Protestujący w Nairobi podczas cotygodniowych protestów opozycji przeciwko kosztom utrzymania, marzec 2023. Zdjęcie dzięki uprzejmości: Pauline Njoroge, media społecznościowe.
Co, pomimo pozorów postępu, ujawnia historyczna krytyka kapitalistycznej drogi w Afryce Wschodniej?

Spektrum polityki nacjonalistycznej w okresie niepodległości: (od lewej) Achieng Oneko, który zapoznał Kenyattę z Odingą, później zatrzymany przez prezydenta-założyciela; Jomo Kenyatta, czasami wyśmiewany jako „ostatni kolonialny gubernator”, nawet gdy cieszył się reputacją zaciekłego nacjonalisty; Makhan Singh, związkowiec, komunista i najdłużej przebywający w areszcie, pospiesznie i zdecydowanie wymazany z historii wyzwolenia; oraz zdeklarowany socjalista, Jaramogi Oginga Odinga, którego konflikt z Kenyattą na nowo zdefiniował kenijską politykę. Zdjęcie dzięki uprzejmości: Archiwum Amarjit Chandan
Zaledwie cztery lata po uzyskaniu niepodległości Jaramogi Oginga Odinga opublikował Not Yet Uhuru, przełomowy traktat polityczny nowego kraju. 60 lat po uzyskaniu niepodległości i 56 lat po jego publikacji można by stwierdzić, że niewiele się zmieniło. Jako naród wciąż zmagamy się z pytaniem, w jaki sposób Kenia stała się wolna, a większa część gruntów ornych jest kontrolowana przez garstkę właścicieli, podczas gdy miliony ludzi zamieszkują ziemię swoich przodków.
Autor i dziennikarz Parselelo Kantai twierdzi, że gdyby Kenia była powieścią kryminalną, jej fabuła obracałaby się wokół ziemi. Ziemia zawsze była centralną kwestią w Kenii. Nasz bojowy ruch wolnościowy nazwał się Kenijską Armią Ziemi i Wolności, chcąc odzyskać ithaka na wiyathi [ziemię i wolność w języku Kikuyu], które zostały nam odebrane przez Europejczyków. Nawet na gilotynie bojownicy o wolność KLFA umierali trzymając w rękach garść ziemi i błagając: „Odeszliśmy, umarliśmy, a wy zostaliście. Nigdy nie oddawajcie tej ziemi, bo za nią umieramy”. Jednak po odzyskaniu niepodległości kwestia ziemi i jej (ponownej) dystrybucji pozostała tematem spornym.
Wyłaniająca się postkolonialna elita, będąca u władzy właśnie dlatego, że współpracowała z brytyjskimi władzami kolonialnymi przeciwko KLFA (których Brytyjczycy nazywali Mau Mau), zastąpiła osadników jako dominującą klasę gromadzącą dla siebie duże połacie ziemi kosztem większości kraju – doskonale spełniając ostrzeżenie Fanona o narodowej burżuazji. I choć kwestia ziemi jest często zamiatana pod dywan – nie tylko dlatego, że dzieci/beneficjenci postkolonialnej elity pozostają u władzy – jasne jest, że wielu wciąż o niej nie zapomniało. Pamięć o tym jest widoczna w mojej babci, która od niechcenia powiedziała mi: „Aria monire matunda ma wiyathi ni aria mathomete, aingi mari ngati na ciana ciao, ti aria mari mutitu, na nikio itendaga kuigua mundu witainwo na nie agithakira mabuku!” (Ci, którzy cieszyli się owocami niepodległości, to ci, którzy byli wykształceni, wielu było strażnikami domowymi i ich dziećmi, a nie ci, którzy walczyli w lesie). Jak argumentują Dauti Kahura i Peter Lockwood, niedawna inwazja na rozległe ranczo rodziny Kenyatta w Northlands była przypomnieniem, że „kwestia ziemi” nie została zapomniana. ’
Inwazja ta, ze wszystkich swoich symbolicznych powodów, została zamazana przez fakt, że równie dobrze mogła zostać zainicjowana przez partię rządzącą Kenya Kwanza pod przewodnictwem Williama Ruto/Rigathi Gachagua jako ostrzeżenie dla byłego prezydenta Uhuru Kenyatty za jego milczące poparcie dla masowych protestów, które aranżował jego sojusznik, przywódca opozycji Raila Odinga.

Maj 2018: Kilka tygodni po tym, jak Uhuru Kenyatta i Raila Odinga, synowie ojców niepodległości, zawarli powyborczy pokój poprzez „uścisk dłoni” z 9 marca, odizolowany wiceprezydent William Ruto odwiedza swojego starego mentora, byłego prezydenta Daniela arapa Moi, z którym pokłócił się już dawno w swoim domu w Kabarak w hrabstwie Nakuru. Zdjęcie dzięki uprzejmości: Baringo News.
William Ruto, choć nie pochodził bezpośrednio z ziemiaństwa, jak jego poprzednik Uhuru Kenyatt, mógł kiedyś być zdesperowanym naciągaczem, ale to już zamierzchła historia. W ciągu ostatnich 30 lat zgromadził bardzo uporządkowany portfel nieruchomości: 15 000 akrów w Laikipia; 2537 akrów w Taita Taveta i 395 akrów w TransMara . Jest to dodatek do spornej nieruchomości, z którą powiązany jest prezydent, w tym 1600 akrów w obszarze Ruai w Nairobi; oraz 100 akrów w Eldoret, które w wątpliwy sposób nabył w wyniku przemocy powyborczej w 2007 r., które w 2013 r. był zmuszony zwrócić właścicielowi Adrianowi Muteshiemu.
