Dziewczyna natury

0
58

W pamięć zapadł mi dzień, kiedy na targu znalazłam roślinę z pozoru wyglądającą dość niewinnie i delikatnie, ale zarazem przyciągającą wzrokiem. Nie każdy czuł to co ja, kiedy zrozumiałam, że jest to strelicja, nazywana również „Rajskim Ptakiem”. Długo się jej przyglądałam, czytałam opis znajdujący się na karteczce tuż obok i wciąż miałam obawy i niepewności czy ją wziąć ze sobą. Czułam jej wzrok na sobie, jak dziwnie to nie zabrzmi. Zrozumiałam wtedy, że to ona mnie wybrała, wyjęłam pieniądze z portfela i przekazałam kasjerce. W drodze do domu czułam oceniające spojrzenia przechodniów, kierujące się w naszą stronę. Nie rozumiałam czemu, zadawałam sobie w głowie tylko pytanie „Dlaczego się tak dziwnie na mnie patrzą?”.

– Pewnie dlatego, że jesteś taka gruba i nic z tym nie robisz, wręcz przeciwnie – ciągle coś jesz! – odpowiedziała, jakby czytała mi w myślach.

Stanęłam jak wryta. Nie sądziłam, że kwiat tak szybko da o sobie znać. W gorszym humorze poszłam dalej do domu przechodząc obok mojej ulubionej cukierni z przemyśleniami jakimi podzieliła się ze mną strelicja. W końcu doszłam do wejścia kamienicy w której mieszkałam, drzwi otworzył mi mój sąsiad ,Tomek, z którym od pewnego czasu wychodziłam na kawę w każdy piątek.

– Już ci pomagam, o! Widzę, że trafił Ci się piękny okaz – strelicje są bardzo wymagające, potrzebują ciągłej opieki i pielęgnacji – powiedział na wstępie.

– Dziękuję! To prawda, ale już nie mam wyboru – muszę jakoś z nią żyć. Wydaje mi się, że będzie dobrze – odpowiedziałam.

– Nie wątpię! W razie czego zawsze mogę ci jakoś pomóc – wiesz gdzie mnie szukać – zaproponował – Widzimy się w piątek, prawda ?

– Pewnie, jak zawsze – potwierdziłam.

– Nie mogę się doczekać, do zobaczenia! – powiedział.

– Ja również, miłego dnia! – powiedziałam.

– Miłego! – dodał na koniec.

Zawsze kiedy widziałam Tomka czułam się lepiej, bezpiecznie, miałam wielkie szczęście, że go poznałam.

– Pewnie po prostu jest mu żal Ciebie, nie sądzę, że taki chłopak mógłby się Tobą zainteresować – dodała od siebie.

Poczułam silny ból głowy wraz z każdym słowem jaki usłyszałam. Już wcześniej wiedziałam, że tak może być, ale czy mogłam się jakoś jeszcze od tego uwolnić? Nie, nie sądzę. Kiedy już nareszcie dotarłam do domu, rozpakowałam zakupy, wsadziłam roślinę do doniczki poszłam do łazienki. Spojrzałam na swoją twarz w odbiciu lustra, czułam jakby ten kwiat wyssał całą moją energię i nie miałam siły umyć się, chociażby zębów, więc udałam się do sypialni, przebrałam w piżamę i poszłam spać. To było jedyne czego teraz potrzebowałam i pragnęłam jak nigdy.

– Pamiętasz jak myślałaś, że będziecie przyjaciółkami „na zawsze”? Dobre. Siedem lat, niezły staż.

Kiedy o tym usłyszałam nie mogłam wytrzymać ze śmiechu, chociaż w zasadzie to się spełniło – one nadal się trzymają i w dodatku poznają inne osoby, chodzą na imprezy, robią nocki – tak jak wtedy pamiętasz ? Chyba nie byłaś takim ważnym czynnikiem, skoro one potrafią to wszystko, a nawet więcej, robić bez Ciebie. Może nawet byłaś jakimś blokerem ? – zaczęła.

