Cywilizacja Ziemi / Peter Westbroek

0
227

Fot: Buszmen rozpalający ogień w Namibii. Z Wikimedia Commons, repozytorium wolnych multimediów.

Streszczenie: 

Ten esej bada strategię tworzenia konsiliencji między naukami o przyrodzie i naukami o ludzkości. Stosunkowo nowa dyscyplina nauki o systemach Ziemi zapewnia ogólne ramy. Ta dziedzina poszukuje podejścia systemu odgórnego do tej planety, obejmującego pełny zakres historii geologicznej. Ostatecznym celem proponowanego przedsięwzięcia jest połączenie dwóch modeli matematycznych, jednego reprezentującego historię i dynamikę Ziemi, a drugiego procesu cywilizacyjnego,w sensie Eliasza – czyli dynamika „świata ludzkości”, od początków aż do stanu obecnego. Ponieważ żaden z tych modeli nie jest obecnie dostępny, jedyne, co mogę tutaj zrobić, to pomóc i przygotować grunt pod ich budowę. Pokrótce omówiono niektóre implikacje dla naszego światopoglądu. [1]

Słowa kluczowe : Nauka o systemach Ziemi, proces cywilizacyjny.

 

Odkąd CP Snow (1959) wymownie ujawnił zerwanie komunikacji między naukami ścisłymi a humanistycznymi, problem ten wyróżniał się jako traumatyczne naruszenie naszej integralności intelektualnej. Intuicyjnie jesteśmy świadomi fundamentalnej jedności między światami natury i ludzkości. Pozostaje nam jednak wątpliwość co do właściwego połączenia. W tym eseju traktuję świat ludzkości (w tym wszystkie jego narzędzia, symbole i akcesoria) jako wyłaniającą się własność Systemu Ziemi.
W ślad za przełomową publikacją socjologa Norberta Eliasa (2000 [1939]) będę używał terminu proces cywilizacyjny , aby wskazać dynamikę „świata ludzkości”, od początków do stanu obecnego. Należy zauważyć, że użycie słowa „cywilizacja” przez Eliasza odpowiada pozbawionym wartości wymaganiom nauki i różni się od języka potocznego. Zintegrowane badanie planety Ziemia jako całości znane jest jako nauka o systemie Ziemi ; dziedzina ta zajmuje się globalną dynamiką rozwoju w czasie geologicznym (tj. 46 milionów wieków). Doszło do skutku po pojawieniu się tektoniki płyt pod koniec lat sześćdziesiątych.
Podczas gdy tektonika płyt koncentruje się na stałej ziemi (lub „geosferze”), nauki o systemach o Ziemi obejmują interakcje między geosferą, hydrosferą (głównie światowym oceanem), atmosferą i biosferą. Promieniowanie słoneczne i wytwarzanie ciepła w wyniku rozpadu radioaktywnego w głębokich warstwach Ziemi to główne źródła energii napędzające tę złożoną dynamikę. Główne tematy w naukach o systemach Ziemi to długoterminowe zmiany reżimów tektonicznych i mas kontynentalnych, globalny obieg pierwiastków chemicznych, natlenienie atmosfery i oceanów, globalna dynamika klimatu i wzorce globalnej różnorodności biologicznej. Pochodzenie życia i ewolucja biologiczna są rozumiane jako wyłaniające się cechy dynamiki systemu ziemskiego. Postęp zależy od spektakularnego wzrostu wyrafinowania, dzięki któremu można interpretować zapisy geologiczne. Ogólne podejście polega na ilościowym określeniu wyników tych badań terenowych i zintegrowaniu ich z modelami matematycznymi. Na zewnątrz ambicje nauki o systemach Ziemi mogą wydawać się daleko idące. Ale teraz, pięćdziesiąt lat po pojawieniu się tektoniki płyt, stało się to głównym przedmiotem zainteresowania nauk przyrodniczych.
Aby uosabiać dotychczasowe wyniki nauki o systemach Ziemi, przychodzi do głowy metafora grzechotki, asymetrycznego koła zębatego i kliknięcia, które może obracać się tylko w jednym kierunku (ryc. 1). Grzechotki są używane w mechanizmach zegarowych, podnośnikach, grzechotkach i mechanicznych pociągach zabawkowych. Używam tego terminu do określenia nieodwracalnych, kumulatywnych zmian zachodzących w złożonych systemach. Zapadka to oczywiście tylko mechaniczna metafora. W przeciwieństwie do grzechotek, rzeczywiste systemy mają tendencję do utraty informacji, a ich rozwój jest nieprzewidywalny. Wiadomo na przykład, że Ziemia przechodziła przez wiele głębokich kryzysów, kiedy wydawało się, że planeta powraca do wcześniejszych etapów swojego rozwoju. Jednak raz po raz system cofał się z zaskakującą szybkością, a następnie podążał innym kursem niż wcześniej. W takich przypadkach wydaje się, że działała pamięć globalna. Zachowanie zapadkowe jest udokumentowane dla wielu zjawisk, ewolucji biologicznej, różnorodności minerałów (od kilkunastu minerałów w pierwotnym obłoku pyłu, z którego wyłonił się Układ Słoneczny, do ponad 4300 na obecnej Ziemi), zawartości tlenu w atmosferze (od 0 do 21 procent), a także złożoności szlaki geochemiczne i ich regulacja. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że zróżnicowanie i zróżnicowanie środowiska wzrastało od powstania Ziemi do dnia dzisiejszego.

Ryc. 1 Zapadka.: Koło zębate po lewej stronie może obracać się tylko w lewo, unosząc technika w niebo. (Używam słowa zapadka metaforycznie, aby scharakteryzować złożone systemy wykazujące nieodwracalny, akumulacyjny rozwój.)

Ryc. 1 Zapadka.
Koło zębate po lewej stronie może obracać się tylko w lewo, unosząc technika w niebo. (Używam słowa zapadka metaforycznie, aby scharakteryzować złożone systemy wykazujące nieodwracalny, akumulacyjny rozwój.)
Włączenie procesu cywilizacyjnego do nauki o systemach Ziemi wydaje się logicznym krokiem, który pomógłby wypełnić lukę między dwiema kulturami Snowa i pogłębić nasze zrozumienie zrównoważonego rozwoju. Poważną przeszkodą w tym przedsięwzięciu jest powszechna niechęć humanistyki do zajmowania się wielką historią, za czym opowiadają się Christian, Spier i inni (Christian 2004; Spier (2010). „Widzieliśmy już wystarczająco dużo wielkich narracji” brzmi skarga: „Historia jest przypadkowa i nawet próba zrozumienia jej działania jest głupotą.” Sytuacja przypomina mi moją własną dziedzinę zainteresowań, geologię, przed pojawieniem się tektoniki płyt, kiedy brakowało globalnego obrazu. Tak długo, jak szczegółowo interpretowaliśmy zapis skał, ujawniał on swoją chaotyczną stronę, podczas gdy wyłaniające się duże… Skala wzorców zmian stała się widoczna dopiero po dokonaniu przeglądu.
Ponieważ cel zintegrowania procesu cywilizacyjnego z Nauką o Systemach Ziemi jest obecnie poza zasięgiem, mogę przynajmniej spróbować przygotować grunt pod jego realizację. Jako geolog, który nie zajmuje się badaniem cywilizacji, nie pretenduję do wniesienia czegoś oryginalnego do tego tematu. Zamiast tego podsumowuję istotne pomysły czterech wtajemniczonych (Fransa de Waala, Antona Pannekoeka, Norberta Eliasa i Johana Goudsbloma), którzy podchodzą do procesu cywilizacji z bardzo różnych punktów widzenia, wszystkie niezwiązane z nauką o systemach Ziemi. Zdaję sobie sprawę, że uzyskany przegląd jest bardzo niepełny. Na przykład musiałem pominąć badania nad skamieniałymi hominidami, a także spostrzeżenia neurologiczne. Pomimo tych niedociągnięć ze zdziwieniem odkryłem, że pomimo pewnych osobistych uprzedzeń autorów, idee te są wysoce komplementarne i spójne.

