Ataki tegorocznej zimy (Przyczyny zmian klimatycznych).

0
499

Ataki tegorocznej zimy
(Przyczyny zmian klimatycznych).

Za nami dopiero połowa tegorocznej zimy meteorologicznej, a już dziś możemy założyć, że ta będzie jedną z chłodniejszych w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Oczywiście obecne ochłodzenie klimatu w świecie, tak jak i wszystkie poprzednie, nie rozkłada się równomiernie, ale w niektórych regionach świata tej zimy mieliśmy już do czynienia z bardzo ostrymi jej atakami. Tegoroczne nastąpiły stosunkowo wcześnie, aż kilkanaście dni przed 1 grudnia (dniem uznawanym za początek zimy meteorologicznej), bo już 19 listopada.

Zaskoczyła wówczas mieszkańców znajdującego się na Dalekim Wschodzie Władywostoku. Niektórzy dziennikarze pisali wówczas wręcz o apokalipsie. Miasto to przemieniło się w ciągu jednego dnia w krainę lodu. Podobno tak ciężkich warunków pogodowych nie było tam od trzydziestu lat. Opady deszczu lodowego w postaci ziaren lodu o średnicy 1-3 mm, silny północny wiatr, spadki temperatur do – 50 st. C, zamarznięta ziemia i setki zerwanych linii energetycznych dosłownie na jakiś czas sparaliżowało miasto. Wprowadzono stan wyjątkowy. Ponad 150 tys. osób zostało bez prądu. Kilka osób zamarzło.

Kolejne uderzenie tegorocznej zimy nastąpiło w Szwajcarii, Francji, Austrii, Niemczech, Włoszech i w Czechach. We wschodnich Alpach miejscami spadło już pod koniec września nawet ponad metr śniegu. Był to nowy rekord ochłodzenia na tym obszarze dla tej pory roku od blisko 100 lat. W niektórych regionach Austrii śnieg padał już na wysokości zaledwie 550 metrów nad poziomem morza, co było również kolejnym rekordem we wrześniu.

Wreszcie trzy dni temu zima zaatakowała Hiszpanię, gdzie jednym z najbardziej dotkniętych regionów jest aglomeracja stołeczna. W Madrycie spadły największe ilości śniegu od początku XXI wieku. Odnotowano spowodowane atakiem zimy cztery ofiary śmiertelne, jakiś czas nie kursowały pociągi, wiele gospodarstw domowych pozostawało bez prądu, a kierowcy stali uwięzieni w spowodowanych zaspami korkach. W środę na stacji narciarskiej położonej w centralnych Pirenejach termometr wskazał -34,1 st. C.

Myślę, że nie popełniam wielkiego ryzyka przewidując, że do końca meteorologicznej zimy (przypada on na dzień 28 lub 29 lutego) podobnych ataków będzie nieco więcej, że tegoroczne średnie temperatury tej pory roku będą niższe niż za kilka lat poprzednich. Przypuszczam również, że czeka nas nieco chłodniejsza wiosna i lato.

Skąd takie przypuszczenia? Pisze obserwujący obecne ochłodzenie jeden z meteorologów: Wiele osób myśli, że skoro klimat się zmienia, to z dnia na dzień będzie cieplej. A to błąd, choć średnia temperatur oczywiście idzie w górę. Surowe zimy zdarzały się nie tylko w 1963 i 1987 roku, ale też 1995, 2002 i 2010 roku. Wtedy rzeczywiście było mroźno i bardzo śnieżnie. Zimy nie znikają więc z dnia na dzień ani nie ocieplają się równomiernie z roku na rok. Oczywiście, takich śnieżnych, mroźnych zim z temperaturami od -10 do -5 stopni w ciągu dnia będzie mniej, ale przynajmniej do końca lat 30. tego wieku mogą się pojawić. Prawdopodobieństwo występowania takich zim zmalało, ale nie jest „zerowe”. A to jest niebezpieczne, bo zapominamy, że zima to ryzyko.

Fakt występowania dość znacznych ochłodzeń we wskazanych latach nie podlega dyskusji. Natomiast wysuwane powyżej prognozy, to „wróżenie z fusów”. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy rzeczywiście w ciągu najbliższej dekady mroźnych zim z temperaturami od -10 do -5 stopni w ciągu dnia będzie mniej, nie jesteśmy również w stanie przewidzieć, czy nie dojdzie do jeszcze bardziej mroźnych?

Z jakiego więc powodu uważam, że moje (choć tylko jednoroczne) prognozy są bardziej prawdopodobne? Przecież jestem w dziedzinie meteorologii zupełnym dyletantem.

Takim był jednak również Beniamin Franklin. To on, jako jeden z pierwszych, już pod koniec XVIII wieku zwrócił uwagę na to jaki wpływ na ochłodzenie klimatu mają wybuchy wulkanów.

Dwa lata temu podjąłem pracę na temat wielkich kataklizmów, które w znaczący sposób wpływały na obraz naszej planety, a od pewnego czasu również na dzieje naszego gatunku. Udało mi się prześledzić dostępną dziś wiedzę o wybuchach stratowulkanów i upadkach wielkich asteroid. Jest to wiedza wciąż nieuporządkowana, wiele wynikających z niej zagadnień dotychczas nie zostało jeszcze wyjaśnionych. Wciąż poruszamy się w tym zakresie w gąszczu niesprawdzonych hipotez. Pewne wnioski na podstawie już dostępnych informacji są jednak oczywiste. Kataklizmy te miały znaczący wpływ na zmiany klimatyczne.

