Imperator i jego klika – o wojnie w Ukrainie / Piotr Kotlarz

0
344

A jednak okazałem się prorokiem! Nigdy nie powinno się zaczynać zdania, a tym bardziej wstępu  do obszerniejszego tekstu, od słów „a jednak”, tym niemniej tym razem postanowiłem, że złamię tę żelazną zasadę. Chciałem bowiem napisać artykuł o rosyjskich lasach, o pożarze rosyjskiej tajgi… Zbieram do niego materiały już od kilku dni… rozmyślam w związku z tym również o przemianach w porewolucyjnej Rosji, o tzw. „oligarchach”, którzy przecież jeszcze nie tak dawno byli „komunistami”… Rozmyślałem nad zauważalnym obecnie ogromnym marnotrawstwem rosyjskiego majątku, a także nad przyczynami obecnej wojny w Ukrainie. Tak jak wielu z nas wciąż nie potrafiłem tego zrozumieć, a przecież odpowiedź znałem już dawno.

Droga przemian jaką poszła Rosja od 1917/1918 roku musiała do tej wojny doprowadzić. To takie proste. Kierunek rewolucyjnych przemian i to, że doprowadzą one do kolejnej wojny przewidziałem już dość dawno. Mało tego wyraziłem to w sposób artystyczny w swej tragifarsie „Wszystko dla mas”. Tytuł to w tym wypadku oczywiście żart. Wszystko dla nas! Jeden z głównych bohaterów tej sztuki po prostu źle, niewyraźnie, wypowiada słowo „nas”. Tragifarsę tę napisałem już kilka lat temu, została też zamieszczona na łamach „WOBEC” (wystarczy wpisać w przeglądarce tego portalu tytuł i słowa: wobec albo moje nazwisko).

To jeden z końcowych fragmentów wspominanej sztuki, którego akcja toczy się już w dwa pokolenia po rewolucji, już po „uwłaszczeniu” się „komunistów”:

Szef tajnych służb II – Toteż pracujemy. Inwigilacja, prowokacja, donosy… Praca jak zawsze. Zresztą jesteśmy w tym coraz lepsi, coraz dokładniejsi. Dziś walczą już tylko ze sobą. Zwolnieni z obozów to nasi agenci. Innych do buntu nakłaniają, tych aresztujemy. Później wychodzą zwolnieni. Zwolnieni z obozu… Każdy każdego się boi i jakoś  się kręci.

Minister kultury – Chleb i igrzyska ludowi dajemy. Ich są dziś święta, ich też idee. Zresztą kolejna rewolucja to w tych czasach mrzonki. W masach strach pozostał. Dostali też swe domy na własność. Kto odważy się je stracić?

Wódz armii – Właśnie mój syn swój nowy pałac stracił.

Szef tajnych służb II – Jak to stracił?

Wódz armii – Ano stracił. Kredyty zaciągnął. Dziś je trzeba płacić.

Szef tajnych służb II – Chmm… Dziś już nie da rady. Wszędzie dziennikarze… Chmm, cholera. Nie te czasy.

Minister kultury – I do tego bezrobocie. Coraz więcej ludzi pracę traci. Automaty, komputery. Z nimi konkurować trudno.

Wódz armii – Myślę, że już niedługo… czas o wojnie, że tak powiem, o wojnie czas pomyśleć.

Minister kultury – Co ty mówisz?

Wódz armii – Wojna. To najlepsze rozwiązanie. Znowu armia będzie najważniejsza, znów za mordę ich chwycimy. Kto podskoczy tego do okopów. Życie straci, albo chociaż zmięknie.

Minister kultury – Póki co, by rządzić musimy wciąż napuszczać jednych na drugich, haki zbierać i siać strach.

Wódz armii – Strach, niepewność losu, to broń ciągle najskuteczniejsza.

Szef tajnych służb II – Opornych zamykać.

Wódz armii – Tylko dobrze ich traktować. Będą potrzebni. Mięsa armatniego nigdy dosyć.

Przyczyny obecnej wojny tkwią w zachłanności i niegospodarności postkomunistycznych rosyjskich elit. To one chcąc ukryć swą bezkresną głupotę w zarządzaniu porewolucyjnym państwem sądzą, że w ten sposób uda im się uratować swą pozycję. Na szczęście dla nas, nieszczęście dla nich, dziś świat się już zmienił. Większość społeczeństw wybrała już drogę demokracji. Postkomunistyczni idioci, którzy dziś nazwali się „oligarchami”, wraz z największym i najgłupszym z nich – z Putinem, wojny tej wygrać nie mogą. Klęska Rosji w tej wojnie wyzwoli ostatecznie również społeczeństwo Rosji spod ich władzy. Taki jest też cel tej wojny! Ci, którzy w niej walczą bronią nie tylko swej wolności i suwerenności, również nie tylko wolności naszej i innych wolnych dziś społeczeństw, ale przyniosą też wolność ujarzmionemu przez tzw. komunistów społeczeństwu Rosji.  Dochodzi do tego drogą kolejnej, wywołanej przez byłych komunistów wojny.

Pisząc swą tragifarsę chciałem przed taką wojną ostrzec, chciałem również pokazać przyszłym „rewolucjonistom” do czego może doprowadzić ich droga… Albo jednak się spóźniłem, albo świadectwo, dowody na to, że droga ta jest błędna, wręcz głupia, idiotyczna, muszą być bardziej namacalne. Głosy artystów, intelektualistów są niesłyszalne… Niestety, do wyobraźni szerokich mas musi przemówić dopiero okrucieństwo, tragedia wojny.

                                                         Piotr Kotlarz

 

Obraz wyróżniający: Bolszewik (1920) Borisa Kustodieva. By Boris Kustodiev – Tretyakov Gallery, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3219877

Tu oczywiście dla celów tego artykułu oraz w celu ilustracji przesłania mojej tragifarsy odczytuję ten obraz niezgodnie z intencją autora.