Amerykańska wyjątkowość? Wzrost nierówności dochodowych i majątkowych w Stanach Zjednoczonych i innych społeczeństwach zachodnich /Nico Wilterdink

0
441

 

Streszczenie:

Dwa główne pytania w tym artykule to: 1) Jak wyjaśnić tendencję do zwiększania się nierówności dochodów i bogactwa w społeczeństwach zachodnich od lat 80.? 2) Dlaczego ta tendencja jest szczególnie silna w USA? Argumentuje się, że różnice w dochodach i majątku ogólnie wzrosły jako funkcja rosnących różnic władzy w obrębie państw narodowych, co jest związane ze wzmocnieniem międzynarodowych współzależności. Szczególnie silny wzrost nierówności w USA tłumaczy się dynamiką polityki amerykańskiej, historią podziałów etnicznych i rasowych oraz wszechobecnością etosu indywidualistyczno-merytokratycznego. Omówiono kwestię, jak połączyć te różne wyjaśnienia.
Słowa kluczowe: dystrybucja dochodów i bogactwa; tendencje w nierównościach; amerykańska wyjątkowość; model współzależności władzy.
W pierwszym akapicie swojej książki The American Civilizing Process Stephen Mennell zauważa, że ​​Ameryka jest „krainą znanych paradoksów”. Jednym z nich jest paradoks egalitaryzmu kontra nierówności: „Od czasu uzyskania niepodległości Amerykanie pielęgnowali ducha egalitaryzmu Nowego Świata, dumnie kontrastującego z dusznym i zhierarchizowanym Starym Światem – jednak duch ten współistniał z nierównościami społecznymi większymi pod wieloma względami niż te, które były w Europie Zachodniej” (Mennell 2007: 1).
W rozdziale 10 Mennell zajmuje się obszernie tą pozorną sprzecznością, a tytuł rozdziału „Klątwa amerykańskiego snu” sugeruje już, jak można to rozumieć, jak paradoksalnie łączą się egalitarne wartości i rzeczywiste nierówności społeczne. To właśnie przez wiarę w równość szans, jako normę i fakt, Amerykanie mają tendencję do akceptowania ogromnych dysproporcji w dochodach i bogactwie, dla nich wzorem do naśladowania jest „self-made man”, wolny przedsiębiorca, który pnie się w górę dzięki własnym zdolnościom i wysiłkom. W tym idealnym obrazie społeczeństwa bogactwo jest wynikiem, a zatem także wyraźnym znakiem osobistych zasług. Kontrapunktem, „przekleństwem” tego amerykańskiego snu jest „powszechne przekonanie, że ludzie, którym nie udaje się awansować lub poprawić swój stan majątkowy […], są sami sobie winni”. (tamże: 264). Skłonność do utożsamiania biednych z osobami kolorowymi wzmacnia tę postawę. Dlatego też polityczne propozycje rozwiązań socjalnych mających na celu pomoc biednym, zagwarantowanie minimum bezpieczeństwa materialnego i redystrybucję dochodów spotykają się na ogół z nieufnością, jeśli nie z gwałtowną odmową.
Jednak, jak wskazuje również Mennell, może to być tylko częściowym wyjaśnieniem stosunkowo wysokiego stopnia nierówności społecznych i ekonomicznych w Ameryce. Sugeruje to, że zawsze była to charakterystyczna cecha amerykańskiego społeczeństwa, co oczywiście nie ma miejsca. Wręcz przeciwnie, przez cały XIX wiek i pierwsze dziesięciolecia XX wieku różnice w dochodach i majątku były mniejsze w Stanach Zjednoczonych niż w Europie, pomimo zgromadzenia ogromnych fortun w okresie od zakończenia wojny secesyjnej do I wojny światowej. A w latach 30. i 40. różnice te znacznie się zmniejszyły, podobnie jak w Europie Zachodniej. Po tym okresie Wielkiej Kompresji, jak nazwali go amerykańscy uczeni (Goldin i Margo 1992; Krugman 2007), nastąpiły lata wzrostu dobrobytu dla wszystkich klas ludności, w których względne różnice pozostały mniej więcej stabilne. Następnie, w połowie lat 70., nierówności dochodowe i majątkowe zaczęły rosnąć i rosną do dziś.
Również pod tym względem Stany Zjednoczone nie są wyjątkiem. W większości, jeśli nie we wszystkich, dobrze prosperujących społeczeństwach nierówności w dochodach i majątku wzrosły w ciągu ostatnich kilku dekad (OECD 2008; 2011). Tendencja ta zaczęła się jednak wcześniej i była znacznie silniejsza w Stanach Zjednoczonych niż w jakimkolwiek innym bogatym kraju. W rezultacie nierówności w dochodach i majątku są obecnie większe w Ameryce niż w tych innych krajach. Tak więc, według szacunków Atkinsona, Piketty’ego i Saeza (2011: 6–9), udział dziesięciu procent ludzi o najwyższych dochodach osobistych przed opodatkowaniem wzrósł z jednej trzeciej do połowy dochodów wszystkich Amerykanów między 1975 r. i 2007 r. udział najwyższego procenta z 9 do 23,5 procent, a najwyższego 0,1 procenta z 2,5 do 12 procent,[1]I chociaż różnica między dochodami najwyższego kierownictwa a przeciętnym dochodem z wynagrodzenia pogłębiała się wszędzie, trend ten był najbardziej spektakularny w Stanach Zjednoczonych. W połowie lat 70. dyrektorzy generalni największych amerykańskich firm otrzymywali dochody około trzydziestokrotnie przekraczające przeciętne wynagrodzenie; do 1990 r. stosunek ten wzrósł do około stu razy; a w pierwszych latach nowego stulecia eksplodował ponad 350 razy (Reich 2007: 108–109). Szacunkowy udział najbogatszego 1 proc. gospodarstw domowych w całkowitym majątku osobistym wzrósł z 28 proc. w 1970 r. do 34 proc. w 2010 r., a najbogatszych 10 proc. z 64 proc. 410). Ten wzrost nierówności majątkowych, choć zaczynał się od wyższego poziomu, był mniej dramatyczny niż wzrost nierówności dochodów, ale ponownie silniejszy niż w krajach europejskich.
W związku z tym wzrostem nierówności dochodowych i majątkowych międzypokoleniowa mobilność społeczna w Stanach Zjednoczonych zmniejszyła się i stała się, według badań porównawczych, niższa niż w Europie Zachodniej (Wilkinson i Pickett 2010: 157–163). Tak więc, jeśli chodzi o równość szans, Ameryce brakuje nie tylko własnej dominującej normy i obrazu siebie, ale brakuje jej także innym zachodnim społeczeństwom w rzeczywistości z jej niedawnej przeszłości.
Krótko mówiąc, odrębność Ameryki nie jest czymś stałym, ale zmienia się w czasie. Jeśli chodzi o obecne nierówności ekonomiczne, musimy wyjaśnić dwie rzeczy: 1) Dlaczego istnieje ogólna tendencja do wzrostu nierówności w dobrze prosperujących krajach zachodnich [2] od lat 80. XX wieku, po okresie, w którym nierówności miały tendencję do zmniejszania się? 2) Dlaczego ta tendencja jest szczególnie silna w Stanach Zjednoczonych?

Wyjaśnienia wzrostu nierówności ekonomicznych w świecie zachodnim

Można wyróżnić cztery wyjaśnienia wzrostu nierówności ekonomicznych w zachodnich, zamożnych społeczeństwach od lat 80. XX wieku:
(1) Najczęstszym wyjaśnieniem wśród ekonomistów, przynajmniej do niedawna, jest to, które odnosi się do zmian na rynku pracy. Dzięki innowacjom technologicznym (automatyzacja, informatyzacja) i globalizacji (rozszerzenie handlu międzynarodowego, relokacja pracochłonnych gałęzi przemysłu do krajów o niskich płacach) zmniejszył się popyt na pracę przemysłową wymagającą jedynie podstawowego wykształcenia i umiejętności, podczas gdy popyt na pracę wymagającą specjalistycznej wiedzy i umiejętności wzrosły: w związku z tym różnice w wynagrodzeniach między dobrze wykształconymi profesjonalistami a pracownikami o niskich kwalifikacjach pogłębiły się (Burtless 1995). [3]
To wyjaśnienie ma tylko ograniczoną wartość. Po pierwsze, należy zauważyć, że wraz z rozwojem szkolnictwa wyższego w ostatnich kilku dekadach znacznie wzrosła również podaż wysoko wykształconych pracowników; nie jest zatem wcale oczywiste, że ogólny popyt na osoby z dobrymi referencjami wzrósł relatywnie do ich rosnącej liczby. Po drugie, ten model rynkowy zakłada, że ​​istnieje stały związek między pracą a wymaganiami edukacyjnymi, podczas gdy badania socjologiczne wykazały, że związek ten jest zmienny i zmienia się w czasie; to w szczególności ze względu na rosnącą podaż lepiej wykształconych wymagań edukacyjnych dla wielu zawodów zostały podwyższone (Collins 1979; Windolf 1985). Po trzecie, podejście to nie jest w stanie wyjaśnić obserwowanego rozproszenia dochodów płacowychkategorie wykształcenia, takie jak silny wzrost dochodów najwyższego kierownictwa w porównaniu z wynagrodzeniami innych pracowników o podobnym wykształceniu. Nie uwzględnia też źródeł rosnących nierówności dochodów innych niż różnice w wynagrodzeniach, takich jak dochody z kapitału.
(2) Niedawno francuski ekonomista Thomas Piketty (2014) ponownie zwrócił uwagę na własność kapitału jako podstawowego źródła narastających nierówności. Zgodnie z jego słynną już formułą, nierówności będą rosły, gdy stopa zwrotu z kapitału przekroczy wzrost dochodu narodowego, a warunek ten jest spełniony od czasu spowolnienia wzrostu gospodarczego w latach 70. XX wieku. Piketty nie wyjaśnia jednak jasno, dlaczego i w jaki sposób ten stan nieuchronnie prowadzi do wzrostu nierówności majątkowych i dochodowych. Nie oferuje też wielu dowodów empirycznych na poparcie swojej tezy. Podczas gdy od końca lat 70. w Stanach Zjednoczonych nierówności wzrosły silniej niż w Europie i Japonii, różnica między zwrotem z kapitału a wzrostem gospodarczym była mniejsza (ponieważ ta ostatnia zmienna była wyższa ze względu na większy wzrost liczby ludności). I, jak zauważa sam Piketty, bardzo silny wzrost najwyższych dochodów w tym kraju wynika głównie z eksplozji najwyższych dochodów z pracy – a nie dochodów z kapitału – otrzymywanych przez „supermanagerów” wielkich korporacji i funduszy inwestycyjnych. Dlaczego tak się stało, jest pytaniem, które wykracza poza zakres jego ekonomicznego podejścia.[4]
(3) W ostatnich latach dość powszechne stało się, również wśród ekonomistów, skupianie się na zmianach instytucjonalnych i politycznych w celu wyjaśnienia tendencji do wzrostu nierówności w ostatnich dziesięcioleciach. Zmiany te obejmują spadek siły przetargowej związków zawodowych, deregulację sektora finansowego, prywatyzację spółek państwowych, obniżenie stawek podatkowych od zysków kapitałowych, zysków przedsiębiorstw i wysokich dochodów oraz cięcia publicznych wydatków socjalnych. Wpływ wszystkich tych zmian na dystrybucję dochodów i bogactwa jest niezaprzeczalny. Ale pytanie brzmi: jak wytłumaczyć te zmiany polityczne i instytucjonalne?
(4) Aby dać bardziej wyczerpujące wyjaśnienie, opracowałem figuratywny model współzależności władzy, który zakłada, że ​​stopnie nierówności społeczno-ekonomicznych na poziomie krajowym są funkcją współzależności i układów sił między różnymi grupami i klasami ludności narodowej, które z kolei są powiązane z relacjami współzależności na poziomach międzynarodowych: im silniejsze relacje wzajemnej zależności między różnymi warstwami na poziomie narodowym, im bardziej równomierny bilans sił między tymi warstwami, tym mniejsze różnice w dochodach i zamożności (Wilterdink 1993; 1995; 2000; 2015). Przez większą część XX wieku współzależności między różnymi grupami w społeczeństwach zachodnich rosły w związku z procesami industrializacji na wielką skalę i intensywnej konkurencji między państwami narodowymi, których kulminacją były dwie wojny światowe. W konsekwencji zmniejszyły się nierówności społeczno-ekonomiczne. Po drugiej wojnie światowej handel międzynarodowy, inwestycje transgraniczne i międzynarodowe przepływy kapitałowe znacznie się rozwinęły, zwłaszcza od lat 70. kiedy zmniejszano lub eliminowano bariery w międzynarodowych przepływach towarów i kapitału, a innowacje technologiczne znacznie ułatwiały transport i komunikację na duże odległości. Wzrost nierówności od około 1980 r. wiąże się zatem ze „wzmacnianiem się” międzynarodowych współzależności i odpowiadającego im osłabienia wewnętrznych więzi współzależności państw narodowych” (podsumowanie Mennell 2007: 253–254; 2014: 2). Mówiąc dokładniej, wraz z rosnącą elastycznością i transnacjonalizacją wielkich korporacji, przenoszeniem przemysłu wytwórczego do krajów o niskich płacach i rosnącą koncentracją kapitału finansowego w działających na skalę międzynarodową funduszach inwestycyjnych, posiadacze dużych majątków i menedżerowie firm finansowych i przemysłowych stali się mniej zależne od grup i instytucji, które pozostały znacznie bardziej związane z państwem narodowym – zdecydowana większość pracowników fizycznych i nie fizycznych oraz ich organizacje (związki zawodowe) i rządy krajowe. Równowaga sił przesunęła się na korzyść pierwszej kategorii, właścicieli i menedżerów dużych firm prywatnych, w tym władzy zwiększania dochodów i gromadzenia majątku osobistego.
Wyjaśnienie to jest szerokie i wyczerpujące, obejmuje części pierwszych trzech wyjaśnień, ale jest również dość niekonkretne. Nasuwa co najmniej dwa pytania. Po pierwsze, około roku 1980 tendencja do zmniejszania się nierówności odwróciła się do tendencji do wzrostu nierówności. Wzrost i intensyfikacja ponadnarodowych sieci współzależności była widoczna już w pierwszych trzech dekadach po zakończeniu drugiej wojny światowej. Jednak również w tym okresie wydatki socjalne rządów narodowych znacznie wzrosły, czemu sprzyjał bezprecedensowy wzrost gospodarczy. Ten szczęśliwy związek między ekspansją międzynarodowego handlu i inwestycji, wzrostem produkcji i dochodu narodowego oraz rozszerzaniem się państwa opiekuńczego został zerwany w latach 70. XX wieku. Upadek w 1973 r. powojennego systemu z Bretton Woods, który regulował międzynarodowe finanse, spowodował ogromny wzrost spekulacyjnych przepływów pieniężnych i wymusił deregulację kontroli kapitału (Helleiner 1994; Held i in. 1999: 201–227), czyniąc gospodarki narodowe bardziej zależnymi od globalnych finansów. Jednocześnie rosnąca otwartość gospodarek narodowych sprawiła, że ​​zachodnie przedsiębiorstwa stały się bardziej podatne na zewnętrzne naciski i konkurencję, co uwidoczniło się w „kryzysach naftowych” w latach 1973 i 1979 oraz ekspansji, w szczególności, japońskich firm przemysłowych. Zyski firmy zostały ograniczone, podczas gdy koszty produkcji nadal rosły, tworząc „stagflację”, połączenie stagnacji i inflacji. W tych krytycznych warunkach firmy opracowały strategie radykalnej redukcji kosztów poprzez outsourcing, uelastycznienie, różnicowanie i przenoszenie produkcji, masowe zwolnienia i zmuszanie pracowników do godzenia się na niższe płace. Mogli to zrobić, ponieważ rosnące bezrobocie i niepewność zatrudnienia osłabiły pozycję związków zawodowych. I były one wspierane przez rządy krajowe, którym zależało na poprawie zysków przedsiębiorstw, które uważano za niezbędny warunek zatrudnienia i wzrostu gospodarczego. Rządy przyczyniły się, w różnym stopniu, do redukcji kosztów prywatnych, obniżając koszty publiczne państwa opiekuńczego i ograniczając prawa pracownicze. Przykład dały rządy Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, które szerzyły ideologiczne przesłanie tego, co zaczęto nazywać neoliberalizmem. Inne rządy krajowe poszły w ich ślady, choć w różny sposób iw różnym stopniu.
Na pytanie, dlaczego właśnie około 1980 roku nastąpiło przejście od nierówności malejących do rosnących, można zatem odpowiedzieć, określając warunki, w jakich rozszerzenie współzależności międzynarodowych względem współzależności na poziomie krajowym wywoływało i umożliwiało różnym grupom działania przynoszące o tym przejściu. Podczas gdy świadome decyzje polityczne, wybory strategiczne i preferencje ideologiczne były w dużej mierze częścią tego procesu, transformacja jako całość nie była kontrolowana ani planowana przez żadnego indywidualnego lub zbiorowego aktora, chociaż wyraźnie zgadzała się całkiem dobrze z celami i interesami niektórych potężnych aktorów.

