O idei wojen (na marginesie wojny w Ukrainie) / Piotr Kotlarz

0
669

Pierwsze udowodnione wojny, krwawe walki międzyplemienne, datuje się na około 10 000 lat temu. W każdym razie tylko do tego okresu znajdujemy źródła archeologiczne, które mogą takie walki potwierdzić. Wcześniejsze ślady wskazują co najwyżej na pojedyncze konflikty, choć być może kolejne badania przesuną wskazaną granicę jeszcze dalej w przeszłość. Przyczyną pierwszych walk grupowych, obejmujących nawet kilkudziesięcioosobowe grupy, były stosunkowo szybkie zmiany klimatyczne i w pewnym stopniu związany z nimi wzrost demograficzny oraz konieczność walki o terytorium. Wcześniej ludzie, podobnie jak inne zwierzęta, byli znacznie bardziej zależni od środowiska, a wzrost populacji był na tyle niewielki, że wcześniejsze konflikty były prawdopodobnie bardzo rzadkie, a granice terytorialne nie musiały być naruszane. Wzrost populacji był łagodzony przez zasiedlanie kolejnych terytoriów, co następowało bardzo powoli. Warto zauważyć, że nie był to wzrost liniowy, różne kataklizmy powodowały niekiedy znaczne spadki populacji, a nawet powstawanie tzw. wąskich gardeł, które miały istotny wpływ na kierunek ewolucji naszego gatunku. Takie kataklizmy, w tym choroby zakaźne, trwały jeszcze po VIII tysiącleciu p.n.e. nadal wpływając na wielkość populacji i zmiany cywilizacyjne, w tym formy organizacyjne społeczności ludzkich.

Dopiero po znaczących zmianach klimatycznych około 5000 lat temu wiele społeczeństw żyjących z dala od rzek musiało szukać nowych siedzib (terenów do eksploatacji) i zaczęło przenosić się do ich dorzeczy, tworząc tam pierwsze struktury państwowe. Tak było w Egipcie, Mezopotamii, Chinach, na Półwyspie Indyjskim, a także w Ameryce. To właśnie w tym okresie zaczęły powstawać państwa…, choć słowa powstawać, tworzyć się, nie są tu zbyt precyzyjne, nie do końca oddają istotę zachodzących wówczas procesów. Społeczeństwa pasterskie i koczownicze przenosiły się bowiem na tereny już zasiedlone, zagospodarowane. Bardziej adekwatne będzie stwierdzenie, że w tamtym okresie powstały nowe stworzone przez człowieka idee – idea wojny i podboju oraz w ich wyniku idea państwa. Siłowego narzucenia swojej supremacji jednemu społeczeństwu przez inne.

Pierwsze państwa powstały w wyniku podbojów, a w ich obrębie ustanowiono struktury feudalne. Nastąpił na władców a poddanych, co zaowocowało dalszymi podbojami, gdy nowe pokolenia panów feudalnych szukały kolejnych domen. Obszarów, które mogliby przejąć i ludów, które mogliby sobie podporządkować. Zwłaszcza, że w tamtych czasach nie było wcześniej niezaludnionych ziem. Te (nieliczne) zostały odkryte znacznie później, tutaj mówimy o obszarach znajdujących się przy granicach pierwszych państw. Pojawienie się państwowości, a co za tym idzie formowanie się dużych społeczeństw, przyczyniło się do przyspieszenia rozwoju cywilizacji, rozwoju technologii i wzrostu populacji. Z biegiem czasu państwa rozszerzały swoje terytoria kosztem innych, mniej licznych społeczeństw, które znajdowały się na innym etapie gospodarki i kultury.

Ludy zbieracko łowieckie były wypierane ze swych obszarów lub likwidowane[1] zaś ludy pastersko-hodowlane podbijane, pozbawiane swego dobytku i zniewalane. Z czasem w wyniku podbojów powstały wielkie imperia, i w nich jednak wciąż zachowywany był porządek feudalny. Podział społeczeństwa na panujących i poddanych. To właśnie ten podział był ciągłą przyczyną wojen. Tych wielkich imperialnych i mniejszych między mniejszymi feudałami. Bogactwo bowiem zależało od liczby posiadanych włości i poddanych. Od liczby tych, których można było eksploatować. Co ciekawe, w pierwszym okresie to nie terytorium, ziemia była najważniejsza, lecz liczba poddanych, wręcz niewolników. Na obszarach Rosji taka zależność trwała najdłużej. Ilość ziemi wydawała się nieograniczona, stąd majątek liczono w liczbie ujarzmionych, w duszach. Niektórzy z panów posiadali ich tysiące, dziesiątki tysięcy.

