Reakcja Rosji na strzelaninę w ratuszu Crocus: tragedia staje się farsą / Matthew Sussex

0
101

 

Dlaczego Rosja nalega, aby powiązać Ukrainę z tym okrucieństwem? A co jej reakcja mówi o zamierzeniach Kremla?

Reakcja Kremla na makabryczny atak na rosyjski ratusz Krokus w Krasnogorsku na przedmieściach Moskwy sugeruje, że rosyjska elita polityczna została całkowicie oderwana od rzeczywistości. Alternatywnie, co jest przypuszczalnie bardziej prawdopodobne, po prostu nie przejmuje się już tym, jak fantazyjne stały się jego twierdzenia. Istotnie, determinacja Władimira Putina, by w jakiś sposób powiązać atak z Zachodem i Ukrainą, podkreśla motyw przewodni jego reżimu: że w wyniku patologii Putina niewinni stale cierpią, a winni rzadko.

Niechętnie przyznając, że ISIS – które przyznało się do ataku i dostarczyło makabryczne, ale przekonujące dowody na jego poparcie – jest winne, przywódcy Rosji w dalszym ciągu upierali się, że służby bezpieczeństwa w USA i na Ukrainie brały udział w jego planowaniu i realizacji. W ten sposób naruszają „złotą zasadę” analizy wywiadowczej: skupiać się na dowodach, które istnieją, a nie na dowodach, w których istnienie chciałbyś wierzyć.

Chęć zrzucenia odpowiedzialności za atak na ukraiński terroryzm państwowy była widoczna niemal natychmiast po jego przeprowadzeniu. Zdjęcia białej furgonetki używanej przez napastników zawierały pewność, że miała ona ukraińskie tablice rejestracyjne. W rzeczywistości były one białoruskie. Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zapowiedział zemstę, jeśli za to odpowiedzialna będzie Ukraina. Tabloid Moskovsky Komsomolec sugerował, że w sprawę zaangażowany był ukraiński wywiad wojskowy. Zaczęła krążyć informacja, że ​​napastnicy nosili sztuczne brody, sugerując, że są to zatem Ukraińcy. Gazeta Rosiskaya Gaza podała, że ​​broń używana przez podejrzanych była podobna do broni używanej przez Rosyjski Korpus Ochotniczy, ugrupowanie antyputinowskie wspierane przez rząd Ukrainy. Rosyjski państwowy kanał medialny NTV wyemitował fałszywy film rzekomo przedstawiający przewodniczącego ukraińskiego bezpieczeństwa narodowego Oleksija Daniłowa przyznającego się do odpowiedzialności. Agencja informacyjna RIA Nowosti podała, że ​​napastnicy mieli kontakty w ukraińskim wywiadzie i próbowali uciec do Kijowa po aresztowaniu dwóch napastników w pobliżu Briańska, około 200 kilometrów od granicy z Ukrainą (Briansk jest również praktycznie w równej odległości od granicy z Białorusią).

Kiedy Putin w końcu pojawił się w sobotę 23 marca, zgodnie ze swoim zwyczajem wypowiadania się jako ostatni, gdy mają miejsce ważne wydarzenia, wyraźnie nie był pewien, kto jest winny. Ale wyraźnie stwierdził, że przygotowano „okno”, aby atakujący mogli przedostać się na Ukrainę. Jednak gdy ISIS zaczęło przedstawiać faktyczne dowody odpowiedzialności za pośrednictwem swojej agencji informacyjnej Amaq, twierdzenia, że ​​była to przede wszystkim operacja ukraińska, stały się niejasne. Mówiąc prościej, nie można było polemizować ze zdjęciami, które pokazało ISIS, przedstawiającymi napastników przygotowujących się do ataku, a następnie z rzeczywistymi nagraniami z kamer na ciele, pokazującymi ich przeprowadzających.

To skłoniło Kreml do zmiany narracji w kierunku, że ukraińscy naziści i ich amerykańscy pomocnicy byli w jakiś sposób w zmowie z islamskimi fundamentalistami. Szef FSB Aleksander Bortnikow stwierdził, że Ukraina szkoliła bojowników na Bliskim Wschodzie, argumentując, że brytyjskie i amerykańskie służby wywiadowcze „oczywiście pomagały” w spisku oraz że „służby specjalne Ukrainy mają z tym bezpośredni związek”. Na pytanie, czy za to odpowiada ISIS, czy Ukraina , Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew odpowiedział „oczywiście Ukraina”.

Twierdzenia te pomijają jedno oczywiste pytanie: jakie korzyści Ukraina mogłaby zyskać na sojuszu z ISIS, nawet gdyby było to możliwe? Ignorują także fakt, że Departament Stanu USA wydał 7 marca zalecenie w sprawie potencjalnego ataku na miejsca publiczne w Moskwie i przekazał władzom rosyjskim określone informacje wywiadowcze – w tym informację, że prawdopodobnym celem byłyby koncerty – co Putin odrzucił jako amerykańską próbę „szantażowania”. Wreszcie, wersja Kremla pominęła dobrze znane pretensje, jakie ISIS od dawna wyrażało wobec Rosji, począwszy od sowieckiej inwazji na Afganistan po wojny w Czeczenii i krwawe wsparcie Moskwy dla Bashara al-Assada w Syrii, a także coraz częstsze pogłoski, że ISIS planuje uderzyć w cele rosyjskie.

