Uchwycić niezwykłość zwyczajności – o tomiku poetyckim „Z krajobrazów poety” Adama Miksa / Jan Skoumal

0
979

Jak tego dokonać? Jak uchwycić codzienność i przybić ją piórem do kartki? Jak w sposób niezwykły opisać jej zwyczajność? Wreszcie, jak zmierzyć się z wynikającymi z niej przeszkodami i trudnościami? W swoim tomiku poetyckim Adam Miks stara się dać nam odpowiedzi na te pytania. Pokazuje nie tylko jak złapać przelatującą przed oczami chwilę, ale także jak cierpliwie wyłuskać ją ze skorupki i zamknąć w kilkunastu, a nieraz w kilku słowach. W często sprawnie skrojonych frazach autor kładzie przed nami mieniące się ciepłymi i chłodnymi barwami koraliki prób poetyckich, częściowo nanizawszy je na sznurek według własnego pomysłu, a częściowo zostawiając Czytelnikowi pole interpretacji luźno turlających się po stole impresji.

Gdy wstaje nowy dzień

Tak zaczyna się tomik i tak też zaczniemy my – od poranka, zaklętego w trzy wiersze. Jedyna chwila poezji w dniu, magiczna przestrzeń pnących się ku górze stosów talerzy jest tym, co codziennie otwiera przed nami kolejne etapy naszych żyć, zapraszając nas do szykowania śniadania. Opisana jako „samoobsługowa płaszczyzna stół-ściana” kuchnia jest miejscem prób uwolnienia świata – metaforycznego wejścia w kolejny dzień życia tak, by nie niewolić podległych nam sprzętów i wiszących na niebie obłoków – oraz samego siebie. Zarysowana w ten sposób perspektywa okaże się istotna na następnych stronach tomiku.

Rzeczywistość wielkiego miasta prowadzi nas ku przystankowi autobusowemu. Docieramy do niego z nogawkami podpisanymi zamaszyście przez rozbryzgane błoto, rozganiając swoim oddechem wirujące wokół płatki śniegu. Oczekując w myśli na wiosenne komunikaty słońca rozmawiamy ze znajomą twarzą, w meandrach flirtu snując opowieść o mandarynkach i pąkach drzew – lekka niejasność tego opisu sprawia, że Czytelnik zastanawia się, jakie jest źródło tych obrazów. Ekran telefonu? Reklama na przystanku? Wyobraźnia lub wspomnienia? Ostatecznie jednak wsiadamy w autobus o rozpostartych żaglach (warto tu podkreślić ciekawość i trafność tej metafory wielkomiejskiego pędu) i ruszamy dalej – w niezwykłość zwyczajnych krajobrazów.

Krajobrazy inwalidztwa

Podróż przez kolejne chwile dnia i ulotne impresje zawarte w tym tomiku – niektóre zbyt ulotne w swej opisowości, nieostre, momentami trudne do zrozumienia – prowadzi nas do ważnej refleksji, wyrażonej w dwuwierszu: „Nie przeżyliśmy jeszcze wszystkiego / co może przeżyć człowiek”. Sformułowanie to otwiera przed nami podcykl wierszy niejako krajobrazowych, opisanych właśnie jako krajobrazy człowieka. Tytuł z jednej strony sugeruje ogólność podjętej tematyki – wskazuje, że poniższe słowa dotyczyć mogą każdego człowieka, każdego z nas – zaś z drugiej, w powiązaniu z tytułem tomiku Z krajobrazów poety nakierowuje nas bezpośrednio na postać autora wierszy.

Tu znów natrafiamy na poranek, a także na opis całego dnia. Dnia człowieka, wahającego się przed wejściem do windy, świadomego, że czas płynie bez i pomimo niego, rozumiejącego konieczność podążania z jego nurtem i nie poddawania się, a wreszcie – ukrywającego swoją niepełnosprawność w zapadającej co wieczór ciemności. Nie jest to bynajmniej kryjówka, do której zdaje się on nieustannie dążyć i która jawi się mu jako wybawienie. To tylko krótki moment między podróżami w życie, pełnymi przechodniów, ze zdziwieniem spoglądających na spastyczne dłonie, i najśmielszych marzeń o zdobyciu choćby Kopca Kościuszki.

