Odwrócony
na starej fotografii
choć nie czarno-białej
siedzę nad jeziorem
i patrzę z zachwytem
na perkoza który nurkując
wyłuskuje spomiędzy trzcin
płotkę
tak właśnie mogło być
ale to nieprawda
nie było perkoza
zachwytu
ani płotki
siedziałem na brzegu zmęczony
odwrócony od piękna
bojąc się drogi powrotnej
przez wieczorny las
niby dobrze mi znany
ale zawsze po zmierzchu
pełen sekretów
pajęczych sieci
pułapek
Ludwik Filip Czech
12.10.2023
Powyższy wiersz za Facebookiem Ludwika Filipa Czecha







