„Ta powódź spowodowała ogromną zmianę”: przetrwanie w slumsach Kenii / Jennifer Kwao

0
42
Washington Mboya w swojej okolicy w Nairobi w Kenii podczas powodzi. Źródło: 1.2 Dzienniki.

Washington Mboya, ekolog z Nairobi, opisuje skutki i reakcję na niszczycielskie powodzie w najbiedniejszych obszarach miasta.

Według najnowszych obliczeń od marca w Kenii niszczycielskie ulewne deszcze, powodzie i osunięcia ziemi spowodowały śmierć co najmniej 228 osób, a prawie 200 000 osób było zmuszonych do opuszczenia domów. Rząd, oskarżany o powolność w działaniu, nakazał ewakuację mieszkańcom okolic 178 zapór i zbiorników wodnych ze względu na przewidywane kontynuację ulewnych opadów, które prawdopodobnie nasilą się do maja.
Jennifer Kwao z 1.2 Diaries rozmawiała z Washingtonem Mboyą, ekologiem z Nairobi, aby przyjrzeć się bliżej, jak dotknięte zostały bezbronne społeczności.

Czy mógłbyś opowiedzieć mi o swoich doświadczeniach związanych z powodziami i tym, co dzieje się teraz?

Około godziny 4:35 w środę 24 kwietnia otrzymałem telefon, abym przyjechał i był świadkiem tego, co dzieje się w okolicach rzeki Nairobi. Myślałem, że po prostu lekko pada deszcz – a nie powódź – tak jak to ma miejsce od początku kwietnia. Ale kiedy zszedłem nad rzekę Mathare, byłem naprawdę zszokowany. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. Rzeka przekroczyła brzegi i płynęła naprawdę szybko. Wodospad płynął tak szybko i mocno, że niektórzy zostali porwani przez prąd. Nie można było zobaczyć, gdzie i na czym wylądował. Nie oszczędzono nawet pojazdów.
Wiele osób straciło wszystko. Ci, którzy zajmowali się rolnictwem i hodowlą świń wzdłuż rzeki, stracili wszystko. Ludzie nie mogli spać, bo gubili cały dobytek. Niektórym brakowało bliskich.
Gdy tylko woda zaczęła opadać, widziałem, jak ludzie wracali do swoich domów, sprzątali i próbowali ratować swoje rzeczy, ponieważ nie mieli dokąd pójść. Zawsze byłem krytyczny wobec osiedli na obszarach nadbrzeżnych i pomagałem edukować ludzi na temat niebezpieczeństw związanych z zamieszkiwaniem tam. Ale wiem też, że wiele z tych rodzin nie miało możliwości życia na wzniesieniu i wiele z nich nigdy nie przypuszczało, że doświadczy takiej katastrofy. Wszędzie wokół widzę szok i traumę.
Powódź jest gorsza w dolnych obszarach rzeki, szczególnie w obszarze Lucky Summer, gdzie spotykają się rzeki Mathare, Nairobi i Ruaraka. Słyszeliśmy, że zniszczenia są tam poważne. W Ruaraka i Mathare zginęło ponad 10 osób, a niezliczona liczba zaginęła. Wciąż próbujemy ustalić dokładną liczbę ofiar w tych obszarach. Oglądanie tego wszystkiego jest naprawdę bolesne.
Minęły prawie dwa tygodnie od rozpoczęcia ulewnych deszczy i powodzi. Najcięższe miało miejsce w środę 24 kwietnia i w ostatni weekend. Istnieją doniesienia, że ​​niedawne gwałtowne opady deszczu spowodowały wylanie rzek. Co więcej, krążą pogłoski, że kilka tam w górnym biegu rzeki zostało siłą otwartych, co spowodowało gwałtowny przepływ w dół rzeki.

Czy istnieje system ostrzegania ostrzegający ludzi o ryzyku powodziowym?

Powiedziałbym, że działały systemy wczesnego ostrzegania, ale była to sytuacja nadzwyczajna. Nawet Czerwony Krzyż w Kenii stara się sobie z tym poradzić.
W 2023 roku brałem udział w kampanii mającej na celu podniesienie świadomości społeczności zamieszkujących tereny wzdłuż rzeki Nairobi na temat zagrożeń powodziowych. Już wtedy prognozowano wysokie opady na rok 2024. To jest forma systemu wczesnego ostrzegania, którą mamy.
Ogólnie rzecz biorąc, mam wrażenie, że społeczności ignorują ostrzeżenia wydawane przez rząd, ponieważ nie zapewnia się im alternatywnych rozwiązań w zakresie schronienia. Gdzie są schroniska? Gdzie powinni pójść? Poza tym zaufanie do rządu jest bardzo małe. Jednak czuję, że ta powódź spowodowała ogromną zmianę; ludzie już wiedzą, jak rzeka funkcjonuje i nie powinni się w nią ingerować, a tereny nadbrzeżne nie powinny być wykorzystywane jako osady. To bardzo trudna lekcja. Potrzebujemy jedynie ścisłego zakazu osiedlania się na terenach nadbrzeżnych.

Jak do tej pory zareagował rząd?