Korzenie biologiczne

Na początek warto przypomnieć sobie, jak banalni jesteśmy z perspektywy gigantycznego drzewa ewolucji. Wszystko, o czym mówimy, to nieznaczna końcówka mniejszej gałęzi i kilka milionów lat w skali czasu, powiedzmy, 3,7 miliarda. Naszymi najbliższymi krewnymi w świecie zwierząt są szympansy i bonobo. Te dwa gatunki naczelnych rozdzieliły się około 2,5 miliona lat temu, podczas gdy nasi przodkowie oddzielili się od wspólnej gałęzi rodowodu jakieś 7 milionów lat temu. Inne małpy człekokształtne, goryle i orangutany, są nieco dalej od nas.
Czy próżnością jest sądzić, że w tej pojedynczej linii ludzkiej liczącej kilka milionów lat musiało się wydarzyć coś niezwykłego? Wiemy, że zapadka ewolucji, która stworzyła całe drzewo życia, była napędzana zgodnie z zasadami Darwina przez te wszystkie miliardy lat. Kim jesteśmy, by wierzyć, że jesteśmy wyjątkiem od tej starożytnej reguły?
Frans de Waal należy do naukowców, którzy rzeczywiście badają naszych kuzynów, szympansy i bonobo. Dzięki tym niedawnym badaniom poznaliśmy ich walki, zaloty, uwodzenie, dokuczanie i śmianie się dzieciaków-świstów, które wspierają się nawzajem z ujmującą wiernością, ale są też zdolne do oszustwa, zdrady, represji i morderstwa. Nie myśl, że te naczelne żyją beztrosko lub po prostu kierują się instynktem. Ich społeczności mogą przetrwać tylko dlatego, że są wyposażone w subtelne sieci niepisanych praw regulujących relacje hierarchiczne i seksualne, a także nawyki żywieniowe. To dlatego, że członkowie społeczności dobrze się znają, mogą powstać trwałe relacje, ale także antypatie i konflikty, które trzeba raz po raz rozwiązywać.
Oczywiście dobór naturalny odgrywa pewną rolę, ale złożoność świata naczelnych pozostawia dużo miejsca na hojność, empatię i troskę o słabszych. Nic dziwnego, że stanowisko de Waala jest dalekie od genetycznego determinizmu. Zwierzęta (a zwłaszcza ludzie) nie podążają automatycznie za wzorcami zachowań narzuconymi przez ich genetycznie zaprogramowane instynkty; ich zachowanie wyłania się w kontekście społecznym z połączenia naturalnych tendencji, inteligencji i doświadczenia. Z tej mieszanki nie sposób rozstrzygnąć, co jest wrodzone, a co nie.
Co ciekawe, sam Karol Darwin doskonale zdawał sobie sprawę z tej dwuznaczności. To jego epigoni kładli nacisk na ideę pokostu kulturowego. Ale teraz wiemy, że naczelne rozpoznają się i pozdrawiają oraz że są doskonale świadome swojej przeszłości. Potrafią myśleć z wyprzedzeniem i planować (na przykład trasy podróży). Potrafią wytwarzać narzędzia, mogą mieszkać w jaskiniach i cały czas podejmować mądre decyzje. Jednym słowem de Waal uważa, że ​​naczelne są istotami kulturowymi, tak jak my. Społeczności wielu zwierząt, a w szczególności szympansów i bonobo, przechodzą proces uczenia się, poprzez które doświadczenia są przekazywane od jednej jednostki do drugiej i dla potomności. Dlatego z czasem zachowanie społeczności, a nawet całego gatunku, może się zmienić, podczas gdy jego konstytucja genetyczna pozostaje taka sama.
Wprowadzając pojęcie kultury do teorii biologicznej, de Waal ułatwia debatę między biologią a naukami społecznymi. Społeczności ludzkie (a wraz z nimi społeczności wszystkich rodzajów małp człekokształtnych) nie tylko przekazują informacje swojemu potomstwu drogą genetyczną, ale także przekazują zdobytą wiedzę wśród swoich członków. A ponieważ ta ostatnia metoda nie zależy od żmudnego procesu reprodukcji, może być niezwykle szybka i może się zmaterializować tylko wtedy, gdy zadziała na korzyść całej społeczności.
W podejściu de Waala jest jeden problem. Ponieważ rygorystycznie ogranicza się do biologii, ma tendencję do bagatelizowania oczywistych różnic między naszymi najbliższymi kuzynami a nami, chociaż uważa, że ​​genetyczne zaprogramowanie naszego zachowania jest jeszcze luźniejsze niż u innych naczelnych. Kiedy stało się to jasne na niedawnym spotkaniu poświęconym tej tematyce, podsłuchałem pewnego socjologa mamroczącego, że chciałby, aby kolejny wykład wygłosił szympans, abyśmy mogli zapoznać się z jego poglądami na człowieka. Istnieje przepaść między szympansami a nami i musimy to wyjaśnić.

