Konflikt w powieści – jak go opanować? / Justyna Luszyńska

0
207

Wyobraźmy sobie, że piszemy książkę o dziewczynie, której wielkim problemem jest samotność. Postanowiliśmy uczynić budowanie relacji naszym tematem przewodnim. Główna bohaterka, dajmy jej na imię Luna, boi się nawiązywać nowe znajomości, ponieważ w przeszłości została odrzucona. Ludzie kojarzą jej się głównie ze zranieniem.

Gdyby Luna pewnego wieczora po prostu stwierdziła, że w sumie to może spróbuje coś zmienić, zapisała się na zumbę i poznała ciekawych ludzi, a potem się z nimi bez problemu zaprzyjaźniła, kto chciałby to czytać? Wszystko przyszło jej tak łatwo! Gdzie napięcie? Dramat? Perypetie? Jakieś kłody do przeskoczenia?

GDZIE DRAMA?!

Każda historia polega na mierzeniu się z przeszkodami. Na konflikcie. Z prostego powodu – ludzie kochają dramaty. Nawet jeśli się do tego nie przyznają.

Konflikt w literaturze dzieli się na dwa rodzaje:

  1. Wewnętrznychcę przyjaciół, ale boję się, że mnie odrzucą.

Konflikt wewnętrzny poniekąd uniemożliwia postaci osiągnięcie celu: „z jednej strony chcę, a z drugiej się boję”. W ten sposób postać sama stoi sobie na drodze do osiągnięcia tego, czego pragnie.

Bardzo często (o ile nie zawsze) to właśnie ten typ konfliktu jest dla odbiorcy atrakcyjniejszy. Nic bowiem nie interesuje nas tak, jak przełamywanie własnych ograniczeń. Uda jej się? Spróbuje? Czy zrezygnuje ze swojego szczęścia na wieki wieków?

Dlaczego się tak dzieje?

Dlaczego zdarza się, że podczas oglądania filmu akcji bardziej interesuje nas, czy główny bohater pokona własny lęk, niż czy stłucze zbira?

Dzieje się tak, ponieważ nasz mózg nieustannie zbiera informacje na temat tego, jak ma nam ułatwić życie. Robi to również, gdy stykamy się z opowieściami. Podglądając bohaterów, wcielamy się w nich i przeżywamy ich przygody i perypetie jak własne. Jeśli oni się uczą, my także. Wyciągają wnioski, przemieniają się, a my odczuwamy satysfakcję.

Pięknie. Właśnie rozwiązaliśmy jakiś problem i zebraliśmy doświadczenie na przyszłość. Nie szkodzi, że problem nie był nasz. I tak fajnie się bawiliśmy.

  1. Konflikt zewnętrzny: chcę zniszczyć świat, ale ten durny Superman ciągle mi przeszkadza.

Konflikt zewnętrzny to wszystko, co się dzieje. Konflikt wewnętrzny to powód, dla którego to wszystko musiało się przydarzyć, bo w efekcie nasz bohater lub bohaterka przeszli przemianę.

Przykład:

Wszyscy znamy bajki Disneya, prawda? Weźmy na tapet Mulan.

Mulan była dziewczyną, która różniła się od swoich rówieśniczek. Pragnęła po prostu być sobą (cel wewnętrzny), ale bała się, że przez to rodzina nie będzie z niej dumna (jej strach to przeszkoda, która staje jej na drodze do celu – bycia sobą).

Jej konflikt wewnętrzny to:

Chcę być sobą, ale nie mogę, bo wtedy będę ciężarem dla mojej rodziny.

Wierzyła, że aby zadowolić ludzi, musi udawać kogoś innego. To kłamstwo, które zweryfikowała fabuła.

Bo później, w wojsku, Mulan też udawała kogoś, kim nie była, czyż nie?

Teraz spójrzmy na konflikt zewnętrzny, czyli to, co się działo:

Uciekła z domu, zaciągnęła się do armii, udawała mężczyznę i… całkiem nieźle jej to szło.


Źródło: ww.filmweb.pl

Dlaczego to, co jej się przydarzyło, miało znaczenie dla jej konfliktu wewnętrznego?

