Ludzie cieszący się zimową pogodą na świeżym powietrzu w Helsinkach w Finlandii. Plik ten jest licencjonowany na podstawie licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Ogólna.
[To druga książka z tych, które postanowiłem ukończyć w tym roku. Na przyśpieszenie nad nią pracy wpłynęła pogoda za oknem. Ostra zima. Taka, jaka zdarza się nieczęsto, jakie bywały (choć nie zawsze) w czasach mojej młodości. Oczywiście nie przestaliśmy nagle wytwarzać mniej dwutlenku węgla (nie zmalała też wielkość ludzkiej populacji, która ma na ten wzrost dość istotny wpływ). To, że mamy do czynienia z nagłym ochłodzeniem ma zupełnie inne przyczyny.
Postanowiłem, że i tę książkę publikować będę w WOBEC rozdziałami. Co tydzień kolejny rozdział. To dla mnie kolejne wyzwanie, motywacja. Mam nadzieję, że tak ona, jak i inne wpłynie też na zwiększenie zainteresowania naszym pismem – miesięcznikiem WOBEC (miesiecznik-wobec.pl).]
Wstęp
Klimat i jego zmiany, to zagadnienie, na którym znamy się niemal wszyscy. W każdym razie prawie każdy z nas ma na ten temat wyrobioną opinię. Na tyle wyrobioną, „pewną”, że wielu z nas jest w stanie zaryzykować w obronie swej „wiedzy” bardzo wiele. W tym czas poświęcony na różne „protesty klimatyczne”, ewentualne ich konsekwencje prawne, a nawet – w niektórych wypadkach – życie nie tylko własne, ale też (może chętniej) osób postronnych, np. pacjentów karetek, które nie mogą dotrzeć na czas do szpitala w wyniku różnych protestów, które manifestanci postanowili przenieś na ulice, przyklejając się do jezdni i tamując ruch uliczny.
Jedna z definicji mówi, że klimat to długoterminowy wzorzec pogody w regionie, zwykle uśredniony w ciągu 30 lat. Bardziej rygorystycznie, jest to średnia i zmienność zmiennych meteorologicznych w czasie trwającym od miesięcy do milionów lat. Niektóre ze zmiennych meteorologicznych, które są powszechnie mierzone, to temperatura, wilgotność, ciśnienie atmosferyczne, wiatr i opady. W szerszym sensie, klimat to stan składników systemu klimatycznego, w tym atmosfery, hydrosfery, kriosfery, litosfery i biosfery, a także interakcje między nimi. Klimat jest zależny od danego miejsca, szerokości i długości geograficznej, ukształtowania terenu, wysokości, użytkowania gruntów oraz pobliskich zbiorników wodnych i ich prądów. Klimaty można klasyfikować według zmiennych średnich i typowych, najczęściej temperatury i opadów. To tylko bardzo ogólne uwagi, często oparte na niekiedy dość subiektywnych założeniach… skąd np. przyjęty we wskazanej definicji okres – 30 lat. Nie możemy bowiem wykazać odnośnie do zmian klimatycznych żadnej cykliczności. Takiej po prostu nie ma.
By ukazać złożoność zagadnień klimatu zestawmy wskazaną wyżej definicję z pojęciem pogody, codziennymi warunkami atmosferycznymi. Ta może zmieniać się z godziny na godzinę, z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, a nawet z roku na rok. Wzorce pogodowe, zwykle śledzone przez co najmniej 30 lat, są uważane za jego klimat. Inaczej mówiąc klimat to średnia pogoda na danym obszarze w dłuższym czasie. Opis klimatu obejmuje informacje, np. o średniej temperaturze w różnych porach roku, opadach deszczu i nasłonecznieniu. Często uwzględnia się również opis (możliwości) wystąpienia zjawisk ekstremalnych.
Złożoność zagadnień klimatycznych zderzmy z funkcjonującymi w infosferze stereotypami, np.
Intensywny rozwój gospodarki, przemysłu ciężkiego, rolnictwa, spalanie paliw kopalnych i niezrównoważona konsumpcja są odpowiedzialne za obecne zmiany klimatu. Czynniki te doprowadzają bowiem do zwiększonej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery – m. in. dwutlenku węgla.
