Zajęcie Mariupola – czy może stać się sukcesem Rosji? / Piotr Kotlarz

0
276

O zajęciu, a właściwie zniszczeniu Mariupola już pisałem. Oczywiście opanowanie ruin tego już dziś wyludnionego miasta w żaden sposób nie może być przez Rosjan zdyskontowane gospodarczo, ani teraz, ani też w przyszłości. Rosjanie porty nad Morzem Czarnym już posiadają i pozyskanie kolejnego, który musieliby odbudować, przynieść im zysków nie może. Wyludniająca się Rosja nie jest w stanie tego zrobić, a Grecy, Turcy i inne narody znajdują dziś inne kierunki swych migracji. W celu wygrania tej bitwy (o ile ja wygrają) Rosjanie poświęcili ogromne środki, setki o ile nie tysiące swoich żołnierzy. W tym sensie jeśli będzie, to będzie to tylko „pyrrusowe zwycięstwo”. Zresztą zwycięstwo tylko w jednej z bitew i to nie na najważniejszym froncie. Tę o Kijów ( w każdym razie pierwszą z takich) już Rosjanie przegrali. Zajęcie Mariupola, ewentualna kapitulacja jego obrońców, nie będzie również zwycięstwem politycznym. To już całkowita klęska, tak zresztą jak i cała wojna w Ukrainie. Na bitwę o Mariupol powinniśmy spojrzeć ze znacznie szerszej perspektywy.

Dzisiejszy artykuł piszę w związku z opinią tzw. eksperta od spraw wojskowości gen Waldemara Skrzypczaka. W artykule dla Wirtualnej Polski ogłosił on, że Rosjanie mogą traktować zabicie obrońców Mariupola jako sukces. – Mogą chcieć ogłosić: zabiliśmy wszystkich z pułku Azow. To będzie wielkie zwycięstwo Putina, a Ukraińcy postawią im pomniki. Jako dowódca jestem zniesmaczony – zaznacza ekspert. O dziwo, ani generał, ani piszący o jego „ekspertyzach” publicyści nie potrafią znaleźć dla tych wydarzeń szerszego kontekstu. Na stronie wp.pl znalazłem wręcz tytuł „Zajecie Mariupola będzie wielkim sukcesem Rosji”.

Aż dziw, że zarówno tej rangi wojskowi, a także publicyści nie potrafią spojrzeć na bieżące wydarzenia z nieco szerszej perspektywy. Nie mają też świadomości tego, że pisząc, czy mówiąc o nich w czasie bieżącym, gdy trwa walka, w jakiś sposób się w nią włączają. Nawołują do kapitulacji, gen, Skrzypczak straszy nawet tym, że:  Oni [Rosjanie] nie mają litości. Zrobią wszystko, by obrońców złamać. Zabiją kogokolwiek będą mogli, zniszczą, cokolwiek będą mogli. Użyją wszystkich typów bomb, jakie mają, by tych ludzi zabić. (…) Czy jest ktoś, kto tym ludziom pomoże? Czy ktokolwiek wykonał jakiś gest? Skazali tych ludzi na śmierć.

Skrzypczak podkreśla, że: Władimir Putin może czekał, może się wahał.  Turcja mogła wysłać okręty, żeby ludzi ewakuować. Na pewno okrętów tureckich by nie zaatakowano. Tymczasem społeczność międzynarodowa skazała tych ludzi na zagładę. Poza jękami polityków nic się nie wydarzyło. Tylko rozpaczali nad losem biednych mieszkańców Mariupola. Swoje wywody  generał kończy stwierdzeniami: Mariupola „zginą heroicznie, będą bohaterami”. Wiele osób liczy na heroizm żołnierzy. Że polegną wszyscy, do ostatniego. Ja myślę inaczej. Wolę, żeby żołnierz nie był bohaterem, ale przeżył. Wspaniałych żołnierzy potrzeba w innym miejscu Ukrainy, nie na ołtarzu ojczyzny. To są doskonali żołnierze, świetnie wyszkoleni, doświadczeni. Jako dowódca zrobiłbym wszystko, żeby tych żołnierzy mieć dla siebie, niż pogrzebanych w ruinach.