Drugie pytanie, jakie nasuwa to ogólne wyjaśnienie, dotyczy tego, czy można wyjaśnić różnice w trendach nierówności między zachodnimi państwami narodowymi. Jak się okazuje, nie ma dodatniej, a raczej ujemnej korelacji między otwartością gospodarki narodowej (na co wskazują np. stopień nierówności dochodowych i majątkowych lub zakres, w jakim wzrosły one od lat 80. (Rodrik 1997; Wilterdink 2000; OECD 2011: 111–118). Tak więc, podczas gdy gospodarka amerykańska jest relatywnie zamknięta według tych wskaźników, a zatem wydaje się mniej podatna na siły globalizacji niż inne gospodarki zachodnie, wzrost nierówności dochodowych i majątkowych jest silniejszy niż gdzie indziej. Najwyraźniej, jeśli teza ta jest słuszna na poziomie ogólnym, to jest niewystarczająca do wyjaśnienia konkretnych zmian nierówności ekonomicznych w poszczególnych państwach narodowych. To prowadzi nas do drugiego głównego pytania tego artykułu: dlaczego tendencja do wzrostu nierówności od późnych lat 70. jest tak silna w Stanach Zjednoczonych?

Co odpowiada za niezwykły wzrost nierówności w Ameryce?

Co ciekawe, niektórzy wybitni amerykańscy ekonomiści skupili się na polityce, a nie na ekonomii, aby wyjaśnić wzrost nierówności w Stanach Zjednoczonych. Tak więc Paul Krugman (2007) argumentował, że główną przyczyną wzrostu nierówności w tym kraju była polityczna polaryzacja między Demokratami i Republikanami, ponieważ ta druga partia została przejęta przez coś, co nazywa „konserwatyzmem ruchowym”, który od samego początku zamierzał wyeliminować wszystkie osiągnięcia Nowego Ładu i powrócić do znacznie czystszej i ostrzejszej wersji kapitalizmu rynkowego. Ruch ten, najwyraźniej reprezentowany przez republikańskich prezydentów Ronalda Reagana i George’a W. Busha, zdołał doprowadzić do ostrego zwrotu w prawo w amerykańskiej polityce.
Wzmocnienie pozycji twardej prawicy ośmieliło biznes do rozpoczęcia totalnego ataku na ruch związkowy, drastycznie zmniejszając siłę przetargową pracowników; uwolniło kadrę kierowniczą biznesu od politycznych i społecznych ograniczeń, które wcześniej nakładały ograniczenia na niekontrolowane wypłaty kadry kierowniczej; gwałtownie obniżyło stawki podatkowe od wysokich dochodów; i na wiele innych sposobów promowało rosnące nierówności (Krugman 2008: 7).
W podobnym duchu Joseph Stiglitz (2012) wskazał, że siły rynkowe nie mogą wystarczająco wyjaśnić wzrostu nierówności w Ameryce, ponieważ siły te są kształtowane na wiele sposobów przez rządowe prawa, zasady i decyzje. Od końca lat 70. decyzje polityczne w coraz większym stopniu służyły konkretnym interesom niewielkiego segmentu populacji, kadry kierowniczej wielkich korporacji i osób bardzo bogatych. Decyzje te obejmowały nie tylko deregulację i „liberalizację” rynków, cięcie wydatków socjalnych i obniżanie podatków dla bogatych, ale także tworzenie sprzyjających warunków dla „poszukiwania renty”, tj. zdobywania dochodów i bogactwa w oparciu o wykorzystywanie niedoskonałości rynku, takich jak monopolistyczna kontrola, ukryte lub jawne dotacje rządowe lub systematyczny brak informacji ze strony niektórych uczestników rynku (np. nabywców złożonych produktów finansowych). Odzwierciedla to rosnącą władzę i wpływy korporacyjnych bogaczy w amerykańskiej polityce, które wywierają poprzez finansowanie kampanii wyborczych, intensywny lobbing, kształtowanie opinii publicznej za pośrednictwem środków masowego przekazu, fundacji i think tanków oraz nawiązywanie silnych bezpośrednich relacji z politykami opartych na wspólnych interesach. Władza ekonomiczna generuje władzę polityczną, która z kolei przyczynia się do wzrostu władzy ekonomicznej: istnieje spirala wzajemnej przyczynowości między rosnącą nierównością dochodów i bogactwa z jednej strony a rosnącą nierównością władzy politycznej i wpływów z drugiej. Jak ujął to Stiglitz, amerykański rząd w ciągu ostatnich kilku dekad stawał się coraz bardziej rządem „1%, przez 1%, dla 1%” (2014: 88) populacji, która znajduje się na szczycie dystrybucji dochodów i bogactwa. Odnosząc się do pojęcia „funkcjonalnej demokratyzacji” Eliasa (1970: 72), cały proces można scharakteryzować jako funkcjonalną de-demokratyzację (Mennell 2007: 311-314; 2014: 2).
Pomysł, że nierówna władza polityczna i organizacyjna leży u podstaw rosnących dysproporcji w dochodach i bogactwie w społeczeństwie amerykańskim, został opracowany bardziej systematycznie przez politologów Jacoba Hackera i Paula Piersona (2010a; 2010b), którzy zidentyfikowali cztery sposoby, w jakie rząd amerykański od późnych lat 70. przyczynił się do wzrostu dysproporcji w dochodach i bogactwie: drastyczne cięcia podatków dla bogatych i zmniejszenie redystrybucji poprzez wydatki socjalne i płacę minimalną; ograniczenie praw związków zawodowych; pozwolenie na nieskrępowany wzrost wynagrodzeń kadry kierowniczej; oraz daleko idąca deregulacja sektora finansowego (2010b: 50-70). Ta pro-biznesowa polityka rozpoczęła się pod koniec lat 70. za prezydentury demokraty