Pierwsze polskie misteria / Piotr Kotlarz

0
326

Powstanie misteriów w Polsce było w jakiejś mierze kolejnym etapem rozwoju przedstawień liturgicznych, w których z czasem dochodziło do  poszerzenia kręgu tematycznego i wyłączanie widowisk z liturgii. Z drugiej  strony było też świadectwem przejmowania w polskim społeczeństwie wzorów zachodnioeuropejskiej. W ciągu XIII i XIV wieku udramatyzowano niemal wszystkie ważniejsze epizody Starego i Nowego Testamentu.

Nazwa „misterium” wywodzi się od łacińskiego słowa mysterium – tajemnica. Po raz pierwszy nazwą misterium posługiwano się we Francji.  Określano nią zarówno pantomimy i żywe obrazy urządzane z okazji uroczystości świeckich (np. przyjazdu króla), jak i przedstawienia religijne[1].

Misterium zgodnie z etymologią nazwy wywodzi się z dramatu liturgicznego, a więc z obrzędu. W okresie swojego rozkwitu misteria bywały wystawiane na koszt miasta i trwały przez wiele dni. Ich tematem jest żywy mit, który mówi o Początku, ale zarazem trwa i powraca w mitycznym „semper et nunc”. Miejscem akcji jest ziemia, ale ziemia jako część makrokosmosu mitycznego, usytuowana między niebem a piekłem. Bóg dotyka ziemi, Bóg się wciela, Bóg objawia się przez cuda. Ten podstawowy temat obejmuje wszystkie misteria właściwe (związane z wydarzeniami ewangelicznymi), a także mirakle, w których człowiek (święty lub grzesznik) jest nie tyle podmiotem działającym, co przedmiotem działań Boga. Misterium nie ma bohatera w pojęciu starożytnym lub nowożytnym, ani zamkniętej fabuły. Ważną cechą misteriów było dostosowanie treści biblijnych do ówczesnej rzeczywistości, swoiste uwspółcześnienie historii zbawienia. Odbywało się ono przede wszystkim na poziomie gestu i języka. W przedstawieniach pojawia się żart, zabawa, śmiech, obok pierwszoplanowych postaci Pisma Świętego zostaje do nich wprowadzona cała plejada postaci drugorzędnych (np. kupców, pasterzy). W ten sposób w misteriach łączono potoczność z religijnością, sacrum z profanum. W średniowiecznej Polsce rozwój innych gatunków dramatycznych, w porównaniu z dramatem liturgicznym, był stosunkowo nikły.

Niestety nie zachowały się zapisy pierwszych polskich misteriów średniowiecznych. Przypuszcza się, że albo gatunek ten pojawił się u nas stosunkowo późno, albo zaginęła dokumentacja jego wcześniejszego istnienia. Pierwszym znanym i drukowanym polskim misterium jest „Historia o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim” (ok. 1580) Mikołaja z Wilkowiecka (uważanych przez część badaczy za autora, przez innych za redaktora (kompilatora) tekstu; przypuszcza się też, że była to tylko nowa redakcja znacznie wcześniejszej łacińskiej wersji, która doczekała się dwukrotnego wznowienia w latach 1631 i 1754[2].

Napisane w języku polskim misterium wielkanocne „Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim” zgodnie z tytułem opowiada historię Zmartwychwstania od chwili złożenia do grobu aż do ukazania się Chrystusa Tomaszowi. Udramatyzowana relacja opiera się przede wszystkim na Ewangeliach i fragmentach proroctw Starego Testamentu, ale również na popularnych w średniowieczu przekazach apokryficznych. Zdarzają się jednak w „Historyji…” pewne odstępstwa od biblijnego przekazu, które służą podkreśleniu, uwydatnieniu pewnych prawd wiary. Jak pisze Jan Okoń, pozostając w kręgu problematyki religijnej, popularyzowała ona treści nie tylko ściśle ewangeliczne, ale też tradycyjne wątki literackie, rozpowszechnione jeszcze w średniowieczu i związane częściowo z piśmiennictwem apokryficznym. Należał do nich np. wątek o zburzeniu piekieł, odwiedziny u Matki, przedstawiona w otchłani prośba Ojców św. o poselstwo do Marii[3]. Wątki takie podejmowali także poeci polsko-łacińscy, np. znany autorowi Paweł z Krosna[4].

