SAMOTNY MĘŻCZYZNA (autor: Bernardo Atxaga) – RECENZJA KSIĄŻKI / Justyna Luszyńska

0
245
Pięć pełnych napięcia dni w upalnej Katalonii 1982 roku. Reprezentacja Polski w piłce nożnej zatrzymuje się w podbarcelońskim hotelu. Podczas gdy Piechniczek obmyśla strategię na mecz ze Związkiem Radzieckim, a Boniek świętuje transfer do Juventusu, w budynku hotelowej piekarni ukrywa się dwójka członków ETA. Policja wpada na trop uciekinierów, zmuszając dawnego szefa komanda do działania…
Samotny mężczyzna, poruszający thriller, który sam autor nazwał swoją „najbardziej intelektualną powieścią”, mówi o tym, jak trudno zerwać z własną przeszłością, przede wszystkim jednak o tym, co się dzieje, gdy walka z dyktaturą traci swój romantyczny rys i przeradza się w terror.
Opis ze strony wydawnictwa Książkowe Klimaty
Sięgając po tę powieść spodziewałam się dwóch rzeczy: po pierwsze, drobnej lekcji historii, ponieważ niewiele wiedziałam o kraju Basków oraz organizacji ETA, po drugie zaś – dreszczowca. Tęskniłam za napięciem w powieści, gęsią skórką, niecierpliwym przerzucaniem stronic. Czy odnalazłam w lekturze to, czego szukałam? Właśnie o tym musimy porozmawiać. 
Autor, Bernardo Atxaga – baskijski pisarz – zabiera nas na kilka dni do dusznej Katalonii, niedługo po upadku faszystowskiej dyktatury Franco. Co więcej, to również czas Mistrzostw Świata w piłce nożnej 1982 roku, a nasi polscy piłkarze z Bońkiem na czele, są gośćmi hotelu prowadzonego przez głównego bohatera – Carlosa. To smaczek, który może spowodować u naszych rodaków drobny uśmiech. Nawet pomimo tego, że sportowców przedstawiono jako skłonnych do wybryków i pijaństwa hulaków.
Nie mogę odmówić autorowi tego, że zbudował specyficzny klimat. Czy to klimat thrillera? Mam co do tego poważne wątpliwości. Podczas lektury Katalonia wydawała mi się duszna i lepka. Dobrze skonstruowane opisy w pewnym stopniu oddawały swoistą atmosferę hotelu, w którym toczyła się akcja, jednak to nie wystarczyło, aby zbudować faktyczne napięcie. Być może, gdyby za tym szła również wartka akcja, obietnica thrillera mogłaby zostać spełniona. A jednak wszystko w tej książce rozgrywa się w ślimaczym tempie. Nie ukrywam, że zdziwiło mnie to, ponieważ w murach hotelu ukrywali się terroryści, cały obiekt otaczała policja, główny bohater teoretycznie spacerował po krawędzi urwiska… a jednak nie odczułam tego jako czytelniczka. Nawet przez ułamek sekundy nie zmartwiłam się tym, że Carlos mógłby spaść. 
Powodem ku temu może być fakt, że trudno polubić protagonistę – czterdziestoletniego właściciela hotelu i byłego członka ETA – separatystycznej organizacji terrorystycznej hiszpańskich Basków. Chociaż Carlos już nie działa dla organizacji, postanawia po raz ostatni pomóc i ukryć w swoim hotelu poszukiwanych przez policję terrorystów. Mimo że mężczyzna ma zadanie, które wykonuje, być może nawet cel, zabrakło mu osobowości. Jesteśmy świadkami licznych przemyśleń Carlosa na temat ustrojów politycznych, lat, które spędził w więzieniu, brata, którego poświęcił dla dobra sprawy, organizacji ETA, komunizmie… jednak niewiele w tym człowieka. Mnie, jako odbiorczyni, zabrakło powodu ku temu, żeby Carlosa polubić i mu kibicować. Trudno przejmować się losem kogoś, kto jest nam obojętny.
Podobne wrażenie wywarli na mnie pozostali bohaterowie. Mimo że bardzo się od siebie różnili, a różnorodność to niewątpliwy atut, pozbawiono ich celu. Snuli się po powieści wyłącznie w celu prowokowania Carlosa do jeszcze intensywniejszych przemyśleń, a jeśli pełnili jakieś role, to nieznaczne.
Autor okrzyknął Samotnego mężczyznę swoją najbardziej intelektualną powieścią i po jej lekturze absolutnie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Jest to z pewnością intelektualna podróż i zadowoli czytelników, którzy właśnie na tego typu ucztę się nastawią i będą gotowi gubić się na kartach historii wraz z protagonistą. Z kolei osoby oczekujące akcji, napięcia i wątku kryminalnego, mogą się znudzić, bowiem w moim odczuciu są po prostu drobnym dodatkiem. Wydarzenia nabierają tempa dopiero na sam koniec książki. Zdecydowanie za późno.
Opowieść skupia się na wewnętrznych rozterkach Carlosa. Warto mieć to na uwadze, sięgając po lekturę i samodzielnie przekonać się, czy ten typ opowieści jest dla nas.
Bernardo Atxaga – pisarz baskijski. Jego prawdziwe nazwisko to Joseba Irazu Garmendia. Jest prawdopodobnie najbardziej wpływowym współczesnym pisarzem baskijskim. Atxaga tworzy właśnie po baskijsku, czyli w euskera. W Polsce znany z (niekompletnego) wydania książki Obabakoak, która po baskijsku ukazała się w 1988 i została do tej pory przetłumaczona na dwadzieścia języków.
Atxaga otrzymał m. in. nagrody Premio Nacional de Narrativa (Hiszpania 1989),Millepages Prix (Francja 1992) oraz Prix des Trois Couronnes (Francja 1995).
(źródło: www.lubimyczytac.pl)