Wiersze / Marek Maganiusz Kielgrzymski

0
384

Sade 1814

kiedy przyglądam się kaskadom moich dociekań
a oczy palą porażone blaskiem świetlówek
widzę przecież
że to wszystko na nic

ojciec rozbija orzechy w sąsiednim pokoju
i gapiąc się w telewizor
myśli dlaczego zawsze jest inaczej
niż by się chciało

ja oglądam szpaler codziennych zachcianek
i w sposób niepojęty albo zwyczajny
brzydzę się sobą

trudno odnaleźć mi dzień
który był przeżyty
z reguły noce i dnie przeżywają się same
przychodzą i odchodzą
a mnie coraz mniej to obchodzi

nikt nie chce orzechów
które są podgniłe
albo tylko lekko ściemniałe od wilgoci
przecież nie wiadomo co może być w środku
i tylko rodzice naprawdę kochają swoje dzieci

 

Samowar myśli naszych

poeci są wśród nas
a że nie mają czasu pisać wierszy
to wina świata

rozmieniamy się na drobne
rozpraszamy w mediach
w popularyzowanym odrętwieniu
stać nas na ogryzki
                 marzeń

nie znamy samych siebie
skołowaceni
hałasem ciągłych zmagań

spierzchnięte wargi przypadku
przywołują wątłe olśnienia
targnięci nadzieją na więcej
pompujemy tanią rozkosz
w gorące serca chwil

kołyszemy się w rytmie pociągów
zegary przeganiają nas z miejsca na miejsce
nikt nie ma czasu czytać wierszy
w pogoni za swym ogonem

 

Dzielnice wyziębionych miast

Do muszli klozetowych
nie należy wrzucać śmieci, szmat, niedopałków,
ani resztek jedzenia. Hamburger utknął mi w gardle.
Listy od ciebie przychodzą nieregularnie. Klucze
w apartamencie dla dorosłych są skrzywione. A jednak
idziemy. Błękitny komin i wysiedlone dzielnice
murzyńskie. Polmos. Koło chodnika znaki dla bezbożnych.
Wdeptuję w to państwo. Ministrant ustawia słupki. Mim
zdmuchuje świece. Przerośnięci chłopcy sprawdzają bilety.
Tatuaże znowu ponoć w modzie. Pomarańczowa alternatywa
maluje pasy na asfalcie. Wszyscy tak skończymy. Będziemy
malować pasy na asfalcie i białe kreski na roślinach
niskopiennych.

 

jeśliby odejść
                   Pamięci Stanisława Gostkowskiego

jeśliby odejść to właśnie przed świtem
okrążyć planet orbity zwodnicze
podliczyć saldo zignorować wynik

jeśliby spłowieć to niepostrzeżenie
bez krzyku pytań i niedopowiedzeń
zsunąć się w jamę ze skrzydeł konduktu

jeśliby odejść to bez płaczu mgławic
zaśniedzieć w oczach zmętnieć w widnokręgu
przeniknąć lekko pod powierzchnię światła

 

* * *

konnica zmierzchu szturmuje ulice
chustkę lawendową dobywa pan nieba
wchodzisz w pościel zieleni lekko
porywistymi zrywami wiatr utrąca ognie

kandelabry zagasły a więc płoniesz pełnią
skrzą się ramy dziadkowych obrazów
gdzie nam iść drzwi
trzaskają z nagła
skręca czart batog z asfaltu mokrego

ty mi wskażesz kierunek i zapalisz dobroć
będzie mi teraz trzeba krużganków anielskich
by od zatraty odejść powietrze odsłonić
wejrzeć w czarę miłości jak się patrzy
w krater

 

życie instant

kilka słów do matki
z podróży ciągle niezmiennej
wciąż tak samo intensywnej
na zboczu zdarzeń sumiennie
relacjonowanych

parę zdań do ojca
karta gnie się wyślizguje
lazur morza
ukazuje białą podszewkę na zagięciu rożka

dwa zdania do dziewczyny
na serwetce z baru mlecznego
długopis przebija przez skórę papieru

zawartość życia wsypać do uprzednio
przygotowanej wiary w miłość
zalać codziennością odczekać
do zmięknięcia

       Marek Maganiusz Kielgrzymski

 

Marek Maganiusz Kielgrzymski – kolekcjoner, poeta i fantasta, ur. w Gdańsku, w 1972 roku. Wydał dwie książki poetyckie. Był współzałożycielem Inicjatywy Poetyckiej „Almanach” i Monolitu Poetyckiego „Paraliż”. Laureat konkursów literackich. Publikował w antologiach i w prasie ogólnopolskiej (m.in. w Autografie, Tytule, Toposie, Portrecie, Wyrazach, Metaforze, Akancie, Okolicy poetów, Korespondencji z ojcem, Nihil Novi, Die Aussenseite Des Elementes). W domu kultury prowadził Pomost Literacki Morena. Jego nagrań, wierszy i wideoklipów można posłuchać na platformie You Tube: http://www.youtube.com/Maganiusz oraz na https://maganiusz.bandcamp.com/

Maganiusz posiada także stronę autorską: http://maganiusz.pl/