Wizerunek św. Sebastiana patrona morowej zarazy w dziełach Jakuba de Voragine’a i Piotra Skargi / Agnieszka Banaś

0
471
Święty Sebastian na obrazie El Greca z 1578. Autorstwa El Greco – Web Gallery of Art:   Obraz  Informacje o dziele sztuki, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3603726.

Wstęp

Ludzie od stuleci walczyli z cyklicznie pojawiającymi się epidemiami próbując im zapobiegać, opuszczając zarażone miejsca, wznosząc modły do Boga i jego boskich orędowników.
Św. Sebastian był jednym z pierwszych, znanych męczenników (z gr. Martys, łac. Martyr, nosicielem Chrystusa i Ducha Świętego) do którego kierowano osobiste i wspólne modlitwy na czas epidemii (Wipszycka, 1991). Oficjalnie został po swojej śmierci uznany patronem od morowej zarazy. Ku jego czci i pamięci powstały na całym świecie (w tym i na ziemiach polskich) liczne sanktuaria, kościoły, kaplice oraz ołtarze, przy których wznoszono modły. Jego wizerunek wykorzystywano również w historii, literaturze oraz sztuce. Chętnie przedstawiano go w malarstwie (pierwsze przedstawienie św. Sebastiana pojawiło się mozaice w Rawennie, co ciekawe: pod postacią starca) i w rzeźbie, szczególnie w dobie renesansu (Attnater, 1997). Kult świętego, sięgający czasów antycznych, przetrwał dzięki temu do dnia dzisiejszego.
  • Życie św. Sebastiana

