Trwa nowe, ciche zawłaszczanie ziemi – musimy to powstrzymać / Ian Scoones, Angela Serrano

0
104
Jeszcze 15 lat temu grabieże ziemi na dużą skalę regularnie trafiały na pierwsze strony gazet na całym świecie, gdy bogate rządy wykupywały żyzne pola w biedniejszych krajach, aby uprawiać i eksportować produkty w celu wyżywienia własnej populacji.
Według Land Matrix, niezależnej inicjatywy monitorującej, która śledzi transakcje dotyczące gruntów na całym świecie, było to częścią trendu, w ramach którego od początku XXI wieku sprzedano 30 milionów hektarów gruntów rolnych na całym świecie.
Wydaje się jednak, że te spektakularne przejęcia ziemi przez państwo zostały obecnie zastąpione przez ciche, często niewielkie i stopniowe formy wywłaszczenia, w których kapitał rozszerza swoją granicę w celu rozbudowy posiadłości rolnych, obszarów ochrony przyrody, inwestycji w emisję dwutlenku węgla i projektów energetycznych.
W tym kontekście na całym świecie toczą się walki o ziemię.
W Kolumbii – najbardziej nierównym kraju Ameryki Łacińskiej pod względem własności ziemi, gdzie największy 1% gospodarstw rolnych posiada 81% gruntów – nierówność ta jest głęboko powiązana z historycznym konfliktem. Koncentracja własności była głównym czynnikiem napędzającym wojny partyzanckie w kraju od lat 60-tych XX wieku, a porozumienie pokojowe z 2016 r. obejmowało dystrybucję ziemi dla wysiedlonych chłopów jako kluczowy element.
„Jeśli damy bezrolnym chłopom ziemię, pomoże to zamknąć straszny rozdział przemocy”, powiedział Juan Carlos*, przywódca chłopski ze Strefy Rezerwatu Campesino na wyżynach gminy Venecia w środkowej Kolumbii, podczas zeszłomiesięcznej Międzynarodowej Konferencji na temat Globalnego Zawłaszczania Ziemi, która obejmowała wycieczkę terenową do jego okolicy.
„Realizacja porozumienia pokojowego zajęła dużo czasu. To była długa walka o ziemię” – dodał.
Strefa Rezerwatu Campesino Juana Carlosa jest jedną z najnowszych w Kolumbii, utworzoną dopiero w grudniu 2023 roku. Obejmuje 8 473 hektarów – 70% gminy Venecia – w tym dziesięć wiosek i około 600 gospodarstw domowych, w których ludzie sadzą kukurydzę, fasolę i niektóre uprawy gotówkowe, takie jak pomidory, jagody i naranjilla.
W ciągu ostatnich dwóch lat rząd prezydenta Gustavo Petro ustanowił siedem z tych wyznaczonych stref – które zostały wprowadzone do prawa w 1994 r. w celu ochrony praw i źródeł utrzymania społeczności chłopskich – zwiększając ich łączną liczbę w całej Kolumbii do 14. Jest to część wysiłków na rzecz redystrybucji kolumbijskiej ziemi wśród chłopów, ludności rdzennej i afro-kolumbijskiej od czasu porozumienia pokojowego.
Wprowadzono również nowe programy osadnicze i zbiorowe nadawanie tytułów własności, rozdając ziemię przejętą od handlarzy narkotyków i kupując duże posiadłości w celu redystrybucji, a rząd nabył ponad 328 000 hektarów do dystrybucji wśród chłopów i drobnych rolników.