W pierwszą środę nie widziałem żadnego przedstawiciela rządu – to szokujące. Głównymi osobami, które pomagały, byli członkowie społeczności. To oni jako pierwsi przeprowadzają akcję ratowniczą nawet bez podstawowych narzędzi. Istnieje wiele zagrożeń, dlatego też pochwalam zaangażowanie obywateli w znalezienie rozwiązania i ratowanie ofiar.
Z drugiej strony widziałem kenijski Czerwony Krzyż próbujący zapewnić schronienie, środki medyczne i żywność. Mam poczucie, że władzom lokalnym wstyd jest, że przymykają oczy na osady na terenach nadbrzeżnych. Mogą także obawiać się oburzenia społeczności. Podejrzewam, że są teraz w swoich biurach i próbują stworzyć grupę zadaniową. Muszą jednak zaangażować członków społeczności w takie plany, ponieważ to my kierujemy reagowaniem i akcjami ratowniczymi.
Inne części kraju również zostały dotknięte powodziami, w związku z czym zasoby rządowe są prawdopodobnie wyczerpane i przeciążone. Biegali po innych obszarach, ale omijali slumsy. Nie sądzę, że rozumieją, jak wielka jest to katastrofa. My, którzy byliśmy w slumsach, znamy ten ból. Nawet gdy woda opada, niektóre domy leżą na środku rzeki, a rodziny utknęły na dachach i nie mają wyjścia.

Ludzie próbują pokonać powodzie w Kenii. Źródło: 1.2 Dzienniki.

Ludzie próbują pokonać powodzie w Kenii. Źródło: 1.2 Dzienniki.

Co Twoim zdaniem należy zrobić, aby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości?

Rząd musi inwestować w społeczność, ponieważ jako ofiary mamy rozwiązania zorientowane na społeczność. Nawet jeśli zapewnione zostaną systemy wczesnego ostrzegania, całą rzeczywistą pracę wykonają grupy społeczne, tak jak to robią obecnie jako osoby udzielające pierwszej pomocy. Ludzie na miejscu są gotowi do pracy, ale potrzebują wsparcia.
Obecnie należę do grupy ekologów zwanej Błękitnymi Aniołami. Korzystając z Monday.com, staramy się rejestrować liczbę ofiar i dotkniętych obszarów w slumsach. Gromadzimy te dane, aby podzielić się nimi z rządem i innymi właściwymi stronami zainteresowanymi, aby rozpoczynając pracę, znali obszary ryzyka i zakres zniszczeń w tych miejscach. Należy współpracować między społecznościami a rządem, aby dotrzeć do obszarów marginalizowanych, takich jak slumsy. Grupy społeczne najlepiej znają swoją sytuację.
Wkrótce powinna nastąpić pilna reakcja rządu w celu przesiedlenia społeczności żyjących na terenach nadbrzeżnych, zwłaszcza że społeczności te uświadomiły sobie koszty życia tam. Można ich teraz przekonać do opuszczenia ryzykownych domów, jeśli zaoferuje się im lepszą przestrzeń i pieniądze na odbudowę. Znam kilka rodzin, które chcą lub już planują ewakuację tego obszaru, ale jeszcze nie wiedzą, dokąd się udać.

Czy są obecnie prowadzone jakieś inicjatywy przesiedleńcze?

Robią to głównie organizacje humanitarne. Rząd rozpoczął rozbiórki, ale przesiedlanie ludzi było rzadkością. Organizacje humanitarne wykorzystują obecnie głównie szkoły rządowe do tymczasowych przesiedleń. Wykorzystywane są także kościoły. Organizacje, które mają miejsce na swoim terenie, zamieniły je w schroniska. Na przykład korzystamy z centrum zasobów mojej organizacji do przechowywania części rzeczy ofiar. Więc naprawdę robimy co w naszej mocy. Nie możemy się doczekać przyjścia rządu. Musieliśmy rozwiązać nasze problemy za pomocą rozwiązań kierowanych przez społeczność.
Prosimy teraz rząd o stworzenie nam dobrych warunków do działania. Mamy nadzieję, że będziemy mieć z nimi dobry kontakt, co umożliwi nam aktywne przygotowanie się na przyszłe katastrofy.

W jaki sposób w swoich kampaniach podnoszących świadomość łączysz doświadczenia w Kenii ze zmianami klimatycznymi? A jak reagują społeczności?

To, co się dzieje, jest zdecydowanie powiązane ze zmianami klimatycznymi, ponieważ Kenia nigdy nie widziała czegoś na taką skalę – przynajmniej ja nie widziałem, żeby coś takiego dorastało tutaj. Ale sytuacja szybko się zmienia.
W ubiegłym roku doświadczyliśmy wysokich temperatur, a teraz obserwujemy kolejną ekstremalną sytuację w postaci ulewnych opadów. Dlatego nawiązujemy te kontakty w ramach naszej działalności społecznej, ale w języku, który jest dla nich zrozumiały. Ważne jest, aby używać odpowiedniego języka, aby ludzie rozumieli wpływ zmian klimatycznych na ich życie.
Wiem, że w schroniskach zapewniają opiekę w zakresie zdrowia psychicznego, aby pomóc ludziom poradzić sobie z tym traumatycznym doświadczeniem. Co ciekawe, przestrzenie te są również wykorzystywane do edukowania ludzi na temat zmian klimatycznych, przyczyn takiego stanu rzeczy, a także tego, w jaki sposób mogą postrzegać wczesne ostrzeżenia jako szansę na przygotowanie się na to, co ma nadejść.

To jest zredagowany zapis wywiadu przeprowadzonego po pierwszej fali powodzi w Kenii i zaktualizowany 6 maja. Pod redakcją Jennifer Kwao i Tracy Amofa, opublikowane wspólnie z 1.2 Diaries .


Waszyngton i grupa wolontariuszy z jego sąsiedztwa zbierają obecnie fundusze na trwającą akcję niesienia pomocy. Możesz ich wesprzeć, przekazując dowolną kwotę za pośrednictwem World Remit lub innych usług przelewu na numer:  Paybill: 522522;  Numer konta: 1296679713; Banku KCB.

Licencja Creative Commons
Artykuły internetowej strony  argumentów afrykańskich są objęte licencją Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe .