Czerwony terror: Jak Związek Radziecki ukształtował współczesny dyskurs antysyjonistyczny / Alex Ryvchin

0
323
Syjonizm stał się prawdopodobnie najbardziej złośliwym i zniekształconym terminem w języku konfliktu arabsko-izraelskiego. Należy zbadać źródła współczesnego dyskursu antysyjonistycznego i zakwestionować powiązanie żydowskiego ruchu narodowowyzwoleńczego z rasizmem i nazizmem.
Konflikt arabsko-izraelski trwa od dziesięcioleci, objawia się regularnymi wojnami, terroryzmem i niekończącymi się potyczkami politycznymi na forach międzynarodowych. Jest to również walka o ustanowienie narracji – ofiar i agresorów, Dawidów i Goliatów, ciemiężców i ciemiężonych. Język i znaczenie nadawane podstawowym pojęciom stanowią kluczową część tej bitwy. Żydom łatwo jest rościć sobie prawa do terytorium znanego jako Judea i Samaria. Późniejsze sformułowanie „Zachodni Brzeg”, ukute przez Jordańczyków po zajęciu tego obszaru w 1948 roku, jest nijakim opisem geograficznym, który pozbawia to terytorium jego historycznego znaczenia. Associated Press wpadła ostatnio w gąszcz politycznego języka, odmawiając określenia mężczyzn, którzy torturowali i zabili izraelskich sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku, jako palestyńskich terrorystów, nazywając ich „partyzantami” i „strzelcami”. Nie ma również terminu w języku konfliktu, który byłby niewłaściwie stosowany i zniekształcany bardziej niż „syjonizm”.
Prawidłowo rozumiany syjonizm odnosi się po prostu do powrotu narodu żydowskiego do „Syjonu”, jednej z kilku nazw nadanych Jerozolimie i okolicznym ziemiom, na których Żydzi żyli i rządzili w czasach starożytnych. Pod koniec XIX wieku idea powrotu na te ziemie zmieniła się z pozornie nieuchwytnego ideału i tęsknoty za wolnością, w precyzyjny, świecki ruch polityczny.
Celem syjonizmu było odtworzenie państwa żydowskiego na terytorium, które Żydzi znali jako „Erec Jisrael” (Ziemia Izraela), a które zostało przemianowane na „Palestynę” po stłumieniu ostatecznego żydowskiego buntu przez rzymskiego cesarza Hadriana w 135 roku n.e.. Deklaracja Balfoura, Rezolucja 181 (II) Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych i szereg wiążących instrumentów prawa międzynarodowego, od Rezolucji z San Remo po Mandat Ligi Narodów dla Palestyny, uznały, że Żydzi są odrębnym narodem z nieprzerwanym związkiem z ziemią i prawem do reformy swojego państwa w jakiejś części tej ziemi.
Syjonizm był zatem fundamentem współczesnego państwa Izrael. W związku z tym ci, którzy są zdeterminowani, by wymazać autonomiczną żydowską obecność z Bliskiego Wschodu, ocenili, że jeśli uda im się przedstawić syjonizm jako coś odrażającego i niesprawiedliwego, sprawa Izraela może zostać dramatycznie podważona.
Współczesna kampania mająca na celu zniekształcenie znaczenia syjonizmu i powiązanie go z popularnymi koncepcjami zła, w dużej mierze ma swoje korzenie w gwałtownym pogorszeniu stosunków sowiecko-izraelskich, które warunkowały postawy wobec Izraela na politycznej lewicy.
Syjonizm był kiedyś celebrowany przez lewicę jako organiczny ruch powrotu narodowego i model dla ruchów narodowowyzwoleńczych i dekolonizacyjnych na całym świecie.
Zwycięstwo Izraela w wojnie o niepodległość i odmowa poddania się znacznie potężniejszym wrogom budziły podziw wśród zwolenników ruchów politycznych opartych na obalaniu struktur władzy. Jak opisuje Philip Mendes w swoim studium syjonizmu i politycznej lewicy, „wszystkie międzynarodowe partie komunistyczne popierały podział i utworzenie państwa żydowskiego”. Komunistyczna Partia Stanów Zjednoczonych nazwała Izrael „organiczną częścią światowej walki o pokój i demokrację”, podczas gdy francuscy komuniści postrzegali żydowskich bojowników jako towarzyszy bojowników ruchu oporu na całym świecie.