Sebastian, kojarzony jako starożytny męczennik (wczesnego okresu chrześcijaństwa), często był kreowany jako wyidealizowany heros (Brown, 2007). W swoim życiu kierował się wiarą i chęcią niesieniem pomocy innym (Baslez, 2009). Jego życie owiane zostało jednak legendą gdyż więcej w nich domysłów, aniżeli prawdy historycznej i być może dzięki nieścisłościom związanymi z jego losami (prawdziwych informacji o życiu Sebastiana zachowało się bowiem niewiele) oraz poprzez męczeńską śmierć, stał się tak bardzo popularnym świętym na świecie (Gorzandt, 2003). 
Sebastian urodził się w 256 roku w Narbonie. Część badaczy uznała go za Gala, jednak jeden z Ojców Kościoła, św. Ambroży, był przekonany o jego pochodzeniu z Mediolanu (Sawkowicz,  2017). Sebastian żył w czasach gdy chrześcijanie byli prześladowani, o czym miał okazję przekonać się kilkanaście la później. Jego imię, greckiego pochodzenia, oznacza osobę czcigodną, mądrą oraz dostojną (Giorgi, 2007). W młodości zdobył bardzo wysokie wykształcenie co pozwoliło mu zostać nie tylko żołnierzem, ale oficerem w rzymskiej armii (około 283 roku), a następnie dowódcą straży samego cesarza Marka Aurelego Probusa. To tam dostrzegł go cesarz Dioklecjan, który mianował go dzięki wykształceniu i niespotykanej urodzie dowódcą swojej pałacowej gwardii. Zostając żołnierzem na dworze cesarskim Sebastian nie zapominał jednak o swojej wierze chrześcijańskiej, wbrew poglądom i stylowi życia tych, z którymi na co dzień przystawał (Chmielowski, 2019). 
Młodzieniec pomagał wielu ludziom w sferze duchowej – zwłaszcza tym biednym, potrzebującym, uwięzionym (najczęściej z rozkazu cesarza), pokładając przy tym całą ufność w Bogu. Nie długo jednak było dane przetrwać Sebastianowi na dworze okrutnego cesarza Dioklecjana. Ten bowiem chciał być zapamiętany jako niszczyciel chrześcijan (dążył on w czasie swojego panowania do odnowy religii starorzymskiej), co jednak nie odpowiadało wyznającemu wiarę chrześcijańską Sebastianowi (Banaszak, 2005). Za poczynania wbrew woli cesarza przyszło mu wkrótce zapłacić najwyższą cenę – oddać życie (Norris – Cochrane, 1960). Oddał się Bogu w najbardziej heroiczny sposób. Skazany na okrutną śmierć poprzez przeszycie strzałami, został odratowany przez niewiastę Irenę. Wyleczony, powrócił na dwór, aby spotkać się z cesarzem. Tam czekało go jednak definitywne zgładzenie z rąk jego żołnierzy (Rajman, 2002). O ile pierwszy wyrok wykonali na nim wyspecjalizowani w swoim fachu łucznicy cesarza Dioklecjana, wypuszczając w jego kierunku wspomniane strzały, to jednak nie doszło do zgonu. Dopiero za drugim podejściem Sebastiana zatłuczono pałkami na śmierć, a jego ciało zrzucono do Cloaca Maxima. Według ówczesnej legendy odkryła je kolejna niewiasta, Lucyna, dając zmarłemu godny pochówek przy Via Appa w katakumbach w Rzymie.
Po świętym Sebastianie pozostały więc pierwszorzędne relikwie, objęte sporym kultem (traktowane jako niebiańskie lekarstwo) o ogromnej mocy, czczone w rzymskich katakumbach. Wspomniane Via Appa to najstarsza, rzymska droga, określanej królową dróg, łac. Regina viarum (Zapotoczny, 2016).
Wspomnienie świętego przypada na 20 stycznia. Zapamiętano go jako młodzieńca w białej tunice, najczęściej przywiązanego do drzewa bądź słupa z ciałem przebitym strzałami (później symbolem morowej zarazy). Jego atrybutami do dnia dzisiejszego są wspomniane strzały kojarzone wtórnie jako symbol moru, w nawiązaniu do strzał Apollina, które sprowadzać miały choroby, włócznia, tarcza, krzyż, palma męczeńska oraz wyrok śmierci (przybity nad głową, niczym u Jezusa Chrystusa). Sebastian jest bowiem patronem na czas moru, ale także żołnierzy, łuczników i strzelców, murarzy, płatnerzy, ogrodników, myśliwych, Rzymu, Castel Gandolfo oraz miejscowości, które jego imię mają w nazwie, jak baskijskie San Sebastian (Day, 2002) 
Nie bez powodu po śmierci świętego Sebastiana ludzie przybywali do miejsca jego odejścia, aby obcować z tym, co po nim zostało. Początkowo dominował jednak kult grobu, do którego chętnie pielgrzymowano już od IV wieku. Dla wielu z tego miejsca wypływało zdrowie i życie (osoby mające z tym kontakt naznaczone były boską mocą). Z czasem kult objął cały teren związany z jego postacią, o czym wspominał między innymi św. Ambroży (Brown, 2006).
Okazało się również, iż kult świętego Sebastiana z pierwszymi wzmiankami znajdującymi się w liście jednej z księżnych (początkowo lokalny, głównie we Włoszech, w Rzymie) wzmógł się na czasie ataku czarnej śmierci (słynnej epidemii z 1347 roku), kiedy to zaczynały wzrastać liczne formy pobożności (jak to było w przypadku Sebastiana o którym tworzono dzieła literackie oraz plastyczne). Ten stan rzeczy trwał jeszcze do końca XVIII wieku, kiedy to w Europie i na ziemiach dawnej Polski pojawiały się cykliczne epidemie, podczas których wznoszono liczne modły do świętego Sebastiana, boskiego orędownika i patrona od morowej zarazy. 
 Aby bliżej poznać postać świętego Sebastiana wielu badaczy podejmowało badanie jego grobu w katakumbach, wracano do licznie powstających kościołów (ku jego czci), kaplic (często przydrożnych), rzeźb, malowideł, dzieł czy przedmiotów w bezpośredni lub w pośredni sposób z nim związanych. W ten o to sposób przetrwały do dzisiaj dwa, znamienite dzieła – „Złota legenda” Jakuba de Voragine’a oraz „Żywoty świętych” Piotra Skargi, ukazujące postać świętego na tle kolejnych, po sobie następujących epok średniowiecza oraz renesansu. Wydaje się ciekawe porównanie podejścia obu kulturowych klimatów do tej popularnej postaci, zarówno od strony motywacji artystycznej, jak treści i praktycznych wskazań.
  • św. Sebastian według „Złotej legendy” Jakuba de Voragine’a 