Cartera, kiedy to biznes rozpoczął szeroko zakrojony i skuteczny „zorganizowany kontratak” przeciwko rosnącym wpływom pracowników i interesów konsumentów; była kontynuowana, wzmacniana i oficjalnie legitymizowana w latach 80. za prezydentury republikanina Reagana; i od tego czasu pozostaje dominującym kursem w amerykańskiej polityce. Hacker i Pierson (2010a; 2010b) wyjaśniają tę politykę na korzyść biznesu i osób zamożnych oraz na niekorzyść większości pracowników i grup o niższych dochodach jako konsekwencję ogromnej mobilizacji zasobów organizacyjnych i finansowych przez organizacje biznesowe, korporacje i zamożne osoby fizyczne w celu kształtowania polityki, w połączeniu z osłabieniem przeciwstawnych grup władzy, w szczególności związków zawodowych (zob. także Volscho i Kelly 2012).
Ta analiza zmian politycznych w Ameryce jest sama w sobie pouczająca. Podobne zmiany miały miejsce w innych krajach zachodnich. Wciąż jednak pozostaje pytanie, dlaczego zmiana ta była najwyraźniej bardziej radykalna w Stanach Zjednoczonych niż gdzie indziej i dlaczego doprowadziła do znacznie silniejszego wzrostu nierówności dochodowych i majątkowych? Część odpowiedzi można znaleźć w specyficznych cechach samego amerykańskiego systemu politycznego, takich jak silny i rosnący zakres, w jakim politycy na różnych poziomach (lokalnym, stanowym, federalnym) są zależni od pozyskiwania pieniędzy, a zatem od bogatych darczyńców, w celu finansowania kampanii wyborczych. Odpowiedź ta jest jednak daleka od kompletnej, ponieważ system polityczny nie jest autonomiczną całością, ale jest osadzony w szerszych strukturach społecznych.
Sugeruje się, że dwie cechy amerykańskiego społeczeństwa, zakorzenione w jego historii, odpowiadają za wyjątkowy wzrost nierówności w tym kraju. Pierwszą z nich jest dziedzictwo rasizmu lub, mówiąc szerzej i bardziej neutralnie, historia etnicznej i rasowej różnorodności i podziałów. Jak ujął to Paul Krugman (2008: 28), „antagonizm rasowy miał przewrotny i złośliwy wpływ na amerykańską politykę, w dużej mierze na korzyść konserwatystów”. Od końca XIX wieku osłabił on ruch robotniczy i podkopał postępowe reformy polityczne. Jak zauważył socjolog Douglas Massey (2008), polityka Nowego Ładu z 1933 roku i kolejnych lat, która stworzyła podstawy amerykańskiego państwa opiekuńczego i zmniejszyła różnice w dochodach, opierała się na koalicji między północnymi i południowymi demokratami, w której ci drudzy popierali reformy tak długo, jak długo nierówności rasowe pozostawały nienaruszone. Wraz z sukcesami Ruchu Praw Obywatelskich w latach 60. i programem walki z ubóstwem „Great Society” pod rządami prezydenta Lyndona Johnsona (południowego demokraty), koalicja ta została rozwiązana, a biali ludzie z klasy średniej i robotniczej na południu masowo przeszli do Partii Republikańskiej. W miarę rozszerzania rozwiązań socjalnych na mniejszości rasowe, Partia Republikańska była coraz bardziej kojarzona z tymi mniejszościami, przez co traciła poparcie. Paradoks polega na tym, że gdy oficjalna segregacja rasowa zniknęła, a jawny rasizm osłabł, jego „przewrotny i złośliwy wpływ” na konserwatywne poparcie dla rosnących nierówności stał się silniejszy. Stara demokratyczna koalicja między Północą a Południem została zastąpiona republikańską koalicją między korporacyjnymi bogaczami, którzy realizują swoje interesy gospodarcze, a dużą częścią białej klasy średniej i robotniczej, która podejrzewa, że wszystkie świadczenia rządowe trafiają do mniejszości etnicznych i rasowych.
Druga podstawowa amerykańska cecha została wspomniana na początku tego artykułu w odniesieniu do pracy Stephena Mennella (2007): „przekleństwo amerykańskiego snu”, które jest zakorzenione w historii imigracji. Jest to indywidualistyczny i merytokratyczny etos, który przenika amerykańską cywilizację, który uzasadnia bogactwo bogatych jako zasłużoną nagrodę za ich zasługi i osiągnięcia, a biednych obwinia o brak zdolności, moralności lub obu. Jak ujął to socjolog i darwinista społeczny William Graham Sumner już w 1873 r.: „słabi [tj. biedni] są niezaradni, nierozważni, niedbali, niepraktyczni i nieefektywni lub są próżni, nieumiarkowani, ekstrawaganccy i złośliwi” (cyt. Lewis 1978: 7). W ostatnich czasach etos ten legitymizował obniżki podatków dla bogatych, demontaż państwa opiekuńczego, ograniczanie praw związków zawodowych i zmniejszanie wydatków na edukację publiczną. W ten sposób usprawiedliwił wzrost nierówności dochodowych i majątkowych. (Fakt, że to z kolei doprowadziło do wzrostu nierówności szans, jest prawie niezauważany – co jest zrozumiałe, ponieważ obnaża mityczny charakter tego wyznania). Jednak, jak już wspomniano, etos ten może być tylko częścią wyjaśnienia niezwykłego wzrostu nierówności dochodowych i majątkowych w Stanach Zjednoczonych, ponieważ nie jest on podzielany przez wszystkich, a przynajmniej nie w tym samym stopniu i w ten sam sposób, nie jest stały w czasie i ma różne konsekwencje polityczne i społeczne.

