Dendrochronologia, a znalezienie przyczyn zmian klimatycznych / Piotr Kotlarz

0
202

Od kilku lat prowadzę na łamach „WOBEC” w jakiejś mierze samotną kampanię na temat przyczyn zmian klimatycznych. Samotną, bo przecież wiara w to, że za obecne zmiany klimatyczne odpowiada nasza ludzka aktywność jest dziś prawie powszechna. Czytałem gdzieś, że zwolenników innych hipotez jest mniej niż 10%. Użyłem powyżej określenia „wiara”. Tak, zwolennicy hipotezy mówiącej o wpływie CO2 na zmiany klimatyczne nie przyjmują jej w oparciu o naukowe przesłanki, przyjmują ją na „wiarę”. Wystarczy spytać tych „wierzących” jaki procent w atmosferze Ziemi zajmuje dwutlenek węgla? To wiedza niby oczywista, znamy ją ze szkoły, ale przecież pamięć ludzka jest ograniczona, nasze mózgi to nie komputery. W wielu zadaniach są od nich doskonalsze, ale w zakresie pamięci, dziś już do  nich nam daleko. Dwutlenek węgla stanowi w atmosferze dziś zaledwie 0,04% jej składu. Krąży w niej. Jego ilość w ciągu ostatniego wieku wzrosła, tak wskutek wzrostu liczby ludności (my ludzie wydychamy ok. 5-7% znajdującego się w atmosferze dwutlenku węgla), jak wskutek ocieplenia klimatu (zmian w przyrodzie), oczywiście również  naszej aktywności gospodarczej (nie można przecież tego faktu podważać, ale ilość powstającego w ten sposób CO2 nie jest – w stosunku do powstającego w wyniku innych czynników – aż tak wielka, jak sugerują nam media).

Jestem zwolennikiem hipotezy odmiennej, w jakiejś mierze nawiązującej do hipotezy Benjamina Franklina, według której za zmiany klimatyczne odpowiada wulkanizm. Wzbogaciłem tę hipotezę o wiedzę historyczną i tę, którą pozyskałem pisząc książkę „Kataklizmy, które zmieniały obraz Ziemi”. Pisząc tę pracę zrozumiałem, że Ziemia jest wielkim, wciąż pulsującym organizmem, że wszystkie jej elementy są wzajemnie powiązane. Rozumiejąc to, zdałem sobie sprawę z tego, że do zmian klimatycznych dochodzi w wyniku nieustannych procesów: wulkanizmu, zmiennej temperatury akwenów wodnych (mórz i oceanów),  ruchów prądów oceanicznych i wielkości lodowców (ich okresowych przyrostów i topnienia). Są też i inne czynniki, jak np. kształt powierzchni Ziemi (np. góry), ale wyżej wymienione są podstawowe. W dłuższej perspektywie czasowej można by dodać tu jeszcze upadki asteroid, zwłaszcza tych wielkich… Tak, to bardzo złożone i skomplikowane procesy, stworzenie algorytmu powiązań których, będzie bardzo trudne, ale to jedyna droga byśmy mogli dojść do rzetelnej wiedzy. By jednak mogło do tego dojść musimy wcześniej znacznie pogłębić naszą wiedzę w wielu jej dziedzinach.

Ostatnio znalazłem artykuł wskazujący, że nie jest jednak aż tak źle, że przyjmowanie „na wiarę” pewnych hipotez nie przesłania jednak dalszych poszukiwań. Zajmując się tematem zmian klimatycznych trafiłem na artykuł Grzegorza Jasińskiego „Wulkany wpłynęły na klimat bardziej niż myśleliśmy”[1], który przytacza wyniki badań grupy naukowców z University of Cambridge, zaprezentowane na łamach czasopisma „Dendrochronologia”.

Wspomniani naukowcy przeprowadzili badania na 9000 próbkach drewna i drzew z różnych rejonów świata, by precyzyjnie określić zmiany temperatury w Ameryce Północnej, Europie i Azji od początku naszej ery do dziś i zauważyli, że  wulkany w istotnym stopniu wpływały w tym okresie na historię Ziemi, zwiększając zakres naturalnych wahań temperatury i przyczyniając się do zmian społecznych i ekonomicznych.

Badania potwierdzały, że w ciągu ostatnich 2000 lat  okresy ochłodzeń i ociepleń klimatu pokrywały się z  najpotężniejszymi erupcjami wulkanów.  Wprawdzie z przytoczonego artykułu dowiadujemy się, że potężne wybuchy mogą przyczynić się do obniżenia temperatury o ułamek stopnia Celsjusza, przy czym są rejony Ameryki Północnej i Eurazji, gdzie efekty te są bardziej widoczne. To jednak hipoteza mówiąca o tym, że istnieje wyraźny związek między wulkanizmem, a procesem ochłodzenia zyskała kolejne dowody. Z innych badań wiemy, że skoki temperatur w wyniku wielkich erupcji mogą być znacznie większe (od 0,50C do 3 a nawet 50C). Dalsze próby kwestionowania wpływu wulkanizmu na klimat tylko w oparciu o jakaś tam „wiarę” w efekt cieplarniany stają się coraz trudniejsze. W jednym z wcześniejszych artykułów w „WOBEC” wykazałem, że by doszło do czasowego ochłodzenia na jakimś obszarze nie musi dochodzić do wielkiej erupcji, ale może je powodować kumulacja kilku wybuchów wulkanów w ciągu krótkiego okresu (np. roku). Obecne ochłodzenie wiąże się też z ostatnio zwiększonym wulkanizmem.

