„Człowiek rodzi się i żyje wolnym” – hasło na dachu hali stoczniowej, Gdańsk 1980. Autorstwa Stanisław Szukalski – http://ecs.gda.pl/, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=42202010
Wyzwanie wydawałoby się ogromne. Kilkanaście lat temu koszt tworzenia w programie 3D musicalu „Polita” w reżyserii Janusza Józefowicza oszacowano na około 3,5 mln zł. Inne źródła podają, że przygotowanie widowiska pochłonęło „kilka milionów złotych”. „Polita” opowiada o Poli Negri i była reklamowana jako pierwsza w świecie produkcja musicalu w technologii 3D. Przygotowanie dowolnego musicalu na sceny czy to teatru Muzycznego w Gdyni, czy teatru „Roma” w Warszawie szacowane jest na kwotę od 2 do 20 milionów złotych (tak wysokie koszty górnej granicy wynikają najczęściej z ceny licencji – np. licencja do musicalu „Dzwonnik z Notre Dame” wynosi kilka milionów złotych i to za stosunkowo krotki czas jego wystawiania).
Jak więc jest możliwe, by nie śmierdząca groszem grupa gdańskich twórców porwała się na stworzenie wideo musicalu, co więcej na przedstawienie tego widowiska na kilku wielkich polskich scenach?
Szaleńcy?
Myślę jednak, że nie. Po prostu osoby, które mają coś do powiedzenia, które dostrzegły też jakie możliwości daje dziś sztuczna inteligencja – AI.
Pomysł tego musicalu, początkowo zresztą jako projekt teatru tańca pojawił się prawie dwadzieścia lat temu, w 2006 lub 2007 roku, kiedy to dla moich bratanic (będących wówczas solistkami baletu Opery Bałtyckiej w Gdańsku) napisałem libretto teatr tańca „Życie za życiem”. Bratanice były bliźniaczkami, chciałem każdą z nich obdarować w równym stopniu. Magda miała tańczyć w pierwszym, Helenka w drugim akcie. Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że w ten sposób to ja dostałem prezent od losu. Fabuła scenariusza powstałego na bazie tego libretta teatru tańca opowiada o losie dwóch pokoleń walczących o podstawowe dla człowieka wartości: wolności, własności i solidarności. W pierwszym akcie młodzi artyści, muzyk i tancerka, przegrywają, w drugim, po śmierci matki, wychowana przez ojca córka kontynuuje tę walkę i to jej pokolenie zwycięża.
Dwie kwestie. Po pierwsze to, że sens życia możemy dostrzec tylko w perspektywie pokoleń (pojmowanie człowieka jako ludzkość, nie jako jednostka) to swego rodzaju polemika z ideologią egzystencjalizmu. Po drugie kwestia własności, na którą zwróciłem uwagę dopiero później, pisząc już scenariusz i do niego piosenki. Własność jako wartość podstawowa. To polemika z ideologią marksizmu. Poszanowanie własności. To podział własności jest gwarancją demokracji. W naszym kraju właścicielami nieruchomości jest już ponad 80% społeczeństwa, w Rumunii, czy Słowacji ponad 90%. To własność jest gwarancją demokracji.
Wróćmy jednak do naszego musicalu, wcześniej teatru tańca. Prawie dwadzieścia lat prób, walk o jego wystawienie. Zmagań ze współtwórcami. Nierzetelnymi muzykami-kompozytorami, którzy po pobraniu zaliczki nawet nie podjęli próby stworzenia muzyki (np. pan J., który pobrał w 2007 roku i dotąd nie oddał zadatku w wysokości 5 tysięcy złotych i pan P., który pobrał zadatek w wysokości 2 tysięcy złotych, później utworzył wraz z kolegą muzykę do mojego libretta, wreszcie postanowił wraz ze swoim ojcem ukraść mój pomysł, uznał, że do tej muzyki może włączyć inne libretto i pozostawił mnie na lodzie). Cóż, byli na tyle naiwni, że nie dostrzegli, że w teatrze, w tym w teatrze tańca, liczy się historia do opowiedzenia. Nie mając jej lub mając zbyt błahą ponieśli klęskę. Finansową i artystyczną. Później spotkało mnie kilka prób wyłudzenia moich autorskich praw majątkowych, podsuwane umowy dotyczące innych projektów z miejscem na podpisy na odrębnej kartce.
Wszystko to nauczyło mnie ostrożności. Opublikowałem moje libretta w formie książkowej nadając jej ISBN, zgłosiłem je w ZAiKS, swoje perypetie i libretta opisałem w powieści „Opowieść o psach z widmem wojen w tle”.
Wreszcie po wielu perypetiach dzięki pomocy mego przyjaciela, artysty grafika, ale i muzyka Cezarego Paszkowskiego stworzyliśmy do scenariusza „Życie za życiem” muzykę i udało mi się wystawić to przedstawienie w Auli Akademii Muzycznej w Gdańsku w związku z 31 rocznicą powstania NSZZ „Solidarność”. Mimo na wpół amatorskich działań spektakl zakończył się sukcesem artystycznym. Owacje na stojąco, widziałem też entuzjazm w oczach widzów. Byli tacy, którzy próbowali nie dopuścić do tego przedstawienia, zdradził mnie jeden z najlepszych operatorów światła w Polsce dając w zastępstwie oświetleniowca, którego świadomość ograniczała się do dyskoteki. Później swego rodzaju zdrady doznałem od partnera w tym biznesie, który nie dostarczył obiecanej pomocy, a następnie obarczył tylko mnie za klęskę finansową, uniemożliwiając późniejszą realizację (udoskonalenie) tego projektu i jego zdyskontowanie.
Widać ponownie czuwał nade mną los. To właśnie działania mego byłego wspólnika skierowały moje myśli w kierunku musicalu. Zacząłem prace nad scenariuszem, tworzyłem zarys piosenek. Prace trwały długo, tym bardziej, że pojawiły się różne problemy osobiste i materialne. Nie potrafiłem też znaleźć współautora do tekstów piosenek. Rozmawiałem w tym celu nawet z panem Jackiem Cyganem, ale on tworzył tylko dla grona swoich wykonawców.
Moje szkice piosenek nabierały kształtu, z czasem stawały się tekstami. W 2019 roku były w jakiejś mierze gotowe. Pisząc je samodzielnie dążyłem do tego, by wpisywały się w musical, oddawały jego treść, ale jednocześnie chciałem, by każda z piosenek mogła istnieć samodzielnie.
Przyszedł rok 2020. Znalazłem kompozytora i byłem już gotowy na to, by pokazać pierwsze efekty mojej pracy. I tym razem okazją była rocznica powstania „Solidarności”. Któż mógł przewidzieć. Covid 19! W sali Akademii Muzycznej w Gdańsku tylko 90 osób i tylko kilka sprzedanych biletów. Ogromna klęska finansowa, która pochłonęła nie tylko moje oszczędności, ale i całą kwotę nagrody, jaką wówczas otrzymałem od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, za mój wkład do polskiej kultury. Mało tego, nawet to nie wystarczyło na to, by spłacić wszelkie zobowiązania.
Próbą ratunku miało być kolejne wydarzenie. Ogromny koncert z okazji 41 rocznicy „Solidarności”, który dzięki niewielkiej dotacji z Fundacji PZU (30 000 zł.) postanowiłem zorganizować w Polskiej Filharmonii w Gdańsku w sierpniu 2021 roku. Covid 19 wciąż budził strach. Nie uzyskałem poza honorowymi patronatami żadnej pomocy ze strony władz samorządowych Gdańska ani Województwa Pomorskiego (dyrektor wprawdzie ustnie obiecał, że w razie niepowodzenia województwo weźmie na siebie koszty wynajmu sali, ale później, po koncercie, się z tej obietnicy wycofał). Nie zyskałem też wsparcia od rzekomo publicznej TV. Wprawdzie nasz projekt otrzymał patronaty medialne, co uwzględniliśmy wskazując na nie na plakatach i innych materiałach reklamowych, ale za reklamy TVP Gdańsk zażyczyła sobie od będącej organizatorem Fundacji grubo ponad 3 tysiące złotych. Brak reklamy znacznie ograniczył frekwencję. Widząc, że koncert się nie spina napisałem do „wszystkich świętych”, w tym do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wskazując na rangę naszego projektu, na to jak bardzo negatywny efekt polityczny może przynieść jego klęska. To właśnie Kancelaria Premiera odpowiedziała, wskazując bym wystąpił do nich o dotację z funduszy Kancelarii i przesyłając odpowiedni formularz. Wypełniłem wniosek, prosząc tylko o 30 tysięcy złotych, zawiozłem go do Warszawy i czekałem. Karmiony tą nadzieją, a także mając świadomość już włożonej pracy, kontynuowałem przygotowania, mało tego wzbogaciłem je o olejne elementy. Tematyczną wystawę rzeźb i obrazów i happening jednego z artystów z gdańskiej ASP. Kancelaria Premiera nie odpowiedziała do dziś. Dzwoniąc dowiedziałem się tylko, że takowej nigdy nie będzie.
Koncert skończył się wielkim sukcesem artystycznym, śmiem twierdzić, że jest to jeden z piękniejszych koncertów jakie wykonano z okazji kolejnych rocznic „Solidarności”. Mogą go państwo obejrzeć na kanale na YouTube Fundacji Kultury „Wobec” – youtube.com/@wobec.studio .
Sukces artystyczny, ale też i wielka klęska finansowa. Jak wspomniałem Dyrektor Biura Marszałka Województwa Pomorskiego odmówił pomocy. Artyści, którym wcześniej z pieniędzy Fundacji PZU wypłaciłem zaliczki, domagali się pozostałej części honorariów, Filharmonia pozostałej części opłaty za wynajem, akustyk… inne koszty (razem prawie 60 tysięcy złotych). Widmo bankructwa.
Wyjechałem do Warszawy, podjąłem pracę w charakterze pracownika ochrony. Mając ponad 70 lat chodziłem po warszawskich galeriach strzegąc istniejące w nich sklepy przed złodziejami i pilnując porządku np. wypraszając pijaków.
Spłata głównych zadłużeń zajęła mi prawie cztery lata. Pozostały jeszcze niewielkie długi, ale te spłacę do końca tego roku już z innych dochodów.
Cały czas jednak nie rezygnowałem z moich planów. Wciąż wydawałem i udoskonalałem mój internetowy Miesięcznik Wobec (miesiecznik-wobec.pl) w ramach, którego organizowałem i w przeważającej części sam finansowałem konkursy dla młodzieży. Na opowiadanie im. Bolesława Prusa oraz na przedstawienie teatrów szkolnych im. Lucjusza Komarnickiego. W ubiegłym roku wraz z kolegą z pracy w Ochronie, Adamem, utworzyliśmy własny kanał na YouTube – yuotube.com/@wobec.studio. Wciąż pisałem i wydawałem kolejne książki, w tym najważniejsze z nich „Pomorscy harcerze wobec II wojny światowej i okupacji” oraz „Dzieje Świata”. Dwa pierwsze tomy „Narodziny cywilizacji” i „Początki państwowości” doczekały się już drugiego wydania, tom III „Czas pierwszych imperiów” wydam w marcu i jego promocję przy współpracy Gdańskiego Towarzystwa Nauk oraz Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół stuki planuję albo w gmachu UG, albo w GTPS-ie.
Problemy, które napotkałem w związku z klęskami okazały się zbawienne, jakby los tak chciał. Gdyby nie one, być może zajęty realizacją widowisk (mam kilka librett i scenariuszy), nie znalazłbym czasu na ukończenie wspomnianych książek i aż takie zaawansowanie kilku innych. Los czuwa.
Mało tego, los dał mi kolejną szansę. AI! Przestałem być zależnym od kompozytorów, muzyków, twórców wideo. Pewnie niewiele osób wie o tym, jaki był jeszcze kilka miesięcy temu koszt utworzenia wideoklipu. Niektórzy z producentów żądali kwoty od 5 do nawet 20 tysięcy złotych. Kompozytorzy (często udając geniuszy i nie współpracując przy realizacji piosenek) żądali wynagrodzeń, a jeden z nich próbował mi nawet ukraść tekst mojej piosenki „Hymn o Gdańsku”. Na szczęście później muzykę do mojego tekstu stworzył inny kompozytor (piosenka jest na YouTube).
Pomógł mi Adam, korzystając z AI stworzył muzykę i wideoklipy do kilku moich piosenek. Stąd już tylko kolejny krok do musicalu. Poniżej załączam trzy pierwsze piosenki z tego projektu: piosenkę otwarcia i dwie piosenki prezentujące głównych bohaterów pierwszego aktu: Dziewczynę (później matkę) oraz Muzyka (jej chłopaka, później męża i ojca córki – głównej bohaterki drugiego aktu).
Moja praca z Adamem opiera się na zaufaniu, wierze w nasz projekt. To oczywiście tylko pierwsze, wstępne wersje tych piosenek. Stworzymy przy pomocy AI też inne sceny, np. sceny bójki muzyka z chuliganami, która ma miejsce między drugą a trzecią piosenką. Zakupimy też licencję do nieco lepszego programu AI, ale i tak koszt tego przedsięwzięcia jest śmiesznie mały. Za pierwsze trzy wideoklipy zapłaciłem mniej niż 500 zł. A zajmując się tworzeniem piosenek już kilkanaście lat, śmiem twierdzić, że lepszą muzykę mógłby stworzyć tylko wyjątkowo uzdolniony kompozytor. Oceńcie zresztą Państwo sami. [Są zamieszczone pod tekstem.]
W każdym razie do końca maja b.r. stworzymy musical „Walka Pokoleń” (wcześniej „Życie za życiem”) w wersji wideo do końca maja b.r. i cena jego produkcji wyniesie tylko ok. 10-20 tysięcy złotych.
W lipcu wystawimy nasz musical na scenach w Szczecinie i w Warszawie, później w innych miejscach, z nadzieją, że dostarczymy Państwu niesamowitych wrażeń i emocji, że treści, które staramy się przekazać okażą się i dla Państwa ważne.
Oczywiście nie jesteśmy szaleńcami. Gdy okaże się, że wsparcie sponsorów, reklamodawców i społeczeństwa (zrzutki) okaże się niewystarczające przełożymy termin realizacji wystawienia musicalu na wspomnianych scenach na czerwiec przyszłego roku .
Piotr Kotlarz
PS
Piszę my, gdyż oczywiście realizując ten projekt nie jestem sam. Reżyserem będzie np. moim zdaniem, bardzo uzdolniony artysta, Benjamin Koralewski absolwent Akademii Muzycznej w Gdańsku, mamy już scenografa, jesteśmy po wstępnych rozmowach z choreografem. Wiemy jakich chcemy zatrudnić muzyków, piosenkarzy… Przed nami długa droga i wiele pracy…


![Musical „Życie za życiem” – zaproszenie do współpracy [Piosenka „Sama” w wykonaniu Izabeli Szafrańskiej]](https://miesiecznik-wobec.pl/wp-content/uploads/2023/07/Mamma_Mia_Broadway-218x150.jpg)




