Startup-y czyli biznes przyszłości / Marek Baran

0
72
Startup-y czyli biznes przyszłości
Na Info Share od lat oglądam nowe przedsięwzięcia i co roku zastanawiam się ile z nich odniesie rynkowy sukces. Zwykle znikają one z oczu, bo albo wielkie koncerny przejmują ich pomysł razem ze startup-em, albo upadają. Nawet jeśli odnoszą sukces – nie pojawiają się na Info Share, bo już tego nie potrzebują.  W tym roku też postanowiłem przyjrzeć się startup- owcom i po raz kolejny zastanowić się, czy mają szansę na sukces. Pod moją dziennikarską lupę wziąłem dwie propozycje. Zdecydował głownie przypadek i osobowość – otwartość twórców.
Niebezpieczny biznes
Do niedawno mówiono, że dziewięć na dziesięć startup- ów upada. Była to tak zwana wiedza powszechna, nie poparta badaniami. Ostatnio badania takie przeprowadzili naukowcy z dwóch amerykańskich uniwersytetów – Stanford i Berkley, czyli jednych z najbardziej kompetentnych. W raporcie „Startup Genomy Raport Extra on Premature Scaling” ogłosili wyniki, które wskazują, że 92 % startup-ów upada w ciągu pierwszych trzech lat działalności.
Naukowcy zastanowili się również dlaczego tak się dzieje i znaleźli trzy główne przyczyny. Pierwszą z nich jest złe rozpoznanie rynku i niedostosowanie produktu do jego wymogów. Drugą – zbyt małe zaangażowanie twórców w projekt: zwykle pracują oni w niepełnym wymiarze godzin pracy. Trzecim powodem niepowodzeń jest coś, o czym od początku marzą – szybki, dynamiczny wzrost, który jest niedostosowany do założonego modelu biznesowego. Biorąc pod uwagę te czynniki można wysnuć wniosek, że są one spowodowane lekceważeniem niezmiennych zasad obowiązujących w biznesie – zarówno tym tradycyjnym jak i tym nowocześniejszym.
Demokratyczny biznes
Startup TrollWall to bardzo ciekawa i trochę przerażająca firma. Jej nazwa skojarzyła mi się z pay wallem i było to skojarzenie przewidziane przez twórców.
„Nazwa jest zamierzona. TrollWall ia – taka jest pełna nazwa naszej firmy. Nazwa jest grą słów, składa się z dwóch wyrazów – troll rozumiany jako osoba zajmująca się obraźliwym komentowaniem postów i wall – z języka angielskiego: ściana, zapora. Ta gra słów oznacza barierę, przez która nie przepuszczamy trolli internetowych”.
Paweł Półtorak
Troll Wall
SMO
Aplikacja, którą zaprezentował ten słowacki startup identyfikuje toksyczne treści, nie osoby. Za każda treścią stoi oczywiście człowiek (poza tymi, które są generowane przez sztuczną inteligencję) ale to treść wypowiedzi a nie człowiek jest poddawany każdorazowej ocenie. Troll charakteryzuje się tym, że czerpie satysfakcje z dehumanizowania innych osób, obraża, stosuje groźby karalne. Z badań firmy wynika, że osoby spełniające te cechy aktywują się w niestandardowych godzinach, najczęściej między godziną dwudziestą drugą a drugą w nocy. Zwiększoną aktywność można też zaobserwować w weekendy. Te badania były realizowane na kilku rynkach i nie dotyczą wyłącznie Polski.
W Polsce ilość hejtu jest przerażająca. Osiąga ona nawet dwadzieścia procent komentarzy w dyskusji w polskim Internecie. Chodzi tu o komentarze ofensywne, obrażające, dehumanizujące, wymierzone w inne osoby albo wulgarne. W przypadku organizacji społecznych i politycznych ta liczba jest nawet wyższa.