Wspomniani naukowcy piszą też, że kluczowe znaczenie ma ilość wyrzuconych przez wulkany do stratosfery związków siarki. To tam przyczyniają się one do tworzenia cząsteczek, które blokują część promieniowania słonecznego i prowadzą do czasowego ochłodzenia.

Przytoczone badania angielskich dendrologów napawają optymizmem, znajdują potwierdzenie w badaniach geologów, glacjologów i innych nauk. Potwierdzić je można również dzięki badaniom historycznym. W bardzo amatorski sposób czynią to również i ja. Mam jednak nadzieję, że badania te będą kontynuowane i wreszcie w miejsce różnych hipotez uda się nam stworzyć prawdziwą, opartą na rzetelnych naukowych przesłankach, teorię zmian klimatycznych, wyjaśnić złożoność procesów okresowych ochłodzeń i ociepleń klimatu.

Wiadomości o badaniach angielskich dendrologów przyjmuję z optymizmem, choć widzę, że przytaczający wyniki badań angielskich naukowców polski dziennikarz  nie potrafi wyzwolić się z obowiązujących stereotypów. Cytując jednego z angielskich badaczy pisze: Obecne ocieplenie jest z pewnością związane z aktywnością człowieka i choć nic na przyszłość nie jest pewne, dobrze byłoby precyzyjnie wiedzieć, jak zmiany klimatyczne w przeszłości wpływały na naszą cywilizację.

Skąd zwolennicy teorii wpływu zawartości CO2 mają tę pewność? Tego nie wiem. Ostatnio pracuję również nad historią chorób zakaźnych. Tu też przez stulecia, a nawet tysiące lat przyjmowano błędne hipotezy, takie które powstrzymywały rozwój nauki, walkę o nasze zdrowie. Nauka wymaga ciągłej pokory, wciąż powinniśmy mówić „nie wiem”.

Tymczasem widzę, że w oparciu o wątpliwe hipotezy prowadzona jest tzw. polityka klimatyczna, nakładane są różne kary. Są one często bardzo dotkliwe dla wielu gospodarek, prowadzą też do bogacenia się różnych spekulantów. Czy, jeśli w przyszłości okaże się, że hipoteza o wpływie CO2 okaże się fałszywa, ponoszone na tzw. walkę z globalnym ociepleniem opłaty będą zwracane?

My, ludzie za bardzo rozpychamy się w świecie. Rzeczywiście powinniśmy bardziej dbać o środowisko. Mało tego, naszym zadaniem powinno być  odbudowanie środowiska dla zwierząt. Sadźmy lasy, odbudujmy, uzupełnijmy, a nawet zbudujmy nowe zbiorniki wodne – nie naruszając innych uwarunkowań przyrody. Stać nas na to, już dziś realizowane są takie programy na Saharze, Pustyni Gobi, Półwyspie Arabskim. Oczywiście powinniśmy też poszukiwać nowych źródeł energii (tak z powodów ekologii, jak i ekonomicznych, ważna jest też kwestia istniejących zasobów). Sam jestem wielkim zwolennikiem wykorzystywania wodoru, dostrzegam też coraz ciekawsze rozwiązania umożliwiające wykorzystanie energii słonecznej.

Są to kwestie bardzo ważne, nie należy jednak ich łączyć z hipotezami na temat przyczyn zmian klimatycznych. W tym zakresie wciąż musimy nauczyć się pokory, częściej używać słów – nie wiem. Prowadzić badania. Znaleźć sposób na dostosowanie się do obecnych zmian klimatycznych (ocieplenia). Być może za jakieś pięćdziesiąt, sto lat będziemy musieli żyć w klimacie o 10C -20C cieplejszym niż dziś, a być może w wyniku jakiejś wielkiej erupcji wulkanicznej lub uderzenia asteroidy dojdzie do kolejnego okresowego wielkiego ochłodzenia. Bo przecież na globalne zmiany klimatyczne wpływu nie mamy i długo jeszcze mieć nie będziemy. Być może też nauczymy się kontrolować wulkanizm (choćby przez gromadzenie większych zasobów wód na lądach), ale dziś to tylko fantastyka. Zostawmy ją dziś z boku, to nie jest zadanie dla nauki.

                                                         Piotr Kotlarz

[1]  https://www.rmf24.pl/nauka/news-wulkany-wplynely-na-klimat-bardziej-niz-myslelismy,nId,4759136#crp_state=1. Poniedziałek, 28 września 2020 (17:35)

Obraz wyróżniający:  CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=129072

[Ponieważ zagadnienie tzw. globalnego ocieplenia i kar klimatycznych uważam za bardzo istotne, również z punktu widzenia naszego społeczeństwa (polskie przedsiębiorstwa są w związku z tymi karami mniej konkurencyjne w porównaniu z istniejącymi w krajach, które wcześniej dokonały transformacji swoich gospodarek), planuję na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku wydać książkę, która będzie zawierać artykuły na ten temat już publikowane w „WOBEC”. W związku z tym zwracam się do naszych Czytelników z prośbą o wsparcie tej inicjatywy w formie wpłaty darowizny na konto naszej Fundacji – Nr konta BNP Paribas SA  29 1750 0012 0000 0000 4089 6236

Darowizny w kwocie powyżej 25 złotych nagrodzimy egzemplarzem tej książki (kwota obejmuje już koszt wysyłki). W tym wypadku, prosimy o informację o takiej darowiźnie na adres Fundacji Kultury WOBEC – fundacjakulturywobec@onet.com.pl. Prosimy też o podanie w tej informacji adresu na jaki ma być przesłana książka.

Podana cena książki jest promocyjna i będzie obowiązywać tylko do o do czasu jej wydania.]