Warsztaty literackie. PODSTAWY STRUKTURY TRZYAKTOWEJ / Justyna Luszyńska

0
443

Wspieranie kreatywnej aktywności młodzieży zwłaszcza w zakresie twórczości literackiej, to jedno z ważnych zadań jakie postawiliśmy sobie tworząc nasze pismo. Stąd konkurs literacki, otwarcie naszych łamów na twórczość młodych artystów, ale też i warsztaty literackie, których prowadzenie zapowiadaliśmy już dość dawno. Niestety, nawał pracy spowodował, że dotychczas w tym cyklu ukazał się zaledwie jeden artykuł. Mamy nadzieję, że z czasem nadrobimy i tę zaległość. [RED.]

PODSTAWY STRUKTURY TRZYAKTOWEJ

Struktura trzyaktowa powieści spadła nam z nieba, stanowi bowiem prosty i niemal niezawodny sposób na udaną powieść.

To ten przepis, którego używamy zawsze, gdy spodziewamy się gości, a jedno danie mamy obcykane i po prostu wiemy, że ono WYJDZIE. Nawet jeśli trochę gorzej, to wciąż na tyle, że nikt nie wyskoczy z okna po pierwszym kęsie.

To właśnie TEN przepis.

Warto go znać, i to nie tylko po to, żeby cały czas namiętnie go używać. Lubię wierzyć, że możemy łamać tylko te zasady, które znamy. Przecież już Arystoteles badał strukturę w swoim dziele Poetyka. To było kawał czasu temu, a i tak wielu powieściopisarzy i scenarzystów wciąż używa trzyaktówki. Powieści, które znacie, rozprawki, które pisaliście na języku polskim w szkole… Ba! Większość filmów, jakie zobaczycie na ekranie, jest na niej wzorowana.

Na czym polega jej magia? No cóż, na tym… że działa.

Jak? Przede wszystkim pomaga skonstruować fabułę w taki sposób, aby była ona zrozumiała dla czytelnika. Poza tym zawiera wiele punktów zwrotnych, które pomagają autorom uporządkować fabułę oraz utrzymać uwagę odbiorcy. Uwaga odbiorcy zaś to wszystko, na czym nam zależy.

O co więc chodzi z tą strukturą trzyaktową?

Być może wydaje Ci się, że to na pewno skomplikowane, bo Ty NIGDY W ŻYCIU do tej pory nie słyszałeś lub nie słyszałaś o czymś takim. Jakże się mylisz! Struktura trzyaktowa opanowała świat i tak naprawdę odcisnęła swoje piętno na każdej formie opowiadania historii.

Przecież nawet na języku polskim, gdy piszemy rozprawkę, uczymy się, że ma mieć najlepiej trzy akapity (jeśli lecimy po linii najmniejszego oporu). W pierwszym piszemy kilka słów wstępu, potem rozwijamy naszą tezę, a na koniec podsumowujemy. Znajome? No pewnie, że tak!

Z tego właśnie składa się nasza struktura trzyaktowa – nie uwierzycie, ale z trzech aktów. Początku, rozwinięcia i zakończenia. Powiecie, że to żadne odkrycie. A jednak! Wielkie i cały czas aktualne.

Gdybyśmy chcieli trzymać się zasad (chociaż pamiętajcie, że zasady są dla nas, a nie my dla nich), Akt Pierwszy (czyli Początek) będzie trwał 25% naszej opowieści, Akt 2 (Rozwinięcie) – 50%, a Akt 3 (Zakończenie) – 25%. Prosta matematyka, no nie?

Jednakże warto nadmienić, że każdy z tych aktów, tak jak wcześniej wspomniałam, jest wypełniony Punktami Zwrotnymi, które wykonują całą robotę. Jak to wygląda w praktyce? Pozwoliłam sobie rozpisać wszystko poniżej.

Chcę jednak nadmienić, że to mój sposób interpretacji struktury trzyaktowej, który zaczerpnęłam z konkretnych źródeł (które podam na końcu). Wiele osób interpretuje i opisuje strukturę trzyaktową inaczej. To nie znaczy, że jakakolwiek z interpretacji jest gorsza. Po prostu są inne.

AKT I (25% powieści)

Żadna niespodzianka, że struktura dzieli się na trzy akty. W akcie pierwszym wprowadzamy odbiorców w świat przedstawiony, wyrzucamy na spotkanie z bohaterami. To czas na zaangażowanie czytelników w akcję powieści – na zrobienie dobrego pierwszego wrażenia mamy tylko jedną szansę.

Haczyk (1% treści)

Początek historii to najlepszy moment na pokazanie czytelnikom, o kim jest historia, co się dzieje oraz jakie są stawki.

Przedstawienie bohatera/bohaterki to nie tylko pokazanie, jak wstaje rano z łóżka (to jeden z tych kiepściuchnych sposobów na rozpoczęcie z przytupem, chyba że wraz z dzwonkiem budzika wybucha bomba), ale przede wszystkim zarysowanie jego/jej celów i pragnień. Co uczyniłoby ich szczęśliwymi i dlaczego po to nie sięgają? W jaki sposób sami sobie to uniemożliwiają?