Porównanie wyjaśnień

Pytanie brzmi teraz: jak połączyć te różne wyjaśnienia, które prawdopodobnie wszystkie mają pewien stopień ważności? A dokładniej, jak powiązać wyjaśnienia „amerykańskiego wyjątku” z modelem współzależności władzy, który wykorzystałem do wyjaśnienia międzynarodowej tendencji do wzrostu nierówności dochodów i bogactwa w ciągu ostatnich kilku dekad? Najprostszą odpowiedzią jest to, że wzajemnie się one uzupełniają. Zmieniające się relacje władzy i współzależności na poziomie międzynarodowym i krajowym wyjaśniają ogólną tendencję we wszystkich głównych kapitalistycznych, dobrze prosperujących państwach narodowych. Inne czynniki, specyficzne dla Stanów Zjednoczonych, wyjaśniają, dlaczego tendencja ta była tak silna w tym kraju: dynamika amerykańskiej polityki; dziedzictwo i ciągłe znaczenie podziałów rasowych i etnicznych; oraz wszechobecny indywidualistyczno-merytokratyczny etos, który odzwierciedla historię imigracji. Uważam, że to rozwiązanie nie jest całkowicie błędne, ale zbyt proste – z dwóch powodów.
Pierwszym powodem jest to, że nie odpowiada ono jeszcze na pytanie, jak ważne są te różne „czynniki” w wyjaśnianiu obserwowanych zmian; w szczególności, jak ważne są ogólne zmiany w relacjach władzy i współzależności w porównaniu z procesami specyficznymi dla społeczeństwa amerykańskiego. Rozwinięty tutaj argument sugeruje, że pierwsze z nich są podstawowe; że społeczeństwo amerykańskie jest ofiarą tych samych globalnych sił, co inne społeczeństwa narodowe, ale reakcje na te siły różnią się ze względu na specyficzne cechy amerykańskiego społeczeństwa, polityki i kultury.
Przeciwną tezą, którą można postawić, jest to, że czynniki wewnętrzne charakterystyczne dla społeczeństwa amerykańskiego są podstawowe; i że wyjaśniają one nie tylko silny wzrost nierówności w tym kraju, ale także, pośrednio, wzrost nierówności w całym świecie zachodnim, ze względu na amerykańską dominację gospodarczą, polityczną i kulturową. Innymi słowy, podobieństwa w tendencjach wzrostu nierówności wśród krajów zachodnich można wyjaśnić jako wynik amerykańskiej hegemonii.
Jeśli ta przeciwna teza zostanie przyjęta jako wyjaśnienie tendencji do wzrostu nierówności w krajach zachodnich, należy ją odrzucić jako co najmniej zbyt jednostronną; przecenia ona amerykańską autonomię i władzę oraz zaniedbuje globalne procesy, które są poza kontrolą jakiegokolwiek państwa narodowego. Tak więc, podczas gdy upadek systemu międzynarodowych regulacji monetarnych z Bretton Woods w 1973 r., z jego doniosłymi konsekwencjami dla światowej gospodarki, był bezpośrednim skutkiem decyzji amerykańskiego rządu o rezygnacji ze stałej ceny złota w dolarach i umożliwieniu płynności dolara w stosunku do innych walut, decyzja ta została podjęta pod wpływem niezamierzonych i niekontrolowanych wydarzeń: wzrostu amerykańskiego deficytu handlowego i zobowiązań zagranicznych oraz silnej ekspansji rynku „eurodolara” poza USA (Arrighi 1994: 300-314). I chociaż amerykańskie korporacje były jednymi z pierwszych, które opracowały nowe strategie outsourcingu, uelastyczniania i ograniczania praw związków zawodowych, zrobiły to w odpowiedzi na rosnącą międzynarodową konkurencję.
Jednak, jak pokazują te przykłady, ważne jest, aby wziąć pod uwagę duże różnice w pozycjach różnych państw narodowych w międzynarodowej figuracji państw pod względem wewnętrznej autonomii i władzy zewnętrznej, z USA na jednym biegunie i (wśród dobrze prosperujących krajów kapitalistycznych) „małymi otwartymi gospodarkami”, takimi jak Irlandia czy Holandia, w pobliżu drugiego bieguna (Katzenstein 1985). Zakres możliwości dokonywania „własnych” wyborów politycznych przez grupy elit politycznych i gospodarczych jest znacznie większy w Stanach Zjednoczonych niż w tych drugich krajach, a wpływ wyborów dokonywanych w Stanach Zjednoczonych na te kraje jest znacznie większy niż na odwrót. Przykładem może być kryzys finansowy z 2008 roku, który rozpoczął się w Stanach Zjednoczonych jako niezamierzony skutek daleko idącej deregulacji sektora finansowego, a następnie rozprzestrzenił się na Europę. Dominacja Stanów Zjednoczonych przejawia się na różne sposoby – poprzez ogromny wpływ amerykańskiej kultury, samą wagę gospodarki, przewagę militarną, a także dominującą pozycję w organizacjach międzynarodowych, takich jak Światowa Organizacja Handlu i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wzmocnienie międzynarodowych współzależności – lub globalizacja, jak zaczęto ją nazywać od lat 90. XX wieku – zostało ukształtowane przez decyzje polityczne, takie jak deregulacja transgranicznych przepływów kapitałowych, w których główną rolę odegrali amerykańscy politycy, urzędnicy, liderzy biznesu i ekonomiści (por. Rodrik 2011).
Przekonanie, że Ameryka przoduje w rozwoju obejmującym Europę i inne części świata, jest już dość stare, o czym świadczy termin „amerykanizacja”, który wszedł do użytku na początku XX wieku (Berghahn 2010). . Trzeba jednak rozróżnić między podobieństwami, w których wydarzenia amerykańskie poprzedzają wydarzenia w innych społeczeństwach, a bezpośrednią siłą i wpływem wywieranym przez Amerykę na te inne społeczeństwa. Dwie cechy amerykańskiego społeczeństwa i kultury, które zostały tutaj przedstawione w celu wyjaśnienia nadzwyczajnego wzrostu nierówności ekonomicznych od późnych lat 70. charakterystyczne również dla innych społeczeństw zachodnich. Nie musi to jednak odzwierciedlać bezpośrednich wpływów amerykańskich. Wraz z masowym napływem biednych imigrantów spoza Europy do Europy Zachodniej od lat 60. zapleczu władzy lewicowych organizacji politycznych. Ta masowa imigracja do zachodnich państw narodowych jest jednym z powiązań między rozszerzeniem międzynarodowych współzależności a osłabieniem więzi współzależności w tych państwach narodowych.
