Wokół ekologii – Manipulacja świadomością

0
434
Na stronach kilku portali internetowych pojawiły się ostatnio artykuły, których celem jest promocja kolejnej kasandrycznej książki Billa Gatesa o kryzysie klimatycznym. Hasło przewodnie, przyjęte przez autora tego obszernego wywiadu brzmi: „Będzie gorzej niż w czasie II wojny światowej”.
Właściwie nic nowego, przeglądając prasę w naszym kręgu kulturowym tego rodzaju pesymistycznych w swej wymowie artykułów spotykamy znacznie więcej, można wręcz stwierdzić, że są one swego rodzaju medialną codziennością.
Medialną, czy jednak prawdziwą?
Myśląc o futurystycznych wizjach Gaetsa aż postawiłem sobie pytanie o jego wiek. Okazuje się, że jest on ode mnie tylko cztery lata młodszy. Jesteśmy ludźmi tego samego pokolenia, a jednak jakże odmienny odbiór rzeczywistości.
Będąc mieszkańcem kraju szczególnie dotkniętego wojną, postrzegałem postęp techniki w świecie w sposób mniej linearny niż mógł go postrzegać żyjący w USA przyszły miliarder. Pierwsze telewizory (czarno-białe) trafiły do naszych domów dopiero w latach sześćdziesiątych, w 1971 roku mogłem oglądać w Pałacu Kultury w Warszawie wielką wystawę aparatury wideo. Pierwsze telefony komórkowe pojawiły się u nas dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, czy muszę wszystko wymieniać… zresztą postęp dotyczy tak wielu dziedzin, że jest to niemożliwe.
Skokowo, czy linearnie postrzegany postęp technologii jest jednak oczywisty. Szczególnego przyśpieszenia nabrał od początków XXI wieku.
Myśląc o wspomnianym wywiadzie Gaetsa zauważam też, że nasze perspektywy mogą być różne z powodu kraju pochodzenia, wychowania.
Geats wychował się w USA, w społeczeństwie przekonanym o „mocarstwowości” swego państwa. Nasza polska perspektywa była i jest odmienna. Z drugiej strony jednak przecież i Gaets musiał dostrzec, że w polityce, w gospodarce nie ma rzeczy, spraw, ustalonych raz na zawsze. Wiedzę taką, świadomość tego mam już od bardzo dawna, ale wciąż szokuje mnie to jak wielkiego postępu cywilizacyjnego dokonali w ostatnich kilkudziesięciu lat np. Chińczycy.
Wreszcie ostatni aspekt, który może mieć wpływ na naszą ocenę współczesności i spojrzenie w przyszłość. Gaets jest człowiekiem techniki, postępu, ja z wykształcenia jestem historykiem. Patrząc w przyszłość częściej niż on odwołuję się do doświadczeń przeszłości.
Zdaniem Gatesa ciężko jest przewidywać, jakie będą konsekwencje zmian, ponieważ na Ziemi nie było jeszcze sytuacji, która wymuszałaby tak szybkie zmiany w ekosystemach. Prowadzi to do szybkiego wymierania gatunków, nawet tych, których jeszcze nie mieliśmy szansy odkryć, co potwierdzają badacze.
Otóż nie jest to prawdą. W dziejach naszego gatunku, a nawet tylko w ostatnich tysiącleciach jego historii zmiany w ekosystemach bywały znacznie większe. Już tu wspomnę o tym, że stając wobec tych zmian mieszkańcy Mezopotamii, Egiptu, Indii i Chin ok. 3 tys. lat p.n.e. znaleźli na pojawiające się zagrożenie rozwiązanie. Stała się  nim irygacja.
Niestety egoizm elit, przyjęcie idei podboju i imperializmu powstrzymały rozwój techniki. Nie byliśmy w stanie zaradzić kolejnym kataklizmom (również w ekosystemach).
Metodami prób i błędów znaleźliśmy się na obecnym etapie. Dziś nasza wiedza, technika jest nieporównywalnie większa. Powoli, wciąż niestety powoli, w naszym świecie prawo zaczyna znaczyć prawo.
