Programistyczne dzielenie. Relacja z InfoShare 2023 / Marek Baran

0
586

Sezon konferencyjny rozpoczęty!

W Trojmieście poza sezonem letnim jest też mniej zauważalny sezon konferencyjny. W naszym regionie odbywa się co roku około dziesięciu imprez konferencyjnych o co najmniej ogólnopolskiej randze. Pierwszą z takich konferencji jest InfoShare. Jest to impreza o bardzo długiej tradycji, a przed pandemią była jedną z największych w naszej części Europy. Jaki jest jej status obecnie – jeszcze nie wiadomo, bo nie ma statystyk po wielkim zatrzymaniu przemysłu konferencyjnego. Można się jednak spodziewać, że nastąpiło ogólne tąpnięcie. Dlatego moje subiektywne wrażenia co do zmniejszenia rangi i rozmachu imprezy mogą być charakterystyczne dla całego rynku.

Rodowód

Konferencja ma swoje początki jako ściśle branżowa impreza dla programistów w konferencjach organizowanych dla wąskiego grona na Politechnice Gdańskiej. Przez lata ewoluowała, dołączane były kolejne bloki tematyczne, zapraszani goście z różnych dziedzin szeroko pojmowanej branży informatycznej. Wraz z rozwojem poszczególnych dziedzin pojawiali się specjaliści od multimediów, Internetu rzeczy po sztuczną inteligencję. Pamiętam też wielki zachwyt nad Bitchain i Bitcoinem. Poszerzona została też o szeroko rozumiane targi z wystawcami prezentującymi swoje produkty i wynalazki.

Ważnym elementem corocznego InfoShare jest nagrywanie i publikowanie wszystkich wystąpień na YouTube. Można to porównać do konferencji TED, ale w wąsko rozumianym zakresie.

Kariera IT

W tegorocznej odsłonie InfoShare część wystawiennicza przypominała bardziej targi pracy niż prezentację wystawców. Rozmowy koncentrowały się głównie na ewentualnym pozyskiwaniu przyszłych pracowników niż prezentacji firmy. Służyły temu zarówno wystrój stoisk jak i ich otwarta architektura a nawet zastosowane wabiki mające skłonić potencjalnych odwiedzających do wizyty. 

Niegdyś w Polsce organizowane były specjalne spotkania rekrutacyjne – pod nazwą Kariera IT. Dzisiaj tę rolę przejmuje powoli InfoShare. Oczywiście w mocno ograniczonym zakresie i chyba ze szkodą dla innych dziedzin – zwłaszcza Start up’ów.

Kawa, lody i wata cukrowa

To właśnie ekspres do kawy, lada chłodnicza i urządzenie do robienia waty cukrowej były najczęściej wykorzystywanym gadżetem przyciągającym zwiedzających do stoiska. Rzadko zdarzało się, że stoisko nie miało jakiejś formy cateringu. Od zwykłych cukierków serwowanych na talerzyku po przygotowywane na oczach widzów dania na stoisku Arla. Zawsze jednak chodziło o jedno – o pretekst do rozmowy. 

Serwowanie jedzenia, mimo niezbyt zdrowej diety, było dobrym rozwiązaniem, gdyż restauracja było odcięta ochroniarskim fire wallem. Stało się tak za sprawą stworzenia strefy VIP dla widzów, którzy kupili droższe od mojego pakiety. Byłem świadkiem zdesperowanego obcokrajowca, który starał się dowiedzieć, gdzie (poza pobliską stacją benzynową) może coś zjeść. Był już tak zdesperowany, że pytał chociażby o sklep spożywczy. Dla osób, które nie znają topografii dodać muszę, że InfoShare odbywa się na terenie, który został sztucznie stworzony na Euro 2012 i do dzisiaj nie udało się zorganizować wokół niego jakiejkolwiek infrastruktury. Jest ciągle zdegradowanym, postprzemysłowym obszarem, który ożywa na czas kilku w roku imprez i kilka meczów.

Brak wielkich

To był bardzo smutny widok. Na targach nie znalazłem wielkich graczy na rynku. Pamiętam sprzed lat stoiska Google i Microsoftu. Co prawda niewiele się na nich działo, ale zawsze można było porozmawiać i poczekać na ciągle niedostępnego, kompetentnego szefa – nikt inny nie był upoważniony do rozmowy z prasą. W tym roku takie przygody były tylko nostalgicznym wspomnieniem.

Pamiętam też wielkie prezentacje, którymi znane marki chwaliły się. Na przykład Reserved zademonstrował kilka lat temu model swojego inteligentnego salonu, który planował otworzyć w Londynie.

Intel

Ta firma był zawsze. Nawet jak nie miła nic nowego do pokazania – proponowała współudział w organizowaniu stoiska młodym ludziom, którzy pokazywali jakieś Virtual Reality i wszyscy mogli być zachwyceni. Poza mną, bo przewracałem się na animowanym rolerr casterze. 

W tym roku brak Intela był jak krzyk branży. Czyżby w końcu miała sprawdzić się krążąca od lat plotka o wycofaniu się firmy z Gdańska? Oby nie. Jest zamknięta, otoczona nimbem tajemnicy, ale niech zostanie tutaj. Wszyscy się chyba do niej przyzwyczailiśmy.

Samochód

Co roku na InfoShare jest jedno stoisko z luksusowym samochodem. Można się umówić na jazdę testową u lokalnego dealera, posiedzieć w luksusowym wnętrzu. W tym roku wystawiony był nowoczesny Mercedes. Nie pytałem o szczegóły, ale pewnie był co najmniej hybrydowy, jak nie elektryczny. To stoisko ma sens marketingowy – programiści są dobrze zarabiającą grupą docelową i warto o nich zadbać na imprezach, na których są obecni.

