Ogromne żniwo przemocy na granicy syryjsko-tureckiej / Mahmud Abo Ras i Melissa Pawson

0
194

 

Salma al-Hassan trzyma zdjęcie swojego syna, Abdo al-Sayah, jedną z nielicznych pamiątek, które pozostawiła po rzekomym zabiciu go przez turecką straż graniczną 11 marca.

„Mój syn odszedł, żeby znaleźć sposób na życie, i został ukarany śmiercią”.

Od lat ludzie, którzy utknęli w zubożałej i często niebezpiecznej, kontrolowanej przez rebeliantów północno-zachodniej Syrii, ryzykują wszystko, by wyjechać, szukając bezpieczeństwa i możliwości ekonomicznych za silnie strzeżoną granicą turecką.
Dokładne liczby są niemożliwe do zdobycia, ale według doniesień setki osób zostało poważnie rannych lub zabitych przez turecką straż graniczną podczas próby przekroczenia granicy w ostatnich latach. Rodziny ofiar mają niewiele możliwości – jeśli w ogóle – dochodzenia sprawiedliwości i często zmagają się z trudnymi emocjonalnymi i ekonomicznymi skutkami przemocy przy niewielkim wsparciu.
Podczas gdy przemoc na granicy trwa od lat, według organizacji zajmujących się prawami człowieka, niedawny incydent rzucił światło na tę kwestię: 11 marca ośmiu Syryjczyków zostało podobno zatrzymanych przez tureckich strażników po nielegalnym przedostaniu się do Turcji; dwóch z nich zginęło, a sześciu innych wróciło do Syrii z poważnymi obrażeniami.
Incydent został udokumentowany przez  Human Rights Watch (HRW) i  regionalne serwisy informacyjne. Turcja następnie aresztowała trzech funkcjonariuszy i wszczęła dochodzenie.
Cztery miesiące później ofiary, ich rodziny i organizacje praw człowieka twierdzą, że nie otrzymały jeszcze żadnych informacji na temat śledztwa. A tureckie Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie odpowiedziały na prośbę The New Humanitarian o informacje lub komentarz.
Tureckie media podały, że prokuratura w Reyhanli – mieście, w którym doszło do zdarzenia – wydała  decyzję o utajnieniu sprawy, co oznacza, że ​​szczegóły śledztwa pozostają nieznane opinii publicznej.
„Nawet jeśli śledztwo [w sprawie zabójstw z 11 marca] miało być przeprowadzone skutecznie i przejrzyście, incydent ten nie był bynajmniej odosobniony” – powiedział Hiba Zayadin, starszy badacz w HRW. „Rząd turecki musi podjąć pilne i skuteczne działania w celu rozwiązania tego długotrwałego problemu”.
Jedną z osób zabitych 11 marca był 18-letni Abdo al-Sayah. Osoby, które przeżyły incydent, powiedziały jego matce, Salmie al-Hassan, że był bity kablami elektrycznymi, torturowany godzinami i zmuszany do picia oleju napędowego, zanim został zastrzelony przez funkcjonariuszy.
„[Abdo] był żywicielem naszej rodziny” – powiedział al-Hassan dla The New Humanitarian. „Jego ojciec nie może pracować, a jego brat nie może pracować, ponieważ jest niewidomy”.
Od śmierci Abdo rodzina polega na wsparciu finansowym lokalnych organizacji i pomocy żywnościowej ze Światowego Programu Żywnościowego, ale al-Hassan mówi, że pomoc, którą otrzymują przez miesiąc, ledwo wystarcza im na przeżycie tygodnia.
„Są dni, kiedy nie stać nas na bochenek chleba” – powiedziała.

Setki Syryjczyków zaatakowało granice

Od wybuchu wojny domowej w Syrii w 2011 roku Turcja przyjęła około  3,6 miliona syryjskich uchodźców, co czyni ją największym krajem przyjmującym uchodźców na świecie. Ale południowa granica kraju z Syrią jest od lat w większości zamknięta dla tych, którzy nie mają specjalnych zezwoleń na przekroczenie.

Północna Syria jest kontrolowana przez różne ugrupowania opozycyjne – w tym islamistyczną frakcję Hayat Tahrir al-Sham w północno-zachodnich prowincjach Idlib i Aleppo oraz administrację kurdyjską na północnym wschodzie. Armia turecka i inne wspierane przez Turcję grupy rebeliantów  zajmują obszary w pobliżu północnej granicy z Syrią.

Dziesięciolecia wojny,  niedobory paliwa i rosnące ceny doprowadziły miliony Syryjczyków w całym kraju do skrajnego ubóstwa, a najgorzej powodzili się rebelianci na północnym zachodzie, w tym około 1,9 miliona ludzi żyjących w obozach, w tym al- rodzina Hassana.