Z jakiego powodu podkreślam tę różnorodność postrzegania rzeczywistości z punktu widzenia amerykańskiego miliardera i mnie, polskiego historyka, intelektualisty? Czynię tak, gdyż próbuję zrozumieć, dlaczego postrzegamy rzeczywistość tak odmiennie i nasze wizje przyszłości są aż tak różne.
Może zresztą podane przyczyny są niepotrzebne, może to po prostu kwestia psychologii. Pewni francuscy badacze dowodzą, że to czy jesteśmy optymistami, czy też pesymistami jest uwarunkowane genetycznie.
Może i tak, przyjrzyjmy się jednak pesymistycznej wizji Gaetsa, który sądzi, że za jakieś sto lat staniemy w obliczu kataklizmu, którego już nie będziemy w stanie powstrzymać?  Susze i powodzie doprowadzą do utraty plonów, a w związku z tym ludzie nie będą w stanie się wyżywić. To spowoduje, że destabilizacja i poziom migracji będą o wiele większe niż to kiedykolwiek widzieliśmy. Większe niż nawet w czasie II wojny światowej.
W wywiadzie poruszono również problem zmian, które mogą doprowadzić do zniknięcia lasów, jakie znamy oraz konsekwencjach wzrostów średniej temperatury na świecie. Gates wielokrotnie podkreślił również, że kraje wysokorozwinięte mają obowiązek zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych oraz zużycia energii.
Oczywiście wywiad Gaetsa, a tym bardziej artykuł go omawiający z konieczności musi ograniczać się tylko do frazesów. Miliarder powtarza kwestie o konieczności ograniczenia emisji CO2, zmiany źródeł energii… jakby nie chciał zauważyć, że działania w tym kierunku nabrały już ogromnego tempa. Powstają ogromne elektrownie słoneczne, coraz powszechniejsze staje się wykorzystywanie paliwa wodorowego. Co ciekawe Gaets wspiera zakup przez Polskę technologii jądrowej. Cóż, bliska ciału koszula… Nie wiem, czy to najsłuszniejsza dla Polski droga, ale bez przesady… jeśli nawet do tego dojdzie, to będzie to w przyszłości dla naszego kraju tylko jeszcze jedno ze źródeł energii.
Oczywiście nasz (ludzi na całym świecie) udział w produkcji CO2 będzie nieustannie malał. Jesteśmy w stanie wprowadzać tu kolejne ograniczenia. Przechodzimy z paliw kopalnych (węgla, ropy, gazu ziemnego) na inne źródła (fotowoltaika, wodór, niestety i atom). Samochody z napędem elektrycznym, hybrydowym itd. itp. To przecież biznes, właściciele koncernów zadbają o to byśmy sięgali po coraz to inne „ekologiczne” rozwiązania. Zmiany w tym zakresie możemy postrzegać często już w perspektywie zaledwie kilku lat.
Tym niemniej nawet jeśli ograniczymy bardzo znacznie wytwarzanie przez nas CO2, to i tak nie powstrzymamy procesu ocieplenia. Za lat kilkadziesiąt temperatura na naszej planecie będzie wyższa o 1-20C.
Proces ocieplenia klimatu Ziemi trwa już od kilkuset lat. Po tzw. „Małej epoce lodowcowej” (jej zasięg i przebieg jest wciąż dopiero dookreślany), którą spowodowały w początkach XIV wieku erupcje kilku stratowulkanów (o skali ponad 5 VEI[1]) dochodziło jeszcze lokalnie do krótkotrwałych ochłodzeń, ale temperatura powietrza jednak wzrastała. Zapewne w ciągu najbliższych kilkudziesięciu, może kilkuset lat (wiele zależy od kolejnych erupcjo wulkanicznych) wróci do takiej jaka była w wieku X-XIII, kiedy to Grenlandia była „Zieloną wyspą”.
Jeśli prześledzimy zmiany klimatyczne w świecie na przestrzeni setek tysięcy, milionów, a także miliardów lat, to w sposób oczywisty zauważymy, że zmiany klimatyczne są w dziejach naszej planety czymś zupełnie oczywistym. Okresy ociepleń i ochłodzeń następowały przemiennie niemal od zawsze.