Poza dziwacznymi wnioskami, do których doszli rosyjscy politycy i media państwowe, obsesja Putina na punkcie powiązania ataku ze sfingowanym zagrożeniem egzystencjalnym ze strony NATO, USA i Ukrainy jest pouczająca z wielu powodów.

Po pierwsze, odwraca uwagę od faktu, że FSB i MSW szukały wrogów w złym kierunku. W istocie atak uwydatnia oczywiste wady monolitycznego aparatu bezpieczeństwa wewnętrznego, który może szybko zareagować na najmniejszy powiew powszechnego sprzeciwu, ale nie jest w stanie przechwycić ani odpowiedzieć na bezczelny publiczny atak, podczas którego napastnicy spokojnie przez 90 minut strzelali zamordowali niewinnych cywilów, a potem po prostu odszesli.

Po drugie, upieranie się, że Waszyngton i Kijów były w jakiś sposób odpowiedzialne za atak, rzuca pewne światło na to, jak wrażliwi są rosyjscy przywódcy na przekonanie opinii publicznej, że nie są w stanie chronić swoich obywateli. Częścią autokratycznego układu Putina z narodem rosyjskim – jeśli można to tak nazwać – jest to, że w zamian za ochronę ze strony państwa, społeczeństwo powinno trzymać się z dala od polityki. Jednak pomimo niemożności powstrzymania działań ukraińskich dronów przeciwko rosyjskiej infrastrukturze i mimo że liczba ofiar śmiertelnych krokusów stale rośnie (137 w momencie pisania tego tekstu), wydaje się, że powiązanie ataku na ludność cywilną z oficjalnymi narracjami o sprawcy potężniejszym od Samo ISIS jest potrzebne, aby wzbudzić poczucie, że istnieje zasadnicze zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Rosji.

Dodatkową konsekwencją powiązania przez Kreml terroru ISIS z wiodącą ręką Zachodu jest to, że przygotowuje to grunt pod dalsze represje w regionach Rosji. Często twierdzi się, że Putin boi się przede wszystkim tzw. „kolorowych” rewolucji: że zaraza, jaką są dzisiejsze demokratyczne powstania w Kijowie i Tbilisi, może łatwo przenieść się na Moskwę.

Jednak, jak pokazują dwie wojny Rosji w Czeczenii, nie wspominając już o tym, że jej siły bezpieczeństwa brały udział w strzelaninach z rzekomymi bojownikami ISIS w Inguszetii zaledwie dwa tygodnie przed atakiem na ratusz w Crocus, Kreml równie boi się wielkiego rozwikłania Rosji zaczynając od jego obrzeży, a następnie rozprzestrzeniając się do środka. Po demonizowaniu mieszkańców Kaukazu po teatrze Nord-Ost w 2002 r. i oblężeniu szkoły w Biesłanie w 2004 r. Moskwa zasygnalizowała chęć wykorzystania głęboko zakorzenionych rosyjskich podejrzeń wobec grup mniejszościowych, podając im etykietkę, że są one potencjalnymi agentami moralnie zepsutych Zachód.

Kreml stara się także wzbudzać w społeczeństwie chęć zemsty, aktywnie celebrując przemoc, której użył wobec podejrzanych o zamach. Rodzi to oczywiście istotne pytania dotyczące zeznań, jakie można od nich wydobyć. Kiedy 25 marca w sądzie stawiło się czterech podejrzanych, wszyscy obywatele Tadżykistanu, każdy z oskarżonych nosił ślady pobicia i tortur. Trzech z nich zostało poważnie posiniaczonych, a czwarty został dowieziony do sądu na wózku inwalidzkim z licznymi ranami na ciele. Jeden z nich miał mocno zabandażowaną głowę, co koreluje z doniesieniami rosyjskich mediów, że przesłuchujący odcięli podejrzanemu jedno ucho i wepchnęli je do ust.

Patrząc z osobna, niepowodzenie rosyjskich służb bezpieczeństwa w zakresie zakłócania, reagowania i odpowiedniego zarządzania śledztwem w sprawie ataku na ratusz w Crocus powinno być wystarczająco potępiające.

Jednak to coś więcej. Fakt, że Putin jest gotowy zrzucić winę za okrucieństwo w ratuszu Crocus jako broń, aby wesprzeć swój własny błędny osąd w rozpoczęciu niesprowokowanej inwazji na Ukrainę, jest kolejnym upadkiem w jego cynicznych próbach manipulowania opinią Rosji, nie wspominając o obrazie ofiar. Jednak dla obserwatorów Rosji jest to częsty temat. Mówiąc prościej, to, kogo Moskwa zdecyduje się obwinić – i ukarać – jest ostatecznie ważniejsze niż to, kto był faktycznie odpowiedzialny.

28 MARCA 2024 R
Autor: Doktor Matthew Sussex

Dr Matthew Sussex jest profesorem nadzwyczajnym (adjunktem) w Griffith Asia Institute na Griffith University; Visiting Fellow w Centrum Studiów Strategicznych i Obronnych ANU; oraz pracownik wizytujący w Centrum Studiów Europejskich ANU.