Czy działalność algorytmów TrollWall jest cenzurowaniem wypowiedzi? Nie. Firma działa na zlecenie społeczności i dba o przestrzeganie zasad, jakim te społeczności hołdują i jakie są jasno zapisane w zasadach ich funkcjonowania.
„Nie cenzurujemy Internetu, jesteśmy strażnikiem zasad społeczności, które są ustanowione przez te platformy społecznościowe – zasad Facebooka, Instagrama, Tik-Toka, You Tube’a. Wszystkie te platformy maja określone reguły, na które zgadza się każdy, kto z nich korzysta”.
Paweł Półtorak
Troll Wall
SMO
Stworzony przez TrollWall system doskonalony jest przez ludzi. Pracują nad nim specjaliści znający niuanse lokalnych języków. Możliwe jest znajdowanie obraźliwych kontekstów i wykrywanie celowych zabiegów mających na celu zmylenie przez hejterów systemu. Nadają oni inne znaczenie słowom, albo zniekształcają je, co praca lingwistów potrafi wychwycić.
„Nasz model językowy – algorytm, który stworzyliśmy jest uczony kontekstu wypowiedzi w oparciu o rzeczywiste komentarze, które my w dużej skali pobieramy z Internetu. Następnie kilka osób dokonuje niezależnej oceny, czy dany komentarz jest hejterski, neutralny czy pozytywny. Taka ocena dużej ilości komentarzy przez dużą liczbę niezależnych lingwistów pozwala uczyć modeli językowych”.
Paweł Półtorak
Troll Wall
SMO
W celu uniknięcia problemów związanych z klasyfikacją komentarzy konieczne jest stworzenie jasnych standardów, które pozwolą zaklasyfikować daną opinię jako hejterską. Branża jest na razie na początkowym stadium rozwoju i nie ma jeszcze wspólnego kodeksu etyki, który określałby granice między ostrą polemiką a hejtem. Nie zmienia to faktu, że firmy same starają się stworzyć swoje własne zasady postępowania.
„Mamy zbiór reguł, którymi posługujemy się ucząc sztuczną inteligencję. Osobiście uważam, że każda technologia, która dotyczy funkcjonowania tkanki społecznej powinna być przez społeczeństwo zaakceptowana. W przypadku AI, która jest nową technologią, większość firm, które pracują nad jej rozwojem nie zadało sobie jeszcze trudu, żeby wraz z cała społecznością firm zajmujących się AI dojść do konsensusu dotyczącego ram etycznych używania sztucznej inteligencji. Toczy się obecnie dialog w tej sprawie – Komisja Europejska i lokalne firmy technologiczne są jednak w początkowej fazie tej rozmowy. Jest to ciągle temat kontrowersyjny”.
Paweł Półtorak
Troll Wall
SMO
Firma działa już od roku i ma nadzieje odnieść sukces. Przyświeca im idea, którą warto propagować:
„Staramy się czynić wszystko, żeby nasz produkt był stosowany i podwyższał standard komunikacji w dialogu internetowym. Uważamy, że poprawia to jakość komunikacji. Ludzie mogą na siebie krzyczeć i siebie obrażać ale nie buduje to konstruktywnej sytuacji dla nikogo. Zwłaszcza dla młodych ludzi”.
Paweł Półtorak
Troll Wall
SMO
Bankowy biznes
Obecność banku na Info Shere zwykle związana była z działaniami rekrutacyjnymi. Wśród uczestników tej imprezy jest wielu bardzo zdolnych ludzi, których warto spróbować zatrudnić w tak wymagającym informatycznie biznesie jakim jest bankowość.
W tym roku bank PKO BP zaskoczył reklamując się jako środowisko przyjazne starup- om. W pierwszej chwili zaniepokoiłem się, że tak duża instytucja finansowa postanowiła zainwestować w tak ryzykowny biznes jakim są startup- y. Na szczęście rzeczywistość okazała się inna.