Druga „typowo amerykańska” cecha, która została rozwinięta, dominujący etos indywidualizmu merytokratycznego, stała się również bardziej rozpowszechniona w innych społeczeństwach zachodnich od lat 80. To również można przypisać przede wszystkim zmianom na dużą skalę w tych społeczeństwach, takim jak uelastycznienie pracy, osłabienie związków zawodowych, rosnący nacisk na „otwartą” selekcję w systemie edukacyjnym, zmniejszające się znaczenie starych arystokratycznych dystynkcji i większe szanse na wzbogacenie się dzięki przedsiębiorczości. Jednak wpływ zdominowanej przez Amerykanów myśli ekonomicznej, a także amerykańskiej kultury popularnej, która tak często celebruje indywidualnych bohaterów, którzy wygrywają na przekór wszelkim przeciwnościom, prawdopodobnie przyczynił się do rozprzestrzenienia się tego etosu w całym świecie zachodnim.
Drugim powodem, dla którego dodanie kilku czynników przyczynowych jest rozwiązaniem zbyt prostym, jest to, że nie odpowiada ono na pytanie, w jaki sposób są one ze sobą powiązane. Może to sprawiać wrażenie, że specyficzne cechy, które wyjaśniają niezwykły wzrost nierówności w Stanach Zjednoczonych, pozostają poza modelem współzależności władzy, który wówczas wyjaśniałby jedynie ogólny trend rosnących nierówności; ale jeśli ten model jest naprawdę wszechstronny, powinien obejmować również te cechy.
Podstawowym założeniem teorii figuratywnej jest to, że zamierzone ludzkie działania są funkcją niezamierzonych ludzkich współzależności, które z kolei zmieniają się w wyniku tych działań. Spostrzeżenie to można odnieść do polityki amerykańskiej i jej wpływu na zmiany nierówności społeczno-ekonomicznych. Zmiana władzy w amerykańskiej polityce od późnych lat 70. XX wieku na korzyść interesów biznesowych nie była jedynie wynikiem mobilizacji zasobów organizacyjnych i finansowych przez organizacje biznesowe, wielkie korporacje i bogatych inwestorów, jak Hacker i Pierson (2010a; 2010b) oraz inni badacze walczyć; powodzenie tych działań było również wynikiem zmiany relacji władzy i współzależności na poziomie krajowym i międzynarodowym na korzyść tych grup, jak tu argumentowałem.
Jeszcze nie wspomniano o jednym ważnym źródle tej ogólnej zmiany: zmianach w stosunkach wojskowych, w szczególności przejściu z armii poborowej do armii zawodowej. W Stanach Zjednoczonych pobór do wojska został zniesiony w 1973 roku po zakończeniu wojny w Wietnamie, a następnie w krajach europejskich. Pobór do wojska jest podstawą współzależności potężnych grup elitarnych i warstw nieuprzywilejowanych oraz źródłem władzy tych warstw, których młodzi członkowie płci męskiej są uzbrojeni i zmuszani do walki za swój kraj (Andreski 1954; Marwick 1974). Po I wojnie światowej amerykański ruch weteranów stał się silną siłą polityczną, co skłoniło rząd do zagwarantowania swoim członkom szeroko zakrojonej opieki socjalnej i medycznej. Zarówno II wojna światowa, jak i wojna w Wietnamie, toczona przez ogromną liczbę żołnierzy poborowych, były okresami, w których naciski na demokratyzację i równość były silne. Zniesienie poboru, wywołane rozluźnieniem stosunków ze Związkiem Sowieckim, sprawiło, że zniknęła ta podstawa współzależności i zmniejszenie nierówności między różnymi warstwami społecznymi.
Podobnie centralnym punktem teorii figuratywnej jest pogląd, że kultura lub wspólna mentalność nie są oddzielone od ludzkich współzależności; że kultura nie odnosi się do sfery ludzkiego umysłu poza lub ponad relacjami społecznymi, ale w każdym momencie jest wynikiem procesów społecznego uczenia się i jako taka jest funkcją relacji współzależności. Ten wgląd może być wykorzystany do zrozumienia cech kultury amerykańskiej, które zostały tu przedstawione w celu wyjaśnienia niezwykłego wzrostu nierówności: spuścizny rasizmu i wszechobecności etosu indywidualistyczno-merytokratycznego. Chociaż obie cechy mają długą tradycję zakorzenioną w historii Ameryki, były mobilizowane w różny sposób iw różnym stopniu w różnych okresach, w zależności od zmieniających się relacji między władzą a współzależnością. Kiedy różnice mocy są silne i rosną,[5] Tendencję tę można zaobserwować w społeczeństwie amerykańskim od lat 70. XX wieku (Mennell 2007: zwł. 313). Wraz z rosnącymi dysproporcjami władzy między elitą ekonomiczną a znaczną większością populacji, w połączeniu z formalną eliminacją segregacji rasowej, członkowie białej klasy średniej i robotniczej coraz częściej podkreślali swój dystans wobec „klasy niższej”, ubogich zależnych od opieki społecznej, którzy są w dużej mierze utożsamiane z mniejszościami rasowymi. Wraz z tą samą zmianą relacji władzy i współzależności tendencja wśród mniej uprzywilejowanych do identyfikowania się z wysoce uprzywilejowanymi oraz do akceptowania i internalizowania merytokratycznej legitymizacji nierówności społecznych tylko się nasiliła.

