na zewnątrz komentarz do tego przepisu. Wrażenie to jest potęgowane przy bliższym spojrzeniu – okazuje się, że w materii znajdują się znaki pochodzące z fińskiej gazety. Tekst jest niezrozumiały dla nas – język pochodzi z rodziny języków ugrofińskich, dla nas szczególnie trudnych do zrozumienia. Można odnieść wrażenie, że autor chce nas zmusić do interpretacji obrazu będącego wewnątrz. Komentarz jest dla nas niezrozumiały – widz jest zdany wyłącznie na siebie. Wszelkie pomoce interpretacyjne są pozorne. Możemy odczytać cyfry, pojedyncze symbole literowe, które nie łączą się w żaden zrozumiały ciąg znaczeń. Może jest to zachęta ze strony artysty, żebyśmy sami interpretowali jego działo. Dany nam znak, że w rozumieniu jego sztuki jesteśmy zdani wyłącznie na siebie, żaden komentarz nie jest w stanie nam pomóc w zrozumieniu sensu obrazu?
Drzewa w głównej części obrazu wiodą nas ku pięknym leśnym przestrzeniom Finlandii. Tak właśnie ja wyobrażam sobie Finlandię: dużo drzew, spokój, cisza i absolutny brak pośpiechu: świat na granicy bezruchu. To wszystko można zobaczyć w tym obrazie. Czy tak wygląda Finlandia? Nie wiem. Nigdy tam nie byłem. Podobnie jak artysta w Bułgarii choć namalował „Piękno ziemi bułgarskiej”.
Pejzaż jest wewnątrz obrazu– na zewnątrz jest niezrozumiały komunikat prasowy. Czy to dla nas informacja, że powinniśmy sami doświadczać, zamiast opierać się na cudzych interpretacjach? Być może. Jako usiłujący opowiedzieć nieopowiedziane, czuję w tej chwil, że powinienem przestać lub wręcz odradzić przyjęcie mojej interpretacji tego obrazu. Współczesna sztuka funkcjonuje na styku komunikatu jaki twórca wysyła w stronę odbiorcy i tego jak odbiorca dany mu komunikat odczyta. Każdy zrobi inaczej, każdy przefiltruje komunikat twórcy przez bagaż swoich doświadczeń, własnej estetyki i wrażliwości. Każdy zobaczy inny obraz i to w sztuce jest najważniejsze. Zachęcam do dokonania własnych obserwacji i podjęcia prób interpretacyjnych.
Sztuka interpretacji
„Interpretacja widza jest zawsze ciekawa. Niektórzy artyści uważają, że wiedzą lepiej jak interpretować dzieło, oni je stworzyli – od widza wymagają tego samego. To jest najgorsze co się może zdarzyć w relacjach artysty z odbiorcą”
Sławomir Grabowy
Swobodnej interpretacji wypada zatem życzyć sobie przy obcowaniu nie tylko w przypadku dzieł Sławomira Grabowego
Tekst i zdjęcia Marian Walczak