xxx
dobre wiersze się piszą
wtedy otwierają się okna
do domu wpada świeże powietrze
nie ma nic co mogłoby
równać się tym chwilom
nie ma też czasu żeby
przeniknęły kości
i umysł
i weszły w moją poezję
xxx
litery łączą się w słowa
te w zdania
a zdania zapełniają
kolejne strony zeszytu
w którym zamknięte
dojrzewają do pierwszego spotkania
z surowym czytelnikiem
milczenie
chociaż wydałem kilka
tomików wierszy
o których pisali przeważnie znajomi
miałem wieczory autorskie
publikacje i omówienia w prasie
tak naprawdę nigdy nie byłem poetą
brakowało mi potrzebnego szaleństwa
zawsze zatrzymywałem się w pół słowa
żeby nie powiedzieć całej prawdy
a przecież tylko Ona usprawiedliwia wszystko
nawet milczenie
nadzieja
większość zadań zrealizowałem
umarłem niezauważony
nawet kilka razy
powstałem z martwych
bez widowni
miałem kilku przyjaciół
większość straciłem
do jednego z nich dzisiaj zatelefonowałem
nie miał czasu
obiecał że jak będzie wolny zadzwoni
nie wierzę
wieczorem jeszcze wyjdę z domu
może kogoś spotkam
a jak nie to i tak przynajmniej
mam na co czekać
byłbym zapomniał
przed południem
poszedłem na kawę
do baru nad morzem
spotkałem kolegę
było miło
powiedział że w połowie miesiąca
organizuje spotkanie
zaprosił mnie nawet obiecał
że zorganizuje transport
mam nadzieję że zapomni
xxx
słońce
wiele słońc jednocześnie
zachodzi nad rzeką lasem polem
chowają się w gęstwinie krzaków
ukrywają w głogu
nie są gorące
ale nie są też zimne
kiedy znikają
zatrzymuje się na chwilę czas
wszystko pokrywa czarna farba
za kilka godzin powrócą
i rozpocznie się ich radosny taniec
będzie trwał aż do wieczora
wtedy znowu znikną
jakby nigdy nie istniały
xxx
trzeba się spieszyć
żeby napisać chociaż
jeszcze jeden wiersz
który z innymi złożę w tomik
to będzie dziesiąty
a potem już tylko sznurek
bo przecież nie sznur
zawieszę na szyję
i skoczę do piekła nierozpoznanych
w odpowiednim czasie
poetów
tutaj
od wielu dni
biegnę nie odrywając stóp od ziemi
zapuściłem tutaj korzenie
zarosłem pokryłem rdzą
kiedy próbuję uwolnić się z tej pułapki
rośnie przede mną góra
moje ślady zasypuje piach
xxx
ukryty za szybą
obserwuję dwoje ludzi
zatopieni we mgle
przypominają motyle
uwięzione w bursztynie
od kilku tysięcy lat
podglądam ich milczenie
nie ma w nim ciszy
tylko brak zbędnych słów
Artur Tomaszewski