Fundamenty (1-12% treści)

Kreacja bohaterów jest kluczowa, ponieważ to oni stają się przewodnikami w tej podróży. Z tego powodu kreacja świata przedstawionego również powinna do nich nawiązywać. Zarzucenie odbiorców masą zbędnych informacji nie sprawi, że ten świat ich do siebie przyciągnie. Jakie więc informacje nie będą zbędne? Te, które pokażą, w jaki sposób ten świat oddziałuje na głównego bohatera.

Suzanne Collins (autorka trylogii Igrzyska śmierci) nie zaczyna swojej opowieści od skrupulatnego opisu trzynastu dystryktów. Zaczyna od informacji o dożynkach. Dowiadujemy się, że odbędą się dnia, w którym rozpoczyna się akcja i chociaż jeszcze nie wiemy, z czym się to wiąże, dostajemy dość klarowną wiadomość – będzie miało to niemały wpływ na główną bohaterkę (którą zdążyliśmy już poznać).

Moment inicjujący (ok. 12% treści)

Czas na wezwanie do przygody, zmianę w rutynie, wyrzucenie bohaterów ze strefy komfortu. Moment inicjujący to dla Harry’ego Pottera list z Hogwartu. Dla Katniss Everdeen zgłoszenie się za Prim do Igrzysk, a dla Elżbiety Bennet (Duma i uprzedzenie) wydzierżawienie przez pewnego młodego i bogatego (!) mężczyznę posiadłości po sąsiedzku.

Dotychczasowe życie wywraca się do góry nogami, a bohaterowie decydują się na to, czy wyruszą w podróż… A jeśli tak, to na jakich warunkach.

Nasilenie (12-25% treści)

Protagoniści zostali wyrzuceni poza swoje strefy komfortu, stanęli przed wyborem – wyruszyć w podróż czy też lepiej zostać w bezpiecznym (bo znanym) miejscu? Nawet jeśli nie jesteśmy do końca z niego zadowoleni?

Decyzja Katniss nie polega wyłącznie na tym, czy weźmie udział w igrzyskach, ponieważ tutaj nie ma większego pola do dyskusji (jako że pragnie za wszelką cenę chronić swoją siostrę). Konflikt, który się w niej rozgrywa, dotyczy również tego, czy w ogóle podejmie się walki na arenie. Mimo że nie chce zabijać, postanawia, że zrobi co w jej mocy, żeby wrócić do rodziny. I skoro już dojrzewamy do momentu decyzji…

Decyzja (25% treści)

Protagoniści decydują się wziąć udział w podróży. Harry zabiera się od wujostwa i leci z Hagridem na Pokątną.  Katniss, choć niechętnie, rozpoczyna trening i postanawia rozpocząć grę w pozory i przekonać do siebie widownię Igrzysk.

AKT II (50% powieści)

To w akcie drugim rosną stawki, akcja się rozwija, pojawia się siła antagonistyczna, następuje Zwrot Akcji oraz układanie nowego planu. Jednakże przede wszystkim to właśnie tutaj budujemy głębszą relację pomiędzy czytelnikami i protagonistami.

Reagowanie (25-37% treści)

Jako że nasi bohaterowie znaleźli się w zupełnie nowej dla nich sytuacji, uczą się w niej teraz funkcjonować. Poznają nowe zasady gry i starają się do nich przystosować na swój sposób. W tym czasie bohater raczej biernie przyjmuje to, co się wydarza i bada otoczenie.

To również moment na ustalenie planu. Nie musi być jakoś wybitnie ambitny. Ważne, żeby zakomunikować odbiorcom, co nasi bohaterowie postanawiają zrobić w sytuacji, w której się znajdują. Skoro podjęli decyzję o podróży, to którą drogę planują obrać, aby dotrzeć do celu?

Pierwsze zagrożenie (ok. 37% treści)

To moment na przypomnienie o istnieniu antagonistycznej siły. Niezależnie od tego, czy mowa o Voldemorcie, kłamstwie, które ma z zasady krótkie nogi, czy o konflikcie wewnętrznym postaci, w tym miejscu przypominamy, że nie będzie z górki. Co to, to nie.

Wzrost samoświadomości (38-50% treści)

Do tej pory protagoniści poznawali nową sytuację i bardziej reagowali na to, co im fundowała, aniżeli przejmowali inicjatywę. Teraz się to zmienia. Nie tylko podążają za ustalonym planem, ale również podejmują akcję. Aż tu nagle…

Zwrot akcji (50% treści)

Myślę, że tego nie trzeba przesadnie tłumaczyć. Bohaterowie mieli plan, nieco zaadaptowali się do nowej sytuacji, a ona… ponownie się zmienia.