Z nastaniem okresu ocieplenia wiąże się inne zmiany. Na przykład wzrost opadów na wielu obszarach wcześniej ich pozbawionych.
Tak stało się z początkiem Holocenu. To w wyniku ocieplenia klimatu o 1-20C zazieleniły się obszary tzw. żyznego półksiężyca. To dzięki ustąpieniu lodowców możliwy stał się gwałtowny rozwój cywilizacji.
We wcześniejszych epokach bywało jednak i inaczej, lodowce zajmowały znacznie większe obszary, były potężniejsze i pozyskana w wyniku ich topnienia woda zalewała ogromne obszary, nawet cały kontynent.
Wpływ człowieka na proces ocieplenia lub ochłodzenia klimatu był w przeszłości żaden. Jedyne, co mógł wobec tego procesu zrobić to dostosować się. Stąd wprowadzana irygacja, budowy akweduktów, choć w przeszłości nieco częstsze rozwiązania w postaci „wędrówek ludów”, wojen i grabieży.
Obecnie ponownie stajemy w obliczu nadchodzącego ocieplenia. Na proces ten wpłynąć nie jesteśmy w stanie, wobec Świata jesteśmy zbyt mali. Nie znamy ponadto rządzących jego zmianami praw. Wiemy już dość wiele, ale wciąż bardzo mało.
Powstrzymać procesu ocieplenia nie jesteśmy w stanie, możemy jednak do zmieniającego się klimatu się dostosować. Dziś człowiek jest w stanie wręcz zmieniać obraz Świata i już to czyni.
Gaets wspomina o możliwości braku wody. Dziś odnośnie retencji sama tylko Polska planuje, by w ciągu najbliższych 30 lat doprowadzić do prawie dwukrotnego wzrostu powierzchni zbiorników retencyjnych. Takie będą powstawać, już powstają w wielu miejscach Świata. Nie wiem, nie potrafię tego wyliczyć, ale przypuszczam, że zatrzymanie znacznej części wody na lądach może opóźnić proces podnoszenia się poziomu oceanów. Być może zatopienie części lądów, którymi straszą nas „badacze”, nie jest nieuchronne. Może będziemy żyć w klimacie cieplejszym, ale też bardziej wilgotnym.
Ponieważ we wstępie tego artykułu wystąpiłem przeciwko kasandrycznym teoriom zwrócę tu uwagę na kwestie lasów. Ekolodzy zwracają tu uwagę głównie na wycinanie lasów Amazonii (mają rację, proces ten powinien być podany większej kontroli, powinniśmy wymuszać na rządach państw, które tego  nie przestrzegają, by bardziej dbały o rekultywację), ale przecież my ludzie nie tylko wycinamy lasy. W Polsce obecny obszar lasów już jest znacznie większy od tego jaki zastaliśmy po II wojnie światowej, nasz kraj jednak, choć narzekamy na brak wody, leży w szczęśliwym miejscu i nasze problemy nie są tu największe. Nasz kraj i nasze działania są doprawdy niewielkie w skali tego, co w kwestii lasów dzieje się już dziś w Świecie.
Wielki Zielony Mur (ang. Great Green Wall) to projekt opracowany w 2005 roku podczas szczytu Wspólnoty Państw Sahelu i Sahary, wspierany przez Unię Afrykańską. Celem projektu jest utworzenie „pasa zieleni” (ok. 8 tys. km) ciągnącego się z zachodu na wschód Afryki, z Senegalu do Dżibuti, który będzie oddzielał Saharę od Sahelu.
Projekt ten łączy się z innym pod nazwą “Desert to Power”, który zakłada wykorzystanie elektrowni słonecznych do zapewnienia prądu 250 milionom mieszkańców 11 krajów Sahelu. Realizacja obydwu programów ma także zapewnić dużą liczbę miejsc pracy.
Zielony Mur Chiński (chiń. upr. 三北防护林; chiń. trad. 三北防護林; pinyin Sānběi Fánghùlín) – znany także jako „Wielki Zielony Mur Chiński” będzie serią sztucznie wyhodowanych pasów leśnych w Chińskiej Republice Ludowej, zaprojektowanych celem ograniczenia ekspansji pustyni Gobi[1]. Zgodnie z planami projekt ma zostać dokończony około roku 2050, docelowa długość to 4500 km.