Jedynym sposobem na zatrzymanie katastrofy klimatycznej jest odejście od spalania paliw kopalnych. Musimy domagać się od polityków odejścia od energetyki opartej na węglu i gazie oraz inwestowania w odnawialne źródła energii (OZE).
Ludzie potrzebują żywności, aby przetrwać, a wraz ze wzrostem populacji świata rośnie również zapotrzebowanie na żywność. Aby sprostać temu zapotrzebowaniu, rozwój rolnictwa doprowadził do masowego wylesiania. Kurczące się lasy nie są w stanie przeciwdziałać skutkom rosnącej emisji dwutlenku węgla, co powoduje wzrost temperatur.
Wśród naukowców zajmujących się klimatem panuje powszechny konsensus, że za globalne ocieplenie w dużej mierze odpowiada działalność człowieka, a głównym gazem cieplarnianym odpowiedzialnym za ten efekt jest dwutlenek węgla (CO2). Badania wskazują, że ponad 99% naukowców zgadza się z tą opinią.
Znajdowało to wyraz m.in. w kolejnych raportach IPCC: w Drugim Raporcie z 1995 r. napisano, że „bilans dowodów sugeruje dostrzegalny wpływ człowieka na klimat”; w Trzecim Raporcie z 2001 r., że „jest prawdopodobne (w języku IPCC oznacza to prawdopodobieństwo powyżej 66%), że większość globalnego ocieplenia powodują gazy cieplarniane”; w Czwartym Raporcie z 2007 r. zmieniono wcześniejsze stanowisko, stwierdzając, że „jest bardzo prawdopodobne (czyli z prawdopodobieństwem powyżej 90%), że większość globalnego ocieplenia powodują gazy cieplarniane”; w Piątym Raporcie z 2013 r. napisano już, że „jest niezwykle prawdopodobne (czyli z prawdopodobieństwem przekraczającym 95%), że człowiek wpłynął w sposób dominujący na obserwowane od połowy XX wieku ocieplenie”; w Szóstym Raporcie, opublikowanym w tym roku, stwierdzono zaś, że: „jest bezdyskusyjne, że działalność człowieka ogrzała atmosferę, oceany i lądy”1.
Raporty, opinie (powyższe przytaczam za artykułem Marcina Popkiewicza, który dodał ponadto:
Bardziej jednoznacznie już się nie da, a przecież IPCC jest organizacją mocno zachowawczą i jego raporty bywają krytykowane za zbytnią ostrożność (patrz Mit: Naukowcy z IPCC to alarmiści). Mimo istnienia powszechnie znanych i silnych dowodów, wciąż można spotkać naukowców, którzy zaprzeczają dominującemu wpływowi naszej działalności na obecną zmianę klimatu Ziemi. Nie prezentują oni spójnego stanowiska. Nie udało im się stworzyć kompletnej, pasującej do obserwacji oraz podstaw wiedzy naukowej, alternatywnej teorii naukowej, opisującej przyczyny ocieplenia. Nie mają nawet jako tako wiarygodnych hipotez. Tym niemniej od czasu do czasu publikują prace naukowe, w których próbują podważać panujący konsensus.
To, ilu takich naukowców jest, zostało oczywiście zbadane, i to nawet na wiele sposobów. W artykule Mit: Nauka nie jest zgodna w temacie globalnego ocieplenia przedstawiliśmy przegląd analiz na ten temat. Informacja o 97% konsensusie naukowym w kwestii antropogeniczności zmiany klimatu wśród ekspertów zajmujących się nauką o klimacie jest zresztą całkiem szeroko rozpowszechniona w świadomości społecznej2.
Nie jestem żadnym specjalistą w dziedzinie klimatu, jestem historykiem, literaturoznawcą, moje główne zainteresowanie to historiozofia, w kwestii klimatu jestem tylko laikiem…, ale… mój logiczny umysł, zwykłe łączenie informacji i myślenie przyczynowo-skutkowe, które wzbogaciłem swymi studiami historycznymi zmusiły mnie do tego, że znalazłem się w gronie tylko jednego może trzech procent sceptyków.