Odnośnie ich przyczyn pojawiało i pojawia się bardzo wiele teorii. Wiązano zmiany klimatyczne z „cyklami Słońca”, w ogóle zakładano jakąś „cykliczność”, wiązano je też z działaniami człowieka. To nasza aktywność miałaby odpowiadać za ochłodzenie lub ocieplenie klimatu.

Po zebraniu ogromnej masy informacji, w tym również o teorii Beniamina Franklina, doszedłem do wniosku, że to on, a nie współcześni naukowcy miał rację. Wszystkie wielkie ochłodzenia w dziejach można połączyć z występującymi w tym samym okresie wielkimi kataklizmami (najczęściej wybuchami stratowulkanów).

Zauważyłem nawet więcej. Ziemia, nasza planeta jest swego rodzaju ogromnym organizmem. Wciąż pulsuje. Po okresie spowodowanego np. wybuchem stratowulkanu ochłodzenia (bardzo silne trwa od 2 do 7 lat), klimat później nieco łagodnieje, z czasem (po około 100 do 200 latach) znacznie się ociepla. Tempo tych zmian, ich ciągłość, zależy od tego, czy w danym okresie nie dochodzi do wybuchów wulkanów o nieco mniejszej skali. Klimat ziemi bowiem zależy nie tylko od poziomu zanieczyszczenia stratosfery (przez którą docierają do nas promienie słoneczne), ale również od prądów morskich i istniejących (a powstałych w okresach wielkich ochłodzeń) lodowców. Te bowiem Wpływają na ruchy powietrza i jego ocieplenie oraz ochłodzenie. Z tego powodu ważna jest nie tylko skala VEI danej erupcji wulkanicznej, ale też miejsce gdzie do takiego wybuchu dochodzi.

Z jakiego powodu w takim razie wybuchają wulkany? Moim zdaniem to proste. Pisałem wyżej, że Ziemia jest swego rodzaju wielkim organizmem. Ochłodzenia wpływają na wiązanie ogromnych mas wody w postaci lodowców. Te w czasie ocieplenia topnieją, przez co wzrasta poziom wód mórz i oceanów. Powoduje to nacisk na płyty tektoniczne, ich ruch, który z kolei doprowadza do wybuchu magmy znajdującej się w różnych miejscach skorupy ziemskiej, a będącej (według mojej hipotezy) pozostałością wcześniejszych innych kataklizmów (mianowicie upadków wielkich asteroid).

Po wielkim ochłodzeniu plejstocenu, którego początki miały miejsce ok 2,5 mln lat temu, nie doszło już do kataklizmu aż w tak wielkiej skali jak wówczas, i w wyniku kolejnych interglacjałów, przerywanych mniejszymi, ale wciąż ogromnymi erupcjami wulkanów (od 8 do 6 VEI) lodowce znacznie się cofnęły. Moim zdaniem wiec, nie grozi nam obecnie bardzo silna erupcja (o skali powyżej 6 VEI), niemniej jednak do takowych musi, z powodu topnienia lodowców dochodzić.

W zeszłym roku doszło do wybuchu wielu wulkanów, ich skala nie byłą zbyt wielka, ale ich zsumowanie wpłynęło na ochłodzenie klimatu. Skala wybuchów wskazuje, że stosunkowo niewielkie może potrwać ok. 2 lat. Do tego czasu opadną na ziemię zanieczyszczenia wyniesione w wyniku tych erupcji do stratosfery. Jeśli nie dojdzie w najbliższym okresie do większej erupcji lub kolejnego ich nasilenia, to klimat w dalszym ciągu będzie się ocieplać.

Nie wpływa na to nasza ludzka działalność (w każdym razie nie w stopniu znaczącym). Dwutlenek węgla, wzbudzający tak wielkie zaniepokojenie wśród tzw. ekologów nie ma na klimat większego wpływu. Po prostu jest cięższy od tlenu, w wyniku ocieplenia wznosi się do atmosfery, tam jednak ulega ochłodzeniu i opada w pobliżu miejsca jego wytworzenia. Nie może dotrzeć do stratosfery, do tego potrzebna jest „siła” wulkanu. Nie zmienia to jednak tego, że powinniśmy dążyć do ograniczania działań wpływających na zanieczyszczanie środowiska (różnego rodzaju filtry, przechodzenie na bardziej ekologiczne metody pozyskiwania energii, ograniczanie zużycia plastiku itp.). To ważny i potrzebny kierunek naszej aktywności, ale temat ten wykracza już poza zagadnienie tego artykułu.

Piotr Kotlarz

Zachęcam do lektury mojej książki „Kataklizmy, które zmieniały obraz Ziemi”, wydanej w formie e-booka w Wydawnictwie e-bookowo.pl

Zdjęcie ilustrujące za: By Jolanta Dudzińska-Pettersen – Praca własna, CC BY 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=686125