Centralny Port Komunikacyjny, a kontrola NIK oraz ataki dziennikarzy / Piotr Kotlarz

0
46

To, że środowiska intelektualne interesują się i wspierają inwestycje ważne z punktu interesu ogólnonarodowego jest rzeczą prawie powszechnie znaną, w polskiej tradycji znajdujemy takie przykłady sięgające czasów jeszcze przedrozbiorowych, rozbiorowych i dwudziestolecia międzywojennego. Wystarczy tu wspomnieć choćby o aktywności Stanisława Staszica, czy Stefana Żeromskiego i jego wsparciu  dla budowy  Portu w Gdyni.

W obecnej Polsce obserwuję zjawisko przeciwne, bardzo w mojej ocenie dziwne. Otóż niektóre środowiska intelektualno-artystyczne opowiadają się przeciwko dziś największej polskiej inwestycji – budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego. Wiele znaczących polskich środowisk intelektualno-artystycznych nie tylko nie wspiera wielkich polskich inwestycji infrastrukturalnych, ale nawet jest im przeciwna. Zanim przejdę do meritum tego artykułu nadmienię tu, że z budową portu w Gdyni obecny projekt łączy nie tylko jego ogrom, ale również spójność z  innymi projektami infrastrukturalnymi, budową wielkiego lotniska i rozbudową i centralizacją sieci kolei. Tak jak kiedyś budowa portu w Gdyni łączyła się z budową magistrali kolejowej łączącej Śląsk z Pomorzem. Władze II Rzeczypospolitej zdawały sobie sprawę jak ważna dla gospodarki państwa są kwestie infrastruktury.

Na ataki na projekt, a mówiąc precyzyjnie  dziś już w miarę zaawansowaną realizację planu Budowy  Centralnego Portu Komunikacyjnego napotykam bardzo często zwłaszcza na łamach „Gazety Wyborczej” ale również na portalu wp.pl i w innych mediach. Podkreślam fakt realizacji, gdyż mimo już dość zaawansowanego etapu budowy wielu wciąż myśli o wspomnianej inwestycji jak o projekcie.  Prace wstępne są już bardzo zaawansowane, podjęto już wiele potrzebnych uchwał, znaleziono partnerów strategicznych, trwa proces wykupywania potrzebnych pod inwestycje gruntów, badania geologiczne, tworzenie planów itd.  Realizacja tego ogromnego projektu pochłonęła już ponad 100 milionów złotych. To dopiero wstępne, stosunkowo niewielkie koszty, inwestycja pochłonie dziesiątki miliardów, ale pierwsze kroki mamy już za sobą.

Już dawno zauważyłem, że redakcja „Gazety Wyborczej” w swej walce politycznej często bije na oślep, nie potrafiąc oddzielić swych sympatii politycznych od polskiego interesu narodowego, społecznego. Nie podejrzewam bowiem, że działa wbrew temu interesowi z innych przyczyn, choć nie wykluczam, że są i tacy, którym marzy się wciąż Polska „przaśna”, zacofana gospodarczo, którzy z jakichś dziwnych przyczyn nie potrafią uszanować potencjału naszego społeczeństwa. Na Łamach „Wyborczej” napotykam bowiem również na graniczące z rasizmem ataki na tzw. „polskość” w wydaniu różnych tzw. celebrytów.

Ostatnio „Gazeta Wyborcza” znalazła w swej walce z tzw. państwem PiS-u kolejnego sojusznika. Okazała się nim Naczelna Izba Kontroli, która pod kierownictwem swego nowego prezesa, Mariana Banasie, również toczy walkę z obecnym rządem. Bielmo nienawiści, które zaciemnia spojrzenie na rzeczywistość tak panu Banasiowi, jak i redaktorom „Gazety Wyborczej”, utrudnia im zrozumienie oczywistej  konieczności podejmowania przez wszelkie społeczeństwa inwestycji, które zapewnią mu dalszy rozwój, które spowodują, że w toczącym się globalnym wyścigu nie zostaną w tyle.

Tym razem na łamach „Gazety Wyborczej” znalazłem artykuł odwołujący się do pokontrolnych wyników NIK, który postanowił skontrolować stan prac nad budową Centralnego Portu Komunikacyjnego. Redaktorzy „Wyborczej” uznali wyniki tej kontroli za „miażdżące”. Szybko też rzucili się na nie politycy opozycji, którzy wciąż nie potrafiąc stworzyć alternatywnego dla realizowanego przez PiS programu często niestety atakują na ślepo, nie zyskując w ten sposób nie tylko poparcia, ale często wręcz szkodząc polskiemu interesowi narodowemu.