Uwagi końcowe

Można stwierdzić, że model współzależności władzy oferuje teoretyczną podstawę do wyjaśnienia nie tylko ogólnej tendencji wzrostu nierówności społeczno-ekonomicznych w zachodnich społeczeństwach narodowych, ale także stosunkowo silnego wzrostu nierówności w jednym z tych społeczeństw, Stanach Zjednoczonych. Aby wyjaśnić ten konkretny rozwój, ogólna formuła „osłabienie współzależności w państwach narodowych jest związane ze wzmocnieniem współzależności międzynarodowych” nie jest wystarczająca. Kluczowe pozostaje jednak połączenie procesów zachodzących na poziomie krajowym z procesami zachodzącymi na szerszych, międzynarodowych poziomach. Obserwowany wzrost nierówności w Stanach Zjednoczonych nie może być ograniczony wyłącznie do procesów wewnętrznych, tak jakby były one niezwiązane z rozwojem sytuacji w pozostałej części świata.
Chociaż model współzależności władzy jest ważną i owocną podstawą do interpretowania i wyjaśniania trendów nierówności, jak mam nadzieję wykazać tutaj, nie można go stosować jako prostego narzędzia. Są to ramy, w których łączą się różne powiązane ze sobą procesy gospodarcze, polityczne i kulturowe. Stwierdzenia dotyczące wzajemnych powiązań przedstawione w tym artykule są do pewnego stopnia hipotetyczne, nawet jeśli są bardzo prawdopodobne z teoretycznego i empirycznego punktu widzenia. Tylko dalsze badania będą w stanie je potwierdzić, doprecyzować, zmienić lub, w razie potrzeby, skorygować.
Na koniec należy podkreślić, że ten model figuratywny jest niedeterministyczny. Pozostawia miejsce na nieprzewidywalne wydarzenia, które mają wpływ na przebieg rozwoju, oraz działania zbiorowe, które idą „pod prąd”. Rosnące nierówności społeczno-ekonomiczne mogą mieć różne, nawet sprzeczne konsekwencje społeczne i kulturowe. Z jednej strony, jak wspomniano, prowadzi do coraz większej identyfikacji osób mniej uprzywilejowanych z silnymi grupami, co wzmacnia nierówności. Z drugiej strony może wywoływać poczucie niesprawiedliwości i moralnego oburzenia, które stanowią podstawę motywacyjną ruchów społecznych sprzeciwiających się nierównościom (Moore 1978). Podczas gdy pierwszy rodzaj reakcji dominował od lat 80-tych – w Stanach Zjednoczonych, ale także w Europie – reakcje opozycyjne wysunęły się na pierwszy plan w ostatnich latach, choć do tej pory były one zbyt słabe, aby mieć duży wpływ na rzeczywiste trendy.
Głównym pytaniem w tym kontekście jest to, jakie wybory są dostępne dla różnych istotnych aktorów, jakie są konsekwencje ich (wybranych) działań i w jakim stopniu są oni w stanie przewidzieć te konsekwencje? Z niniejszego artykułu można wyciągnąć jeden wniosek: grupy, które chcą powstrzymać i odwrócić trend rosnących nierówności w swoim kraju, lepiej rozglądają się poza granicami kraju. Chociaż istnieją dobre powody, by krytykować politykę, która jedynie stymuluje swobodny transgraniczny przepływ towarów, kapitału i ludzi, należy być ostrożnym w przeciwstawianiu się „globalizacji” jako jedynie negatywnej sile i kultywowaniu iluzji powrotu do autonomii narodowej. To nie globalizacja jako taka doprowadziła do wzrostu nierówności w państwach narodowych, ale raczej forma, jaką proces ten przybrał od lat 70. XX wieku – rosnąca otwartość rynków międzynarodowych bez odpowiedniej koordynacji politycznej i regulacji, nie mówiąc już o demokratyzacji na poziomie ponadnarodowym[6]. Działania polityczne na rzecz większej równości będą skuteczne tylko wtedy, gdy ich cele wykroczą poza granice państwa narodowego.

Przypisy końcowe

  1. Co nie znaczy, że różnice między innymi krajami Zachodu są nieistotne. Obecne nierówności dochodów są również stosunkowo duże w innych krajach anglojęzycznych, takich jak w szczególności Wielka Brytania (OECD 2011: 22–28).wróć do tekstu
  2. Kategorie „zachodni” i „zamożny” nie są oczywiście tożsame, ale nadal w dużej mierze pokrywają się. Najważniejszym wyjątkiem jest Japonia, do której również odnosi się niniejszy artykuł. Szczególne przypadki dobrze prosperujących społeczeństw niezachodnich, takich jak miasto-państwo Singapur i bogate państwa naftowe Bliskiego Wschodu, wykraczają poza zakres tego artykułu.wróć do tekstu
  3. Debata wśród ekonomistów koncentrowała się na pytaniu, czy zmiana technologiczna czy rozszerzenie handlu międzynarodowego jest ważniejsze w powodowaniu rosnących nierówności płacowych, przy czym większość ekonomistów przywiązuje większą wagę do technologii. Na to pytanie nie można jednak łatwo odpowiedzieć, ponieważ „technologia” i „handel” są ze sobą silnie powiązane, a internacjonalizacja gospodarcza lub globalizacja obejmuje znacznie więcej niż wzrost handlu międzynarodowego (por. Schmitt 2000).wróć do tekstu
  4. Jak ujął to sam Piketty, jest to „kwestia dla socjologii, psychologii, historii kultury i polityki oraz badania przekonań i percepcji co najmniej w takim samym stopniu, jak dla ekonomii per se” (2014: 333).wróć do tekstu
  5. Jak obszernie argumentował Elias (zwłaszcza w 1994 r.) w swoim omówieniu „stosunków ustalonych i zewnętrznych”.wróć do tekstu
  6. Dotyczy to również poziomów regionalnych, takich jak w szczególności poziom Unii Europejskiej, aw obrębie UE strefa euro. Do tej pory UE przekształciła się głównie w „rynek bezpaństwowy” (Kapteyn 1996), na którym koordynacja polityczna i regulacje pozostają daleko w tyle za integracją rynkową. Konsekwencją jest negatywna konkurencja polityczna między państwami członkowskimi, z których każde stara się być atrakcyjne dla międzynarodowego kapitału, np. poprzez obniżanie podatków od zysków przedsiębiorstw. Ten sam mechanizm można zaobserwować w skali globalnej.