Vintage Tech

Drugą grupą stoisk niezwiązaną wprost z programowaniem były stoiska ze starą  elektroniką, a nawet analogowymi szachami w które można było zagrać. To te stoiska skupiały największe zainteresowanie. Dla mnie były ciekawym wspomnieniem sprzętów z przeszłości. Były na nich też rzeczy, które znałem jedynie z opowieści i kolorowych katalogów. Moje szczególne zainteresowanie wzbudziła płyta wizyjna – poprzedniczka dvd tylko wielkości – płyty winylowej. Żałuję, że nie miałem szansy na rozmowę na oblegany stoisku. Zastanawiałem się zawsze, czy trzeba ją było przekładać na drugą stronę w połowie filmu.

Rozpychacze przestrzeni

Niestety zauważyłem duże przestrzenie zagospodarowywane pospiesznie na miejsca spotkań, relaksu albo – niczego. Czyżby to był symptom zwijania się imprezy? Zawsze były takie przestrzenie – mniej lub bardziej paradoksalnie zagospodarowywane. Pamiętam, że kilka lat temu pewien deweloper biurowy starał się przekonać mnie, że ma inteligentne windy i system przeciwpożarowy. 

Orły

Jedna z gazet codziennych zorganizowała konkurs na najlepszy start up. Kilka kategorii, około dwudziestu wyróżnionych pomysłów. Ja zwróciłem uwagę na dwa.

Pan Paragon to system, którego nigdy nie chcę mieć. Jest to popularny sposób na kolekcjonowanie paragonów z kas fiskalnych. Wydaje się przydatny – nigdy nie zgubimy paragonu na buty, które może trzeba będzie kiedyś reklamować. Niestety, nie wierzę, że dane z moich paragonów nie są gdzieś analizowane, a nawet wykorzystywane. A nawet jak nie są, to mam ograniczone zaufanie do technologii, którą ktoś może złamać. Skoro udało się shakować bazy danych największych, dlaczego Pana Paragona ma to nie spotkać? Zwłaszcza w czasach wojen hybrydowych.

Drugim ciekawym pomysłem jest „Minuta dla zdrowia”. Jest to system wykrywania czerniaka. Podobno wystarczy zrobić zdjęcie podejrzanego znamienia i wysłać je do oceny. System ma dużą deklarowaną skuteczność i wygląda na dobrze chroniony przed cybernetycznymi atakami. Jednym z partnerów jest największa firma ubezpieczeniowa. Można się zatem spodziewać, że widzą jakie są stopnie zabezpieczeń i jak cenne są dane wrażliwe. Zwłaszcza, że przed ćwierć wiekiem doświadczyli tego na … własnej skórze.

Niedostępne sceny

Jak już napisałem – skorzystałem z komercyjnej oferty zamiast akredytować się. Robię to od lat – procedura akredytacyjna jest co najmniej kłopotliwa, żeby nie napisać – upokarzająca. Trzeba wykazać się publikacjami, a i tak nie ma gwarancji, że te spodobają się organizatorom. Jakby służby PR nie potrafiły same zweryfikować, czy jestem dziennikarzem. W tym roku też słyszałem o jakimś skandalu – ktoś podobno podał się za dziennikarza, a nim nie był. Nie wiem, czy to prawda, ale ploteczka w światku krąży.

Jako, że miałem status Basic – miałem dostęp tylko do dwóch scen i niewiele ciekawego na nich zobaczyłem. Prezentacja statystyczna banku i prezentacja projektu społecznego to raczej temat na konferencję prasową, a nie tego rodzaju imprezę. 

Reszta scen była dla mnie niedostępna, o czym usłyszałem od pani ochroniarki („Bejziki nie wchodzą!”). Od tego momentu obchodziłem szerokim łukiem rozstawionych ochroniarzy strzegących wejść.

Dzik jest dziki

Wieloletnią tradycją jest też dzik podawany na wieczornym bankiecie. Mając podstawowy pakiet nawet nie próbowałem sprawdzić czy tradycji stało się zadość. Mogę jedynie sparafrazować wieszcza „i mnie tam nie było, miodu i wina nie piłem”.

Na szczęście miałem możliwość uczestnictwa w After Party. Odbywa się ono niezmiennie w tym samym miejscu – w kawiarni na plaży z widokiem na morze. Panuje tam zawsze bardzo dobra atmosfera, ale jeszcze przed COVIDem zauważyłem, że jakby biedniejsze jest proponowane menu. Kiedyś było lepiej, ale może wszystko kiedyś było lepsze. Lepsze, bo w naszych wspomnieniach wszystko jest lepsze.

Sezon rozpoczęty

Teraz kolej na następną konferencyjną odsłonę. Niestety już wiem, że konieczny będzie wybór, bo następują kolizje czasowe. Dotychczas takich problemów nie było. Tymczasem już w przyszłym tygodniu muszę wybierać między Ogólnopolskim Szczytem Energetycznym a Europejskim Kongresem Finansowym. Postanowiłem, że nie będę wybierał ani rzucał monetą. Pójdę tam, gdzie będzie mniej problematyczny proces przyznawania akredytacji. 

Na moją relację mogą liczyć lepsi. Na razie jest jeden – zero: dostałem imienne zaproszenie podpisane przez głównego organizatora. Taki mały miły gest, ale piłka jest ciągle w grze.

                                                Marek Baran

 

Obraz wyróżniający i pozostałe zdjęcia: Marek Baran