W czym NIK, a za nim „Gazeta Wyborcza” widzą miażdżące wyniki tej kontroli? Najważniejsze przytaczanych to:

Opóźnienie, rosnące koszty i niepewne źródła finansowania, to największe zagrożenia dla budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, które zidentyfikowała Najwyższa Izba Kontroli. NIK wskazuje, że przy tym tempie prac zakończenie budowy CPK do końca 2027 roku jest zagrożone. W dodatku: nadal nie wiadomo, ile dokładnie będzie kosztować CPK ani skąd będą pochodzić pieniądze na ten projekt? (…) W innym materiale znajduje informacje, że:  W rządowej spółce zatrudnienie rośnie na potęgę, a jedyne, co jej się przez te lata udało, to podwyżki dla zarządu. (…) Wynagrodzenia zarządu poszły w górę 13,5 razy.

Śledzę informacje na temat budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego od czasu gdy pojawiły się w mediach pierwsze informacje na ten temat. To, moim zdaniem, wielka i konieczna dla Polski inwestycja. Z niepokojem czytałem o próbach jej powstrzymania, z radością przyjmuje informacje o kolejnych w realizacji tego projektu sukcesach. O znajdowaniu partnerów strategicznych, o współpracy w zakresie etapu projektowego z inwestorami z Korei, Wielkiej Brytanii i innych. O poszukiwaniu partnerów finansowych, o pozyskiwaniu wsparcia UE, wreszcie o tak oczywistych działaniach jak przygotowanie podstaw prawnych, a później o wykupie koniecznych pod inwestycję gruntów. Czasami niepokoiły mnie informacje wyolbrzymiające naturalne w przypadku tak wielkiej inwestycji konflikty. To przecież naturalne, że są i tacy, którzy np. w ramach koniecznego wykupu gruntów szukają argumentów, by zyskać za nie jak najwyższą cenę, by uzyskać jak najwyższą rekompensatę za przesiedlenie.  Z drugiej strony jest ważny interes społeczny. Żyjemy przecież w państwie prawa, prawo własności musi być przestrzegane i droga do kompromisu nie zawsze jest prosta. Widzę jednak, że problemy te są rozwiązywane. To największa inwestycja w historii Polski. Oczywistą jest więc kwestią, że w czasie jej realizacji rząd i zaangażowane w tę inwestycję urzędy oraz instytucje napotykają często na problemy z jakimi wcześniej nie miały do czynienia. Na szczęście żyjemy w wolnym świecie i możemy korzystać z doświadczeń innych. Tu też jednak musimy się wielu kwestii dopiero uczyć.

Zadaniem NIK jest kontrola ewentualnych nieprawidłowości. Gdyby na takie zwrócił uwagę, poparłbym jego działania i wspólnie z innymi dziennikarzami domagał się od rządu i podległych mu instytucji podjęcia działań koniecznych do naprawienia zaistniałych nieprawidłowości. Tymczasem jednak napotykam na jakieś ogólniki, zestaw informacji, które nie mówią o jakichkolwiek nieprawidłowościach, a służą raczej manipulacji opinią publiczną.

Rosnące koszty – to chyba oczywiste, że z chwilą gdy inwestycja wkracza na kolejny etap jej koszty rosną. Choćby o wykup gruntów, stworzenie projektów budów, badania geologiczne itd.

Zatrudnienie rośnie na potęgę – to chyba równie oczywiste. Wzrośnie jeszcze bardziej, gdy na place budów wkroczą robotnicy. Oczywiście musi wzrosnąć również wielkość Zarządu, aparatu administracyjnego.  W tym wypadku podanie informacji o tym, że:

Wynagrodzenia zarządu poszły w górę 13,5 razy,

jest zwykłą dziennikarską manipulacją. Czym innym jest podwyżka wynagrodzenia poszczególnych członków Zarządu, czym innym zaś wzrost kosztów przeznaczanych na wynagrodzenia rosnącego Zarządu, którego wzrost jest konieczny w związku ze wkraczaniem inwestycji na kolejne, coraz bardziej złożone etapy. Przestańmy wreszcie grać na emocjach czytelników, na zawiści typowej dla wielu ludzi, niezależnie od tego do jakiego społeczeństwa należą. Do realizacji tak wielkiej i tak kosztownej inwestycji potrzebujemy fachowców o najwyższych kwalifikacjach.

NIK i dziennikarze używają też innych argumentów odnoszących się do kosztów. Podkreślany jest fakt, że koszty te są ogromne i dziś jeszcze nie do końca znane:

Nadal nie wiadomo, ile dokładnie będzie kosztować CPK ani skąd będą pochodzić pieniądze na ten projekt?