Teoria antropogenezy Pannekoeka

Mój rodak Antonie Pannekoek (1873-1960) był światowej sławy astronomem, a ponadto był powszechnie znany ze swojego wkładu w „soborowy komunizm”, jego własną, bardzo specyficzną odmianę marksizmu. W astronomii inteligencja, ścisła logika i bezinteresowna obserwacja zapewniają stały strumień nowych spostrzeżeń na temat dynamiki Wszechświata. Czy równie głębokie naukowe zrozumienie pozwoliłoby zracjonalizować i kontrolować nieokiełznane siły społeczne i ekonomiczne, tak aby mogły działać na korzyść całej ludzkości? Aby odpowiedzieć na to pytanie, Pannekoek szukał dziedziny łączącej nauki przyrodnicze i społeczne i zdecydował się na antropogenezę,pochodzenie człowieka, jako jeden z jego ulubionych tematów (Pannekoek, 1909, 1953). Dzieło to jest prawie całkowicie zapomniane, dlatego też mam przywilej pokrótce ponownie przedstawić punkt widzenia Pannekoeka.
W związku z tym Pannekoek był szczególnie zainteresowany mechanizmami, dzięki którym cywilizacja wyłaniała się z zasad biologicznych, oraz tym, w jaki sposób później napędzała ludzkość coraz dalej od jej zwierzęcego pochodzenia. Aby to zrobić, skoncentrował się na trzech różnych cechach człowieka – wytwarzaniu narzędzi, abstrakcyjnym myśleniu i mowie.
Kiedy Pannekoek pisał swoje badania w pierwszej połowie XX wieku, było dobrze wiadomo, że podstawy tych właściwości występują już u innych naczelnych. Dla Pannekoeka nie stanowiło to żadnego problemu: dowiodło jedynie, jak bardzo jesteśmy spokrewnieni z tymi zwierzętami. Dla niego różnica polegała na stopniu, w jakim społeczności ludzkie i zwierzęce polegają na tych zdolnościach. Co więcej, żadna z tych trzech cech nie mogła rozwinąć się sama. Są interaktywne i zawsze potrzebują siebie nawzajem, przekonywał. Gdy rozwój jednego z nich pozostawał w tyle, pozostałe dwa również zatrzymywały się. Tak więc w społecznościach ludzkich użycie specjalnie wyprodukowanych narzędzi, abstrakcyjna myśl i mowa tworzą rodzaj trójcy, sprzężony system.
Co jest takiego szczególnego w produkcji narzędzi? Dla orientacji rozważmy tylko zwierzę, które nie ma specjalnych zdolności do posługiwania się narzędziami, na przykład lwa lub zająca. Bez wątpienia jego zachowanie jest w dużej mierze zdeterminowane przez jego fizjologię, organizację ciała. Lew ufa swoim pazurom i szczękom, aby złapać zdobycz. Wyczuwa antylopę i podkrada się do niej swoimi giętkimi nogami. Zając używa swoich długich uszu, aby wyczuć zbliżającego się wroga z dużej odległości, a jego tylne nogi są jak sprężyny, które mogą zapewnić mu bezpieczeństwo. Chodzi o to, że w doborze naturalnym zwierzęta konkurują ze swoimi narządami – i że są to części składowe ich ciała. Przeżywają najbardziej odpowiednie narządy, podczas gdy inne znikają wraz z osobnikami i gatunkami, do których są przyczepione.
Dla człowieka wszystko to wygląda inaczej. Aby się bronić lub zaatakować ofiarę, bierze do ręki narzędzie – włócznię lub nóż. Dopóki trwa działanie, ręka i narzędzie stają się jedną, zorganizowaną całością, zdolną do celowego działania. Z funkcjonalnego punktu widzenia można porównać tę kombinację z narządem zwierzęcia. Różnica polega na tym, że po zakończeniu akcji człowiek może odłożyć swoje narzędzie i zająć się czymś innym, podczas gdy zwierzę pozostaje przyklejone do swoich narządów. Ludzkie narzędzie nie jest częścią ciała i można je łatwo wymienić na inne, bez szkody dla jednostki. Ludzie to zwierzęta z wymiennymi narządami .
Konsekwencje tej nowej zasady są kluczowe. Narzędzia nie tylko dają więcej swobody ich właścicielom, ale także można je łatwo ulepszać. Ich zastępowanie implikuje również ich zróżnicowanie w czasie i ich adaptacyjnośćdo coraz większej różnorodności funkcji. Daje to nam, ludziom, możliwość przystosowania się do wielu różnych środowisk i rozprzestrzeniania się po całym świecie (dziś nawet w przestrzeni kosmicznej). W przeciwieństwie do tego gatunki zwierząt pozostają przywiązane do ograniczeń swojej konkretnej niszy. Łatwość, z jaką narzędzia mogą być różnicowane i ulepszane, stworzyła ogromną gamę nowych środków, które pozwalają ludziom eksploatować swoje środowisko. To zawsze było specjalnością ludzkości – stawanie się coraz bardziej zależnym od stale powiększającego się arsenału sztucznych zasobów. To odkrycie uruchomiło skumulowany, nieodwracalny rozwój – mechanizm zapadkowy – najpierw powolny, a potem coraz szybszy. Powód, dla którego naturalne, Darwinowska ewolucja musi być mierzona w milionach lat, ponieważ informacja, która określa właściwości narządów, znajduje się w genach, DNA, tak że często potrzeba wielu pokoleń, aby urzeczywistniły się główne zmiany i adaptacje (dla kontrastu zob. Ryana 2011). Z drugiej strony, aby narzędzie mogło zostać ulepszone, potrzebujemy niewiele więcej niż dobrego pomysłu. Oznacza to, że w porównaniu z tym przełom w zorganizowanym używaniu narzędzi był gwałtowny i wkrótce przejął impet ewolucji biologicznej. Od tego czasu punkt ciężkości doboru naturalnego przesunął się z ciała na artefakty i narzędzia . Bez względu na to, jak ciężkie było życie naszych wczesnych przodków, nie ma wątpliwości, że w miarę upływu czasu stopniowo łagodzili oni ograniczenia ewolucji biologicznej. Dzikie, naturalne środowisko zostało stopniowo włączone do organizacji ludzkiej i przekształcone w domenę cywilizacyjną.

Myśl

Nawet w czasach Pannekoeka było dobrze rozumiane, że myślenie jest szeroko rozpowszechnioną cechą świata zwierząt. Ilekroć zwierzę staje przed dylematem i musi podjąć decyzję, jest zmuszone do mentalnej reprezentacji wyników swoich możliwych reakcji, zanim będzie mogło wybrać najbardziej odpowiednie działanie. Ale zwykle przewidywanie i planowanie mają ograniczone zastosowanie. Zachowanie zwierząt jest w dużej mierze określone przez organizację ciała, tak że większość aktywności pojawia się automatycznie w odpowiedzi na napływające informacje. Weźmy pod uwagę lwy i zające, które zaczynają się zastanawiać, kiedy dostrzegą ofiarę lub wroga. A kiedy widzisz pstrąga przecinającego wodę lub mewę zgrabnie manewrującą pod burzą, rozumiesz, że u takich zwierząt nadchodzące bodźce, następująca po nich lawina mentalnych spostrzeżeń, a następujące odpowiedzi tworzą prawie ciągłe łańcuchy. Dzieje się tak dlatego, że u większości zwierząt zakres możliwych reakcji jest ograniczony.
U ludzi łańcuchy te są zerwane, a reakcje opóźnione. Obserwacja i działanie są rozdzielone. Obserwacje mają miejsce, ale pozostają niewykorzystane i są dodawane do istniejącego zbiornika. Ludzkie działania jawią się jako autonomiczne kreacje, wyłaniające się spontanicznie z przechowywanych informacji. Impuls zmysłowy wywołuje serię mentalnych spostrzeżeń; łańcuch jest uformowany, ale na wolnym końcu, gdzie jest przerwany, odbija się myśl. Umysł porusza się tam iz powrotem wzdłuż zerwanego łańcucha, a mentalne percepcje same w sobie stają się obiektami obserwacji. Tworzą się powiązania z innymi łańcuchami, aż do powstania ogromnych sieci skojarzeń. Tak więc, w przeciwieństwie do tego, co dzieje się u zwierząt, ludzki umysł jest nieustannie zmuszany do robienia objazdów, a możliwych jest wiele objazdów. Podobnie jak u zwierząt, umysł przedstawia wyniki wszystkich możliwych działań i porównuje je. Akcja jest opóźniona do czasu dokonania wyboru. Ale liczba możliwych działań jest nieskończenie większa. Powoduje to znaczne wydłużenie odroczenia działań. Dlatego mógł powstać wysoki stopień niezależności, względna autonomia myślenia.
Rozsądnie jest przypuszczać, że to ciągłe wzmacnianie użycia narzędzi powodowało coraz częstsze zrywanie łańcuchów percepcji mentalnej. Podczas gdy zwierzęta zwykle wkraczają do akcji wkrótce po odpowiednim bodźcu zmysłowym, ludzie byli zmuszeni do znacznie dłuższych objazdów w swoich umysłach. Zanim mogli wprowadzić swoje plany w życie, musieli sprowadzić, a nawet wynaleźć i wyprodukować odpowiednie narzędzia. Ten wynalazek i produkcja narzędzi spowodowały dalsze oddzielenie pierwotnego impulsu od następującego po nim działania. Nowe łańcuchy i połączenia były stale dodawane do istniejących sieci umysłu i narzędzi; niektóre zostały wzmocnione przez powtarzający się sukces, podczas gdy inne zanikły. Ostateczna autonomia myśli oznaczała, że ​​niektóre czynności umysłowe całkowicie oddzieliły się od praktyki używania narzędzi. Ludzie zaczęli oddawać się abstrakcyjnym spekulacjom, grom i zawiłościom relacji społecznych. Stawali się coraz bardziej świadomi siebie i otaczającego ich świata. Według Pannekoeka (1953) to stały wzrost zdolności myślenia wymusił powiększenie mózgu we wcześniejszych stadiach cywilizacji. Kiedy mózg był w stanie pomieścić pełny zakres czynności umysłowych wymaganych dla jednostki ludzkiej, jego dalszy rozwój zatrzymał się. Na tym etapie cywilizacja zaczęła zastępować ewolucję biologiczną. To stały rozwój zdolności myślenia zmuszał mózg do powiększania się we wcześniejszych stadiach cywilizacji. Kiedy mózg był w stanie pomieścić pełny zakres czynności umysłowych wymaganych dla jednostki ludzkiej, jego dalszy rozwój zatrzymał się. Na tym etapie cywilizacja zaczęła zastępować ewolucję biologiczną. to stały rozwój zdolności myślenia zmuszał mózg do powiększania się we wcześniejszych stadiach cywilizacji. Kiedy mózg był w stanie pomieścić pełny zakres czynności umysłowych wymaganych dla jednostki ludzkiej, jego dalszy rozwój zatrzymał się. Na tym etapie cywilizacja zaczęła zastępować ewolucję biologiczną.

Mowa, organ ludzkiego życia wspólnotowego

Systematyczna zależność od narzędzi powodowała, że ​​łańcuchy percepcyjne były coraz bardziej odłączone od impulsów zmysłowych, które je powodowały. Odłączone łańcuchy stały się teraz odizolowanymi bytami mentalnymi, gotowymi do dalszego przetwarzania. Ale w jaki sposób nasi przodkowie byli w stanie poradzić sobie z takimi niejasnymi mentalnymi odosobnieniami? Potrzebowali przynajmniej minimum substancji, tożsamości, aby umysł mógł je obserwować. To jest dokładnie to, co ludzie robili przez cały czas: z mglistej masy wewnętrznych reprezentacji umysł wyodrębnił esencję i nadał jej etykietę – nazwę. Nazwa odnosiła się do koncepcji, a pojęcia są abstrakcjami. Odnoszą się do tego, co łączy wiele oddzielnych reprezentacji. Nazwy nadają tym pojęciom tożsamości, tak że umysł może sobie z nimi poradzić. Od teraz bodziec zewnętrzny nie jest już potrzebny do przywołania wrażenia z przeszłości; wystarczy wymienić odpowiednią nazwę. W końcu ludzki umysł stał się nawet zdolny do radzenia sobie z pojęciami, które nie odnosiły się do żadnej konkretnej rzeczywistości. Słowa takie jak prawda, cnota czy energia mogą – i nadal mogą – wywoływać w umyśle wyraźne reprezentacje. Wiemy, co mamy na myśli, chociaż te pojęcia istnieją tylko jako ich nazwy. Pomyśl tylko, co się dzieje, kiedy czytasz ten esej. Twoje myślenie to niewiele więcej niż gra abstrakcji, słów i symboli. Nazwy i słowa są łączone w zdania, w których tworzą wymienne części. Czytasz, myśl i wyciągaj wnioski, ale może upłynąć dużo czasu, zanim praktyczne konsekwencje twojego wysiłku zostaną wprowadzone w życie. Niektóre z naszych objazdów mogą trwać dłużej niż całe życie.
Kiedy pojawiła się mowa, emocjonalne wypowiedzi naszych przodków zostały stopniowo przekształcone w formalne komunikaty wywołujące podobne akty językowe. Dlatego informacje i doświadczenia o wielkiej subtelności mogły szybko rozprzestrzenić się w duchu wielu. Rzeczywiście, mowa jest nie tylko nośnikiem myśli, ale także narzędziem komunikacji międzyludzkiej. Pannekoek mógł dojść do wniosku, że ludzkość nigdy by się nie pojawiła, gdyby nie intensywne życie społeczne odziedziczone po przodkach naczelnych. Dlatego pierwsze społeczności ludzkie mogły opierać się na bogatej tradycji zachowań grupowych i wzajemnej solidarności, które rozwinęły się już u ich zwierzęcych przodków. Uderzające jest, do jakiego stopnia jego argumentacja jest zgodna z nowszymi badaniami de Waala. De Waal uświadomił nam podstawową ewolucję kulturową szympansów i bonobo.
Nacisk, jaki Pannekoek kładł na mowę i komunikację jako narzędzie ewolucji kulturowej, ma głębokie implikacje, które łatwo przeoczyć. Był w pełni świadomy całkowitej zależności jednostek od społeczności, do których należą, i zdawał sobie sprawę, że proces cywilizacyjny przebiega przede wszystkim na społecznym poziomie organizacji. Jednostki mogą dokonywać obiecujących odkryć i mieć najgłębsze myśli, ale jeśli w pewnym momencie ich społeczność nie przyjmie tych odkryć, wysiłek idzie na marne i nie pozostawia śladu na mechanizmie zapadkowym cywilizacji.
Podsumowując, Pannekoek argumentował, że trzy cechy, które uważał za zasadniczo ludzkie – posługiwanie się narzędziami, myślenie abstrakcyjne i mowa – są ze sobą nierozerwalnie związane. Bez jednej z tych zdolności ludzie nigdy by się nie pojawili. Wywoływali i utrzymywali się nawzajem; działały razem jako autokatalityczny silnik, który z czasem zyskiwał na sile i coraz bardziej wyzwalał ludzkość z ograniczeń życia zwierzęcego. Warto zauważyć, że trwające badania porównawcze szympansów i ludzkich niemowląt zasadniczo wspierają bardziej intuicyjną wizję komunikacji Pannekoeka (Tomasello, 1999, 2008, 2009). Różnica polega na tym, że według Tomasello to ewolucyjne doskonalenie umiejętności komunikacyjnych młodych ludzi zapoczątkowało proces cywilizacji, podczas gdy Pannekoek jest zdania, że poprawa komunikacji (mowy) zależy od jednoczesnego posługiwanie się narzędziami i myślenia.