W ich utworach pojawiał się również obecny i w „Historyji…” motyw powszechnej radości oraz wiosennych przemian przyrody łączonych ze świętem Zmartwychwstania[5]. Ponieważ historia opowiadana w misterium jest nie tylko z góry dana, ale również powszechnie znana, punkt ciężkości zostaje położony na organizację poszczególnych scen: „wydarzeń-obrazów”. Wydarzenia biblijne zostają niejako dopełnione realiami ówczesnego życia (np. średniowiecznym sposobem targowania się, na przykład z aptekarzem). Tekst utworu wzbogacają częste śpiewy. Prolog misterium poprzedzony jest zwięzłą instrukcją, wyjaśniającą, kiedy sztuka ma być wystawiana, gdzie (w kościele lub na cmentarzu), a także ile osób powinno ją odgrywać (35 „person – ewentualnie 21, jeśli część osób odegra kilka ról)[6].

W tekście „Historyi…” zamieszczono też wiele wskazówek odnośnie możliwości realizacji tego misterium, wzmianek na temat kostiumu i gry aktorskiej. Znakomity znawca polskiej literatury okresu średniowiecza i odrodzenia, Wiktor Hahn uważa, że wartości literackiej „Historyja… nie posiada: zarówno styl rubaszny, nielicujący z treścią, niedołężne przedstawienie rzeczy, jako też rymowanie bardzo słabe stwarzają całość nieudolną. Widać, że celem tego misterium było nie tyle pogłębienie rozumienia prawd wiary, ale ich prosta ilustracja36[7]. Inaczej uważa Jerzy Ziomek, zdaniem którego: anachronizmy, naiwności, groteskowe przeciwieństwa – to nie błąd czy nieuctwo autora, lecz przejaw swoistej więzi religijnej, więzi sakralnego czasu: rok kościelny nie tylko przypominał zdarzenia historii świętej, lecz je także nieustannie odnawiał37[8].

Moim zdaniem, wybitny polski filolog nadmiernie idealizuje, w tym wypadku, religijną postawę społeczeństwa polskiego tego okresu. Poniżej Ziomek stwierdza, że w sztuce średniowieczna nie istniało jeszcze rozróżnienie między religią i sztuką, te wprowadził dopiero Renesans, który mógł być i laicki, i religijny[9].

Do jakiej jednak epoki należy zaliczyć misterium Mikołaja z Wilkowiecka? Dokonując oceny wartości literackiej „Historyi…”, Jan Okoń, wskazując jej rzeczywisty kompilacyjny charakter (jej źródłem były ewangelie, apokryfy, pieśni, może wcześniejsze misteria), podkreśla jej związki z tradycją, ale i nowatorstwo. Ujawnia się ono zwłaszcza w kompozycji oraz jednorodnej wizji artystycznej. Przy porównaniu polskiego misterium z kolejnymi misteriami obcymi, uderza jego odmienność. W żadnym ze znanych misteriów nie ma wszystkich wątków podobnych do tych w „Historyi…”, nie są w nich również ukazywane w podobnej kolejności. Misteria obce od dzieła polskiego twórcy różni też przyjęta w „Historyi…” proporcja scen[10].

Ważnymi elementami misterium, poza dialogami postaci, było czytanie Ewangelii (z reguły na początku kolejnej jednostki konstrukcyjnej) oraz śpiewy (przeważnie na końcu poszczególnych scen). Misteria różniły się od dramatów liturgicznych tym, że najczęściej posługiwały się językiem narodowym, oraz że przedstawiały nie tylko jedną lub kilka scen z wybranego tekstu, lecz cały długi ciąg zdarzeń najczęściej ułożonych w cykl.

