Wiersze / Artur Tomaszewski

0
595

xxx

dobre wiersze się piszą
wtedy otwierają się okna
do domu wpada świeże powietrze
nie ma nic co mogłoby
równać się tym chwilom
nie ma też czasu żeby
przeniknęły kości
i umysł

i weszły w moją poezję

xxx

litery łączą się w słowa
te w zdania
a zdania zapełniają
kolejne strony zeszytu
w którym zamknięte
dojrzewają do pierwszego spotkania
z surowym czytelnikiem

 

milczenie

chociaż wydałem kilka
tomików wierszy
o których pisali przeważnie znajomi
miałem wieczory autorskie
publikacje i omówienia w prasie
tak naprawdę nigdy nie byłem poetą
brakowało mi potrzebnego szaleństwa
zawsze zatrzymywałem się w pół słowa
żeby nie powiedzieć całej prawdy
a przecież tylko Ona usprawiedliwia wszystko
nawet milczenie

 

nadzieja

większość zadań zrealizowałem
umarłem niezauważony
nawet kilka razy
powstałem z martwych
bez widowni
miałem kilku przyjaciół
większość straciłem
do jednego z nich dzisiaj zatelefonowałem
nie miał czasu
obiecał że jak będzie wolny zadzwoni
nie wierzę
wieczorem jeszcze wyjdę z domu
może kogoś spotkam
a jak nie to i tak przynajmniej
mam na co czekać
byłbym zapomniał
przed południem
poszedłem na kawę
do baru nad morzem
spotkałem kolegę
było miło
powiedział że w połowie miesiąca
organizuje spotkanie
zaprosił mnie nawet obiecał
że zorganizuje transport

mam nadzieję że zapomni

 

xxx

słońce
wiele słońc jednocześnie
zachodzi nad rzeką lasem polem
chowają się w gęstwinie krzaków
ukrywają w głogu
nie są gorące
ale nie są też zimne
kiedy znikają
zatrzymuje się na chwilę czas
wszystko pokrywa czarna farba
za kilka godzin powrócą
i rozpocznie się ich radosny taniec
będzie trwał aż do wieczora
wtedy znowu znikną
jakby nigdy nie istniały

 

xxx

trzeba się spieszyć
żeby napisać chociaż
jeszcze jeden wiersz
który z innymi złożę w tomik
to będzie dziesiąty
a potem już tylko sznurek
bo przecież nie sznur
zawieszę na szyję
i skoczę do piekła nierozpoznanych
w odpowiednim czasie
poetów 

 

tutaj

od wielu dni
biegnę nie odrywając stóp od ziemi
zapuściłem tutaj korzenie
zarosłem pokryłem rdzą
kiedy próbuję uwolnić się z tej pułapki
rośnie przede mną góra

moje ślady zasypuje piach

 

xxx

ukryty za szybą
obserwuję dwoje ludzi
zatopieni we mgle
przypominają motyle
uwięzione w bursztynie
od kilku tysięcy lat
podglądam ich milczenie
nie ma w nim ciszy
tylko brak zbędnych słów

                           Artur Tomaszewski

 

Artur Tomaszewski urodził się 24 czerwca 1958 roku w Gdańsku, gdzie mieszka i pracował. Prawnik, do tej pory wydał dziesięć tomików wierszy, ostatni w roku 2022 – Przerwana lekcja.