Teoria cywilizacji Norberta Eliasa

Podobnie jak Anton Pannekoek, Norbert Elias (1897–1990) marzył o socjologii podniesionej do poziomu nauk przyrodniczych. Pytanie brzmiało, jaka magiczna zasada mogłaby wyjaśnić ogromną historię ludzkości i przytłaczającą różnorodność wszystkich jej przejawów.
Aby rozwiązać ten kluczowy problem, Eliasz schronił się w metodzie często stosowanej w naukach przyrodniczych, choć prawdopodobnie doszedł do tej sztuczki dzięki zwykłej intuicji. Na przykład pierwsi biochemicy mieli do czynienia z olśniewającą różnorodnością zjawisk. Chcieli rozwikłać działanie wszystkich żywych organizmów w skali molekularnej, od bakterii po ludzi, wieloryby i sekwoje. Najwyraźniej nigdy nie byliby w stanie rozwikłać biochemii milionów różnych gatunków. Znaleźli jednak wyjście. Wybrali tylko jeden organizm, który był łatwy w obsłudze eksperymentalnej, i po prostu założyli, że cała reszta będzie mniej więcej taka sama. Natura zawsze się powtarza, to było ich motto. I tak doszło do tego, że Escherichia coli, prosta bakteria w naszych jelitach, stała się układem modelowym dzięki któremu badano biochemię wszelkiego życia. I zadziałało! Teraz wiemy, że większość zasad leżących u podstaw maszynerii molekularnej E. coli jest wspólnych dla wszystkich organizmów żywych (oczywiście poza znaczącymi różnicami). W ten sposób E. coli stała się kluczem do zrozumienia naszych własnych podstaw molekularnych.
Co więc miało stać się E. coli ludzkości? Elias szukał fragmentu historii, który mógłby być badany we względnej izolacji, który był wystarczająco daleko w przeszłości, aby studiować obiektywnie, i który był dobrze udokumentowany (Elias 2000). Po długich poszukiwaniach wybrał zgrabny mały temat – przemiany etykiety na post-średniowiecznych dworach Europy Zachodniej. Dokumentacja była znakomita, gdyż od około 1350 roku dysponował księgami obyczajowymi. Jak się dowiedział, zmiany etykiety w tym okresie były dramatyczne. Elias odkrył, że na początku tego okresu nawet wyrafinowani ludzie nie mieli nic przeciwko siusianiu w kącie pokoju, wycieraniu nosa w obrus podczas obiadu i jedzeniu rękami ze wspólnej miski. W książkach obyczajowych ostrzegano ich, aby po próbie ustnej nie wkładali kawałka jedzenia z powrotem do miski. Ogólnie rzecz biorąc, stosunki między ludźmi były niegrzeczne i znacznie bardziej namiętne niż obecnie, wahając się od skrajnego ciepła do ostrej przemocy. Krok po kroku namiętności były ograniczane, relacje sformalizowane i wprowadzano maniery przy stole.
Jak można wytłumaczyć te zmiany? Elias argumentował, że wiązały się one z głębokimi modyfikacjami struktury władzy w społeczeństwie. We wczesnym średniowieczu elita składała się z mniej lub bardziej odizolowanych watażków. Na własnym terytorium mogli robić, co im się podobało i dawać upust swoim impulsom. Ale wraz ze wzrostem konkurencji między nimi, uwikłali się w hierarchiczne relacje i złożone sieci powiązań społecznych. W końcu najpotężniejszy władca uzyskał monopol na przemoc, podczas gdy niższe szczeble zostały poddane egzystencji na coraz bardziej wyrafinowanych dworach. W tych nowych środowiskach intryga zastąpiła natychmiastową przemoc, a etykieta musiała zostać opanowana ze względu na sukces. Pojawiły się nowe, psychologiczne progi wstydu i odrazy, które tłumiły pierwotne, bardziej bezpośrednie impulsy.
Ten system modelowy pozwolił Eliasowi szczegółowo zbadać, w jaki sposób proces cywilizacyjny przejawiał się zarówno w jednostkach ludzkich, jak iw całym społeczeństwie, i pokazał, w jaki sposób te dwa poziomy organizacji są ze sobą powiązane. Pokazał również szczegółowo, jak nowe wzorce powściągliwości rozprzestrzeniły się z sądów, gdzie miały swoje korzenie, na całe społeczeństwo. Szczególnie odkrywcza jest jego analiza zmian nawyków żywieniowych, które rozprzestrzeniały się w zachodnim społeczeństwie na przestrzeni wieków. Początkowo nóż, symbolizujący tłumienie przemocy, został przekształcony z broni w narzędzie do krojenia żywności. Potem łyżka, a w końcu widelec wstawiły się między jedzących i ich posiłki.
Elias był w stanie wyciągnąć jeszcze jeden ważny wniosek z badania swojego systemu modelowego. Pokazał, że proces cywilizacyjny był tak wielki, że poszczególni ludzie z trudem mogli wpływać na jego przebieg. To się po prostu wydarzyło, a ludzie byli w dużej mierze nieświadomi ogromnych przemian, w które zostali uwikłani.

Eliasz i Pannekoek

Nasuwa się skojarzenie z teorią antropogenezy Pannekoeka. Niezależnie od siebie ci dwaj autorzy odkryli tę samą, fundamentalną zasadę rozwoju społecznego. Zgodnie z obiema teoriami narzędzia pośredniczyły między natychmiastowym impulsem a następującym po nim działaniem. Jeśli narzędzia zmuszały działania do objazdów, umysł również musiał robić objazdy. Natychmiastowy impuls został stłumiony, podczas gdy istniejący łańcuch percepcji w umyśle został zerwany i zastąpiony nowymi, uwewnętrznionymi, które pozwoliły właściwie posługiwać się narzędziem. Cały proces krytycznie zależał od ciągłego pojawiania się nowych zestawów pojęć i sieci komunikacji. A napędzały ją zmieniające się wzorce dystrybucji władzy, zarówno w relacji z przyrodą, jak i cywilizacją.
Ale były też istotne różnice. Z pewną przesadą można by postrzegać ludzi Pannekoeka jako bezkrwawe, produktywne roboty, podczas gdy Elias namalował bardziej wszechstronny, żywy i realistyczny obraz. Ponieważ proces cywilizacji Eliasza obejmuje całą gamę ludzkich działań, jest to model preferencji. Z drugiej strony to Pannekoek połączył się z biologią. Co więcej, jego najwcześniejsza publikacja na ten temat ukazała się w 1909 roku, na długo przed Procesem cywilizacyjnym Eliasa w 1939 roku.

