Sztuka niewidoczna (Wystawa – Projekty książek. Eurydyka Kita, Galeria Wydziału Grafiki ASP Gdańsk) / Marian Walczak

0
416
Wystawa Projekty książek
Eurydyka Kita
Galeria Wydziału Grafiki ASP Gdańsk

 

Typografia jest dziedziną grafiki użytkowej, która zajmuje się układem książki, czasopisma, ostatnio – stron internetowych. Zwykle nie zastanawiamy się nad tym, jak czytana przez nas książka jest zaprojektowana. W najlepszym razie odnotowujemy mimochodem, iż książka jest ładnie lub niechlujnie wydana.

Obecnie książka w tradycyjnej formie staje się coraz częściej towarem luksusowym. E-booki i audiobooki przejęły rolę tanich wydań książkowych sprzed lat. Dzisiaj sięgając po książkę oczekujemy, że będzie produktem dizajnerskim, a nie jedynie nośnikiem określonych treści. Coraz częściej chcemy zachwycać się jej wyglądem, ilustracjami, sposobem, w jaki ta treść jest zaprezentowana.

Jedną z osób, które zajmują się wyglądem książek jest Eurydyka Kita. W lutym tego roku miała wernisaż swojej wystawy w galerii Wydziału Grafiki gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych.

„Typografia to rzemiosło, które nadaje ludzkiemu językowi trwałą, językową formę, a co za tym idzie, niezależną egzystencję”.

                           Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

 

Czas homogenicznej typografii

Żyjemy w czasach, w których korzystamy z szablonów typograficznych, które są do siebie bardzo podobne. Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że publikując post na Facebooku używamy typografii. Oczywiście nie mamy na nią żadnego wpływu, może poza jedną – użycia wielkich liter dla uwypuklenia jakiejś części naszego wpisu.

To samo, niestety, dotyczy stron internetowych, w których również większość zabiegów typograficznych jest nam narzucona. W najlepszym razie możemy wybrać jeden z dostępnych szablonów. Jednocześnie nie mamy żadnej kontroli nad tym, w jakiej formie typograficznej dotrze do czytelnika nasz tekst. Zwłaszcza, że jest on dostosowywany do wielkości ekranu, a wielkość czcionki zależy od preferencji (albo wady wzroku) czytelnika.

„Pniem typografii jest kaligrafia – taniec żywej dłoni, przekazującej treść na maleńkiej scenie – a korzenie sięgają życiodajnej gleby”.

                     Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

 

Książka ostatnią wyspą klasycznej typografii

Książki drukowane i czasopisma to ostatnie miejsca, w których możemy zetknąć się z klasyczną formą typografii. 

O ile w przypadku czasopism mamy do czynienia z rodzajem pewnego wzorca powielanego w kolejnych numerach, o tyle każda książka to odrębny projekt typograficzny. Za każdym razem projektant musi zaczynać go od początku, zastanawiając się ile i jakiego rodzaju tekstu będzie w książce, czy będą ilustracje i jeśli tak – jak dużo. W mojej opinii powinien też mieć na uwadze grupę docelową. O ile w przypadku książek dla dzieci sprawa jest oczywista, o tyle potrzeby osób starszych bywają zaniedbywane. A wystarczyłoby czasami zwiększyć stopień pisma o jeden punkt, żeby nawet przypisy były dla tej grupy możliwe do odczytania bez użycia lupy.

„Książka to odzwierciedlenie stanu ducha. Jej rozmiar i proporcje, barwa i faktura papieru, szelest odwracanych kartek i woń papieru, kleju i farby drukarskiej – wszystko to miesza się z wielkością, kształtem i sposobem rozmieszczenia kroju pisma, odsłaniając rąbek świata, w którym powstało dzieło”.

                             Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

 

Rodzinny interes

Eurydyka Kita tworzy projekty książek z Rafałem Szczawińskim. Razem prowadzą firmę re:design. Razem tworzą zespół odpowiedzialny za ostateczny wygląd książki, która my, czytelnicy, widzimy. 

Proces twórczy rozpoczyna Rafał Szczawiński. To on opracowuje ogólny szkic i układ. Eurydyka odpowiada za szczegóły. Zwykle pracuje wolniej: potrzebuje dłuższego namysłu nad tym, jakie elementy zastosować.

„Jeśli tekst ma godność i własny charakter karta tytułowa również powinna je posiadać, a jeśli tekst pozbawiony jest godności, karta tytułowa, uczciwie rzecz biorąc, tez powinna być jej pozbawiona”.

                               Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

 

Czasochłonny projekt

Praca nad projektem książki nie jest procesem szybkim. Pierwsza wersja powstaje około tygodnia. Dalej następują wstępne wydruki, korekty i uwagi, które trzeba uwzględnić. Cały proces tworzenia – od pierwszego ruchu zajmuje około pół roku.

„Typograf zdecydowany na przecieranie nowych szlaków musi, podobnie jak inni samotni podróżnicy, wędrować przez pustkowia, pod wiatr a na uczęszczane trasy wchodzić tylko w momentach ciszy przed brzaskiem”.

                                 Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

 

Sztuczna inteligencja

W trakcie rozmów w czasie wernisażu pojawiło się pytanie, czy przyszłością typografii jest sztuczna inteligencja. Niestety, wszystko na to wskazuje. 

„Jeśli książka będzie sprawiać wrażenie papierowej maszyny, wyprodukowanej przez inne maszyny, tylko maszyny zachcą ją przeczytać”.