Zdziwiłam się skąd ona to wszystko wie, przecież nie było jej wtedy ze mną jeszcze. Wydaje mi się, że potrafi oglądać wydarzenie i emocje z przeszłości – o tym nikt nie mówił. O wielu rzeczach ludzie nie mówią na temat strelicji, dopiero kiedy sam ją posiadasz zaczynasz rozumieć.

– Proszę daj mi iść spać, muszę odpocząć, jesteś ze mną dopiero od niedawna – powiedziałam.

– W nocy jestem szczególnie aktywna, mnie się nie da wyłączyć, możesz mnie jedynie słuchać, później już nie będziesz nawet tego kontrolowała – odpowiedziała od razu. – Opowiedz mi jak to jest żyć w cieniu własnego brata ? Musi być Ci ciężko, pewnie oczekujesz jakiegoś wsparcia – ciekawe od kogo. Nawet twoje znajome pytają się co u niego słychać częściej, i z większym zaciekawieniem, niż u ciebie. W sumie to zabawne, bo nawet on uważa, że jesteś za błaha, żeby umrzeć  dokończyła.

– Wystarczy! Już dość! – krzyknęłam.

– Aż tak przeraża Cię słowo „śmierć”? Spokojnie, jeszcze zaprzyjaźnicie się – dokończyła.

– Skąd Ty to wszystko wiesz, nawet go nie poznałaś – spytałam rozdrażniona i zaciekawiona jednocześnie.

– Od Ciebie – to były jej ostatnie słowa na dzisiaj.

Obudziłam się tak samo zmęczona i bezsilna jak wczorajszego wieczora. Od razu jak

otworzyłam oczy zobaczyłam roślinę, ale tym razem już z małym pąkiem. Domyśliłam się, że to zapowiedź reszty rzeczy z jakimi będę musiała się zmierzyć. Resztkami sił włożyłam kapcie i poszłam do kuchni. Jedzenie nie było obowiązkowe. Zrobiłam sobie kawę z nadzieją, że jakoś pomoże. Pokładałam nadzieję w ciepłym kubku z kofeiną. Ktoś mógłby rzec, że to absurd, kiedyś też bym tak pomyślała.

– Wylej wodę z czajnika na swoją dłoń – znowu ten głos.

– Dlaczego – zapytałam zdezorientowana.

– Poczujesz się lepiej, wyładujesz gniew i ból. – odpowiedziała

Nie wiem dokładnie dlaczego, ale to zrobiłam. Poczułam wtedy ,w pewnym sensie, sojuszniczkę w roślinie. Może wcale nie była taka zła jak każdy mówi. Usiadłam z powrotem na łóżku z kubkiem. Nie czułam kompletnie nic. Pustkę. Siedziałam tak przez półtorej godziny, kiedy dostałam wiadomość od Tomka z zaproszeniem na spacer. Jakby to nie było oczywiste, że widzimy się co tydzień od 3 miesięcy. Nie rozumiałam dlaczego tak mnie to wkurzyło, miły gest z jego strony, czułam się winna, mimo, że nie powiedziałam mu tego w twarz. Otworzyłam szafę, ubrałam na siebie jakiś sweter i wyszłam z psem. Po powrocie spróbowałam znowu moich sił w łazience. Przepłukałam twarz wodą i wyszłam.

– Wow, nie przesadzaj z tą pielęgnacją – wtrąciła od siebie

– Nie wiem co się dzieje – odpowiedziałam.

– Nikt nigdy nie wie, każdy przeżywa mnie inaczej, dlatego nikt nie zrozumie jak ty się czujesz – powiedziała.

Położyłam się do łóżka, odpisałam Tomkowi, że dzisiaj nie dam rady przyjść, włączyłam muzykę i leżałam. Przez cały dzień. W sobotę napisałam do moich znajomych czy nie chcą się spotkać.

– Można by kupić coś w sklepie i spędzić czas razem, co wy na to ? – zaproponowałam.

– Przecież ty nie pijesz, ale możemy pójść do mnie – mam wolny dom – oznajmiła Karolina.

– Idealnie, spotkajmy się na miejscu o 18 – odpowiedziałam.