Wielkie zdjęcie

Po ukończeniu badań swojego systemu modelowego Elias zaczął badać wiele innych zjawisk socjologicznych, aby sprawdzić, czy jego teoria cywilizacji ma bardziej ogólne zastosowanie. Sztuka, sport, rozrywka, nauka, demokracja… różnorodność jego tematów jest niesamowita. Pod koniec życia, w latach 80. znacznie rozszerzył zakres chronologiczny swojej twórczości. Ogólnie rzecz biorąc, wyniki tych badań zdecydowanie sugerują, że podstawowe zasady jego teorii są uniwersalne i odnoszą się do całego rozwoju ludzkości, od jej początków do dnia dzisiejszego. Mając na uwadze badania biologów, takich jak Frans de Waal, możemy nawet uwzględnić rozwijające się cywilizacje wśród zwierząt, w szczególności małp człekokształtnych, ponieważ tam również zasady kulturowe tłumią instynktowne impulsy, zmuszając działania, umysł i komunikację do podążania proporcjonalnymi objazdami.
Jeśli rzeczywiście teoria cywilizacji Eliasa ma ogólne zastosowanie, może pomóc w lepszym zrozumieniu rozwoju człowieka jako całości. Jak się okazuje, zapadka cywilizacji nie działała stopniowo, ale rozwój był przerywany i stopniowy. Rekonstruowanie historii cywilizacji jest jak czytanie książki z ciągiem następujących po sobie rozdziałów.
Chociaż ten wielkoskalowy wzorzec był rozpoznawany od dawna, chciałbym odnieść się tutaj do niedawnej analizy tego zjawiska, przeprowadzonej przez socjologa z Uniwersytetu w Amsterdamie, Johana Goudsbloma (Goudsblom i de Vries, 2002; Goudsblom, ten numer). To, co sprawia, że ​​jego badanie jest szczególnie istotne dla tego eseju, to fakt, że za punkt wyjścia przyjmuje teorię cywilizacji Eliasa. Goudsblom rozróżnia trzy następujące po sobie „ reżimy społeczno-ekologiczne”, gdzie dominacja ognia, produkcja rolna i hodowla zwierząt oraz produkcja przemysłowa zajmują centralne miejsce. Ta sukcesja wydaje się być uniwersalna i z grubsza powtarza się na całym świecie. Ma wszystkie cechy wyłaniającego się wzoru, który staje się widoczny dopiero w dłuższej perspektywie, zdumiewającego porządku, który pozwala nam jednym spojrzeniem spojrzeć na główne etapy globalnego procesu cywilizacyjnego. Zgodnie z teorią cywilizacji, Goudsblom uważa, że ​​te reżimy odzwierciedlają nie tylko stosunki polityczne lub, jak chcieliby marksiści, konstelacje produkcyjne, ale także „zespół przepisów, nawyków i sankcji (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych), za pomocą których ludzie starają regulować relacje między sobą i z otoczeniem” (Goudsblom, 2002). W ramach reżimu wszystkie te czynniki są z grubsza dopasowane do siebie, tak że powstaje stabilna całość, zdolna do utrzymania się przez dłuższy czas. Przejście do następnego reżimu może wtedy być stosunkowo nagłe. Dla tych, którym trudno uwierzyć w takie wzorce, pomocne może być odnotowanie, że w geologii i naukach o systemach Ziemi podobny ciąg zastojów i zmian charakteryzuje historię tej planety jako całości (Westbroek, 1991).
Goudsblom poświęcił szczegółowe studium swojemu pierwszemu reżimowi, charakteryzującemu się udomowieniem ognia. Pokazał, że ta zdolność definitywnie oddzieliła linię ludzką od zwierzęcej. Sama technologia wymagała bardzo drastycznego stłumienia dominujących impulsów. Należało przezwyciężyć niemal niemożliwe do pokonania lęki i ustalić bardzo złożone wzorce zachowań. Ponieważ utrzymanie ognia zależało od ścisłej współpracy między członkami społeczności, można sobie wyobrazić głębokie zmiany w strukturach społecznych i zachowaniu jednostek. Ten przełom w procesie cywilizacyjnym mógł nastąpić tylko dlatego, że dominacja ognia otworzyła wspaniałe nowe możliwości. Natychmiast odwrócił równowagę sił na korzyść ludzi, kosztem nawet największych zwierząt. Jedzenie można było gotować, lasy palić, i pędzić zwierzęta na polowanie. W konsekwencji nastąpiły główne fale migracji z Afryki na duże obszary globu. Ludzie ci żyli jako myśliwi i zbieracze, a dla swojej orientacji umysłowej musieli polegać na kalejdoskopowej różnorodności światopoglądów, zwanych łącznie animizmem. Czas udomowienia ognia jest obecnie niepewny: szacunki wahają się od 1,8 miliona do 250 000 lat.
Następna faza agraryzacji ukształtowała się około 10 000 lat temu. To pod tym reżimem geocentryczny światopogląd osiągnąłby kulminację. Trzeci reżim, uprzemysłowienie (z modernizmem jako dominującym światopoglądem), pojawiły się pod koniec XVIII wieku, podczas gdy nowy światopogląd mógł pojawić się zaledwie kilkadziesiąt lat temu, w odpowiedzi na pierwszy widok Ziemi z kosmosu. Goudsblom dostrzega pierwsze oznaki powiązanego, czwartego reżimu, pojawiającego się w odpowiedzi na dzisiejsze złowrogie prognozy globalnych zmian środowiskowych. Nowe struktury społeczne pomogłyby w realizacji zrównoważonego rozwoju. Idea płynnego przejścia do przyszłego, trwałego systemu jest obecnie szeroko dyskutowana.

