Olympe de Gouges, bohaterka rewolucji francuskiej / Lawrence W. Reed

0
185
Źródło zdjęcia: Bonarov (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.fr)
Trzy brawa dla Olympe de Gouges. Wyprzedziła swoją epokę, była bohaterką w czasie i miejscu, które wydało na świat tak niewielu.
Pomimo tendencji francuskich historyków do przedstawiania wydarzeń z lat 1789-1799 w lepszym świetle, niż na to zasługują, bohaterów upiornej Rewolucji Francuskiej jest niewielu.
Setki tysięcy ludzi zginęło w trwającym prawie dziesięć lat spazmie przemocy, tyranii, hiperinflacji i wojnie – a niewiele z tego można było pokazać. Brytyjska chwalebna rewolucja z 1688 r. przyniosła znacznie trwalsze dobro niż francuski chaos z lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku.
Rewolucja Francuska nie wydała na świat żadnego godnego podziwu pokolenia „Założycieli”, jak w Ameryce. Wiele szlachetnych ideałów Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, wydanej w ciągu miesiąca od szturmu na Bastylię w lipcu 1789 r., zostało w dużej mierze zniszczonych przez radykałów, którzy przejęli wydarzenia i narzucili przerażające panowanie terroru. Wszystko zakończyło się zamachem stanu zorganizowanym w 1799 r. przez Napoleona Bonaparte, który pięć lat później koronował się na cesarza. Kiedy w 1815 roku został wygnany po Waterloo, Burbonowie powrócili na tron ​​​​francuski.
Jak tutaj pisałem, Edmund Burke ostro krytykował rewolucję. Postrzegał to jako śmiercionośny owoc tępoty intelektualistów wykorzystujących władzę, aby narzucić swoje akademickie abstrakcje. „Jaki jest pożytek z dyskusji na temat abstrakcyjnego prawa człowieka do pożywienia i leków?” on zapytał. „Pytanie dotyczy sposobu ich pozyskiwania i administrowania. W trakcie tych rozważań zawsze radzę zwrócić się o pomoc do rolnika i lekarza, a nie do profesora.
Clark pisze, że „rewolucja była jedną długą kampanią mającą na celu wymuszenie męskiej supremacji”. Rzeczywiście, każde kobiece stowarzyszenie polityczne zostało rozwiązane w 1793 roku.
Ja też, a kiedyś nim byłem (to znaczy profesorem)!
A co z kobietami? Czy nie udało im się uzyskać długo oczekiwanej wolności od ucisku w zdominowanym przez mężczyzn społeczeństwie dawnego reżimu ? Niewiele. W swojej wspaniałej książce „ Rewolucja francuska i co poszło źle ” historyk Steven Clarke stwierdza, że ​​rozmiary tego zjawiska stanowią niewielkie postępy w zakresie płci żeńskiej: córki mogły dziedziczyć tyle samo, co ich bracia, pozwolono na rozwód, kobiety powyżej 21. roku życia mogły w końcu poślubiać, kogo chciały, bez zgody rodziców, a kobiety otrzymywały pozwolenie na podpisywanie dokumentów prawnych w charakterze świadków.
„Ale poza tymi ustępstwami” – pisze Clarke – „rewolucja była jedną długą kampanią mającą na celu wymuszenie męskiej supremacji”. Rzeczywiście, każde z wielu żeńskich stowarzyszeń politycznych zostało rozwiązane na mocy prawa w 1793 r. Dwa lata później kobietom zakazano uczestniczenia w jakichkolwiek spotkaniach politycznych, a zgromadzenia kobiet liczące więcej niż pięć osób w jakimkolwiek celu uznano za nielegalne.
„Wracaj do swoich obowiązków!” taki był niewątpliwy przekaz tych działań.
Rewolucja wydała jednak co najmniej jednego bohatera i była to kobieta.
Miłośnicy historii mogą pomyśleć: „Musi mieć na myśli Charlotte Corday!” Była kobietą znaną z jednego zdecydowanego czynu i prawie niczego więcej – dźgnięcia nożem krwiożerczego, wariata, dziennikarza zajmującego się fałszywymi wiadomościami, Jean-Paula Marata, w jego wannie. Corday powiedziała, że ​​„zabiła jednego człowieka, aby uratować 100 000 osób”.
Należała do pierwszych obrońców praw kobiet, domagając się tego samego, co w przypadku mężczyzn.