                                    Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

 

Jedna z wielu zaprezentowanych.

Po raz pierwszy zdarza się taka sytuacja, że opisując dzieło mogę je mieć na swoim biurku. Tak się zdarzyło, że mam jedną z książek prezentowanych na wystawie w swojej biblioteczce. Jedynym problemem było jej odnalezienie.

Ta książka to „Chełm” pierwszy tom z serii „Historii gdańskich dzielnic” wydana przez Muzeum Gdańska. Okładka jest częściowo lakierowana, jest miękka ze skrzydełkami, które są umiarkowanie użyteczne. Nie ma obwoluty, którymi charakteryzowały się inne książki prezentowane na wystawie. 

Kolorem dominującym w książce, poza czarnym drukiem, jest pomarańczowy. To on pojawia się na okładce, w tytule i wszystkich kartach tytułowych rozdziałów. Karty tytułowe są zaplanowane tak, że stanowią pomarańczowy, całostronicowy prostokąt, na którym białą czcionką są wydrukowane tytuły i nazwiska autorów. Właściwie należałoby napisać – nie napisane, bo są to po prostu niezadrukowane części tegoż prostokąta. Książka składa się z czternastu esejów, więc wyróżnienie każdego z nich jest ważne. Karty tytułowe rozdziałów, niestety, są zarówno po prawej jak i lewej stronie kartek, co sprawia wrażenie lekkiego chaosu. Według mnie wszystkie powinny być na prawej stronie, kosztem jednej „zmarnowanej” strony. Zwłaszcza, że w większości przypadków to właśnie na lewej stronie zaczynają się kolejne rozdziały. Łatwiej byłoby szybko odnaleźć potrzebny rozdział, gdyby zaczynał się na tej samej (prawej) stronie.

Paginacja jest umieszczona na zewnętrznym marginesie. Stanowi to ładny element i strona wygląda elegancko, ale łączy się to ze zwężeniem wielkości szpalty. Wolałbym, żeby litery były o „ćwierć” stopnia większe, w pewnym wieku wielkość liter zaczyna mieć znaczenia. Tego zapewne jeszcze nie jest w stanie doświadczyć kobieta w wieku pani Eurydyki.

Podobna uwaga dotyczy przypisów. Umieszczone są one na dole strony. W związku z takim układem są jeszcze mniejsze, a zatem mniej czytelne). Książka ma charakter popularny, więc można było umieścić je na jej końcu. Mimo, że większość autorów jest naukowcami – nie powinni mieć o to pretensji. Jest to sposób stosowany również w książkach naukowych (niestety z innych stref typograficznych, jak Ameryka na przykład).

Rolą skrzydełka jest możliwość użycia go jako zakładki. W Europie raczej się tego nie stosuje, więc jego rola jest wyłącznie ozdobna. W moim egzemplarzu sposób ich zagięcia sugeruje, ze chciano go w ten sposób wykorzystać, ale w introligatorni coś nie wyszło. Gdyby zastosowano szerszy sposób zagięcia (albo zagięcie podwójne) wszystko wyglądałoby perfekcyjnie (i część zdjęcia z okładki nie zostałaby za zagięciem). Próbowałem sprawdzić ile stron mogę założyć pod skrzydełko drugiej okładki – około 15 spokojnie się mieści. Czyli gdyby na tylu stronach zmieścić przypisy do wszystkich rozdziałów mogłoby to wręcz wpłynąć na edukacje czytelników, którzy zaczęliby stosować skrzydełko jako zakładkę.

Ciekawym i efektownym jest umieszczenie nazwisk autorów (lewe strony) i tytułów referatów (po prawej stronie). Ułatwia to szybkie znalezienie szukanego tekstu, ale w przypadku dwóch autorów (albo długiego tytułu) prowadzi to do wręcz groteskowej sytuacji. Nagłówek jest w dwóch linijkach. Wygląda to dziwacznie nie wspominając o użyteczności – ja znowu wolałbym „ćwierć” stopnia większe litery kosztem skróconego tytułu rozdziału.

Poza tym uwagami muszę przyznać, że książka jest ładna. Świetnie się ją przegląda – gorzej z czytaniem. Chociaż układ zachęca zarówno do czytania, jak i do kupienia, o czym świadczą kolejne wznowienia. Wszak książka dzisiaj nie służy już tylko do czytania. Staje się coraz częściej przedmiotem pięknym, którym chcemy się cieszyć. I warto, żeby czasem tym tylko pozostawała.

„Typografia w praktyce przypomina grę na fortepianie – instrumencie, który niewiele ma wspólnego z ludzkim głosem. Dźwięki są określone, lecz ich kolejność, długość i intensywność – nie. Dźwięki są określone, lecz można je przestawiać w nieskończoność, tworząc bogatą w treść muzykę lub pozbawiony jakiejkolwiek treści chaos”.

                          Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

Minuta ciszy

W dniu wernisażu odszedł wieloletni profesor i rektor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku Jerzy Krechowicz. W związku z tym uroczystość otwarcia wystawy poprzedzona była minutą ciszy.

„Druk to idealizacja pisma. Tak jak wizje ideału nie maja końca, tak też nieograniczona jest ilość pism drukarskich”.

                           Robert Bringhurst – „Elementarz stylu w typografii”.

                                     Marian Walczak

Cytaty pochodzą z książki
Robert Bringhurst
„Elementarz stylu w typografii”.
Wydawnictwo d2d pl
Kraków 2008

 

Obraz wyróżniający i pozostałe zdjęcia – Marian Walczak.