Dyskusja

Powyższe argumenty można teraz streścić w następujący sposób:
  1. Cywilizacja nie ogranicza się do ludzkości, ale występuje już w świecie zwierząt, w szczególności u małp człekokształtnych (de Waal).
  2. Ogólnie rzecz biorąc, ludzki proces cywilizacyjny ma charakter zapadkowy lub akumulacyjny; u szympansów i bonobo nabyte umiejętności kulturowe nie są wystarczająco utrzymywane, aby mogły być utrwalane przez długi czas.
  3. Utrwalenie procesu cywilizacyjnego wymaga ścisłego połączenia użycia narzędzi, myślenia i komunikacji. Opóźnienie w jednej z tych czynności wstrzymuje cały proces. Ten autokatalityczny mechanizm implikuje, że natychmiastowe impulsy do zaspokojenia określonych potrzeb społecznych i osobistych są systematycznie tłumione i kierowane na alternatywne i ostatecznie bardziej satysfakcjonujące drogi (Pannekoek i Elias).
  4. Na dłuższą metę proces cywilizacyjny nieuchronnie skutkuje odrębną sekwencją adaptacyjnych reorganizacji, których kulminacją są stabilne reżimy produkcji, struktury społecznej i światopoglądów – czyli udomowienie ognia, agraryzacja i uprzemysłowienie (Goudsblom).
Na pierwszy rzut oka ten hipotetyczny scenariusz wydaje się być wewnętrznie spójny. Intuicyjnie możemy też wyczuć, że związek między cywilizacją a resztą historii Ziemi jest możliwy, przynajmniej w zasadzie. Ale intuicje są niewiarygodne i runda rygorystycznych testów i fałszerstw jest obowiązkowa. Aby to osiągnąć, preferowaną metodą jest modelowanie matematyczne oparte na koncepcjach w połączeniu z badaniami empirycznymi. Dla praktyków nauk humanistycznych sformułowanie w sformułowaniach matematycznych podstawowych mechanizmów leżących u podstaw procesu cywilizacyjnego może wydawać się odległą perspektywą. Ale nie ma powodu do wahania, ponieważ w istocie modeling jest jak jazda na rowerze: zabierze cię dalej do przodu przy mniejszym wysiłku. Zasadniczo modelowanie to nic innego jak sformalizowanie podstawowych procedur naukowych.
W naukach o systemach Ziemi modelowanie matematyczne stało się obecnie nieodzownym narzędziem. Jest rutynowo stosowana w badaniach nad wieloma różnymi aspektami historii Ziemi, takimi jak globalny obieg pierwiastków chemicznych, tektonika płyt, prądy oceaniczne i atmosferyczne oraz organizacja systemów biologicznych (ten ostatni temat zob. Kooijman, 2000) . Jednak kompleksowy model dynamiki systemu Ziemi w pełnym zakresie czasu geologicznego nie jest jeszcze dostępny (Westbroek, 2009). Taka fabrykacja byłaby kluczowym narzędziem do pogodzenia nauk humanistycznych i przyrodniczych. Obiecującą długoterminową strategią realizacji tego ostatniego przedsięwzięcia byłoby włączenie modelu przyszłej cywilizacji do modelu dynamiki Ziemi jako całości. Ponownie, ten konstrukt można później ulepszyć poprzez obserwację w świecie rzeczywistym.
Oczywiście nie możemy wiedzieć, czy to ćwiczenie modelowania zakończy się sukcesem, zanim praca zostanie wykonana. Wyzwanie jest gigantyczne, ale prawdopodobne korzyści są warte wysiłku. Już teraz jedna ogólna implikacja wydaje się nieunikniona. Można przewidywać, że połączenie modelu cywilizacyjnego z bardziej ogólnym modelem dynamiki Ziemi ujawniłoby złożoną zależność hierarchiczną. We wstępie przedstawiłem historię Ziemi jako szybki, kumulatywny rozwój, ogromną planetarną odyseję, której przebieg jest nieprzewidywalny, ale mimo to powoduje ogólne długoterminowe zróżnicowanie i złożoność. Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że na początku historii Ziemi to zróżnicowanie musiało być czysto fizyczne i chemiczne. Aglomeracja wczesnej Ziemi jako odrębny składnik Układu Słonecznego; segregacja księżyca; późniejsze rozróżnienie między rdzeniem, płaszczem, skorupą, hydrosferą i atmosferą; pojawienie się początkowych reżimów tektonicznych, które z kolei doprowadziły do ​​stale rosnącego spektrum minerałów i rodzajów skał; wszystkie te wczesne etapy różnicowania miały miejsce pod nieobecność życia, niezależnie od mechanizmów darwinowskich. Pierwsze żywe systemy musiały wyłonić się lokalnie ze skomplikowanych opracowań strumieni geochemicznych. Wydarzenie to zapoczątkowało powstanie miniaturowych, samoreplikujących się organizacji – pierwszych komórek – które wkrótce rozprzestrzeniły się na całej powierzchni planety i w coraz większym stopniu modyfikowały istniejące wcześniej mechanizmy dynamiki Ziemi. Życie, rzeczywiście, reprezentuje ogromną siłę geologiczną (Westbroek, 1991), a wiadomo, że ewolucja biologiczna w coraz większym stopniu wzmacnia tempo różnicowania dynamiki planetarnej. Zatem życia nie można uważać za autonomiczny proces dostosowujący się do fizycznych i chemicznych ograniczeń narzuconych przez system ziemski. Zamiast tego biologia jest nieodłączną częścią poruszającej się Ziemi lub, mówiąc dosadniej, wyłaniającą się właściwością planety, która przyspiesza tempo jej różnicowania.
Proces cywilizacji wyróżnia się jako kolejna wielka rewolucja w dynamice Ziemi. W ciągu ostatniego promila (1 ‰) historii Ziemi złożoność lokalnie wzrosła do punktu, w którym mechanizm zapadkowy stawał się coraz bardziej niezależny od żmudnych mechanizmów darwinowskich. Nowa zasada rozprzestrzeniała się początkowo powoli, ale potem w szybko rosnącym tempie, aż w chwili obecnej modyfikuje dynamikę zewnętrznej Ziemi. Jego różnicujący wpływ na planetę (wyrażony w narzędziach, myślach, środkach komunikacji i instytucjach) był ogromny. Tak więc, z punktu widzenia nauki o systemach Ziemi, proces cywilizacyjny nie jest przywilejem ludzkości, ale właściwością emergentną dynamiki Ziemi. Przede wszystkim to Ziemia cywilizuje, a nie my. W konsekwencji proces cywilizacyjny nie może być oddzielony od chemicznego, fizjologiczne i biologiczne czynniki rządzące dynamiką Ziemi. Tak więc, podobnie jak ewolucja biologiczna, proces cywilizacyjny reprezentuje wyłaniającą się właściwość dynamiki planetarnej, która wzmacnia i przyspiesza zapadkę różnicowania się Ziemi.
To, co powoduje złożoność i zróżnicowanie w historii Ziemi, pozostaje tajemnicą, chociaż zaproponowano wyjaśnienia (patrz na przykład Spier, 2010, Wright, 2001). Darwinowskie zasady ewolucji biologicznej są oczywistym kandydatem, ale same w sobie nie istnieją. Ewolucję biologiczną należy raczej postrzegać jako wyłaniającą się właściwość nadrzędnej jednostki zapadkowej, Ziemi.
Rozważania te mogą mieć istotne implikacje dla naszego światopoglądu. Zygmunt Freud mówił o trzech niepokojach [ Kränkungen], które zachwiały pewnością siebie ludzkości: uświadomienie sobie, że Ziemia nie jest centrum wszechświata; zejście ludzkości ze świata zwierząt; oraz jego własne spostrzeżenie, że świadome myślenie jest tylko pomniejszym elementem naszego systemu przetwarzania informacji. Możemy teraz dodać do listy czwarty niepokój: to Ziemia, a nie ludzkość, jest głównym agentem cywilizacji. W latach pięćdziesiątych Pannekoek wciąż mógł twierdzić, że przeznaczeniem naszych potomków jest panowanie nad Ziemią. Z kolei Earth System Science ujawnia, że ​​jesteśmy uwikłani w większy, autonomiczny proces, cywilizację, która z kolei jest uwikłana w kaprysy złożonej planety. Ostatecznie nie pozostaje nam nic innego, jak dostosować się do perypetii tej planetarnej odysei, jak surferzy pośród fal oceanu. Niektórym może się wydawać, że ta świadomość stanowi ostatni i ostateczny cios dla antropocentrycznego światopoglądu średniowiecza. Ale antropocentryzm nadal rządzi. Podczas gdy mamy tendencję do chronienia się przed dzikim światem, zawijając kokony wokół naszego życia osobistego, nasze „cywilizowane” społeczeństwo wydaje się wybierać ignorancję. Mając obsesję na punkcie osobowości, żyjemy w naszej ćwierkającej globalnej wiosce. Jesteśmy jak złote rybki w akwarium, wyobrażające sobie, że to one rządzą całym oceanem.
Rosnący chór filozofów i opiniotwórców twierdzi, że odkąd rozpłynęły się ideologie XX wieku, potrzebujemy nowej „wielkiej historii”. Tego właśnie dostarczają nauki podstawowe. Wizja zainspirowana przez Earth System Science może początkowo wydawać się przerażająca; ale wyzwalającym doświadczeniem jest opuszczenie naszych kokonów, uświadomienie sobie niezmierzonej głębi naszych korzeni i ukierunkowanie naszego życia w zgodzie z realnym światem. Nie powinniśmy zapominać, że kiedy astronauci Apollo 8 obserwowali Ziemię z kosmosu, to właśnie Ziemia zobaczyła siebie po raz pierwszy od 4,6 miliarda lat – naszymi oczami.