Wydarza się coś, co zmienia bieg zdarzeń. Stary plan jest już nieaktualny, bohater potrzebuje nowego. Problem w tym, że może wydarzyć się coś, co wymusi na protagonistach nie tylko modyfikację planu, ale również celu.

Nowy plan (51-62% treści)

Zwrot akcji znów wywrócił życie bohaterów do góry nogami (podobnie jak Moment Inicjujący), a zatem potrzeba nam nowego planu. To czas na to, żeby postacie przetrawiły Midpoint oraz ułożyły nowy plan działania.

Drugie zagrożenie (62% treści)

Antagonistyczna siła znajduje się jeszcze bliżej i jest bardziej niebezpieczna, niż sądziliśmy do tej pory, a i stawki są coraz wyższe.

Pozorne zwycięstwo (63-72% treści) – opcjonalne

Protagoniści widzą już na horyzoncie majaczące zwycięstwo. Wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze, a oni osiągną swój cel, ale… czy na pewno?

AKT III (25% powieści)

Powolutku zbliżamy się do końca. Za nami już 75% akcji, bohaterowie są już dobrze znani, podobnie jak stawki i siły antagonistyczne. Wszyscy wiedzą, o co chodzi w tej historii, więc powoli czas ją kończyć.

Ale spokojnie, szczęśliwe zakończenie nie nastąpi za szybko.

Katastrofa (75% treści)

Wszystko idzie nie tak. Wszystko, nad czym do tej pory pracowały postacie, idzie w łeb. To najgorszy z możliwych scenariuszy. To kłamstwo, które miało się nie wydać, ale się wydało. To, że ona zobaczyła coś, czego miała nigdy nie zobaczyć.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że protagoniści sami zgotowali sobie ten los. Wszystko stracone i to z ich winy.

Dół głęboki na trzy metry (76-87% treści)

Skoro zawalił się świat, to raczej nie odbudujemy go w sekundę. Protagoniści złapali dołek, nie widzą dla siebie nadziei, są zdruzgotani. No źle im jest i co się dziwić?

Pozwólmy im pocierpieć. Teraz, w tym miejscu bez nadziei, gdzie są zawiedzeni, zranieni, rozczarowani, zmieszani… Mają na to całe jedenaście procent naszej książki.

Moment olśnienia (87% treści)

To właśnie teraz! To powód, dla którego pisaliście tę książkę! Właśnie w tym momencie prawda, którą zapragnęliście głosić (wybierając temat przewodni), wychodzi na światło dzienne i możecie głosić ją światu, bo bohaterowie odrabiają właśnie swoją lekcję…

I wyciągają wnioski! Rozumieją już, co robili nie tak, przechodzą przemianę i nabierają gotowości do ostatecznego starcia.

Moment kulminacyjny (88-98% treści)

Bohaterowie przeszli przemianę? Udowodnij.

Moment kulminacyjny to czas ostatecznego starcia, na które czekaliśmy od początku, ale także okazja do udowodnienia, że nasi bohaterowie naprawdę się zmienili i nie kierują się już błędnymi przekonaniami, jak robili to wcześniej.

Zwycięstwo (98% treści)

Mamy! Udało się!

Nawet jeśli konflikt zewnętrzny nie zakończył się sukcesem, my i tak mamy co świętować, ponieważ ten wewnętrzny został rozwiązany. Bohaterowie zmienili się na lepsze i udowodnili to, że są/byli lepszymi ludźmi, a droga, którą przeszli, wiele ich nauczyła.

Jaka to satysfakcja dla odbiorców!

Rozstrzygnięcie (99-100% treści)

No mamy koniec – więc kończmy. W tym miejscu trzeba zakończyć wszystkie wątki, które otworzyliśmy w czasie trwania akcji, wytłumaczyć każdą kwestię, ażeby czytelnicy nie zostali z żadnymi pytaniami.

I tyle. I już. Koniec. Kropka. Że tak powiem światowo: the end.

Bardzo Wam dziękuję za uwagę!

Struktura trzyaktowa z początku może wydawać się straszna (mnie śniła się po nocach), ale gdy już załapiemy, ułatwi nam życie.

Źródła:

  • Lisa Cron (Wired for story, Story genius)
  • K.M. Weiland (Creating Characters ARCs)
  • Abbie Emmons (https://www.abbiee.com/)
  • Jessica Brody (Save the cat! Writes a novel)
  • John Yorke (Into the woods)                                        J. Luszyńska

J. Luszyńska – autorka, anglistka. Porzuciła pracę w szkole i zamiast nauczać angielskiego, remontuje kampera, którym chce wyjechać w świat, pisze książki oraz prowadzi swoją stronę (www.pisadlo.pl). Uczy się o pisaniu, a zdobytą wiedzą dzieli się na Instagramie (@j.luszynska).

W 2023 premierę miała jej powieść pt. „Łączy nas nienawiść”.

Obraz wyróżniający: pexels-photo-9969182 Vlada Karpivich