Symboliczne działania Australii w sprawie Palestyny mogą nie zmienić przebiegu konfliktu, ale mają głębokie znaczenie w kraju. Ponieważ Gaza zmienia postrzeganie publiczne i rozbija spójność narodową, dostosowanie polityki zagranicznej do australijskich wartości staje się pilnym wewnętrznym nakazem.
Nałożenie przez Australię sankcji na poszczególnych ministrów Izraela lub uznanie państwa palestyńskiego nie zmieni w niczym, jeśli w ogóle, perspektyw Palestyńczyków. Nie przyniesie to natychmiastowego zawieszenia broni w Strefie Gazy. Nie wykorzeni plagi Hamasu, która okrutnie zniszczyła nikłą nadzieję na osiągnięcie rozwiązania dwupaństwowego. Nie zwiększy to znacząco ograniczonego znaczenia Palestyńczyków w organach międzynarodowych.
Ale są to konieczne kroki, aby potwierdzić nasze wartości i rozwiązać problem rozbicia australijskiego społeczeństwa, które spowodowała Gaza. Podstawowe czynniki napędzające konflikt między Izraelem a Palestyńczykami — w swojej najprostszej postaci spór o tożsamość i ziemię — są odporne na zmiany.
Jeśli nie dojdzie do kataklizmu regionalnego, realia demograficzne – dwie populacje, każda licząca około siedmiu milionów osób, którym dane jest żyć między rzeką Jordan a Morzem Śródziemnym – za dziesięć lat niewiele się zmienią.
Poszukiwania rozwiązania dwupaństwowego będą kontynuowane. Alternatywa, przynajmniej w teorii — jedno państwo zapewniające równość dla wszystkich kosztem tożsamości Izraela jako państwa żydowskiego — nie będzie istnieć w przewidywalnej przyszłości.
O przebiegu konfliktu w dalszym ciągu decydować będzie fakt, że jedna ze stron — Izrael — dysponuje zdecydowaną przewagą militarną.
Strona palestyńska będzie korzystać jedynie z ograniczonej ochrony, jaką zapewnia jej wieloletnie międzynarodowe uznanie prawa do samostanowienia i państwowości. Groza ludobójstwa, które na nią spadło od 7 października 2023 r., oraz trwająca obrona praw cierpiącej ludności, zwłaszcza przez agencje ONZ i organizacje pozarządowe, przyniosły niewiele praktycznych korzyści.
Niezmienny jest również fakt, że problemy na Bliskim Wschodzie stają się coraz bardziej złożone i trudniejsze do rozwiązania bez bezpośredniego i stałego stosowania dyplomacji i autorytetu Stanów Zjednoczonych; a jeśli wszystko inne zawiedzie, realna groźba podjęcia działań mających na celu poniesienie kosztów kwestionowania interesów USA.
Ale wśród wielu propozycji i planów pokojowych wysuniętych w sprawie konfliktu palestyńskiego od lat 70., z jednym częściowym wyjątkiem, żaden nie obejmował nałożenia sankcji na Izrael za jego politykę i zachowanie. Administracja Trumpa raczej nie będzie się pod tym względem różnić. A bez aktywnego wsparcia ze strony USA nigdy nie powstanie państwo palestyńskie.
Co się jednak zmieniło, przynajmniej w przypadku Australii, to wpływ Gazy na postrzeganie Izraela i podziały, które są teraz widoczne w australijskim społeczeństwie w wyniku konfliktu. Przed Gazą kwestionowanie zasadności podejścia Australii do kwestii Palestyny było minimalne. Krytyka Izraela była w najlepszym razie politycznie niewdzięczna, a w wielu przypadkach wyborcza anatema.
Australijska niechęć do działania na rzecz swoich wartości odzwierciedlała również brak, od czasu upadku Procesu Oslo pod koniec lat 90., jakiejkolwiek jasnej i wiarygodnej ścieżki do rozwiązania konfliktu. Zasadniczo działania rządu muszą być ukierunkowane na osiągnięcie pędu w kierunku namacalnych i realistycznych celów.
Ale zapotrzebowanie na działanie wzrosło wykładniczo. Nie zostało powstrzymane przez źle ocenione próby Izraela i jego zwolenników, aby stłumić krytykę polityki izraelskiej poprzez rzucanie oskarżeń o antysemityzm.