Bank PKO BP wykorzystuje startup- głównie do rozwoju swojego biznesu. Dzięki pomysłom startup-owym udaje się rozwiązać wiele problemów na jakie bank napotyka w swojej działalności.
„W okresie pandemii bardzo dużym problemem była kwestia cyfryzacji wszystkich procesów. Szczególnie sposób zdalnego zawierania umów. Szukaliśmy firmy, która oferuje podpis elektroniczny i wykorzystaliśmy świadczoną przez nią usługę. Skorzystaliśmy  z tego rozwiązania nie w interesie banków, ale naszych klientów. Włączyliśmy go w nasz ekosystem usług dodanych, aby nasi klienci (głównie małe i średnie firmy) mogli korzystać z naszej oferty. W czasie pandemii cyfryzacja przyspieszyła. To była bezpieczna implementacja – kwestia cyberbezpieczeństwa jest jednym z kluczowych zagadnień w naszym banku”.
Jacek Stryczyński
Dyrektor do spraw Projektów Innowacyjnych
Biuro Innowacji PKO Bank Polski
Jeśli chodzi o samo finansowanie startup-ów sprawa jest bardziej skomplikowana:
„Nie finansujemy startup-ów bezpośrednio, natomiast wspieramy platformy startup-owe, które pozwalają starup-om rozwijać się. Robimy to we współpracy z funduszami Unii Europejskiej czy funduszami państwowymi. Współpracujemy z PARP-em i innymi tego typu organizacjami – firmami, które zajmują się akceleracją startup-ów. Bank ryzykuje głównie swoją reputację”.
Jacek Stryczyński
Dyrektor do spraw Projektów Innowacyjnych
Biuro Innowacji PKO Bank Polski
Zasady współpracy są jasno określone:
„Zawsze określamy jakie obszary nas interesują. W zeszłym roku realizowaliśmy projekt dotyczący ESG. Z tego projektu zrodził się nasz gadżet promocyjny – roślinki. Nasz klient może sam hodować proste rośliny, co uczula na ekologię, a jednocześnie daje satysfakcję. Mamy też farmy w biurach, gdzie hoduje się rośliny”.
Jacek Stryczyński
Dyrektor do spraw Projektów Innowacyjnych
Biuro Innowacji PKO Bank Polski
Pierwszą roślinę jako symbol ocieplający wizerunek instytucji finansowej zobaczyłem ponad dwadzieścia lat temu. Spotkałem się wówczas z sadzonką, która reklamowała jeden z lokalnych funduszy poręczeniowych. Od kilku lat od całkiem innego banku dwukrotnie dostałem nasionka ziół, które usiłowałem wyhodować. Przyznać muszę, że za każdym razem ponosiłem w tej hodowli klęskę. Tym razem też zabrałem zestaw do hodowli ziół i… udało się. Wyrosły i jak na razie całkiem nieźle się mają, a od posadzenia do publikacji tego materiału minęły niespełna dwa tygodnie. Na razie są one jeszcze malutkie, ale dobrze rokują. Wszystko wskazuje na to, że zatrudnienie startup-u w tym przypadku było dobrym pomysłem. A wydawać mogłoby się, że wystarczy kupić nasiona i rozdać je, żeby osiągnąć taki sam efekt.
Bank PKO BP bardzo dobrze ocenia współpracę ze startup-ami.
„Mamy bardzo pozytywne doświadczenia – dzięki nim pozyskaliśmy wiele startup-ów na potrzeby banków i na potrzeby naszych klientów. Dzięki nim poszerzamy naszą ofertę i budujemy zainteresowanie. Tworzymy wizerunek banku jako innowacyjnego, wspierającego innowacje i tworzącego nowe rozwiązania. Główne innowacje są realizowane przez naszych pracowników”.
Jacek Stryczyński
Dyrektor do spraw Projektów Innowacyjnych
Biuro Innowacji PKO Bank Polski
                                      Marek Baran

 

Autor zdjęć: Marek Baran