Kwestie te zostały dogodnie stłumione w jego populistycznej narracji kampanii wyborczej z 2022 r., która przedstawiała go jako ulicznego naciągacza walczącego z oligarchami z dynastii kolaborantów z czasów stanu wyjątkowego z lat 50. i wyłaniającą się afrykańską elitą polityczną, która prowadziła negocjacje w sprawie niepodległości w Lancaster House. Dynastie te przejęły stery państwa w momencie uzyskania niepodległości i od tamtej pory wiernie zarządzały plantacją w imieniu Londynu i Waszyngtonu.
Ponadto Ruto zaoferował swoje usługi byłemu prezydentowi Moi już od czasów uniwersyteckich. Jako członek Młodzieży na rzecz KANU ’92 – ruchu populistycznego, który prowadził kampanię na rzecz Moi podczas pierwszych wielopartyjnych wyborów w 1992 r. – rzekomo w nagrodę otrzymał działkę w Eldoret, którą rzekomo sprzedał, a dochód wykorzystał na zakup jego pierwszego samochodu .
To gra tak stara jak sama Kenia. Myśląc o populistycznej narracji Ruto, przypomina mi się JM Kariuki demaskujący skorumpowaną politykę redystrybucji gruntów prowadzoną przez administrację Kenyatty, mimo że sam był wielkim dobroczyńcą Funduszu Powierniczego, za pośrednictwem którego finansowano i administrowano wadliwy program redystrybucji gruntów po odzyskaniu niepodległości. Jeśli narzędziem JM do uniknięcia zbadania jego życia była jego charyzma, to dla Ruto była jego żarliwa religijność.
Posiadanie dużych połaci w Kenii prawie zawsze było kojarzone z przynależnością do elity politycznej. Ta afrykańska elita prawie zawsze popiera neokolonialny program swoich panów, podczas gdy jej własny nyapara (naczelnik) sprawuje władzę nad chłopstwem. Podobnie jak osadnicy z epoki kolonialnej, szybko wprowadzają to, co Fiona McKenzie nazwała kolonizacyjnymi dyskursami o doskonaleniu, często narzucanymi drobnym właścicielom gruntów, a w przypadku ochrony gruntów komunalnych dla pasterzy.
To tam w 2023 r. odnajdziemy los kenijskich drobnych rolników, których zdolność do samodzielnego zarządzania jest podważana w miarę ich przymusowej integracji z globalnymi łańcuchami wartości agrobiznesu. Chcąc zadowolić Zachód, w ciągu ostatniego roku administracja Williama Ruto (zobacz ofertę Ruto skierowaną do ONZ dotyczącą kierowania misją na Haiti ) podjęła kilka prób podważenia suwerenności żywnościowej kraju, poczynając od zniesienia zakazu GMO w kraju (zarządzenie zostało zawieszone przez Krajowy Wysoki Trybunał); ustawę o zwierzętach hodowlanych zawierającą przepisy dotyczące hodowli zwierząt gospodarskich, które mają na celu „uregulowanie” nakładów i produktów zwierzęcych, aby uczynić branżę bardziej konkurencyjną jako potencjalnie znaczący wkład w PKB kraju. Projekt ustawy wyróżnia się karą dla rolników, którzy przygotowują paszę bez licencji – grzywną w wysokości 20 000 Ksh lub sześciomiesięczną karą więzienia . Nowsza jest ustawa o specjalistach i technikach produkcji zwierzęcej, która zawiera propozycję nałożenia grzywny na osoby hodujące zwierzęta bez licencji – grzywna w wysokości 500 000 Ksh lub zamiast tego sześć miesięcy więzienia . Trudno nadążyć; rok pod rządami Ruto przyniósł szereg podobnych ustaw, podczas gdy administracja Kenii Kwanza wdraża zaprojektowane przez MFW szoki oszczędnościowe wobec oblężonej ludności.
Nic dziwnego, że te neoliberalne reformy mają miejsce w czasie, gdy Unia Afrykańska wprowadza ostatnie poprawki do projektu protokołu w sprawie praw własności intelektualnej do porozumienia ustanawiającego Afrykańską Kontynentalną Strefę Wolnego Handlu (AfCFTA). Projekt protokołu wzmacnia system praw własności intelektualnej w odniesieniu do nasion, który większość krajów afrykańskich wprowadziła już zgodnie z przepisami Światowej Organizacji Handlu. Głównym celem tych reform rolnych narzuconych drobnym rolnikom jest ich prawo do oszczędzania, dzielenia się i uprawiania nasion i plonów zgodnie z potrzebami osobistymi i społecznymi. Pozwalając, aby prawa własności przedsiębiorstw podważały lokalną suwerenność nasion, reformy te przekształcają rolnictwo afrykańskie w nową granicę dla światowego agrobiznesu i promują monokultury zorientowane na eksport oraz osłabiają odporność w czasie pogłębiających się zakłóceń klimatycznych (nawet jeśli reformy te są promowane w ramach polityki klimatycznej -inteligentne rolnictwo).
Protestujący w Nairobi podczas cotygodniowych protestów opozycji przeciwko kosztom utrzymania, marzec 2023. Zdjęcie dzięki uprzejmości: Pauline Njoroge, media społecznościowe.