Walka o ziemię i kryzys klimatyczny

Konferencja poświęcona globalnemu zawłaszczaniu ziemi, która odbyła się na Uniwersytecie Los Andes w stolicy Kolumbii, Bogocie, była wyjątkowa, ponieważ zgromadziła działaczy chłopskich zaangażowanych w obronę i odzyskiwanie ziemi oraz naukowców z uniwersytetów z ponad 50 krajów na całym świecie.
Uczestnicy zwrócili uwagę na „zielone grabieże”, w których ziemia – szczególnie na Globalnym Południu – jest przejmowana w celach rzekomo środowiskowych, takich jak ochrona przyrody, budowa turbin wiatrowych, farm słonecznych lub infrastruktury zapór wodnych dla energii alternatywnej oraz wydobycie rzadkich metali na baterie, jak ma to miejsce w trójkącie litowym Argentyny, Chile i Boliwii.
Te ekologiczne działania nasiliły się, ponieważ państwa i firmy coraz częściej zobowiązują się do przestrzegania standardów środowiskowych, społecznych i zarządzania, zielonej transformacji lub generowania zielonych gospodarek.
Jednak pozytywna retoryka wokół tych projektów często pomija konsekwencje, jakie mają one dla lokalnych źródeł utrzymania, zwłaszcza dla społeczności chłopskich, czarnoskórych i tubylczych, powiedziała Diana Ojeda, kolumbijska profesor na Uniwersytecie Indiana w USA. Dodała, że mają one również nieproporcjonalny wpływ na kobiety i dzieci, które są najbardziej zależne od ziemi jako źródła utrzymania, podkreślając: „Sprawiedliwość klimatyczna to sprawiedliwość agrarna”.
Uczestnicy konferencji zakwestionowali również skuteczność projektów środowiskowych, które powodują zawłaszczanie ziemi. Zbyt często stanowią one niewiele więcej niż „zielone pranie”.
Weźmy na przykład projekty dotyczące emisji dwutlenku węgla w lasach. Zanieczyszczające środowisko firmy kupują kredyty na kompensację emisji dwutlenku węgla, które wykorzystują do zakupu gruntów pod sadzenie drzew w odległych miejscach, aby zrównoważyć swój wpływ na klimat i osiągnąć cele zerowe netto.
Takie projekty przekształcają krajobrazy na całym świecie – od Brazylii przez Mozambik po Tanzanię i Walię. Jednak drzewa są często sadzone w nieodpowiednich miejscach, co w rezultacie osłabia bioróżnorodność i źródła utrzymania. Wyniki projektów związanych z leśnictwem węglowym są również ponure; potrzeba wielu lat, aby drzewo zaczęło magazynować węgiel, a wiele z nich nie przeżywa wystarczająco długo, aby to zrobić z powodu pożarów lasów, złej konserwacji lub wylesiania.
Nawet uznane agencje akredytacyjne znalazły się pod ostrzałem za akceptowanie projektów, które zarówno powodują lokalne szkody, jak i nie spełniają obietnic dotyczących rzeczywistego łagodzenia zmian klimatu. Podejmowane w dobrej wierze próby zwiększenia „uczciwości” na wartym 2 miliardy dolarów dobrowolnym rynku emisji dwutlenku węgla mogą okazać się niewystarczające.
To, jak zrównoważyć pilną potrzebę zajęcia się kryzysem klimatycznym i uniknąć podważania życia, źródeł utrzymania i terytoriów, było stałym tematem dyskusji na konferencji w Bogocie. Jak zauważył jeden z uczestników afro-kolumbijskich, ludność lokalna i rdzenna są strażnikami środowiska i angażują się w jego ochronę w sposób zgodny z ich systemami rolnictwa i źródeł utrzymania.
„Dla nas, chłopów, ziemia to nie tylko inwestycja czy coś, co posiadamy, ale część naszego życia i naszej egzystencji”, powiedziała Ibrahima Coulibaly, prezes Sieci Organizacji Rolników i Producentów Rolnych Afryki Zachodniej na spotkaniu współorganizatorów – zwołane przez Land Deal Politics Initiative, luźną sieć naukowców i aktywistów zaniepokojonych wzrostem własności ziemi, wody i terenów zielonych.
Coulibaly i inni uczestnicy spotkania zgodzili się, że debaty polityczne dotyczące gruntów zbyt długo utknęły w uświęconych salach ONZ lub biurokracji rządowych, gdzie są podporządkowane żądaniom rynku, takim jak kompensacja. Późniejsze „rozwiązania” okazują się wówczas niezgodne z lokalnymi źródłami utrzymania, nie uwzględniają kwestii zaopatrzenia w żywność, a także kultury, historii i bliskich związków z naturą.
Ziemia ma tak ogromne znaczenie w życiu ludzi, że nie można jej zredukować do prostego towaru. Jak twierdziło wielu uczestników spotkania, alternatywy skupione na suwerenności żywnościowej i trosce o środowisko muszą wyłonić się od dołu, od społeczności lokalnych.