Mulan musiała udawać mężczyznę, wyszkolić się w armii, a na koniec uratować samego cesarza, aby zrozumieć, że ma do zaoferowania wiele jako człowiek. Jej osiągnięcia należały do niej – niezależnie czy jako do kobiety, czy do mężczyzny (problem podziału ról u różnych płci to oddzielny temat).

Dziewczyna przyniosła zaszczyt swojej rodzinie dzięki temu, jaka była NAPRAWDĘ. Dzielna, inteligenta, uparta. Męski strój nie miał tutaj żadnego znaczenia.

Konflikt zewnętrzny (wstąpienie do armii/wojna) wpłynął na wewnętrzny.

Dlatego właśnie najlepiej połączyć obydwa konflikty.

Spróbujmy z innym przykładem, wymyślonym przeze mnie:

Jestem złym charakterem, którego nikt nigdy nie akceptował. Przykro mi, że nie mam przyjaciół, bo najbardziej na świecie potrzebuję gdzieś przynależeć (pragnienie wewnętrzne), ale tak wiele razy mnie odrzucono, że nie ufam ludziom i nie potrafię z nimi współistnieć (przeszkoda, która uniemożliwia mi osiągnięcie celu).

Konflikt wewnętrzny: chcę przynależeć, ale za bardzo boję się, że zostanę odrzucony.

Wierzę w kłamstwo: ludzie są paskudni.

Tworzę więc konflikt zewnętrzny: postanawiam zniszczyć świat.

Problem jednak polega na tym, że aby pokonać durnego Supermana (przeszkodę, znów konflikt zewnętrzny), zła postać musi połączyć siły z Jokerem (wyjść ze strefy komfortu, zmierzyć się ze swoim lękiem).

No więc dobrze! Niech będzie. Spędzi czas z głupim Jokerem, żeby potem zabić głupszego Supermana i zniszczyć świat.

Spędza więc czas z nowym sojusznikiem, planuje z nim, jak stworzyć broń biologiczną, i odkrywa, że nie wszyscy są źli i nie wszyscy krzywdzą (pokonanie kłamstwa; temat przewodni opowieści). Więc może lepiej nie niszczyć tego świata? (przemiana).

TA DAM! Oto jak konflikt zewnętrzny (plan zniszczenia świata i zmuszenie do sojuszu), wpłynął na naszego złola wewnętrznie. I tutaj mamy historię.

A jakie mamy rodzaje konfliktów w literaturze? Zerknijmy na króciutką listę:

  1. Bohater mierzący się z samym sobą (jej, konflikt wewnętrzny!),

  2. Bohater konta bohater (Złol kontra Superman),

  3. Bohater kontra natura (na przykład filmy katastroficzne – uciekanie przed tsunami itp.),

  4. Bohater konta społeczeństwo (dzieci kontra dorośli lub bohater kontra system (np. „Igrzyska śmierci”),

  5. Bohater kontra technologia (tak, tak, dużo mamy filmów o walce ze sztuczną inteligencją, ale dobrym przykładem tutaj jest też „Frankenstein”),

  6. Bohater kontra siły nadprzyrodzone (Pogromcy duchów, Harry Potter itd.),

  7. Bohater kontra przeznaczenie (z tego miejsca chcę pozdrowić Edypa).

Justyna Luszyńska

 

Justyna Luszyńska jest pisarką, anglistką i miłośniczką herbaty. Pisze powieści („Będę czekać całą noc”, „Łączy nas nienawiść”), prowadzi swoją stronę (www.pisadlo.pl) oraz działa na Instagramie, na którym albo nakleja plasterki na dusze (@pisadlo_luszynska), albo uczy siebie i innych o tym, jak pisać dobre książki (@j.luszynska).

Poza tym buduje kampera, którym chce jeździć po świecie, je naleśniki z masłem orzechowym i kocha wiosnę, między innymi dlatego, że wtedy kwitną bzy. A kiedyś zamieszka blisko gór, bo ciągnie ją do nich jak cholera. Wiadomo? Może w poprzednim wcieleniu była jedną?