 O osobach świętych na przestrzeni stuleci powstawało wiele dzieł, nie tylko artystycznych, ale i literackich. Przykładem jest tutaj przywołana postać Sebastiana w XIII– wiecznym dziele, który wciąż przyciągał uwagę i zachwycał. We wstępie do wydania „Złotej legendy” pióra włoskiego dominikanina, Jakuba de Voragine’a napisała J. Pleziowa:
Święty Sebastian, jako piękny nagi młodzieniec przebity strzałami, jest ulubionym tematem sztuki religijnej, wielokrotnie opracowanym. (…) Był to bardzo popularny później męczennik z czasów Dioklecjana (Voragine, 1996). 
W swojej Legendzie na dzień św. Sebastiana (stylistycznej aureoli, nieco przerysowanej) autor opierał się na tym co zapisał św. Ambroży, św. Grzegorz oraz Paweł Diakon (Borowski, 2000). Jak sam bowiem wspomniał:
(…) Niestety nie zachowały się jakieś autentyczne jego akta męczeńskie (Voragine, 1996).
„Złota legenda” na przestrzeni wieków cieszyła się wielką popularnością. Do dnia dzisiejszego zachowało się wiele jej zdobionych rękopisów. Jedną z legend, zamieszczonych w tym wybitnym, średniowiecznym utworze, jest właśnie legenda dotycząca postaci Sebastiana ukazującą nam historie życia i cudów za wstawiennictwem orędownika od morowej zarazy. 
Już na początku tego dzieła autor nadmienił, że według tego co zachowano, Sebastian już od najmłodszych lat wiedział, że chce być kimś więcej aniżeli zwykłym żołnierzem w rzymskiej armii. Był on już w tamtym okresie uznawany za wybitną postać, którą doceniali panujący cesarze:
(…) cesarz Dioklecjan i Maksymian tak mu sprzyjali, iż powierzyli mu dowództwo pierwszej kohorty oraz przydzielili go do swej straży przybocznej (Voragine, 1996).
Jego celem nie była jednak wspomniana służba na dworze, ale chęć niesienia pomocy swoim współbraciom, którzy, prześladowani i upadli na duchu, potrzebowali chrześcijańskiej posługi. 
(…) nosił strój wojskowy (…) aby umacniać w wierze tych chrześcijan, którzy pod wpływem tortur upadali na duchu (Voragine, 1996).
Ciekawostką jest tutaj na pewno fakt, że autor nakreślił jedynie krótki biogram świętego Sebastiana, skupiając się bardziej na jego posłudze względem ludu jak i wspomnieniom osób bliskich owemu młodzieńcowi. Nakreślił więc opisy dwóch, mających znaczenie w życiu świętego osób. Dotyczyło to postaci Marka oraz Marcelianusa, których to życie silnie wiązano z przyszłym orędownikiem. Sebastian ciągle starał się umacniać ich w wierze chrześcijańskiej, aby nie zapominali o tym co w życiu najważniejsze:
(…) nie odrzucajcie korony wiecznego zbawienia dla nędznych pochlebstw. (…) życie oszukiwało tych, którzy w nim pokładali nadzieję, zawodziło tych, którzy od niego czegoś oczekiwali, wystawiało na pośmiewisko wszystkich, którzy mu zaufali tak, że nikomu nie dawało nic pewnego, a okazało się kłamcą dla wszystkich (Voragine, 1996).
Namawiał ówczesną społeczność do porzucenia wszystkiego co ziemskie, które w rzeczywistości tylko oszuka i przeminie, na rzecz tego, co będzie po śmierci. Nic nie ma bowiem bardziej ważnego od życia wiecznego, gdyż nasze ziemskie życie jest jedynie przystankiem do lepszego żywota. Należałoby je oczywiście przeżyć w jak najlepszy sposób, nie być jednak podatnym na pokusy, czyhające na ludzkość na każdym kroku.
