„Twarze morza” – recenzja wystawy prac Mileny Chyżawskiej „Ludzie morza” / Galeria Punkt Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki

0
317

Konkluzja (o inicjatywie GTPS-u)

Wystawa portretów Mileny Chyżawskiej w Galerii Punkt dowodzi tego, że warto znajdować najbardziej utalentowanych studentów Akademii Sztuk Pięknych i prezentować ich prace. Jest to zapewne wielki zaszczyt i pierwsze ważne wydarzenie w ich artystycznym życiu. Istotne jest szczególnie by prezentować wybitnych studentów i ich najlepsze prace.

Spojrzeć w twarze

Portrety ludzi morza, które pokazała artystka na wystawie wydały mi się znajome. Jakbym już gdzieś tych ludzi widział. Charakterystyczne grymasy, wzrok, spojrzenie patrzące poza horyzont. U niektórych zmarszczki, w niektórych twarzach zadziwiający ich brak. W twarzach jakby wypisana pasja, którą rozumieją wyłącznie oni – wtajemniczeni ludzie morza.

Spojrzenie z bliska

Gdy podszedłem bliżej i przeczytałem krótkie charakterystyki okazało się, że są to ludzie na różny sposób związani z morzem. Na pierwszych kilku portretach są twarze rybaków. Dokładnie scharakteryzowane – z numerem bocznym kutra. Można pojechać do Pucka czy Władysławowa, odszukać kuter i porozmawiać z portretowaną osobą. 

Obok rybaków są portrety pani kapitan jachtowego, organizatorka onkorejsów. 

Szarość, czerń i biel

Portrety są malowane na kwadratowych płótnach akrylem. Wszystkie utrzymane są w odcieniach szarości. Tło stanowi naturalna biel podobrazia.

Taki dobór koloru sprawia, że wydaje nam się jakbyśmy oglądali stare, czarno-białe fotografie. Sprawia to wrażenia upływu czasu, pewien rodzaj patyny. Co prawda od namalowania portretów nie minęło aż tak dużo czasu, żeby stosowanie szarości miało uzasadnienie, ale nadają one klimat wystawie i jednorodność, choć portrety różnią się od siebie formalnie.

To jest wykonane w technice akrylu. Na początku to miał być rysunek, ale wystąpiłam do miasta Gdańska o stypendium kulturalne. Chciałam pokazać ludzi, których spotkałam.

                                         Milena Chyżawska

Mural – początek przygody

Pomysł namalowania portretów ludzi morza zapoczątkowała praca nad muralem w Porcie we Władysławowie. Sportretowani na nim rybacy wyrazili podziw wykonaną przez artystkę pracą i zaczęła się współpraca, która zaowocowała cyklem prezentowanych portretów.

Kiedy malowałam z mężem mural na falochronie – podeszli do nas rybacy i powiedzieli, że namalowałam ich dziadka i ojca. Nigdy nie wiadomo kiedy jest początek i koniec. Wszystko dzieje się płynnie. Pewne rzeczy gromadzą się w głowie i trzeba to przerobić. Ruch, życie, fale. Wszystko.

                                                             Milena Chyżawska

Tytuł wystawy

Morze jest dla artystki inspiracją. Spotkania z ludźmi morza, kontakt bezpośredni z nimi spowodował zachwyt nad polskim morzem i ciężką praca rybaków. Są oni bardzo zamknięci w sobie, nie chcą być portretowani. Namówienie ich do tego łączyło się z koniecznością przerwania pewnej bariery z ich strony.

Dotychczas nie mieszkałam nad morzem. Morze jest dla mnie bardzo tajemnicze. Podziwiam ludzi morza, którzy codziennie wykonują swoją rutynową pracę.

                                        Milena Chyżawska

Ukraina

Artystka przyjechała do Polski spod Kijowa. Niestety – nie chce o tym mówić i wypada uszanować jej decyzję. Na razie możemy podziwiać jej portrety rybaków, ludzi, których nigdy wcześniej nie znała, bo większość życia spędziła w miejscu, gdzie nie ma morza.