Jednak w miarę jak Izrael wytyczał swój własny kurs, wychodził z wojen ekonomicznie i militarnie lepszy od Arabów i stawał się coraz bardziej ambitny i asertywny w sposobie prowadzenia swoich spraw bezpieczeństwa, wsparcie Związku Radzieckiego i międzynarodowej lewicy gwałtownie spadło, a następnie całkowicie się odwróciło.
Wraz z nadejściem zimnej wojny, pierwszy premier Izraela, David Ben-Gurion, zapewnił ambasadora USA, że Izrael ma „zachodnią orientację, jego obywatele są demokratyczni i zdają sobie sprawę, że tylko dzięki współpracy i wsparciu USA mogą stać się silni i pozostać wolni”.
„Zachodnia orientacja” Izraela stała się oczywista dla Związku Radzieckiego, gdy dołączył on do Wielkiej Brytanii i Francji w kampanii sueskiej w 1956 r., aby wyzwolić kluczowy szlak morski łączący Azję z Europą w obliczu gróźb nacjonalizacji kanału przez prezydenta Egiptu Gamala Abdela Nassera, kluczowego sojusznika ZSRR.
Kampania ta, postrzegana przez Moskwę jako bezpośrednie zagrożenie dla jej strategicznej potęgi na Bliskim Wschodzie, doprowadziła Sowietów do stanu apopleksji, skutkując groźbami użycia broni nuklearnej przeciwko Brytyjczykom i Francuzom oraz całkowitego unicestwienia Izraela.
Związek Radziecki zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem już w lutym 1953 roku, zaledwie kilka tygodni przed śmiercią Stalina i po okresie gwałtownej eskalacji antysemityzmu państwowego, którego kulminacją był osławiony „spisek lekarzy”, w którym żydowscy lekarze w Związku Radzieckim zostali oskarżeni o spiskowanie w celu otrucia urzędników partyjnych.
Wkrótce państwowe media zostały nasycone antysyjonistyczną propagandą, przedstawiającą nadętych żydowskich bankierów z haczykowatymi nosami i pożerające wszystko węże z gwiazdą Dawida.
Antysyjonizm stał się praktycznie nieodróżnialny od antysemityzmu. Jak zauważył brytyjski teoretyk polityczny Alan Johnson, „tym, czym „Żyd” był kiedyś w starszym antysemityzmie – wyjątkowo złowrogim, pełnym żądzy krwi, wszechkontrolującym, ukrytą ręką, podstępnym, zawsze działającym w złej wierze, przeszkodą na drodze do lepszego, czystszego, bardziej duchowego świata, wyjątkowo zasługującym na karę i tak dalej – jest teraz państwo żydowskie…”.
Z czasem te obrazy dotarły nie tylko do sowieckiego czytelnika, ale także do sowieckich satelitów w Europie, Ameryce Południowej i na Bliskim Wschodzie, a także do partii komunistycznych i publikacji na całym świecie. Idee te zagnieździły się więc w skrajnie lewicowych kręgach na Zachodzie, w tym w partiach politycznych, organizacjach praw człowieka, wojujących związkach zawodowych i oczywiście na kampusach.
Propaganda była bardzo przekonująca i przesiąknięta od dawna znanymi tematami żydowskiej krwiożerczości, chciwości, korupcji, manipulacji i przebiegłości. Twierdzono, że samo istnienie żydowskiej ojczyzny było nie tylko spiskiem imperializmu, ale także śmiertelnym zagrożeniem dla pokoju na świecie.
Było to coś, co Hitler nazwał „wielkim kłamstwem” – użycie dramatycznie przesadzonej fikcji w celu oszukania opinii publicznej. Hitler, najwyższy propagandysta, zauważył, że im większe kłamstwo, tym bardziej wiarygodne: „Ludziom nigdy nie przyszłoby do głowy sfabrykować kolosalnych nieprawd i nie uwierzyliby, że inni mogliby mieć czelność wypaczać prawdę w tak haniebny sposób…”.
Wielkie kłamstwa na temat syjonizmu wkrótce trafiły na najbardziej wpływowe fora na świecie. Kiedy podkomisja Organizacji Narodów Zjednoczonych otrzymała zadanie opracowania konwencji w sprawie „eliminacji wszelkich form dyskryminacji rasowej”, obrady naturalnie skupiły się na apartheidzie, neonazizmie i antysemityzmie. Ale Sowieci postrzegali odniesienie do antysemityzmu jako bezpośrednią naganę dla ich antyżydowskich działań i zaserwowali poprawkę, która „była prawie żartem”, nawet dla samej delegacji sowieckiej.