Wzrost zawartości dwutlenku węgla (CO2) w atmosferze o 0,02% w ciągu ponad stu lat nie może być głównym czynnikiem wpływającym na ocieplenie klimatu. Moje studia historyczne wskazały też na to, że ten zmieniał się od początku istnienia naszej planety. Dla moich studiów historiozoficznych ważne były zmiany klimatyczne zwłaszcza w okresie ostatnich dwóch milionów lat. Ich wpływ na rozwój naszego gatunku. Np. wybuch wulkanu Toba i związane z nim tzw. „wąskie gardło”. W swym umyśle połączyłem takie fakty, jak np. wspomniane informacje o wybuchu wulkanu Toba i jego skutkach, późniejszą wiedzę o innych erupcjach wulkanicznych i ich wpływie na klimat i nasze życie, w tym rozwój naszego gatunku, wreszcie teorię Benjamina Franklina. To on był pierwszym, który zauważył związek między wulkanizmem a klimatem.
Zrozumiałem, że przyczyn zmian klimatycznych nie powinniśmy szukać w naszej aktywności, w zawartości CO2 w atmosferze, lecz wśród wielu powiązanych z sobą zjawisk: wulkanizmie, prądach oceanicznych i powietrznych, zlodowaceniu, zanieczyszczeniu stratosfery, ilości pary wodnej w atmosferze i wielu pomniejszych. Nasze działania nie powinny polegać na posypywaniu głowy popiołem i ograniczaniu naszej aktywności, lecz kontynuowaniu naszych działań w zakresie rozwoju nauki, dalszym dostosowywaniu się do zmieniającej się przyrody. Ta daje nam kolejne wielkie szanse, wśród nich np. ostatnie odkrycia ogromnych złóż naturalnego wodoru (np. we Francji i Finlandii).
Rozpocząłem nierówną walkę. Moje artykuły, w których podważam prawie powszechny pogląd o – moim zdaniem – rzekomym wpływie na klimat naszej aktywności (w tym wzrostu naszej populacji, gdyż i my wytwarzamy dość spory procent we wspomnianych 0,02 procentach CO2) od wielu już lat zamieszczam na łamach WOBEC. Później zebrałem je już w dwóch książkach. Wciąż jest to jednak głos „wołającego na pustyni”, głos tylko jednego z 3%, choć nie zgadzam się z tezą, że moje poglądy (jak pisał Marcin Popkiewicz) nie prezentują oni spójnego stanowiska.
Nie znajduję się w gronie tych, którym: nie udało im się stworzyć kompletnej, pasującej do obserwacji oraz podstaw wiedzy naukowej, alternatywnej teorii naukowej, opisującej przyczyny ocieplenia. Przeciwnie, uważam, że moje teorie są spójne i poparte rzeczowymi argumentami.
Uważam, że przyczyny zmian klimatycznych, w tym ocieplenia są znacznie bardziej złożone od tych, które wskazują współcześni klimatolodzy. To nie tylko efekt cieplarniany, w którym zresztą dwutlenek węgla jest tylko jednym z wielu elementów, znacznie większą rolę odgrywa w nim np. para wodna. Współcześni klimatolodzy zaczęli wydawać mi się wręcz śmieszni, ich stadne myślenie bardzo mnie razi.
Czy odpowiedzią na to może być wulkanizm. Zacząłem obserwować to zjawisko. Związek wulkanizmu ze znanymi nam już z historii zmian klimatycznych i ich wpływem ma naszą historię. Z czasem zrozumiałem, ze erupcja jednego wulkanu oraz inna erupcja nie jest tym samym. Liczy się wielkość tej erupcji (tylko te powyżej 5-6 WEI są w stanie wprowadzić zanieczyszczenia, pyły (w tym tlenki siarki) do stratosfery. Ważne jest też miejsce tych erupcji oraz (co zrozumiałem dopiero po erupcji wulkanu Hunga Tonga) to czy mamy do czynienia z erupcją wulkanu naziemnego, czy też podwodnego.