Inwestycja obliczona jest na wiele lat. W tym czasie jej koszty mogą ulegać zmianie. To oczywiste dla każdego. Wystarczy prześledzić nagły i niespodziewany wzrost kosztów materiałów budowlanych i robocizny w ostatnim roku. Mogą pojawiać się i inne problemy, na przykład te wynikające z ostatniej pandemii. Przecież tak oczywista wiedza powinna być znana również pracownikom NIK. To wszystko jednak nie powinno mieć wpływu na realizację budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Tu chodzi o przyszłość naszą, naszych dzieci i wnuków. Podobne problemy pojawiają się również w trakcie realizacji innych wielkich inwestycji nie tylko w Polsce, ale i w świecie.

Mam więc nadzieję, że konkluzja Kontroli NIK mówiąca o tym, że:

przy tym tempie prac zakończenie budowy CPK do końca 2027 roku jest zagrożone,

jest nieuzasadniona. Zresztą ewentualne roczne, a nawet kilkuletnie opóźnienie możemy przeboleć. Nie tylko w Polsce takie się zdarzają (prześledźmy choćby budowę lotniska pod Berlinem), choć jak widać wielkie polskie inwestycje realizowane są w miarę terminowo.

Z niepokojem jednak przyjmuję inną konkluzję i wnioski NIK i niechętnych budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego dziennikarzy:

Zdaniem NIK kluczowe jest przeprowadzenie dokładnej analizy kosztów i korzyści budowy lotniska pod Baranowem, zwłaszcza w sytuacji załamania na rynku lotów pasażerskich z powodu pandemii oraz rosnącej inflacji.

Analizy kosztów i korzyści zostały już dokonane, inwestycja została przyjęta do realizacji i jest realizowana. Czyżby pracownicy NIK i niektórzy dziennikarze wciąż o tym nie wiedzieli? To, że dziś w wyniku pandemii tak w Polsce jak i na całym świecie doszło do załamania się rynku lotów pasażerskich i wzrasta inflacja nie powinno mieć żadnego wpływu na losy budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Kryzysy pojawiają się i mijają, oczywiście powinniśmy brać je pod uwagę, ale nie powinny nam przesłaniać wytyczonych celów. Za kilka lat, może już w tym roku pandemia zostanie opanowana, inflacja powstrzymana. Tak jak w realizacji naszych innych planów oczywiście bierzemy i te fakty pod uwagę, ale przecież z nie rezygnujemy z realizacji różnych projektów… Dlaczego więc mielibyśmy z tego powodu rezygnować z budowy tak ważnej dla Polski Inwestycji… lub choćby ponownie dokonywać analizy jej kosztów i korzyści?

Nienawiść jest złym doradcą. Ataki pana Mariana Banasia i Adama Michnika przyniosą dla nich efekt odwrotny od tego, jakiego oczekują. Centralny Port Komunikacyjny powstanie. Polska stanie się krajem lepiej skomunikowanym, ze znacznie lepszą infrastrukturą krajową i znacznie lepiej połączona z gospodarką światową. Ci zaś, którzy temu projektowi byli przeciwni, którzy go powstrzymają spotkają się z infamią.

                                                                            Piotr Kotlarz

 

Szukając ilustracji do tego artykułu na stronie CPK znalazłem informację o wspomnianej kontroli NIK.

W 2021 r. Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę „BUDOWA CENTRALNEGO PORTU KOMUNIKACYJNEGO”. Czynności kontrolne objęły lata 2017-2020 i odnosiła się do działalności Ministerstwa Infrastruktury, Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze” oraz naszej spółki. Wyniki kontroli są pozytywne dla wszystkich tych instytucji.

Ogólna ocena kontroli w NIK w Spółce CPK jest pozytywna – najczęściej powtarzającym się zdaniem w wystąpieniu pokontrolnym jest: „w działalności kontrolowanej jednostki przedstawionym wyżej zakresie nie stwierdzono nieprawidłowości”. Najwyższa Izba Kontroli wskazała w wystąpieniu pokontrolnym, że Spółka CPK podjęła skuteczne działania organizacyjne mające na celu utworzenie struktur i wdrożenie procedur służących koordynacji i kontroli realizacji Przedsięwzięć w ramach Programu CPK. W prowadzonych postępowaniach przetargowych spółka stawiała adekwatne do przedmiotu zamówienia mające zapewnić udzielenie zamówień kontrahentom zapewniającym najwyższą jakość usług.

Ustanowione procedury dotyczące monitorowania postępów realizacji projektów, identyfikacji ryzyka niedotrzymania terminów ich realizacji oraz podejmowania działań zaradczych były odpowiednie do jej zakresu działalności, a kontrola nie stwierdziła działań niegospodarnych w zbadanych postępowaniach.

Obraz wyróżniający: Centralny Port Komunikacyjny – CPK