Od komiksu do hiperrealizmu

W zaprezentowanych portretach można odnaleźć różne techniki. Portret Augustyna Schmidta to jakby twarz komiksowa z lat sześćdziesiątych XX wieku. Przypomina mi pierwsze próby narysowania Kapitana Żbika ze słynnej polskiej serii komiksowej. Wygląda jak w zeszytach „Ryzyko” rysowanej przez Zbigniewa Sobalę. 

Na drugim biegunie jest portret Marty Szajlajtis-Obiegło. W tym przypadku twarz jest jak z reklamowego plakatu z lat pięćdziesiątych. Piękna kobieta bez żadnych oznak starzenia. Widzimy, że jest dojrzała, ale z trudem jesteśmy w stanie oszacować jej wiek. Nie patrzy nam w oczy, ale urzeka nas szczerym uśmiechem. 

Na twarzy Magdaleny Lesiewicz bez trudu odnajdziemy lekką nostalgię, może przerażenie albo wręcz strach. Mimo, że też się do nas uśmiecha z portretu, budzi w nas jakiś niepokój.

Oglądając portret Pawła Schmidta możemy być nieco zdziwieni. Wygląda na działacza jakiejś organizacji albo wręcz dyrektora. Wrażenie to potęguje garnitur – dobrze się w nim prezentuje, więc nie jest to raczej odświętny gadżet ale jakieś zamiłowanie do luksusu i komfortu. Jego spojrzenie jest ostre, dla niektórych nawet może wydawać się przerażające.

Z kolei Bartosz Necel ma nieco drwiący wyraz twarzy. Chyba nie był zbyt zadowolony z pomysłu malowania jego portretu. Przynajmniej tak to wygląda. Pozwalam sobie na taką interpretację, bo pan Bartosz przybył na wernisaż i w rzeczywistości miał bardziej spokojne spojrzenie (i dłuższą brodę).

Stonowany uśmiech

Na kilku twarzach widać pewien trudny do zdefiniowania uśmiech. Raczej forma grymasu i oczywiście charakterystyczne oczy – na niektórych lekko przymknięte, przeważnie patrzące na wprost. W jednym przypadku przysłonięte transparentnymi okularami. W jednym przypadku widzimy jedynie profil portretowanego – jakby wyrażający dezaprobatę wobec pomysłu portretowania.

Kostium

Kostium to lepsze określenie niż ubranie dla określenia w co portretowane postacie są ubrane. Kilku z nich ma zwykłe bluzy, ubranie niemalże robocze, a nawet kask ochronny i wspomniane ochronne okulary. 

W dwóch przypadkach portretowani ludzie ubrani są w odświętny garnitur, a nawet krawat. Widać, że przywiązywali bardzo dużą wagę do aktu malarskiego.

Multimedia

Wystawie portretów towarzyszy projekcja multimedialna. Widzimy na niej prezentowane portrety przez które przepływa woda. Sprawia to wrażenie, że twarze te jakby ożywają. 

Twarze nie są zniekształcone. To nie jest zniekształcenie, to jest życie.

                                     Milena Chyżawska

Student w galerii

Prezentowanie prac studentów w Galerii Punkt to nowa idea GTPS- u. Jest to wypełnienie artystycznego testamentu profesora Marka Modela, który miał taki właśnie pomysł na konfrontowanie twórczości doświadczonych twórców z pracami wchodzących dopiero na artystyczną ścieżkę młodych osób.

Dotychczas widziałem trzy wystawy studentów zorganizowane w Galerii Punkt i ta wydaje się najbardziej dojrzała. Jest przemyślana, nie szokuje nas ani formą ani treścią, natomiast studentka potrafiła pokazać, że opanowała już warsztat malarski w stopniu wystarczającym do prezentowania innym swojej twórczości.

                                          Autor recenzji –  Marian Walczak

„Twarze morza”

Wystawa prac Mileny Chyżawskiej
„Ludzie morza”
Galeria Punkt
Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki
Wernisaż: Gdańsk 15 kwietnia 2023

 

 

Autorem zdjęcia obrazu wyróżniającego i pozostałych zdjęć jest Marian Walczak