Zza ogólnej refleksji wyłania się więc przypadek samego autora – osoby z niepełnosprawnością, swoją mobilność odnajdującej w poezji, a w podróż wyruszającej jedynie wraz z bohaterami czytanych książek. Konkluzją jest tu zaś – jak wskazała także Marzena Biernat w Posłowiu do tomiku – ukryta między wierszami sugestia, iż niepełnosprawność dotyczyć może wszystkich ludzi, także tych w pełni sił: w swojej sprawności nie potrafiących dostrzec wartości wiedzionych przez nich żyć. Człowiek z niepełnosprawnością jest zaś niepełny tylko przez chwilę – gdy upadnie, straci pewność, zachwieje się. Kiedy ta chwila minie, wraca zrozumienie dla wartości życia i sprawność ciała oraz duszy ludzkiej. Adam Miks uczy nas tej refleksji.

Mozaika z perspektywy przystanku autobusowego

Przystanek autobusowy, do którego zmierzaliśmy w początkowych wierszach tomiku, w ostatnim z Krajobrazów… (poświęconym, jak wskazuje autor, pamięci znakomitego pisarza Marka Hłaski) staje się punktem obserwacyjnym i wyjściowym. Bliskość parku, hotelu czy osiedla, unurzana w upalnej temperaturze, zamyka nas w klaustrofobicznej klatce wielkiego miasta – pozwala nam spojrzeć na nie niejako z perspektywy autora. Za tą ciasną, wielkomiejską klatką ujrzeć jednak możemy całą mozaikę impresji twórczych – wielość wierszy, składających się na tomik. Doświadczyć możemy ciekawej, skrywającej wiele znaczeń gry słów w wierszu Poeta i filozof, możemy znaleźć się „obok w nad za / i poza / wierszem” zgłębiając Strukturę, a wreszcie runąć i zanurzyć się w tajemniczym fiolecie, po którym wędruje autor, szukając akantu życia lub zatańczyć z nieznajomą kobietą na oliwkowej zieleni (wiersze Fiolet, Akant życia i Tańczy). Niektóre z tych impresji nie do końca przekonują Czytelnika – przykładowo, wspomnienie spotkanej kobiety w Krajobrazie cukierni zdaje się być nieco nieostre, a niektórym mogłoby wydać się nawet niestosowne. Tu jednak w grę wchodzi licentia poetica autora i prawo do uchwycenia swym piórem tego, co uzna on za najważniejsze w otaczającej go rzeczywistości – rosnącej w niezwykłość z każdym kolejnym wierszem.

Manifest wart lektury

Tak też można podsumować zawarty w tomiku Z krajobrazów poety wyimek dorobku poetyckiego Adama Miksa – jako dzieło warte przeczytania oraz odczytania na wiele sposobów. Cechuje się ono zarówno swoistym uzewnętrznieniem – ukazaniem całemu światu losu i przemyśleń utalentowanego poety, wiodącego żywot człowieka z niepełnosprawnością – jak i pamiętnikarstwem: śmiało bowiem można traktować ten tomik jako pamiętnik, a raczej dziennik sprawnego obserwatora, widzącego świat w innych kolorach i tymi kolorami próbującego malować przed nami niezwykłe w swej zwyczajności obrazy.

                                                             Jan Skoumal

O autorze tomiku:

Adam Miks – urodził się w Warszawie, 27 lipca 1967 roku. Absolwent Policealnego Studium Informatyki, Archiwistyki i Księgarstwa. Pracował w zawodzie bibliotekarza w szkole integracyjnej. Miłośnik książek, najbardziej tomików poezji i powieści biograficznych bądź czystych formalnie biografii. Recenzent portalu Sztukater. Autor czytelniczego kanału na portalu YouTube „Czytaczki Adama”  (https://www.youtube.com/@czytaczkiadama). Założył blog literacki na portalu Nakanapie.pl (przykładowy spośród wpisów: https://nakanapie.pl/adam_miks/blog/pan-wiktor-opowiadanie). Jako poeta debiutował w latach dziewięćdziesiątych w antologii Pracowni Rękodzielniczej „Agis”. Publikował między innymi w „Akancie”, „Krzywym Kole Literatury”, „Helikopterze”. Uczestnik wielu konkursów, w tym Konkursu imienia Marii Konopnickiej zorganizowanego przez Staromiejski Dom Kultury, pod patronatem Ewy Nowackiej.

Zadebiutował tomikiem poezji pt. „Z krajobrazów poety” (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4872295/z-krajobrazow-poety) , wydanym w roku 2017 przez Warszawską Firmę Wydawniczą. Członek Ogólnopolskiej Grupy Literycznej „Na krechę” oraz grupy „Peron Literacki” Biblioteki Kraków.

Działalność ogranicza do Internetu ze względu na niepełnosprawność.