Szukając śladów średniowiecznych misteriów polskich, część badaczy dopatruje się ich w planctusie „Żale Matki Boskiej pod krzyżem” („Posłuchajcie bracia miła”), który ich zdaniem był fragmentem większej misteryjnej całości. Jest to liczący 38 wersów monolog o nieregularnej budowie, który swoimi charakterystycznymi cechami przypomina pieśni i utwory dramatyczne przynależne do gatunku planctus (żale)[11]. Ta rzekoma pieśń, różniąca się znacznie od sąsiadujących z nią utworów, od dawna uważana jest przez badaczy za tekst dramatyzacji liturgicznej lub misterium. Tak zakwalifikował „Lament” Stanisław Windakiewicz, a pięćdziesiąt lat później włączono go w przekładzie włoskim do antologii misteriów europejskich. Utwór „Żale Matki Bożej pod Krzyżem”, zwany też „Lamentem świętokrzyskim” (nazwa pochodzi od benedyktyńskiego klasztoru Św. Krzyża na Łysej Górze, gdzie był przechowywany), znany jest z jedynego przekazu i jedynego odpisu Łukasza Gołębiowskiego, wydrukowanego w 1826 roku. Zachował się w postaci pieśni włączonej do małego kancjonaliku zawierającego pieśni maryjne. Zapisał go w latach siedemdziesiątych XV wieku przeor tegoż klasztoru, Andrzej ze Słupi. W polskiej liturgii nie zauważyliśmy dotąd planktów, co oczywiście osłabia nieco dowodzenie na rzecz teatralności naszego zabytku. Inna ewentualność – to hipoteza, że już w XV wieku grywano w Polsce misteria pasyjne i że „Lament świętokrzyski” jest wyjęty z takiego misterium. Nie znaleźliśmy dotąd potwierdzenia dokumentarnego misteriów polskich z tego okresu. Nie potrafimy powiedzieć, czy „Lament świętokrzyski” stanowi całość, czy jest tylko jedną kwestią z dramatu, w którym występują jeszcze postaci św. Jana i być może Marii Magdaleny. W tym kształcie, który znamy z kancjonału, ma jedną wartość wyjątkową, mianowicie przypomina swoim charakterem łacińskie lub inne, w językach narodowych ułożone, żale, a nie jest przekładem lub przeróbką żadnego znanego dotąd utworu. Drugą ważną cechą „Lamentu…” jest sformułowanie całej wypowiedzi Marii w pierwszej osobie. Pełen liryzmu monolog ukazuje Matkę współcierpiącą z ukrzyżowanym Synem i udręczoną do granic ludzkiej wytrzymałości. Pozorne nieuporządkowanie wypowiedzi potęguje wrażenie rozpaczy, bólu i bezsilności. Zwraca uwagę mistrzowskie operowanie przez autora kontrastami tkliwych zdrobnień i drastycznych obrazów męki. Jest to jedyny wypadek w całym zasobie polskich pieśni XIV i XV wieku, aby śpiewający utożsamiał się z Bogiem lub świętymi. Gdy zachodziła potrzeba zacytowania wypowiedzi, wyraźnie ją przytaczano[12].

Na Śląsku w XIV-XV wieku w znaczniejszych miastach grywano łacińskie i także niemieckojęzyczne misteria wielkotygodniowe o charakterze religijnym (łac. Dramata sacra; pasyjne-wielkopiątkowe i rezurekcyjne). Ponieważ organizacyjnie z kościołami parafialnymi i klasztorami połączone były szkoły, w tych religijnych przedstawieniach z natury rzeczy brali udział uczniowie. Z czasem przedstawienia trafiły do szkół. Początkowo były to ćwiczenia deklamacyjne pod kierunkiem nauczycieli, później publiczne szkolne występy teatralne. Niestety nie wiemy, czy takie misteria trafiły do innych skupisk ludności pochodzenia niemieckiego w Polsce. Jedynym zachowanym śladem wystawienia takiego misterium – o którym wspominałem wyżej – jest zapis w księgach przystołecznego Kazimierza mówiący o tym, że w 1377 roku rajcy miejscy uiścili 6 groszy srebrem za „ludus paschali”, co dowodzi, że przedstawienie wielkopostne wykonane zostało przez wykonawców świeckich, czyli że nie był to dramat liturgiczny, lecz misterium rezurekcyjne o nieznanym dziś tekście[13].

W średniowieczu w Polsce sztuki liturgiczne grano w kościele lub pod gołym niebem, granica między widownią a publicznością była nieostra. Do końca swego istnienia misterium nie wykształciło też jednolitej sceny[14].

Przypisy:

[1]  Por.: J. Abramowska, Ład i fortuna w tragedii renesansowej w Polsce, Warszawa 1974, s. 12-14; por. też: J. Ziomek, Renesans, s. 111; Dramat Staropolski od początków do powstania Sceny Narodowej. Bibliografia, t. 1, opr. zespół pod kierunkiem W. Korotaja, Wrocław 1965, s. 152-153.