Zajmując się zagadnieniem wulkanizmu i jego wpływem na klimat dostrzegłem, że wulkanizm jest tylko jednym z czynników. Obok niego na klimat wpływają prądy oceaniczne, wielkość lodowców (te wzrastają zwłaszcza w wyniku wielkich erupcji wulkanicznych). Tak tych przy biegunach, jak i lodowców górskich, a także prądów powietrznych. Dostrzegłem też i to, że Ziemia, nasza planeta jest czymś w rodzaju wielkiego żywego organizmu. Ocieplenie wpływa na topnienie lodowców, a co za tym idzie wzrost ilości wody w oceanach ich naciskiem na płyty tektoniczne, a co za tym idzie ich ruch, przemieszczanie związane z trzęsieniami ziemi i wulkanizmem.
To piękna i niepodważalna prawda. Trudna do ujęcia w analizach matematycznych. O wielu elementach dowiadujemy się dopiero ostatnio. Dopiero w XXI wieku możemy pozwolić sobie poznanie zawartości stratosfery, jej zmian. Nie badamy jeszcze dokładnie tego, w jaki sposób topnienie lodowców wpływa na temperaturę przepływających pod nią prądów oceanicznych, jak lodowce górskie wpływają na ochładzanie prądów powietrznych.
Wiele moich teorii zawarłem już w moich artykułach, wciąż nad nimi rozmyślam, wciąż pogłębiam w tym zakresie swą wiedzę. Uznałem wreszcie, że czas ja uporządkować. Stąd pomysł tej książki. Piszę ją dla innych, ale głównie dla siebie.
Zmiany klimatyczne, to jednak tylko jedno z zagadnień. Wiąże się z nim kwestia tzw. „kar klimatycznych”. Te wpływają na nasze życie, tak zwiększając jego koszty (ceny energii, ceny samochodów elektrycznych itp.)
Unia Europejska stosuje różne „podatki klimatyczne” lub, dokładniej, podatki środowiskowe, jako część swoich wysiłków na rzecz walki ze zmianą klimatu3.
W ramach Europejskiego Zielonego Ładu UE wyznaczyła ambitne cele w zakresie walki ze zmianą klimatu i dbania o czystsze środowisko. Zamierza ona ograniczyć emisję gazów cieplarnianych o 55% do 2030 r. i stać się kontynentem neutralnym dla klimatu do 2050 r.
W miarę jak dążymy do realizacji tych celów, podatki ekologiczne mogą odgrywać aktywną i pozytywną rolę we wspieraniu innych polityk UE w zakresie klimatu i energii, takich jak unijny system handlu uprawnieniami do emisji.
Powtarzam argumenty: ambitne (…) mogą odgrywać aktywną i pozytywną rolę (…) w zakresie klimatu i energii. Czy rzeczywiście?
Byłoby tak, gdyby ci, którzy głoszą teorię o tym, że nasz klimat zależy głównie od zawartości CO2 w atmosferze mieli rację. Co jednak jeśli się mylą? W tym wypadku istnienie kar klimatycznych opóźnia nasz rozwój, wpływa na powstrzymywanie postępu.
Ten aspekt wpłynął na to, że postanowiłem pracę nad moją kolejną książkę o klimacie przyspieszyć.
Piotr Kotlarz
1 Marcin Popkiewicz, 97% naukowców uważa, że za globalne ocieplenie odpowiada człowiek? Już nie!, https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/97-naukowcow-uwaza-ze-za-globalne-ocieplenie-odpowiada-czlowiek-juz-nie
2 Marcin Popkiewicz, 97% naukowców uważa, że za globalne ocieplenie odpowiada człowiek? Już nie!, https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/97-naukowcow-uwaza-ze-za-globalne-ocieplenie-odpowiada-czlowiek-juz-nie
3Środki te obejmują unijny system handlu emisjami (ETS), mechanizm dostosowania granicznego emisji dwutlenku węgla (CBAM) oraz podatki od energii, transportu, zanieczyszczeń i zasobów. UE ma na celu zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 55% do 2030 r. w porównaniu z poziomami z 1990 r. i osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r.
Powyższy artykuł jest opublikowany na podstawie licencji Creative Commons Attribution International License CC BY-NC-ND 4.0.