Bibliografia

  • Andreski, S. (1954) Organizacja i społeczeństwo wojskowe . Londyn: Routledge i Kegan Paul
  • Arrighi, Giovanni (1994) Długi XX wiek . Londyn/Nowy Jork: Verso
  • Atkinson, Anthony B., Thomas Piketty, Emmanuel Saez (2011) „Najwyższe dochody w długim okresie historii”, Journal of Economic Literature , 49 (1), s. 3–71
  • Berghahn, Volker R. (2010) „Debata na temat „amerykanizacji” wśród historyków gospodarczych i kulturowych”, Cold War History , 10 (1), s. 107–130
  • Burtless, Gary (1995) „Handel międzynarodowy i wzrost nierówności zarobków”, Journal of Economic Literature , 33 (2), s. 800–816
  • Collins, Randall (1979) Towarzystwo poświadczeń . Nowy Jork: prasa akademicka
  • Elias, Norbert (1970) Czy ist Soziologie? Monachium: Juventa Verlag. (Tłumaczenie angielskie: Czym jest socjologia? , 1978)
  • Elias, Norbert (1994) „Wprowadzenie: esej teoretyczny o stosunkach ustalonych i zewnętrznych”, w: Norbert Elias i John L. Scotson, The Established and the Outsiders . Londyn: Sage.
  • Goldin, Claudia i Robert A. Margo (1992) „The Great Compression: The Wage Structure in the United States at Mid-Century”, Quarterly Journal of Economics , 107 (1), s. 1–34
  • Hacker, Jacob S. i Paul Pierson (2010a) „Zwycięzca bierze wszystko w polityce: polityka publiczna, organizacja polityczna i gwałtowny wzrost najwyższych dochodów w Stanach Zjednoczonych”, Polityka i społeczeństwo , 38 (2), s. 152 –204
  • Hacker, Jacob S. i Paul Pierson (2010b) Zwycięzca bierze wszystko Polityka . Nowy Jork: Simon & Schuster
  • Held, David i in. (1999) Globalne przemiany . Cambridge: Polity Press
  • Helleiner, Eric (1994) „Od Bretton Woods do globalnych finansów: świat wywrócony do góry nogami”, w: R. Stubbs i GRD Underhill (red.), Political Economy and the Changing Global Order . Londyn: Macmillan, s. 163–189
  • Kapteyn, Paul (1996) Rynek bezpaństwowy. Europejski dylemat integracji i cywilizacji . Londyn: Routledge
  • Katzenstein, Peter J. (1985) Małe państwa na rynkach światowych . Itaka/Londyn: Cornell University Press
  • Krugman, Paul (2007) Sumienie liberała. Odzyskanie Ameryki od prawicy . Londyn: Penguin Books, 2009 (2007)
  • Lewis, Michael (1978) Kultura nierówności . Amherst: University of Massachusetts Press
  • Marwick, Arthur (1974) Wojna i zmiany społeczne w XX wieku . Londyn: Macmillan.
  • Massey, Douglas S. (2009) „Globalizacja i nierówności: wyjaśnianie amerykańskiej wyjątkowości”, European Sociological Review , 25 (1), s. 9–23
  • Mennell, Stephen (2007) Amerykański proces cywilizacyjny . Cambridge: Polity Press
  • Mennell, Stephen (2014) „Globalizacja i„ amerykański sen ””, Human Figurations , 3 (2), czerwiec, s. 1–8. Wcześniejsza wersja w: C. Brinkgreve et al. (red.), Cultuur en ongelijkheid . Diemen: AMB, 2011, s. 39–49
  • Moore, Barrington (1978) Niesprawiedliwość. Społeczne podstawy posłuszeństwa i buntu . Londyn/Basingstoke: Macmillan
  • OECD (2008) Rośnie nierówność? Dystrybucja dochodów i ubóstwo w krajach OECD . Paryż: OECD
  • OECD (2011) Jesteśmy podzieleni: dlaczego nierówności wciąż rosną . Paryż: OECD
  • Piketty, Thomas (2014) Kapitał w XXI wieku . Cambridge, MA: Harvard University Press (oryginalne wydanie francuskie 2013)
  • Reich, Robert B. (2007) Superkapitalizm . Nowy Jork: Vintage Books
  • Rodrik, Dani (1997) Czy globalizacja zaszła za daleko? Waszyngton: Instytut Ekonomii Międzynarodowej
  • Rodrik, Dani (2011) Paradoks globalizacji: demokracja i przyszłość światowej gospodarki . Nowy Jork: WW Norton & Co.
  • Schmitt, John (2000) „Nierówność i globalizacja: pewne dowody ze Stanów Zjednoczonych”, w: D. Kalb i in. (red.), Końce globalizacji. Przywracanie społeczeństw . Lanham: Rowman & Littlefield, s. 157–168
  • Stiglitz, Joseph E. (2012) Cena nierówności . Londyn: Allen Lane
  • Stiglitz, Joseph E. (2014) Wielki podział . Nowy Jork: WW Norton
  • Volscho, Thomas W. & Nathan J. Kelly (2012) „The Rise of the Super-Rich: Taxes, Financial Markets, and the Dynamics of the Top 1 Percent, 1949 to 2008”, American Sociological Review , 77(5 ) , s. 679–699
  • Wilkinson, Richard i Kate Pickett (2010) Poziomnica . Londyn: Penguin Books.
  • Wilterdink, Nico (1993) Ongelijkheid i współzależność . Groningen: Wolters-Noordhoff. Także w: Amsterdams Sociologisch Tijdschrift , 20 (2), październik 1993, s. 3–42
  • Wilterdink, Nico (1995) „Zwiększenie nierówności dochodów i koncentracji bogactwa w zamożnych społeczeństwach Zachodu”, Studies in International Comparative Development , 30 (3), s. 3–23
  • Wilterdink, Nico (2000) „The Internationalization of Capital and Trends in Income Inequality in Western Societies”, w: D. Kalb et al. (red.), Końce globalizacji. Przywracanie społeczeństw . Lanham: Rowman & Littlefield, s. 187–200
  • Wilterdink, Nico (2015) Vermogensongelijkheid w Holandii . Amsterdam: Van Gennep
  • Windolf, Paul (1985) „Edukacja jako narzędzie przesiewowe”, w: P. Windolf i in., Recruitment and Selection in the Labour Market . Aldershot: Avebury, s. 163–198

Biografia

Nico Wilterdink jest emerytowanym profesorem socjologii na Uniwersytecie w Amsterdamie. Jego najnowsze książki (w języku niderlandzkim) to Vermogensongelijkheid w języku niderlandzkim. Ontwikkelingen sinds 1850 (Nierówności majątkowe w Holandii. Zmiany od 1850 r.), Amsterdam: Van Gennep, 2015; oraz (z Tonem Beversem, Johanem Heilbronem i Bernardem Colenbranderem) Nederlandse kunst in de areld: literatuur, architectuur en beeldende kunst 1980–2013 (Holenderska sztuka na świecie: literatura, architektura i sztuki wizualne, 1980–2013), Nijmegen: Vantilt , 2015. Więcej informacji na www.nicowilterdink.nl .

Amerykańska wyjątkowość? Wzrost nierówności dochodowych i majątkowych w Stanach Zjednoczonych i innych społeczeństwach zachodnich

Nico Wilterdink
uniwersytet w amsterdamie

Pomiń inne szczegóły (w tym stałe adresy URL, DOI, informacje o cytatach)

Tom 5 , wydanie 2 : Charakter społeczny, procesy historyczne , lipiec 2016 r

Licencja Creative CommonsTa praca jest dostępna na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0. Prosimy o kontakt na adres mpub-help@umich.edu w celu wykorzystania tej pracy w sposób nieobjęty licencją.

Aby uzyskać więcej informacji, przeczytaj zasady dostępu i użytkowania firmy Michigan Publishing .

Hostowane przez Michigan Publishing , oddział Biblioteki Uniwersytetu Michigan .

Obraz wyróżniający: Od 2021 roku Jeff Bezos jest najbogatszą osobą na świecie. By Steve Jurvetson – Flickr: Bezos’ Iconic Laugh, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=21166413