Choć to kuszące, moim wyborem na największego bohatera Rewolucji nie jest Corday. To Olimpia de Gouges. Miała więcej uczciwości i honoru niż którykolwiek ze znanych mężczyzn, którzy podburzali motłoch jej czasów.
(Doskonały opis rewolucji francuskiej i jej brutalnego obrotu można znaleźć w artykule mojego kolegi z FEE, Dana Sancheza , „How Nationalism and Socialism Arose from the French Revolution”. W niedawnej rozmowie zapytałem Dana, czy mógłby wymienić prawdziwego bohatera rewolucji francuskiej. Zasugerował, że być może za takiego można by uznać markiza de Lafayette, znanego z rewolucji amerykańskiej. Zgadzam się, że Lafayette był głosem rozsądku w morzu absurdalnego fanatyzmu, ale większość rewolucji spędził na wygnaniu lub jako więzień Austriaków. Byłby moim drugim wyborem po Gouges.)
Urodzona w 1748 roku Gouges zyskała w całym kraju reputację znakomitej dramatopisarki i zdeklarowanej przeciwniczki handlu niewolnikami jeszcze przed 30. urodzinami. Należała do pierwszych obrońców praw kobiet, domagając się tego samego, co w przypadku mężczyzn. Dorastając w społeczeństwie, w którym kobiety nie osiągnęły jeszcze statusu obywatelek drugiej kategorii, wiedziała, o czym mówi.
Zmuszona do wyjścia za mąż w wieku 16 lat, powiedziała później o wybranym dla niej „narzeczonym”:
Byłam żoną mężczyzny, którego nie kochałam i który nie był ani bogaty, ani dobrze urodzony. Poświęcono mnie bez powodu, który mógłby zrekompensować wstręt, jaki żywiłem do tego człowieka.
Pan Gouges zmarł w ciągu roku w niezwykłych okolicznościach. Na razie będziemy musieli to tak zostawić. Nigdy ponownie nie wyszła za mąż.
Groźby śmierci wynikały z jednej z jej najwcześniejszych sztuk, The Lucky Shipwreck, opowiadającej o okropnościach niewolnictwa i handlu niewolnikami. Ledwo uniknęła zamknięcia w Bastylii, ale władze zdecydowały się po prostu zakazać przedstawienia. Jej twórczość stała się inspiracją do zamieszek w Paryżu i po drugiej stronie Atlantyku na Karaibach.
W jednej ze swoich sztuk przeciw niewolnictwu z 1788 roku postać Gouges proroczo deklaruje:
Władza jednego Mistrza jest w rękach tysiąca Tyranów, którzy depczą Lud. Lud pewnego dnia zerwie łańcuchy i upomni się o wszystkie swoje prawa wynikające z prawa naturalnego. Nauczy Tyranów, czego może dokonać naród zjednoczony długim uciskiem i oświecony zdrową filozofią.
Gouge była w dużej mierze rewolucjonistką, ale nie typem krwiożerczym, żądnym zemsty i władzy, jaki miał przejąć władzę w 1793 roku. W swoich czasach zyskała wielką sławę dzięki deklaracji: „Kobiety, czy nie jest już najwyższy czas, abyśmy my także trzymali się rewolucji?”
Clarke opisuje ją jako „dość umiarkowaną w swojej polityce”, zauważając, że popierała monarchię konstytucyjną na wzór Wielkiej Brytanii, z drastycznie ograniczonymi uprawnieniami króla. Wypowiadała się nawet przeciwko procesowi i egzekucji Ludwika XVI w latach 1792-93, preferując wygnanie od królobójstwa. Oprócz zapewnienia, że ​​kobietom przysługują te same prawa co mężczyznom, jej przesłanie było humanitarne, przeciwne przemocy i wspierało położenie kresu specjalnym przywilejom przyznawanym przez państwo.
Gouge gardziła zarówno zwyczajami, jak i prawami, które faworyzowały jednych kosztem innych, ponieważ wierzyła, że ​​każda jednostka ma prawo do awansu, jaki jej charakter, zdolności i ambicje w naturalny sposób zapewnią, jeśli nie będą utrudniane. Clarke pisze:
W 1791 roku Gouges napisała swój najsłynniejszy tekst, Deklarację Praw Kobiety i Obywatelki, będącą reakcją na deklarację dotyczącą wyłącznie mężczyzn, stanowiącą serce nowej Konstytucji. Jej tekst rozpoczyna się mocnym wersem: „Człowieku, czy potrafisz być sprawiedliwy?” i kontynuuje: „Powiedz mi, kto dał ci suwerenne prawo do uciskania mojej płci?”