W szczególności bowiem, jak zapisał Voragine, wystrzegać się należało tych nędznych pochlebstw do niczego niedoprowadzających. Sam więc Sebastian zalecał, aby zaufać w pełni Bogu:
[…] wzniecajmy więc w sercach naszych pragnienie męczeństwa (Voragine, 1996)!
Za bycie dobrym, pomocnym i uczciwym (wyleczył on między innymi niemowę oraz żonę jednego z mężów stanu, Nikostrata) Sebastiana spotkała śmierć. Mimo, że wielokrotnie pomagał innym, mając dar uzdrawiania chorych, sam poniósł największą karę. Dokonało się to przez nieuważną pomoc na dworze ludziom, co dostrzegł jeden z popleczników cesarza, niesprzyjający Sebastianowi. Doniósł Dioklecjanowi o poczynaniach młodzieńca. 
Ten go karcił:
(…) Ja uczyniłem Cię jednym z pierwszych w moim pałacu, a ty skrycie działałeś przeciw mnie, a nawet przeciw Bogom? (Voragine, 1996)
Widząc, że rozmowa z młodzieńcem jest bezskuteczna, kazał go przeszyć wspomnianymi strzałami. Gdy to jednak nie poskutkowało, bo jak zostało wcześniej nadmienione, mężczyzna przeżył. Wydobrzawszy, o własnych siłach miał pójść i wygarnąć cesarzowi jego zbrodnie; wówczas to, przybyłego zatłuczono pałkami. O tym też w swojej legendzie zapisał Voragine:
(…) cesarz nakazał chłostać go tak długo dopóki nie wyzionie ducha, a następnie wyrzucić ciało jego do kloaki, aby chrześcijanie nie mogli oddać mu czci jako męczennikowi (Voragine, 1996).
  Interesującym faktem jest to, że prócz losów świętego Sebastiana (w tym i jego śmierci), autor nadmienił również cuda, jakie zdarzyły się poprzez wstawiennictwo boskiego orędownika. Pierwszy z nich dotyczył sprawy opisanej przez św. Grzegorza w pierwszej księdze swoich „Dialogów” o losie niewiasty, która została zaproszona na uroczystości poświęcenia kościoła pod wezwaniem świetego Sebastiana. Niestety, dzień przed, zgrzeszyła obcowaniem z mężem. Przyjmowano bowiem, że dzień przed tak ważną uroczystością nie powinno się podejmować intymnych czynności małżeńskich, czego kobieta nie dotrzymała, choć żałowała w głębi duszy. Gdy przekraczała rankiem próg kościoła, który miał być poświęcony czci świętego Sebastiana:
(…) cały legion diabłów w liczbie 6666 wstąpił w nią i począł ją dręczyć jeszcze okrutniej. Dopiero pewien mąż niezwykłej świętobliwości, imieniem Fortunatus, uzdrowił ją swymi modłami (Voragine, 1996).
Święty Sebastian, już nie cesarski, ale Chrystusowy żołnierz, pomógł przepędzić duchowego prześladowcę i objął swoją zwycięską opieką świątynię jej ciała.
Inna historia dotyczyła natomiast cudu zanotowanego u Pawła Diakona, który to w swojej „Historii Longobardów” opisał sytuację Italii z czasów cesarza Konstantyna i trzymiesięcznej zarazy (Diakon, 1995). Zostało wówczas objawione, że:
(…) zaraza ta nie ustanie, nim w bazylice świętego Piotra w Okowach nie wystawi się ołtarza świętego Sebastiana Męczennikowi. (…) Kiedy zabrano z Rzymu relikwie świętego Sebastiana męczennika i zbudowano dla nich ołtarz we wspomnianej bazylice, zaraza ustała (Diakon, 1995).
Dzięki temu zdarzeniu, jak i wielu innym, czczono i wzywano świętego Sebastiana jako patrona od epidemii w dobie średniowiecza, ale także w czasach nowożytnych i na początku XIX wieku.

1.2 św. Sebastian w świetle dzieła Piotra Skargi

W drugim z dzieł, w „Żywotach Starego i Nowego Zakonu”, stworzonym w dobie staropolskiej przez naszego rodzimego twórcę, kiedyż i rzymskiego studenta, i bakałarza z Krakowa, wreszcie nauczyciela i rektora Akademii Wileńskiej, Piotra Skargę, zostały omówione głównie zalety świetego Sebastiana (Cieślak, 2017).
Swoje dzieło Skarga, gorliwy jezuita, stworzył na wzór poznanych żywotów Suriusa pustelnika (1570 r.). Dzięki tej inspiracji nasz twórca mógł zyskać na popularności (Berenger, 2002). Żywoty Skargowe bowiem, legendarny z czasem utwór hagiograficzny, napisane zostały w 1577 roku, i były wielce poczytne do początków XX wieku (długo były one obowiązkową lekturą w jezuickich szkołach). Zadedykowane królowej Polski, Annie Jagiellonce, wydane w dwóch tomach. Celem Skargi było stworzenie dzieła przystępnego dla katolików, będącego nie tyle alternatywą, co rozwinięciem dla lektury Pisma Świętego (Fros, 2007).
Żywoty spisane przez Skargę opierały się w głównej mierze na losach konkretnej, świętej osoby, często przez samego autora nieco podkoloryzowane. Już bowiem we wstępach jezuita opiewał zalety poszczególnego świętego, ukazując przy tym cudowności z nim związane (Cieślak, 2017).  
Tak oto zapisał o Sebastianie:
(…) mężnym wielce, mądrym, w mowie prawdziwym, w sądzie sprawiedliwym, w radzie opatrznym, w zleceniu wiernym i u wszystkich wziętym. (…) Mieli go żołnierze sobie za ojca i dwór go wszystek miłował i bardzo ważył (Skarga, 1994).
Wszystko to, co w imię wiary chrześcijańskiej młodzieniec czynił na dworze i w społeczeństwie, jak opisał wcześniej Voragine, było przez Sebastiana utajone. Dla niego liczyła się przede wszystkim pomoc ludziom, bez zbędnych pochwał, którymi w rzeczywistości gardził. Obawiał się jednak wykrycia swoich poczynań na dworze bezbożnego cesarza.
(…) taił się z tym przed cesarzem do czasu dlatego, aby był mógł pożyteczniej i lepiej chrześcijanom, naonczas srodze strapionym, służyć (Skarga, 1994).
Przez wielu był uznawany za herosa, który bardzo chętnie pomagał, wielokrotnie zapewniając potrzebującym bezpieczeństwo, na ile to oczywiście było możliwe. 
  W „Żywotach Starego i Nowego Zakonu…” zostały również wspomniane dwie, dość znaczące postacie w życiu Sebastiana – Marek i Marcelianus, o których z resztą zapisał i poprzednik Skargi, Voragine. Nasz rodzimy twórca zapisał o nich, że byli to:
(…) bracia bluźnieńcy, zacni wielce i bogaci ludzie, za wiarę świętą w więzieniu długo posadzeni i potem rozmaitymi mękami do odstąpienia Chrystusa, a do pokłonu diabłom, to jest pogańskim bogom, przyniewoleni, nieodmienną stateczność zachowali ani się przemóc owym ciężkim mękom nie dali (Skarga, 1994).
Ówcześnie panujący cesarz Dioklecjan nie chciał bowiem skazywać tych mężczyzn na śmierć mając na uwadze ich wysoki status w społeczeństwie. Zmuszał więc ich bliskich, aby dopomogli oni w przywróceniu im, według jego uznania, prawdziwej religii. Przeszkodą był jednak głęboko wierzący mocno chrześcijan Sebastian, który wspierał prześladowanych i potrzebujących. Nawoływał więc obu mężczyzn:
(…) nie dajcie się chytremu czartowi zwodzić (Skarga, 1994).
W przeciwieństwie do poprzednika (który jedynie nakreślił losy orędownika), Skarga wymienił o wiele więcej dokonań Sebastiana za jego życia (poszerzając szczątkowe informacje Voragine’a). Zapisał, że przebywający w domostwach Sebastian nawracał innych na wiarę katolicką. Każdy kto do niego przybył uzyskał nie tylko pomoc, ale i wieczne zbawienie. 
  Jak wcześniej zostało zanotowane w „Złotej legendzie”, że Sebastian miał okazję przebywać w domostwie zacnego męża, Nikostrata. Tam też dokonał bardzo ważnego dla swojej przyszłej świętości cudu:
(…) żona Nikostrata, u którego się to w domu działo, na imię Zoe, od sześciu lat niema będąc, do nóg Sebastianowych upadła, dając znać o wierze swojej, iż przy tym, co on mówił, stała (Skarga, 1994). 
Prócz uzdrowienia chorej żony, przywrócił do prawdziwej wiary jej niewierzącego męża. Gdy miejscowa społeczność dowiedziała się o posłudze Sebastiana, wielu przybywało do domu Nikostrata licząc na pomoc ze strony młodzieńca. 
(…) Klaudiusz niejaki, pisarz z dwoma synami swymi z chorób ciężkich przez świętego Sebastiana wybawionymi, i Trankwilinus, ojciec Marka i Marceliana, i matka ich, Marcja i inni (Skarga, 1994).
  To wszystko jednak nie trwało długo, bo jak zostało wcześniej wspomniane, Sebastian zmarł bardzo młodo, męczeńsko. Nie obawiał się jednak odejścia:
(…) umrzeć za Pana swego pragnę! (Skarga, 1994)
Swoją męczeńską śmiercią wsławił się na wiele stuleci, stając się symbolem wiary chrześcijańskiej.