Niedawne  cięcia pomocy, inflacja tureckiej liry (używanej jako waluta w niektórych częściach północnej Syrii) i  śmiertelne trzęsienia ziemi na początku tego roku  spotęgowały narastający kryzys głodowy.

Betonowa ściana z drutem kolczastym na górze rozciąga się na odległość.

Laith Doghem/TNH
Wzdłuż większości granicy syryjsko-tureckiej biegnie wysoki na trzy metry betonowy mur zwieńczony drutem kolczastym.

Ci, którzy chcą spróbować wyjechać w poszukiwaniu bezpieczeństwa i stabilizacji, zwracają się do przemytników, aby pomogli im przekroczyć ufortyfikowaną granicę Turcji. Betonowy mur  o wysokości trzech metrów, zwieńczony drutem kolczastym, biegnie wzdłuż 764 kilometrów z 911-kilometrowej granicy, którą patroluje armia turecka.

Zayadin powiedział, że ataki tureckiej straży granicznej mają miejsce od ponad 10 lat. Między październikiem 2015 a kwietniem 2023 HRW otrzymało 277 zgłoszeń o atakach na grupy osób próbujących przekroczyć granicę, co w kwietniowym komunikacie prasowym nazwano „niewyczerpującym”  .

Według Rami Abdulrahmana, dyrektora grupy, Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Wielkiej Brytanii odnotowało tylko w tym roku 16 zabójstw i 400 ataków, w których uczestniczyło ponad 2000 osób. Ostatnio jego organizacja odnotowała atak na 14 Syryjczyków, którzy próbowali przekroczyć granicę turecką 12 lipca oraz mężczyznę zastrzelonego 26 czerwca.

Fadel Abdulghany, dyrektor Syryjskiej Sieci na rzecz Praw Człowieka, innej grupy kontrolnej, powiedział The New Humanitarian, że od stycznia 2013 do czerwca 2023 odnotowali śmierć 413 cywilów wzdłuż granicy z Turcją. Powiedział, że kilka osób zginęło podczas próby przekroczenia granicy, a także zdarzały się przypadki Syryjczyków zabitych przez turecką straż graniczną podczas wypasu owiec lub orki na polach uprawnych na obszarach przygranicznych.

Zayadin dodał, że jak dotąd „nic nie wskazuje”, by ktokolwiek został pociągnięty do odpowiedzialności lub by polityka bezpieczeństwa Turcji miała zostać zreformowana.

Lokalni adwokaci twierdzą, że słyszeli doniesienia, że ​​przemytnicy w Syrii płacą łapówki straży granicznej w Turcji, aby zapewnić bezpieczne przejście. Abdulrahman powiedział, że powiedziano mu, że może to obejmować „sumy pieniędzy od 3000 dolarów” lub więcej na osobę.

Blizny po atakach pozostają

Dziesięciu członków rodziny Abdo mieszka w dwóch skąpo umeblowanych plastikowych namiotach w nieformalnym obozie dla przesiedleńców, składającym się z około 100 podobnych namiotów. Obóz znajduje się w pobliżu wioski Kaftin w północnym Idlibie, na obszarze kontrolowanym przez Hayat Tahrir al-Sham. Rodzina mieszka tam od czasu ucieczki przed walkami w południowym Aleppo pięć lat temu.
Kiedy The New Humanitarian odwiedził nas w maju, al-Hassan trzymał fotografię chronioną pomarszczonym plastikiem. Zdjęcie jest jedną z niewielu pamiątek po jej najstarszym synu, Abdo.
Po tym, jak Abdo został zabity w ataku z 11 marca, administratorzy Bab al-Hawa, jednego z legalnych przejść granicznych między Turcją a Syrią, poinformowali al-Hassan i jej męża, że ​​mają ciało jej syna.
Kiedy rodzice dotarli na przejście, dowiedzieli się, co się stało od ocalałych z incydentu, którzy wracali do Syrii. Ale al-Hassan powiedział, że zdali sobie sprawę ze skali brutalizacji dopiero wtedy, gdy zobaczyli ciało Abdo, którego już nie można było rozpoznać. „To było takie przerażające widzieć go w takim stanie” – powiedziała.
„Mój syn odszedł, aby znaleźć sposób na życie, i został ukarany śmiercią. Odpowiedzialni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności – dodała. „Jestem jego matką i nie odrzucimy naszego wezwania [o sprawiedliwość]”.
16-letni syn Jasera al-Ragheba, Merhaf, również był jednym z ośmiu Syryjczyków zaatakowanych 11 marca. Merhaf miał złamane zęby i kilka kości po wielogodzinnym biciu przez turecką straż graniczną, według jego ojca.
„Torturowali ich żelaznymi rurami” – powiedział al-Ragheb. „Kontynuowali bicie ich, aż stracili przytomność, a potem polali ich wodą, aby ich obudzić, a potem znowu ich pobili”.
Al-Ragheb powiedział, że 12 marca został poinformowany przez władze po syryjskiej stronie granicy, że jego syn przebywa na przejściu Bab al-Hawa. Poszedł się z nim zobaczyć, ale powiedział, że turecki gubernator Hatay poprosił o rozmowę z Merhafem i innymi członkami grupy.
„Wrócili i pozostali w Turcji przez około pięć dni” — powiedział al-Ragheb o swoim synu i innych ocalałych. „Leczyli ich, trochę, nie całkowicie, ale raczej środkami przeciwbólowymi, a potem zwrócili go nam”.
„Dwóch z nich straciło życie, a pozostali zostali ciężko ranni” – powiedział. „Czy jest coś gorszego niż ta zbrodnia?”
Siedemnastu członków rodziny al-Ragheb mieszka w trzech namiotach w małym obozie w pobliżu miasta Harim na wsi w północnym Idlibie, gdzie cztery lata temu uciekali przed walkami w południowym Idlibie. Al-Ragheb powiedział, że jego syn pracował w fabryce cementu, ale zarabiał od 30 do 40 lirów tureckich (1,10-1,50 dolara) dziennie, co nie wystarczało nawet na zakup chleba dla rodziny.
Merhaf powiedział, że odkąd został odesłany z powrotem do Syrii, psychiczne skutki ataku były dla niego prawie nie do udźwignięcia.
„Ryzykujesz, aby pomóc swojej rodzinie, która nie ma żadnych dochodów. Ale potem wracasz słaby i załamany, potrzebując pomocy medycznej i opieki” – powiedział. „Za każdym razem, gdy patrzę, jak moja rodzina wkłada we mnie całą swoją energię, zwiększając swoje długi, jestem rozdarty od środka z powodu tego, jak trudne stało się dla nich życie”.