Po dwóch latach rewolucja rzekomo poświęcona „wolności, równości i braterstwu” wymagała korekty w połowie. Gouges była zdecydowana zrobić wszystko, co w jej mocy, aby spełnić swoje ideały.
Jej Deklaracja była niemal dosłownie zgodna z pierwotną, zapisaną w krótkotrwałej Konstytucji z 1791 r., ale zasadniczo ją sfeminizowała. Wszędzie tam, gdzie podkreślano wyłącznie mężczyzn, uwzględniała także kobiety. Tu i ówdzie dodała trafne sformułowanie, jak na przykład klauzula nr 10, w której stwierdziła, że ​​jeśli „kobieta ma prawo wspiąć się na szafot (być zgilotynowana), musi mieć także prawo wstąpić na szafot mównicy politycznej”.
Dla radykałów takich jak Jean-Paul Marat, Georges Danton i Maximilien Robespierre było to więcej niż trochę irytujące. Ta początkująca kobieta odważyła się zakwestionować kierunek, jaki wytyczyła Rewolucja. Pośród ich wezwań do jeszcze większej przemocy Gouges krzyczała: „Krew, nawet winnych, przelana okrutnie i obficie, na zawsze plami rewolucje”.
Publicznie potępiła Marata jako „aborcję ludzkości”, a Robespierre’a jako „obrzydliwego i hańbiącego rewolucję”. Jak słusznie twierdziła, ciągnęli kraj na ścieżkę nowej formy dyktatury i bezsensownej wojny z resztą Europy.
Uwięziona na trzy miesiące bez dostępu do pomocy prawnej, 2 listopada 1793 r. została osądzona za zdradę stanu, a następnego dnia zgilotynowana. Dzięki temu przeszła do historii jako druga po Marii Antoninie kobieta w rewolucyjnej Francji, która straciła głowę od gilotyny.
Biografka Sophie Mousset w książce „ Prawa kobiet i rewolucja francuska” cytuje anonimowego paryskiego świadka egzekucji Gougesa:
[Ona] rzuciła się w rewolucję ciałem i duszą. Jednak szybko zorientowała się, jak okropny był system przyjęty przez jakobinów, zdecydowała się wrócić. Próbowała zdemaskować złoczyńców poprzez wydrukowane i umieszczone przez siebie produkcje literackie. Nigdy jej nie wybaczyli, a ona zapłaciła za swoją nieostrożność głową.
To, co obserwator ten uznał za „nieostrożność”, znacznie trafniej można opisać jako odwagę. To była kobieta, która oddała życie za to, co uważała za słuszne, za takie rzeczy, jak równość praw, wolność jednostki i ograniczony rząd. Stawiła czoła śmierci z takim samym hartem ducha, jak każdy mężczyzna.
Po raz kolejny z książki Stevena Clarke’a pochodzi ten fragment. Cytuje jednego z bardziej fanatycznych rewolucjonistów, który wkrótce po zamordowaniu Gougesa chciał mieć pewność, że kobiety zrozumieją przesłanie:
Prokurator Paryża Pierre Gaspard Chaumette napisał wykład dla kobiet, w którym stwierdził, że: „Mężczyzna-kobieta, bezczelna Olympe de Gouges, pierwsza założycielka stowarzyszeń kobiecych, porzuciła obowiązki domowe i zajęła się polityką, a popełniła zbrodnie [przez co miał na myśli wyrażanie jej opinii i krytykowanie najgorszych przywódców Rewolucji]”.
Mówiąc o kobietach domagających się równych praw, kontynuował: „Wszystkie te niemoralne istoty zostały wyeliminowane mściwym ostrzem prawa, a wy chcecie je naśladować? Nie, będziecie godni szacunku tylko wtedy, gdy zmusicie się do bycia tym, czego chciała Natura.
Czy możesz sobie wyobrazić, że Chaumette wystąpi dziś gościnnie w The View ? Z pewnością zostałby zgilotynowany, przynajmniej słownie.
Trzy brawa dla Olympe de Gouges. Wyprzedziła swoją epokę, była bohaterką w czasie i miejscu, które wydało na świat tak niewielu.