Poprawka dodała syjonizm do wymienionych form rasizmu. Według źródeł bliskich obradom, Sowieci „doskonale rozumieli, że idea, iż syjonizm jest rasizmem, jest nie do obrony”, ale i tak ją zgłosili, po części po to, by zmienić inicjatywę kierowaną przez USA w farsę, a po części być może po to, by zobaczyć, jak daleko może posunąć się „wielkie kłamstwo”.
Ostatecznie konwencja została przyjęta bez odniesień do antysemityzmu i syjonizmu – sztuczka zadziałała. Ale ziarno zostało zasiane.
W dniu 10 listopada 1975 r. Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło rezolucję 3379 w sprawie „eliminacji wszelkich form dyskryminacji rasowej”, w której stwierdzono, że „syjonizm jest formą rasizmu i dyskryminacji”.
Ambasador USA przy ONZ Patrick Moynihan nazwał rezolucję „wielkim złem…”, które nadało „obrzydliwości antysemityzmu pozory międzynarodowej sankcji”.
Teza, że żydowski ruch emancypacyjny był w rzeczywistości formą rasizmu, uznana teraz przez ONZ za prawdę, mogła zostać następnie wykorzystana do usunięcia żydowskich głosów głównego nurtu z liberalnych kampanii i organizacji społeczeństwa obywatelskiego.
W 1977 r. związki studenckie w całej Wielkiej Brytanii debatowały nad wnioskami zgodnymi z rezolucją 3379. York, Salford, Warwick i Lancaster poszły dalej, uchwalając wnioski o wydalenie swoich żydowskich stowarzyszeń „na tej podstawie, że są one syjonistyczne, a zatem rasistowskie”.
Koncepcja odmawiania platform faszystowskim i białym supremacjonistom na kampusach uniwersyteckich była teraz stosowana do tłumienia głosów głównego nurtu, które wyrażały poparcie dla państwa Izrael.
Moynihan przewidział to. Wcześniejsza rezolucja ONZ, za namową Związku Radzieckiego, uznała „rasizm jedynie za formę nazizmu”. Wynikało z tego, że jeśli rasizm jest jedynie formą nazizmu, a syjonizm jest formą rasizmu, to syjonizm jest formą nazizmu.
Na tej podstawie antysyjonistyczni studenci mogli nękać syjonistów i być postrzegani jako zajmujący szlachetne stanowisko przeciwko nazizmowi. Ta pokrętna logika została zastosowana przez antyizraelskich studentów na Uniwersytecie w Sydney w 2015 roku, kiedy próbowali oni powstrzymać publiczny wykład emerytowanego brytyjskiego pułkownika za jego wcześniejsze wypowiedzi popierające Izrael. Doświadczyli tego również organizatorzy Chicago Dyke March, którzy zablokowali żydowskim uczestnikom marszu Gwiazdy Dawida, twierdząc, że syjonizm jest formą „białego suprematyzmu”.
Temat Żydów stających się nowymi nazistami, podwójny cios, który kojarzy syjonizm z najwyższym złem i kpi z ofiar Holokaustu, zrównując je z ich mordercami, stał się podstawą antysyjonistycznego dyskursu.
W konflikcie tak głęboko zakorzenionym i niestabilnym jak ten, dążenie do przywrócenia terminologii właściwego znaczenia może wydawać się błahostką. Nie ma jednak nadziei na pokojowe współistnienie między Izraelczykami i Palestyńczykami, dopóki ruch, na którym Izrael powstał siedem dekad temu, ruch wyrażający żydowskie nadzieje i żydowskie prawa, jest tak słabo rozumiany i tak skutecznie zniekształcany.

Alex Ryvchin

Alex Ryvchin jest współdyrektorem wykonawczym Rady Wykonawczej Australijskich Żydów. Jego nowa książka to „Syjonizm – zwięzła historia”
Ten artykuł został opublikowany na licencji Creative Commons i może być ponownie publikowany z podaniem źródła.

 

Red Terror: How the Soviet Union Shaped the Modern Anti-Zionist Discourse

10 SEP 2019
By Alex Ryvchin

Link do artykułu: https://www.internationalaffairs.org.au/australianoutlook/red-terror-how-the-soviet-union-shaped-the-modern-anti-zionist-discourse/