Wiersze / Ryszard Wasilewski

0
316
brakuje nam…

wiele wódek wypitych do lustra
szarość słów niewypowiedzianych
na styku realności
i ulotnych doznań
bez ciepłego oddechu
kiedy krew się ścina

policzone drzewa i balkony
usypane kopczyki wędrujących planet
odległe echa
cisza
i kolczaste róże
ścięte macką chłodu

brakuje nam siebie
by wyszeptać
nawet to czego nie da się odwrócić
nie zza krat konfesjonału
ale wprost
patrząc sobie w oczy

potem zacząć
jakbyśmy widzieli się po raz pierwszy

dyptyk posępny

1

bywalcy knajpek i salonów
uganiający z siatką na motyle
i budowniczy własnych obwałowań
widzimy w gąszczu komunikatów
i obrazów
że płoną domy
w wykrwawionych miastach
lecz zapomnieliśmy
już nie czujemy swądu zgliszczy
zetliła się w nas
pamięć ognia

nie dostrzegamy
czerniejących dymów
bo z naszych wielobarwnych
pastelowych zakamarków
jest widok na błękitne niebo

a gdzieś blisko brzegu
ziemi obiecanej
na której coraz sprawniejsze komputery
w sekundę obliczą procenty i zyski
na wstecznej fali
gdzie kamery wstydliwie kończą zasięg
mizerny ludzki drobiazg
zdążył wykrzyczeć –
tatusiu
ja nigdy o nic nie prosiłem
i zawsze będę grzeczny

2

które świątynie do remontu
bo w nich już murszejące stropy

a których światła porozpraszać

kto pierwszy rzucił kamieniem
kto nas od siebie poodsuwał
i się różnimy
coraz wstrętniej

kto nas nauczył
kto poucza
bo ci na krótkiej smyczy
dla których myślenie bywa niebezpieczne
przegłosowali nieomylność

jest tyle prostych odpowiedzi –
i chociaż większość tych
którzy wiedzą
a jednak

niespójność

niekiedy słyszę –
bądźmy sobą

to znaczy kim

czy może tym który doświadczył
że wszystko płynie
więc wpław
na oślep
łagodnym nurtem
do wysp szczęśliwych
wpadając w wir
w wylotach własnych ścieków
a potem tylko dryf bez steru

a może ćmą
lgnącą do blasku cudzych twarzy
gdy chce się wyrwać
z teatru cieni

może łagodnym
cichym
świadkiem iluzji
z mało czytelnym własnym szkicem
milczącym
gdy potrzebny krzyk
bo wyłamują drzwi

a może w prawo
w lewo
w dół i w górę

w prądach wznoszących
na urojonych skrzydłach

być może
po serii wkurwień
przeciwko sobie
to właśnie wtedy jesteśmy sobą

poszukiwania
świat nie zatrzymał się
nie stygnie
tylko nasze sprawy
ogarniane naprędce
weszły w cztery ściany

choć nadal potrafimy
zasadzić drzewo
w naszym skrawku ziemi
kochać
opłakiwać co warte jest żalu
sięgać dalej niż jutro
i pytania nie tracą sensu

a dni się kłębią
jest przebudzenie
wydeptywanie nowych ścieżek
w labiryncie codzienności
z którego chcemy znaleźć wyjście

właściwa droga  bywa kręta
niekiedy trzeba przebić mur

wędrówka

pojawiamy się z wyrokiem
odroczonym na życie
coraz bardziej nasze

i ta nieustanna tymczasowość

z jedną twarzą
ale w różnych maskach
w ciągle zmieniających się dekoracjach
uszminkowani wśród gapiów
to w todze sędziego
to z piętnem ofiary
szukamy zakazanej drogi
na której wszystko dozwolone
i można uwięzić własnego kata
lub postawić kapliczkę
milczącemu niebu

z odroczonym wykonaniem wyroku
po majowych konwaliach
chcemy wyjąć z czasu
wszystkie sady
gdzie dobre owoce obok lepszych
aż po jesienne zbiory

a potem szron
i szarość prochu

tylko cmentarze
są zawsze pełne kwiatów

                                                                          Ryszard Wasilewski

 

Ryszard Wasilewski – poeta, satyryk – Rocznik 1938. Ukończył Wydział Prawa i Administracji U.Ł. Swoje utwory publikuje w krajowych pismach literackich i na na portalach  internetowych. Zawarte są również w kilkudziesięciu antologiach.                        Jego wiersze i aforyzmy były przekładane na język serbski, kirgiski i słowacki, zaś w Rumunii (pod auspicjami Biblioteki Narodowej) ukazał się wybór wierszy i aforyzmów.  Zdobywał nagrody w wielu konkursach poetyckich i satyrycznych. Bywa jurorem.  Liryka, satyra i aforyzmy, zebrane w 16 dotychczas wydanych książkach. Jest także autorem tekstów piosenek – Członek Związku Literatów Polskich i Gdańskiego Klubu Poetów.