Dziwne to oceny w ustach polskiego generała. Oczywiście wie on, że Turcja takich okrętów wysłać bez narażenie się na posądzenie o włączenie się do wojny wysłać nie mogła. Europa i światowi przyjaciele Ukrainy również nie mogli wcześniej pomóc obrońcom dostarczając im broń i inną pomoc. Nie było wówczas (gdy Mariupol został oblężony i gdy Ukraina broniła swej stolicy) ani takich możliwości, ani też czasu. Nie wiem też jak tłumaczyć  słowa generała odnośnie do Putina? Władimir Putin może czekał, może się wahał. Kiedy i na co niby czekał ten psychopata?

Dziś obrońcy Mariupola wciąż się bronią i jeśli nawet będą musieli skapitulować, to i tak przyczynili się do zwycięstwa politycznego Ukrainy. Jeśli zaś postanowią polec, to zwycięstwo to będzie tym większe. W życiu społecznym i politycznym niezwykle istotne są symbole (takim np. była kiedyś Guernica, aczkolwiek nie sposób porównywać jej z tym co dzieje się obecnie w Mariupolu). Wiedzieli o tym np. w czasach już historycznych Hindusi, wiedzieli też okupanci Indii – Brytyjczycy. Rozpoczynając walkę o niepodległość tego kraju Mahatma Gandhi wiedział, że żaden naród nie jest w stanie zapanować nad innym bez woli tego drugiego. W czasie walki Brytyjczycy stawali przed dylematem: czy zabić indyjskiego przywódcę, przez co dadzą ujarzmionemu narodowi świętego, symbol walki, czy pozostawić go przy życiu? Wybrali w swej ocenie mniejsze zło, pozostawili Gandhiego przy życiu, dzięki czemu zyskali czas by z Indii się wycofać. Oczywiście Indie, tak jak i inne kraje kolonialne prędzej, czy później swą wolność uzyskać musiały. Lekcją historii może być też walka o swą niepodległość narodu Irlandczyków. Trwała ona setki lat, kosztowała ogromne brytyjskie imperium wiele środków, a jednak Anglicy musieli przegrać. Niepodległość zyska też Szkocja. Mało tego we Francji odzyskuje ją (w każdym razie znacznie zwiększa swą suwerenność) maleńka Korsyka, która swą walkę rozpoczęła już w XVIII wieku.

Rosja wojnę w Ukrainie przegrała już z chwilą jej rozpoczęcia. Pisałem już o tym w artykule „Co dalej, panie Putin?”. Dziś wręcz śmieszą mnie, choć z drugiej strony są tak tragiczne, wstrząsające, działania Rosjan na froncie. Czy Rosja chce mieć swoją Irlandię? Przecież tej wojny wygrać nie sposób. Oczywiście bogacą się na niej inni. Realizuje swe cele polityczne Turcja, zyskują gospodarczo Stany Zjednoczone (choćby manipulując podażą ropy i gazu, którego dziś dysponujemy w już znanych światowych zasobach tak ogromnymi ilościami, że jego cena mogłaby wynosić poniżej 40 dol. za baryłkę (już taką bywała), czy opanowując rynki dla swego przemysłu zbrojeniowego. Co zyskać może Rosja?

Dziś Rosja, jej polityczne elity, stają przed pytaniem jakie stawiali sobie kiedyś Brytyjczycy w swej walce z Gandhim. Co dalej z Mariupolem? Czy zniszczyć go ostatecznie za wszelką cenę, czy jednak odstąpić? Niestety, dzisiejsze elity polityczne Rosjan są znacznie głupsze od ówczesnych Brytyjskich. Zapewne nie ustąpią. Mariupol zostanie symbolem (już jest) przyszłej wielkiej i demokratycznej Ukrainy, która będzie suwerennym członkiem wielkiej wspólnoty demokratycznych narodów. Na tę drogę kiedyś wkroczy również społeczeństwo Rosji (lub jej społeczeństwa, jeśli w wyniku tej wojny i dalszych wydarzeń dojdzie do jej podziału). Niestety, głównie dla nich, dojdzie do tego znacznie później, niż mogłoby dojść do tego wówczas, gdyby nie ulegli rządzącym nimi głupkom.

                           Piotr Kotlarz

 

Obraz wyróżniający: Pułk Azow, kolumna piechoty. Plik:Azow w Mariupolu 9.jpg. Z Wikimedia Commons, wolnego repozytorium multimediów