Dalsze działania

Istnieją nowe wyzwania, z którymi należy się zmierzyć, podejmując kwestię zawłaszczania ziemi. Dawno minęły czasy, gdy zagraniczne firmy zabezpieczały rozległe połacie ziemi poprzez umowy zawierane przez państwo; dziś lokalne elity we współpracy z różnymi formami kapitału często znajdują się w centrum grabieży napędzanych przez finansjalizację i mapowanie cyfrowe.
Jhon Jairo Moreno, przewodniczący oddziału związku zawodowego Sintraproaceites w San Alberto, wykorzystał swoją platformę na konferencji, aby oskarżyć kolumbijską firmę Indupalma produkującą olej palmowy o wykorzystywanie luk prawnych i finansowych w celu uniknięcia obowiązków pracowniczych i wyzyskiwania pracowników znajdujących się w trudnej sytuacji. Posiadając ponad 10 000 hektarów, Indupalma ma znaczną władzę, co pogarsza bezbronność jej pracowników.
„Rozwiązanie” Indupalmy, zainicjowane w 2019 r. i prowadzące do rozwiązania umów z ponad 400 pracownikami, zostało potępione przez pracowników jako wprowadzające w błąd; firma nadal działa, chociaż jej status rozwiązania umożliwił zatrudnianie zewnętrznych wykonawców do zadań prawnie zarezerwowanych dla bezpośrednich pracowników.
Przy około 190 000 pracowników zatrudnionych w przemyśle oleju palmowego w Kolumbii, taktyki te są częścią szerszych procesów zróżnicowanej akumulacji gruntów i zasobów, które sprawiają, że zawłaszczanie ziemi jest niezwykle złożone.
Zaangażowane sieci finansowe są prawdziwie globalne i zazwyczaj wysoce nieprzejrzyste, co stanowi duże wyzwanie dla regulacji. Mogą one obejmować prywatne finansowanie z dużych korporacji lub banków, a także bardziej publiczne źródła finansowania, lewarowane przez państwowe fundusze majątkowe, banki rozwoju, filantropijne portfele inwestycyjne, fundusze uniwersyteckie lub fundusze emerytalne.
Procesy, które miały zabezpieczyć grunty i zapewnić jasność prawa własności, mogą, jak na ironię, otworzyć rynki gruntów w celu ich szybszego zawłaszczenia.
Podczas gdy okresy przemocy mogą skutkować wysiedleniami i przejmowaniem ziemi przez siatki przestępcze, jak miało to miejsce w niektórych częściach Kolumbii, bardzo pożądany pokój może również stwarzać nowe zagrożenia, a nowe podmioty przenoszą się do mniej brutalnych przestrzeni. Na przykład kolumbijska polityka bezpieczeństwa realizowana w latach 2002-2018 doprowadziła do tego, że międzynarodowe korporacje, takie jak Cargill i Monica Group, nabyły działki o powierzchni przekraczającej 10 000 hektarów we wschodnim regionie Orinoko.
Zabezpieczanie ziemi i zapobieganie zawłaszczaniu ziemi musi iść w parze z włączającymi, redystrybucyjnymi formami rozwoju gospodarczego. Ziemię, niezwykle ważne dobro, należy powierzyć tym, którzy ją stracili – rdzennej ludności, społecznościom czarnoskórym, rolnikom bezrolnym i innym grupom, które ucierpiały z powodu wysiedlenia i marginalizacji geograficznej. Reformy rolne są niezbędne do skutecznej opieki nad ziemią, przy wsparciu państwa, pokoju i solidnych ramach prawnych.
Wykracza to poza zwykłe poprawki w zakresie bezpieczeństwa własności, „zarządzania gruntami” lub protokołów inwestycyjnych; zamiast tego obejmuje zajęcie się zawłaszczaniem ziemi i wspieraniem reformy rolnej jako wzajemnie powiązanych wysiłków. Strefy rezerwatu Campesino, takie jak ta, do której należy Juan Carlos, stanowią doskonały przykład instrumentów prawnych nadzorujących wykorzystywanie gruntów w celu wspierania gospodarki chłopskiej oraz wspierania rozwoju obszarów wiejskich i działań klimatycznych.
Minister rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich Kolumbii Jhenifer Mojica ogłosiła podczas konferencji w Bogocie, że jej kraj będzie gospodarzem kolejnej Międzynarodowej Konferencji na temat Reformy Rolnej i Rozwoju Obszarów Wiejskich w 2026 r., 20 lat po przełomowym wydarzeniu, które odbyło się w Porto Allegre w Brazylii.
Będzie to wspólna inicjatywa Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa oraz między innymi rządów Kolumbii i Brazylii, w ramach której oczekuje się dużego zaangażowania ruchów społecznych i nalegania na pilnie potrzebne radykalne podejście do reformy rolnej i wiejskiej.
*Niektóre imiona zostały zmienione ze względów bezpieczeństwa.
Ian Scoones     Angela Serrano
9 maja 2024, godz. 12.34
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 4.0

Ten artykuł został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 4.0 Międzynarodowe. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące ponownej publikacji, skontaktuj się z nami . Aby uzyskać szczegółowe informacje na temat licencji, sprawdź poszczególne obrazy.

Link do artykułu: https://www.opendemocracy.net/en/land-grabs-must-stop-colombia-conference-indigenous/?utm_source=Newsletter%3A%20oD%20daily&utm_medium=email&utm_campaign=We%20must%20stop%20this%20silent%20land%20grab&_kx=Tn2bex0XPYinf2vbZbU3Gp00E9-xlozG6UQAVXEVneDHyC10yCZKgkkg6YC-fEZb.YjCYwm

Obraz wyróżniający: Plantacja palm olejowych w Magdalenie w Kolumbii. Z Wikimedia Commons, bezpłatnego repozytorium multimediów