Większość Australijczyków była kiedyś skłonna zaakceptować obraz Izraela w opałach, który dawał jej znaczną swobodę. Teraz wizualna wizja cierpienia Palestyńczyków i ludobójcza retoryka wysokich rangą izraelskich osobistości, pozostawiona bez sprzeciwu przez Netanjahu, pozbawiły tę tolerancję.
W australijskim społeczeństwie Gaza wyzwoliła górę lodową, której nie można było sobie wyobrazić nawet dekadę temu, rozbijając australijską społeczność wzdłuż linii sekciarskich i innych w sposób, który będzie odczuwalny przez pokolenia. Wśród muzułmańskich Australijczyków australijska odpowiedź na Gazę ostro kontrastuje z sankcjami nałożonymi na ponad 1200 osób i organizacji oraz inną pomocą udzieloną Ukrainie. Wielu uważa, że życie Palestyńczyków, głównie muzułmanów, wydaje się znaczyć znacznie mniej niż ich niemuzułmańskich odpowiedników.
Sytuacja w Strefie Gazy zwróciła też uwagę na trwający od dziesięcioleci trend kwestionowania zasadności w XXI wieku argumentu, że tylko żydowskie państwo Izrael może zapewnić Żydom ochronę.
Pozostaje pytanie, czy Gaza posłuży odbudowie sprawy państwa opartego na wyłączności żydowskiej, czy przyspieszy jego upadek. Ale warunki debaty dotyczącej Izraela zmieniły się teraz nieodwracalnie.
Był to argument, który początkowo wydawał się atrakcyjny po okropnościach, jakich doświadczyli Żydzi w czasie Holokaustu, oraz po przetrwaniu Izraela w wojnach w 1967 i 1973 roku. Jednak od połowy lat 70., pomijając ekstremistyczne ugrupowania, argumenty na rzecz państwa żydowskiego były do utrzymania tylko wtedy, gdy towarzyszyło im uznanie, że Palestyńczycy nie zasługują mniej na prawo do samostanowienia.
Zależało to również w pewnym stopniu od pamięci historycznej i doświadczeń życiowych młodego pokolenia amerykańskich Żydów, którzy byli wówczas znaczącymi uczestnikami i beneficjentami ruchów na rzecz praw obywatelskich.
Dla tego powojennego, coraz bardziej świeckiego pokolenia, ochrona rzekomo zapewniana przez żydowskie państwo Izrael prawdopodobnie nie była czymś więcej niż, co najwyżej, teoretycznym zmartwieniem. Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, dyskurs w Australii na temat Gazy obecnie wykazuje niezwykłe zróżnicowanie w całym spektrum australijskich żydowskich i innych intelektualistów, osobistości publicznych i mediów.
Dla wielu australijskich Żydów — w tym w mojej dalszej rodzinie — kwestie, które porusza, są głęboko i wyjątkowo traumatyzujące, na najbardziej osobistym poziomie. Na tym tle poszukiwanie spójności między wartościami i polityką wobec Palestyny jest pożądane, zarówno moralnie, jak i intelektualnie, ale politycznie trudne. Nie zawsze jest to możliwe. Zwłaszcza w przypadku Palestyny uzasadnienie podejmowania odważnych decyzji politycznych musi być przekonujące.
Obiektywnie oceniając, pewne potencjalne kolejne kroki — decyzje o uznaniu Palestyny, o wprowadzeniu jakiejś formy sankcji przeciwko Izraelowi i o zobowiązaniu Australii do wypełnienia jej zobowiązań jako strony wobec Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości i Międzynarodowego Trybunału Karnego w odniesieniu do Izraela — są pożądane same w sobie.
Nie należy jednak oczekiwać, że decyzje te wpłyną znacząco na niezmienne, podstawowe czynniki napędzające konflikt.
Argument ten, a jest on przekonujący, opiera się raczej na argumencie, że dla dobra spójności społecznej Australii, tak mocno promowanej przez premiera, a także dla wartości, które Australijczycy uważają za nieodłączny element swojej tożsamości, wartości te i spójność muszą być bronione i znaleźć konkretny wyraz zarówno za granicą, jak i w kraju.
Bob Bowker
12 czerwca 2025 r.
Bob Bowker jest Honorowym Profesorem w Centre for Arab and Islamic Studies na Australian National University. Jest byłym ambasadorem Australii w kilku krajach arabskich.
Niniejszy artykuł jest publikowany na licencji Creative Commons i może być przedrukowywany z podaniem źródła.
Powyższy artykuł był pierwotnie publikowany na stronie Australian Institute of International Affairs
Link do artykułu:







