Komentarze polityczne

0
120

Komentarze polityczne

Redakcja „Rzeczypospolitej” postanowiła zwrócić uwagę na marginalne w końcu wydarzenie.

Viktor Orban w imieniu Polski (zastępował premiera Czech, który z kolei miał wystąpić w imieniu będącego na kwarantannie premiera Polski, Mateusza Morawieckiego) podobno (bo to wiadomość, którą redakcja Rzeczypospolitej pozyskała nieoficjalnie) zastopował wprowadzenie do dokumentu dotyczącego współpracy z Afryką wniosku o „równości płci”1.

Podobno punkt ten miał być jednym z warunków określających możliwość zaangażowania się UE na tym kontynencie. Był umieszczany obok takich wartości jak praworządność, prawa społeczne, ochrona środowiska oraz edukacja młodych. W miejsce zapisu o równości płci wprowadzono zapis o „niedyskryminacji oraz równych prawach i równych szansach dla wszystkich”.

Moim zdaniem, przyjęty zapis jest właściwszy, ale i tak rażą w całej tej ustawie aż trzy kwestie. Po pierwsze, ujmowanie Afryki jako jednego podmiotu politycznego, a przecież jest to pojęcie dziś tylko geograficzne. Po drugie ogólnikowość i sloganowy wydźwięk wszystkich tych punktów. Po trzecie zaś, wiara w to, że tego rodzaju kwestie można załatwić regulacjami prawnymi i narzucanymi z zewnątrz regulacjami.

O zaangażowaniu UE, a także poszczególnych państw – członków Unii Europejskiej – w różnych państwach Afryki będą decydować głównie – jak zawsze – względy gospodarcze. Dla obopólnych korzyści warto zwiększyć wielkość inwestycji na tym obszarze, przyczyniać się do stopniowego zmniejszania różnic poziomu życia. Dopiero wówczas dla mieszkańców wielu państw afrykańskich takie wartości jak „równość szans dla wszystkich” być może staną się jedną z wartości podstawowych… wprowadzanie dyskusji na temat „równości płci” do społeczeństw, które na co dzień borykają się z głodem, brakiem wody, pustynnieniem kraju, graniczy ze śmiesznością. A może tak zaproponować podobne punkty w umowach z Chinami, Rosją i USA?

Czasami politycy UE, a może tylko redaktorzy „Rzeczypospolitej” (bo przecież pojawia się tu słowo „podobno”) rzeczywiście nas bawią.

Piotr Kotlarz

Redakcja Wirtualnej Polski, zapewne chcąc pozyskać czytelników, zamieszcza wypowiedzi (często cytując inne redakcje) na bieżące tematy rozmaitych celebrytów, aktorów… ludzi znanych. Zwłaszcza chętnie sięga po te, szczególnie „ostre”.

Po wydaniu Trybunału Konstytucyjnego orzeczenia w sprawie zgodności z konstytucją dopuszczalności aborcji, w dniu 24 października wp.pl zamieściła wypowiedź Roberta Janowskiego opatrując ją tytułem: „Puściły mu hamulce. Wulgarne słowa skierowane do rządu”.

Ten na swoim portalu społecznościowym napisał: ” WKU*W*LIŚCIE nie tylko KOBIETY! Mnie też! To jest WOJNA! 

Robert Janowski, polski piosenkarzkompozytorpoetaaktor, prezenter telewizyjny i radiowy, lektor, pisarz, z wykształcenia lekarz weterynarii ma prawo na swym portalu pisać co chce. Ma prawo też swymi komentarzami próbować zwrócić na siebie uwagę.  To część jego obecnego zawodu – prezentera telewizyjnego i celebryty.

Od redakcji ważnego serwisu internetowego mamy prawo wymagać jednak znacznie więcej. Rzecz nie tylko w doborze materiału, ale też w rzetelności prezentowania ważnych informacji. Brak rzetelności dziennikarskiej wyraża się w sposobie przedstawienia decyzji Trybunału. Autor artykułu OSKAR NETKOWSKI (East News), piszę, że: Kilka dni temu Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął o zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego w Polsce2.

Trybunał Konstytucyjny nie rozstrzyga o prawie (jego stanowieniu oraz jego złagodzeniu lub zaostrzeniu), a jedynie ocenia zgodność stanowionych, przez uprawniony do tego parlament, praw z konstytucją. Te musi teraz ustanowić władza ustawodawcza – Sejm i Senat.

W podobny duchu wypowiada się większość dzienników i serwisów. Temat Aborcja w Trybule Konstytucyjnym. „Wyrok na kobiety”, stał się tematem ostatnich tygodni października, choć np. autorzy serwisu: bezprawnik.pl piszą, że: ze względu na pandemię koronawirusa temat rozpatrywania przez TK tego, czy możliwość aborcji ze względu na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest zgodny z Konstytucją jest dziś praktycznie pomijany przez media.

Media piszą i mówią na ten temat bardzo wiele. Podsycają manifestacje: „wyrok na kobiety”… a może rodziców? Dziecko przecież niezależnie od momentu powstania ma również ojca. Nie „wyrok na…”, a ocena zgodności z konstytucją. Media jednak piszą, podsycają nastroje… Może wydawcy uważają, że jest to najlepsza droga do zwiększenia nakładu… może uważają, że wpłynie na to również radykalizacja języka…

Cóż jednak z tego może wyniknąć? Przecież nic. Problemem zajmie się parlament. Będziemy świadkami długich, niekończących się dyskusji… może prób oddalania podjęcia decyzji aż do następnych wyborów. Społeczeństwo będzie się dzielić… ludzie będą się obrażać. Tego problemu nie da się rozstrzygnąć. To problem z zakresu moralności, nie prawa. Być może w przyszłości badania prenatalne uchronią nas przed takim wyborem… dziś jest to niemożliwe. Podkreślam… jest to wybór moralny…

Niestety doszliśmy jako społeczeństwo do stanu, w którym granice między postawami moralnymi, a prawem są coraz mniejsze. Kwestie, które kiedyś pozostawiano do rozstrzygnięcia moralistom (filozofom, pisarzom, publicystom… rodzinie), teraz za wszelką cenę chcą kodyfikować politycy. Może to prowadzić wyłącznie do wewnątrzspołecznych podziałów, walki. Wojny bez wizji pokojowego traktatu u jej końca.

Piotr Kotlarz

1 Anna Słojewska, Jak Polska zahamowała gender w Afryce. https://www.rp.pl/Unia-Europejska/201019398-Jak-Polska-zablokowala-gender-w-Afryce.html

2 Wp.pl – 24 i 25.10.2020 r.