[2]

[3] Windakiewicz przypuszczał, że Mikołaj z Wilkowiecka (bliżej nieznany paulin częstochowski) był tylko wydawcą tego tekstu. Przypuszczenie pogląd jego słusznie podważył Wiktor Hahn, zauważając, że z wewnętrznych incydentów „Historii…” wynika, że powstała ona dopiero w siódmym dziesięcioleciu XVI wieku. [Por.: W. Hahn, Literatura dramatyczna w Polsce XVI wieku, Lwów 1906; por. też: J. Ziomek, Renesans, Warszawa 1973, s. 86.] Zdaniem Jana Okonia, należy dać wiarę szesnastowiecznej karcie tytułowej edycji tego utworu, na której Mikołaj z Wilkowiecka przedstawił się w całkiem oczywistej roli autora. [J. Okoń, Twórca polskiego misterium – Mikołaj z Wilkowiecka, [w:] Pisarze staropolscy. Sylwetki, t. 2, pod red. Stanisława Grzeszczuka, Warszawa 1997, s. 213.

[4] J. Okoń, Twórca polskiego misterium…, s. 224.

[5]  Por.: tamże, s. 224-225.

[6] Persony rozmawiające: Ewanjelista albo Prolog, biskupowie: Annasz, Kajfasz, Faryzeusz, starosta: Piłat, stróże grobu Bożego: Pilaks, Teoron, Proklus, Filomen, mater Jesu: Maryja, Maryja Magdalena, Maryja Jakobi, Maryja Salome, Joanna Chuzowska, aptekarz: Ruben, Jezus, dyjabli: Lucyper, Cerberus, Ojcowie święci: Jadam, Ozeasz, Dawid, Abram, Abel, Noe, Jan Baptysta, krzyżowy: Łotr, Michał Archanioł, Anjołowie (dwa), uczniowie Pańscy: Piotr, Tomasz.

[7] Por.: W. Hahn, Literatura dramatyczna w Polsce XVI wieku, Lwów 1906, s. 16.

[8] J. Ziomek, Renesans, Warszawa 1976, s. 116.

[9]  Por.: tamże.

[10] Por.: J. Okoń, Twórca polskiego misterium…, s. 227-228.

[11] 40 W polskiej liturgii nie zauważyliśmy dotąd planktów, co osłabia dowód na teatralność tego zabytku. Sekwencja Planctus ante nescia znana była na Węgrzech w XIV wieku, na Śląsku oglądano semiliturgiczne dramatyczne opracowania tego tematu. Inna hipoteza zakłada, że w XV wieku grywano w Polsce misteria pasyjne i że „Lament świętokrzyski” jest wyjęty z takiego misterium. Plankt jako gatunek dramatu jest logicznym uzupełnieniem bardzo teatralnego rytuału nabożeństwa Wielkiego Piątku. [Por. J. Lewański, dz. cyt., s. 79.]

[12] Por.: J. Lewański, Dramat i teatr średniowiecza i renesansu w Polsce, Warszawa 1981, s. 79 i n.

[13] Por.: J. Budzyński, Tradycje literackie i teatralne humanistycznych szkół Śląska od średniowiecza do oświecenia, s. 40 i n; por. też: T. Witczak, Literatura średniowiecza…, s. 108; Stanisław Windakiewicz zaliczył to przedstawienie do tzw. „ludusów”. Pisał: obok officiów (sięgających korzeniami w Europie do X, a w Polsce do XII wieku) i misteriów wystawiano w Polsce tzw. „Ludusy”. To do nich odnoszą się breva papieskie i nadają im predykat „theatrales”. Przedstawienia takie pojawiały się w Europie już w XIII wieku i często używano w nich języków krajowych. Windakiewicz przytacza w swej pracy dwa przykłady wystawiania takich przedstawień w Polsce w XIV wieku (Kazimierz pod Krakowem w 1377 roku i Ogrojec). Zdaniem Stanisława Windakiewicza określenie „Ludus” było nazwą techniczną przyjętą w celu oznaczenia szerszego widowiska religijnego, niż oficja, a szczuplejszego, niż właściwe misteria. Gry takie pojawiają się w XIII wieku i często posługują się językami krajowymi. [Por.: S. Windakiewicz, dz. cyt., s. 18.]

[14] Por.: J. Abramowska, Ład i fortuna w tragedii renesansowej w Polsce, Warszawa 1974, s. 11.

Obraz wyróżniający: Mansjon z misterium pasyjnego przedstawiający sąd Piłata nad Jezusem.  Autorstwa David Gee – Image scanned from first edition of the Chambers Book of Days (1864) by Robert Chambers (died 1871)., Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=235897