Była dopiero 12, dlatego powinnam zdążyć, nawet w moim stanie. Przebrałam się, wypełniłam tą samą rutynę już mojego przebywania w kuchni i udałam się na spacer z psem. Założyłam słuchawki na uszy i włączyłam muzykę. Wtedy zobaczyłam 10 wiadomości od Tomka. Wszystkie oczywiście z troski. Zignorowałam je i oddałam się piosence. Na spacerze obserwowałam sporo ludzi zastanawiając się jakie mają życia i problemy. Myślę, że w pewnym sensie mi to pomagało. Uświadomiłam sobie wtedy, że dzisiaj jeszcze nie słyszałam żadnego słowa od niej. Chyba, już nawet nie muszę mówić jak się nazywa. Teraz to już zawsze będę ja i ona, a może ona i ja ? Z zamyślenia wyrwał mnie głośny dźwięk klaksonu samochodowego. Zatrzymałam się i zobaczyłam, że chodzę po jezdni.

– Mówiłam Ci, że się zaprzyjaźnicie – wróciła.

Szybko wróciłam do domu i zaczęłam się zastanawiać – dlaczego nie odskoczyłam od tego

samochodu ? Dlaczego moje ciało nie zareagowało w żaden sposób ? Czy ja faktycznie tego chciałam ? Wybiła 16, więc postanowiła wypić kawę i zdecydować co ubieram. Nie chciałam się wystroić, ale nie powinnam iść w dresie, więc ubrałam czarne mom jeansy i ten sam, brązowy sweter co wczoraj. Zanim wyszłam podlałam mojego kwiatka, ponieważ może dawałam jej za mało troski. W drodze na spotkanie weszłam do sklepu i kupiłam najtańszą wódkę jaka była z nadzieją, że zastąpi mi mój gorący kubek czekający na mnie w domu. Na miejscu okazało się, że będziemy

tylko we trójkę, ja, Karolina i Jola. Nie przeszkadzało mi to, nie teraz. Opowiedziałam im o mojej nowej kompance. Na początku były przerażone, poczułam, że patrzą się na mnie tym samym wzrokiem co wtedy przechodnie, ale z biegiem czasu jakby o tym zapomniały. Zjechałyśmy na temat roślin. Karolina mówi, że czasami się zastanawia czy by nie kupić sobie strelicji. Jola natomiast dawała od siebie znaki jakby też już ją miała, ale tego unikała. Po chwili poszłyśmy wszystkie spać i już nie wracałyśmy do tematu, nigdy. Rano szybko się pożegnałam i wyszłam, ponieważ nie chciałam, żeby były świadkami moich wiadomości od strelicji. Zaraz po wejściu do domu nalałam wodę do wanny, rozebrałam się i weszłam do ciepłej wody. Zamknęłam oczy, była kompletna cisza. Kiedy je otworzyłam jedyne co widziałam to moja suszarka zawieszona na haczykach koło lustra.

– A co jeśli to byłaby twoja ostatnia kąpiel ? – już wcale nie dziwił mnie jej głos.

– No właśnie, co jeśli… – dokończyłam.

Kiedy poczułam, że już nad nami nie panuję wyszłam z wanny, owinęłam się ręcznikiem i poszłam do sypialni. Ubrałam już swój stały zestaw i usiadłam na łóżku. Wzięłam telefon i zobaczyłam, że jest już wpół do pierwszej. Wyjrzałam za okno – było dogłębnie ciemno, wręcz pięknie ciemno. I cicho – kompletnie cicho. Poczułam się wtedy tak…lekko, jak nigdy w ciągu dnia. Odwróciłam głowę w jej stronę i zobaczyłam, że kwiat już rozkwitł w całej swojej okazałości. Zaczęłam szukać informacji na Internecie na temat strelicji. Przeczytałam, że w Południowej Afryce – miejscu skąd się wywodzi mój Rajski Ptak – na kwiat ten mówi się „huzuni”, nazwałam ją, więc tak, chociaż była nią od początku.. To moja huzuni.

                                             Maria Brzózka

Obraz wyróżniający: Obraz ADD z Pixabay