Cła Trumpa nie różnią się niczym od poprzedniego planu USA, który zakończył się katastrofą / Paul Rogers

0
280
President Donald Trump signs an Executive Order on the Administration’s tariff plans at a “Make America Wealthy Again” event, Wednesday, April 2, 2025, in the White House Rose Garden. (Official White House Photo by Daniel Torok)
File:Trump showing a chart with reciprocal tariffs.jpg cropped 55 % horizontally, 45 % vertically, 75 % areawise using CropTool with lossless mode. To jest plik z Wikimedia Commons.

Projekt Nowego Amerykańskiego Stulecia, uruchomiony 28 lat temu, stanowi ostrzeżenie dla obecnego porządku świata w stylu Trumpa.

Ponieważ świat nadal odczuwa skutki globalnych ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa – a rynki wciąż są wstrząśnięte szokiem wywołanym ich ogłoszeniem – warto poszukać analogii w historii politycznej USA, aby spróbować lepiej zrozumieć ten plan.
Łamanie prawa przez administrację Nixona i jego ostateczna rezygnacja mogą być porównywalne, podobnie jak zaciekłe antylewicowe ataki Eisenhowera na mccartyzm na początku lat 50. Można by też porównać działania Trumpa do prezydenckiej dyrektywy Franklina D. Roosevelta, aby internować 120 000 japońskich Amerykanów, z których wielu było przetrzymywanych przez lata w okropnych warunkach, po ataku na Pearl Harbor w 1941 r.
Jednakże najbardziej trafnym i najnowszym porównaniem jest porównanie z Projektem Nowego Amerykańskiego Stulecia (PNAC) sprzed zaledwie 25 lat.
PNAC był neokonserwatywnym think tankiem założonym w 1997 r. w związku z niezadowoleniem prawicy z niepowodzenia Billa Clintona w wykorzystaniu statusu USA jako jedynego supermocarstwa po zimnej wojnie. Odegrał kluczową rolę w kształtowaniu polityki zagranicznej USA po zwycięstwie republikanina George’a W. Busha w wyborach prezydenckich w 2000 r.
W oświadczeniu założycielskim organizacji stwierdzono, że dla Stanów Zjednoczonych kluczowe jest „ukształtowanie nowego stulecia sprzyjającego amerykańskim zasadom i interesom” oraz „przyjęcie odpowiedzialności za wyjątkową rolę Ameryki w zachowaniu i rozszerzaniu porządku międzynarodowego przyjaznego naszemu bezpieczeństwu, dobrobytowi i zasadom”.
Dziesięć z 25 osób, które podpisały to oświadczenie, służyło w administracji Busha, gdzie szybko zabrali się do pracy nad wprowadzeniem w życie jego zasad. Mając już opracowany plan, byli w stanie wprowadzić decyzje dotyczące polityki zagranicznej i bezpieczeństwa w ciągu pierwszych sześciu miesięcy urzędowania, które były porównywalne pod względem zakresu i tempa do tych podejmowanych przez Trumpa w ostatnich miesiącach.
Jedną z takich decyzji było wycofanie USA z protokołów klimatycznych z Kioto, a także sprzeciw wobec idei, że zmiana klimatu jest problemem. Inne obejmują wrogość Busha do planowanego Międzynarodowego Trybunału Karnego i jego podejrzenia co do porozumień o kontroli zbrojeń, w tym Traktatu o zakazie pocisków balistycznych i Konwencji o broni biologicznej i toksycznej.
Po pięciu miesiącach rządów Busha zaczął nabierać kształtów Nowy Amerykański Wiek, co trafnie podsumował czołowy neokonserwatywny komentator Charles Krauthammer w The Washington Standard z 4 czerwca 2001 r.:
„Multipolarność, tak, gdy nie ma alternatywy. Ale nie wtedy, gdy jest. Nie wtedy, gdy mamy wyjątkową nierównowagę sił, z której korzystamy dzisiaj – i która dała systemowi stabilność i niezbędny spokój, jakiego nie znał od co najmniej stulecia. Środowisko międzynarodowe jest o wiele bardziej skłonne cieszyć się pokojem pod rządami jednego hegemona. Co więcej, nie jesteśmy byle jakim hegemonem. Prowadzimy wyjątkowo łagodne imperium”.
Następnie, trzy miesiące później, nadszedł 11 września. Reakcja Busha i PNAC na ten kryzys może dać pewne lekcje na przyszłość wizji świata Trumpa, szczególnie w świetle poważnych globalnych kryzysów finansowych, których byliśmy świadkami od czasu, gdy w przemówieniu z okazji „Dnia Wyzwolenia” ujawnił nowe cła na cały import z USA.