Brak odpowiedzialności

Mohammad Ghaith al-Hussain, 20-latek z południowego Idlib, przedostał się do Turcji z północno-zachodniej Syrii w październiku ubiegłego roku w poszukiwaniu pracy. Powiedział, że obiecał zapłacić przemytnikowi 1100 dolarów za podróż. Ale gdy tylko przybył na turecką stronę, on i pięciu innych zostało zatrzymanych przez funkcjonariuszy straży granicznej, którzy, jak powiedział, pobili ich żelaznymi rurami i gałęziami drzew.
„Kopali mnie wojskowymi butami po głowie, brzuchu, wszędzie” – powiedział al-Hussain, dodając, że oficerowie oblali grupę zimną wodą i grozili psami.
„Dojście do siebie zajęło mi około miesiąca” — powiedział w swoim domu w Babsaka, wiosce w północnym Idlibie.
Chociaż jego stan fizyczny poprawił się, al-Hussain powiedział, że atak miał trwałe konsekwencje dla niego i jego społeczności.
„Ludzie są zmuszani do ryzykowania życia i nielegalnego przekraczania granicy, w wyniku czego są torturowani i zabijani” – powiedział.
Dla ofiar i ich rodzin sprawiedliwość wydaje się odległa. Al-Hassan powiedziała, że ​​ma nadzieję, że społeczność międzynarodowa wywrze presję na Türkiye, aby znalazła osoby odpowiedzialne za śmierć jej syna.
„Młodzi mężczyźni, którzy zginęli, mają prawo pociągnąć swoich zabójców do odpowiedzialności” – powiedziała.
Abdulghany powiedział, że syryjscy uchodźcy mają prawo do azylu i bezpiecznego przejścia. „Ubieganie się o azyl jest legalne” – powiedział, dodając, że granice Turcji powinny być otwarte. „Ludzie w północno-zachodniej Syrii są tam faktycznie przetrzymywani, gdzie są narażeni na tak wiele niebezpieczeństw”.

Mahmud Abo Ras i Melissa Pawson

Mahmud Sulaiman Abo Rass
Mahmud Abo Ras

Niezależny syryjski dziennikarz mieszkający w prowincji Idlib, relacjonujący wojnę w Syrii ze szczególnym uwzględnieniem kwestii humanitarnych

Melissę Pawson
Melissa Pawson

Niezależny dziennikarz z Wielkiej Brytanii, mieszkający w Ammanie, piszący o migracji, prawach człowieka i kryzysie klimatycznym

Pod redakcją Toma Brady’ego i Annie Slemrod.

Link do artykułu: https://www.thenewhumanitarian.org/feature/2023/07/25/heavy-toll-violence-Syria-Turkiye-border.

The New Humanitarian donosi z samego serca konfliktów i katastrof, na podstawie historii, które publikuje niewiele innych mediów. Cieszymy się, gdy nasza praca może dotrzeć do nowych odbiorców. Więc śmiało, ukradnij nasze rzeczy. Większość artykułów można ponownie opublikować na licencji Creative Commons (CC BY-NC-ND 4.0).