Zakończenie

Postać świętego Sebastiana przedstawiana na przełomie wieków wywarła ogromny wpływ na powstające na przestrzeni lat dzieła literackie. Wiele z informacji dotyczących tego świętego było najpewniej przekazywana ustnie, docierając do następnych pokoleń w formie niekompletnej bądź podkoloryzowanej. Mimo to postać tego świętego może dzisiaj stanowić pewnego rodzaju inspirację dla wielu twórców, którzy mogliby czerpać z tego to, co wypracowano przez wieki. Ikonografia czy hagiografia, ściśle ze sobą powiązane, dają nam ogląd na dawne postrzeganie ludności, a przede wszystkim osób wybitnych czy właśnie świętych. Jakub – prezentacja cudów oraz piękna duchowego i materialnego, ks. Piotr Skarga SJ – obraz cnót. Warto sięgnąć po wspomniane dwa dzieła literackie opiewające postać boskiego orędownika, aby poznać kim tak naprawdę był święty Sebastian i dlaczego tak mocno zapisał się on w historii kościoła i historii medycyny niekonwencjonalnej.

Bibliografia:

Banaszak, M. (2005). Historia kościoła katolickiego 1. Starożytność. Warszawa.
Baslez, M. F. (2009). Prześladowania w starożytności. Ofiary, Bohaterowie. Męczennicy. Kraków. 
Berenger, J. (2002). Tolerancja religijna w Europie w czasach nowożytnych XV – XVIII wieku. Poznań.
Borowski, A. (2000). Święci w literaturze polskiej, w: Kanonizacja, a nowa ewangelizacja. Kraków.
Brown, P. (2006). Ciało i społeczeństwo. Mężczyźni, kobiety i abstynencja seksualna we wczesnym chrześcijaństwie. Kraków.
Brown, P. (2007). Kult świętych. Narodziny i rola w chrześcijaństwie łacińskim. Kraków.
Chisesi, I. (2018). Co to za święty? Sztuka czytania obrazów. Słownik ikonografii. Warszawa.
Cieślak, I. (2019). Staropolskie fascynacje literacką świętością. Pelplin. 
Datko, A. (2014). Księga relikwii. Kraków. 
Diakon, P. (1995). Historia rzymska. Historia Longobardów. Warszawa.
Dojka, I., Latasiewicz, M. (2009). Księga patronów. Kraków.
Fros, H., Sowa, F. (2007). Księga imion i świętych. Kraków.
Giorgi, R. (2007). Święci. Patroni na każdy dzień. Warszawa.
Grun, A. (2003). Pięćdziesięciu wspomożycieli. Święci dla twojego życia. Kielce. 
Mruk, W. (2018). Homo Sanctus. Wzorce świętych w Europie łacińskiej w średniowieczu. Warszawa. 
Rajman, J. (2002). Średniowieczne patrocinia krakowskie. Kraków. 
Sawkowicz, E. (2017). Wszyscy święci (kanonizowani i niekanonizowani) w Kościele i kulturze, w: Święci w wierze, tradycji, literaturze i sztuce. Inspiracje do badań hagiologicznych. Olsztyn. 
Skarga, P. (1994). Żywoty Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień przez cały rok […] Do których przydane są niektóre duchowne obroki y nauki przeciw kacerstwom dzisiejszym, tam gdzie się żywot którego doktora starożytnego położył. Ku temu kazaniu krótkie na te święta, które pewny dzień w miesiącu mają. Kraków.
Gorzandt, A. (2003). Święty patron. Lublin.
Wipszycka, E., Starowieyski M. (1991). Męczennicy. Warszawa.
Voragine, J. D. (1996). Złota legenda. Wrocław. 
                               Agnieszka Banaś
Agnieszka Banaś: absolwentka trzech kierunków na stopniu magisterskim – Wydziału Nauk Społecznych (archiwistyka i zarządzanie dokumentacją), Wydziału Filologicznego (Literatura europejska) oraz Wydziału Teologicznego (Turystyka i Kultura Śródziemnomorska). Obecnie doktorantka na Wydziale Filologicznym (literaturoznawstwo), redaktorka działu Historia nauki w czasopiśmie Pharmacopola, członkini Polskiego Towarzystwa Historyków Oddział w Opolu, archiwistka w Kurii Diecezjalnej i autorka kilkudziesięciu publikacji z zakresu literatury dawnej i historii medycyny. Zainteresowania badawcze skupione wokół epidemii, medycyny, śmierci, oraz hagiografii w tekstach staropolskich.