Jak zapowiada saudyjski następca tronu, do 2030 roku 50 proc. energii w Arabii Saudyjskiej będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych.
Książę ibn Salman poinformował też, że wraz z innymi krajami arabskimi planuje zasadzenie dodatkowych 40 mld drzew w ramach inicjatywy Zielonego Bliskiego Wschodu, który będzie największym na świecie programem zalesiania.
Przy okazji warto wspomnieć o ogromnych projektach urbanizacyjnych. Arabia Saudyjska w pobliżu Morza Czerwonego i Zatoki Akaba buduje (od zera) ogromne ekologiczne miasto. Pierwszy etap tej budowy, której koszt może wynieść nawet 650 mld USD ma się zakończyć w 2025 roku. Neom – jak wstępnie nazwano nowe miasto – ma być w pełni zasilane energią odnawialną z paneli słonecznych i wiatraków. System transportowy będzie działał wyłącznie dzięki nim. Ekologiczne mają być też miejskie farmy i szklarnie, które zapewnią mieszkańcom dostęp do świeżych produktów spożywczych. Ludzie będą mogli korzystać z pasażerskich dronów i autonomicznych pojazdów. Cała metropolia ma być 33 razy większa od Nowego Jorku i ciągnąć się kilometrami wzdłuż linii brzegowej. Nie zabraknie więc też miejsca na wypoczynek i rekreację. Plany zakładają budowę licznych parków, obiektów sportowych (także takich o olimpijskich standardach), rekordowych parków rozrywki, przystani i nadbrzeżnych restauracji. To w Noem ma także powstać największy na świecie ogród.
Warto też zauważyć ogromny postęp w rozwoju technik odsalania wody. Tanie źródła energii i możliwości odsalania wody pozwolą w przyszłości na nawadnianie terenów zasadzanych lasów, na pozyskanie nowych obszarów pod uprawy.
Korea Północna zapowiedziała niedawno stworzenie kurortu turystycznego na wzór hiszpańskich miejscowości. W ubiegłym roku Oman podpisał umowę z chińskim konsorcjum, które wybuduje wielką, przemysłową metropolię na pustyni. Chińczycy pracują też nad strefami ekonomicznymi na Sri Lance, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Malezji.
Architektoniczne marzenia ma też Egipt, który w marcu ogłosił budowę nowej stolicy kraju. Miasto, którego nazwy do tej pory nie zdradzono, powstanie między Suezem a Kairem. Będzie miało 700 km2 powierzchni i pomieści ok. 5 mln osób. Według planu budowa potrwa 7 lat.
Pod artykułem o budowanej przez Arabię Saudyjską metropolii i ich projektach odnośnie do sadzenia lasu znalazłem następujące komentarze: Niech tylko nie sadzą świerków, gdyż mogą je zjeść korniki; A my wszystko wytniemy; Co może urosnąć na pustyni, gdy temperatura przekracza 50 0C w wilgotności w granicach 10%? 
Cóż, można rzeczywistość postrzegać i tak. Na łamach WOBEC sięgając do tematów z zakresu ekologii chcemy jednak ukazywać pozytywne nasze ludzkie w kierunku jej ochrony działania. Może wciąż popełniamy wiele błędów, ale przecież za nami tysiąclecia rozwoju cywilizacji, przed nami równie długa, a może i dłuższa droga.
                                         Piotr Kotlarz
[1]             Odrzucam jako przyczynę zmian klimatycznych na Ziemi hipotezy wiążące je z tzw. cyklicznością aktywności Słońca. Po pierwsze jest niemożliwa do wykazania choćby z powodu nie prowadzania badań w tym kierunku w przeszłości, po drugie tak wielka odległość uniemożliwiałaby tak radykalne zmiany. Przy tym musiałyby one obejmować  równomiernie cały glob, a dziś wiemy, że zmiany klimatyczne miały zasięg zazwyczaj lokalny.

 

Obraz Bela Geletneky z Pixabay