Natychmiastową reakcją Busha na ataki był ogromny wysiłek militarny USA, aby zakończyć reżim talibów w Afganistanie i rozproszyć ruch Al-Kaidy. Zostało to poparte przez PNAC, który wysłał list do prezydenta kilka dni po 11 września, chwaląc jego nową „wojnę z terroryzmem” i wzywając go do rozszerzenia jej na Irak i odsunięcia Saddama Husseina od władzy. Organizacja naciskała na to od 1998 r., kiedy napisała do ówczesnego prezydenta Clintona, aby tego zażądać.
Gdy wojna w Afganistanie początkowo wydawała się odnosić sukces, Bush nabrał odwagi. Jego orędzie o stanie państwa w styczniu 2002 r. jasno pokazało, że USA będą działać tak, jak uznają za stosowne, i będą postrzegać wszystkie inne państwa jako „z nami lub przeciwko nam”.
Przy gromkich brawach, w tym owacjach na stojąco, powiedział :
„…wojny z terroryzmem nie wygra się w defensywie. Musimy stoczyć bitwę z wrogiem, pokrzyżować jego plany i stawić czoła najgorszym zagrożeniom, zanim się pojawią. Na świecie, w którym weszliśmy, jedyną drogą do bezpieczeństwa jest droga działania. A ten naród będzie działał”.
Ignorując kilku analityków, którzy ostrzegali, że każdy wczesny sukces w Afganistanie okaże się pułapką, Bush zgodził się na żądania PNAC wobec Iraku, który nazwał kolejną „osią zła”. W marcu 2003 r. wydał rozkaz siłom USA, aby dokonały inwazji, wchodząc w globalną „wojnę z terroryzmem” PNAC.
Niecały rok później wojska USA i ich sprzymierzeńców w Afganistanie wzięły udział w zaciętym konflikcie antypowstańczym, który trwał 20 lat i zakończył się sromotną porażką z rąk talibów.
Irak przerodził się w kolejną rebelię, skomplikowaną wewnętrznym konfliktem wyznaniowym, który trwał niemal tak samo długo, i do dziś utrzymuje się obecność islamistycznych grup paramilitarnych, takich jak Al-Kaida i ISIS, zakorzenionych w większej części Bliskiego Wschodu, Azji Południowej i Afryki Północnej.
Ogólnie rzecz biorąc, przemoc w konfliktach po 11 września, w których organizacji PNAC odegrał kluczową rolę, doprowadziła do bezpośredniej lub pośredniej śmierci ponad czterech milionów osób i przesiedlenia blisko 40 milionów osób.
PNAC zamknięto w 2006 r., w dużej mierze przyćmione niepowodzeniami w Afganistanie i Iraku, ale nadal pozostaje istotne.
Make America Great Again może nie zostało wymyślone dla ery Busha, ale sympatie są wystarczająco podobne. Podczas gdy wizja PNAC i Busha miała silniejszy element ideologii niż Trumpa – którego pierwszym celem jest zawsze Trump, a następnie akumulacja amerykańskiego bogactwa – oba ruchy wierzą, że USA są światowym liderem we wszystkich ważnych sprawach.
I choć transformacja Trumpa przebiegała dotychczas szybciej, oba podejścia cechują się podobną arogancją i pychą, są często niezorganizowane i mają nieplanowane konsekwencje.
Aż do zeszłego tygodnia nowa administracja Trumpa wydawała się mocno utwierdzona w swoich poglądach, pewna swojej zdolności do wykucia przyszłości, jakiej pragnie. To już jest pod znakiem zapytania, zwłaszcza biorąc pod uwagę bardzo negatywną reakcję na „wyzwolenie przez cła” w USA.
Projekt Busha na rzecz Nowego Amerykańskiego Stulecia powoli upadał, z okropnymi konsekwencjami dla ludzkości w wojnach po 11 września. Będzie głęboko ironiczne, jeśli Trump upadnie znacznie szybciej z powodu własnych szalonych pomysłów, forsowanych przy pomocy niekompetentnych pochlebców, którymi się otoczył.
Paul Rogers autor zdjęcie
Paul Rogers
9 kwietnia 2025, 9.43 rano
Powyższy artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Open Democracy.
Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 4.0

Niniejszy artykuł jest publikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 4.0 Międzynarodowe . Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące ponownego publikowania, skontaktuj się z nami. Sprawdź poszczególne obrazy, aby uzyskać szczegóły dotyczące licencji.