Podziękowanie

Z wdzięcznością wyrażam uznanie dla długotrwałej przyjaźni i inspiracji Joopa Goudsbloma. Joop zapoznał mnie z twórczością Eliasa, jak również ze swoim własnym myśleniem. Stephen Mennell i Jaap Westbroek przedstawili cenne uwagi i poprawili tekst w języku angielskim.
                                       Petera Westbroeka
Uniwersytet w Lejdzie (Universiteit Leiden)

Bibliografia

  • Chrześcijanin, Dawid (2004). Mapy czasu: wprowadzenie do wielkiej historii . Berkeley, Kalifornia: University of California Press.
  • Elias, Norbert (1987) Zaangażowanie i dystans. Dublin: UCD Press, 2007 [Dzieła zebrane, tom. 8].
  • Eliasz, Norbert (2000 [1939]). Proces cywilizacyjny. Wielebny Edn, Oxford: Blackwell.
  • Goudsblom, J. i B. de Vries (2002). Mappae Mundi, Ludzie i ich siedliska w długoterminowej perspektywie społeczno-ekologicznej. Amsterdam: Amsterdam University Press.
  • Goudsblom, J. (1995) Ogień i cywilizacja. Londyn: Allen Lane.
  • Kooijman, SALM (2000) Dynamiczne budżety energetyczne i masowe w systemach biologicznych. Wyd. 3, Cambridge: Cambridge University Press.
  • Pannekoek, Anton (1912 [1909]). marksizmu i darwinizmu. Chicago: Charles H. Kerr. [Dostępne w Internecie pod adresem http://www.marxists.org/archive/pannekoe/1912/marxism-darwinism.htm ]
  • Pannekoek, Anton (1953). Antropogeneza: studium pochodzenia człowieka . Amsterdam: Północna Holandia.
  • Ryan, Frank (2011) Tajemnica metamorfozy: zdemaskowanie tajemnicy tego, jak zmienia się życie. Oksford: Oneworld.
  • Śnieg, Charles Percy (1959) Dwie kultury. Cambridge: Cambridge University Press.
  • Spier, Fred (2010) Wielka historia i przyszłość ludzkości. Oksford: Wiley-Blackwell.
  • Tomasello, Michael (1999) Kulturowe pochodzenie ludzkiego poznania. Cambridge, MA: Harvard University Press.
  • Tomasello, Michael (2008) Początki komunikacji międzyludzkiej. Cambridge, MA: MIT Press.
  • Tomasello, Michael i in. (2009) Dlaczego współpracujemy. Cambridge, MA: MIT Press.
  • Westbroek, Peter (1991) Życie jako siła geologiczna. Nowy Jork: WW Norton.
  • Westbroek, Peter (2009) Terre !: Des Menaces globales à l’espoir planétaire. Paryż: Le Seuil.
  • Wright, Robert (2001) Nonzero: logika ludzkiego przeznaczenia . Nowy Jork: Vintage.

Biografia

Peter Westbroek (1937) studiował geologię i zrobił doktorat z paleobiologii ramienionogów kopalnych na Uniwersytecie w Leiden (Holandia). Następnie otrzymał stanowisko doktora habilitowanego na Queen’s University w Belfaście, gdzie rozpoczął badania biochemiczne nad biomineralizacją. W 1970 roku udało mu się założyć małą grupę na Wydziale Biochemii w Leiden, zajmującą się badaniami zwapnień w coccolithophore Emiliania huxleyi’ , 'immunologią kopalnych makrocząsteczek’ oraz 'bakteryjnym utlenianiem manganu i żelaza’. Peter Westbroek prowadził regularne wykłady na temat wpływu systemów biologicznych na dynamikę Ziemi i napisał książkę Life as a Geological Force(New York, WW Norton, 1982, przetłumaczone na 5 języków). Kierował „Global Emiliania Modeling Initiative” (GEM), międzynarodowym i interdyscyplinarnym projektem dotyczącym wpływu fitoplanktonu morskiego na klimat. Westbroek jest emerytowanym profesorem geofizjologii na Uniwersytecie w Leiden, członkiem Królewskiej Holenderskiej Akademii Sztuki i Nauki oraz zajmował Chaire Européenne du Collège de France w latach 1996-7. Był pierwszym laureatem „Medalu Władimira I. Wernadskiego” Europejskiego Towarzystwa Geofizycznego w 2003 r. W 2009 r. opublikował Terre! Des Menaces globales à l’espoir planétaire(Paryż: Le Seuil). Ta książka pokazuje, jak długa perspektywa badań podstawowych budzi podziw dla naszej planety i pomaga przezwyciężyć nasze lęki. Poprawiona wersja holenderska jest prawie ukończona, a po niej nastąpi kolejna aktualizacja w języku angielskim.

Notatki

  1. To jest zredagowana wersja rozdziału 9 w P. Westbroek, 2009. Terre! Des Menaces globales à l’espoir planétaire. Seul. Gruntownie zredagowana angielska wersja tej książki jest w przygotowaniu.

    Link do artykułu: https://quod.lib.umich.edu/h/humfig/11217607.0001.108/–civilizing-earth?rgn=main;view=fulltextwróć do tekstuPomiń inne szczegóły (w tym stałe adresy URL, DOI, informacje o cytatach)

    Tom 1 , wydanie 1 , styczeń 2012 r