Przyczyny tych wojen próbowano uzasadniać różnymi argumentami. Najczęściej były wynikiem walki o władzę (własność) wewnątrz dynastii, czasami chodziło po prostu o łupy. Pretekstem mogło być więc to, że napadnięty władca był nieudolny, zdeprawowany lub tym podobnie, czasami jako pretekst wystarczało to, że sąsiad był zbyt bogaty. Używam słowa pretekst, nie jest ono tu zbyt precyzyjne. Tym bardziej, że argumenty te nie opierały się na prawdzie, to tylko propaganda, polityka historyczna, manipulowanie świadomością. Dążąc do zawłaszczenia cudzej własności kierujący walką musieli znaleźć jakieś uzasadnienie. Niektórym z ich zwolenników zapewne wystarczała świadomość tego, że i oni zyskają jakiś udział w łupach, ale część potrzebowała jeszcze dodatkowych argumentów. Te były tym bardziej konieczne, gdy chodziło o utrzymanie władzy nad już podbitym ludem.

Już w starożytnej Grecji pojawiła się też  idea „przestrzeni życiowej”. Jej twórcą był w czasie wojen z Persją Isokrates. Jego zdaniem miałoby zapewnić ją Grekom zwycięstwo nad Persami. Na ziemiach Azji Mniejszej widziałby Isokrates osadzenie mas bezdomnych najemników i innych tułaczy, którzy stali się w drugiej połowie IV wieku p.n.e. zjawiskiem masowym w Grecji[2]. To właśnie do tej idei sięgnął Hitler. Warto zauważyć, że sięgał on też do innych  idei, wydawałoby się, że już wówczas powszechnie odrzucanych, jaką jest np. idea niewolnictwa. Jedną z ważniejszych, choć nie nazwanych wówczas wprost, przyczyn ówczesnych wojen był w zrost populacji, z którym ówczesne społeczeństwa nie potrafiły sobie poradzić inaczej. Do tej to właśnie idei w połowie XX wieku sięgnął Hitler.

Toczone wojny wiązały się też z łupami. Początkowo były to głównie hodowane zwierzęta i wzięci w niewolę ich właściciele, później wytwory rzemiosła (szczególnie ważnym łupem byli aż do średniowiecza brani w niewolę rzemieślnicy), szlachetne kruszce, wreszcie pieniądz. W czasie wojen napoleońskich łupami takimi stały się też dobra kultury (te szczególnie grabiono w Włoszech, ale i w innych podbijanych państwach, zresztą już wcześniej grabiła takie w Niderlandach rewolucyjna Francja). Na wojnach można też było się bogacić produkując broń i zaopatrzenie dla armii lub zajmując się ich dostawami. Przykładem nasz Wokulski, choć nie był tu największym graczem. Szkoda, że Prus nie zwrócił uwagi na ten aspekt kariery swego podstarzałego bohatera, podkreślając zwłaszcza jego nieszczęśliwą, choć śmieszną, miłość do kobiety, która przecież nie mogła go pokochać choćby z powody różnicy wieku, urody i nudy, którą ten podstarzały amant mógłby jej tylko zaoferować.

Dziś wojny o terytorium wydają się śmieszne. Nie ma przecież panujących i feudałów. Z drugiej strony warto pamiętać, że taką ideę chcieli wprowadzić niemieccy naziści. Warto przyjrzeć się ideologii SS. Inna była bowiem ideologia sprzedawana szerokim niemieckim masom, inna ideologia niemieckich, „czysto aryjskich” elit. Oni dążyli do stworzenia feudałnazizmu (łącznie z zasiadaniem w feudalnych zamkach). Nie wykluczam, że również marzeniem komunistycznych elit był feudałkomunizm. Po odejściu od tej ideologii, część z nich zapragnęła budować feudałkapitalizm. Stąd może pojęcie „oligarchowie”, które nie było znane w czasie mojej młodości. Pojawiło się wraz z rozpadem Imperium Sowieckiego, ZSRR wraz z uzależnionymi od niego państwami tzw. „demokracji ludowej”.

Pozwoliłem sobie wyżej na zażartowanie z „miłości” Wokulskiego, by przejść do obecnej wojny. Jej głównym bohaterem jest kolejny, choć mniej śmieszny od Wokulskiego, bardziej tragiczny, tragikomiczny, w swej postawie i groźny dla wszystkich bohater, niestety rzeczywisty. Putin – człowiek istniejący realnie, ale żyjący w nierealnym, wymyślonym przez siebie i jego otoczenie świecie. Niektórzy nazywają go idiotą, używają innych tego typu przymiotników… trudno zdiagnozować tę chorobę, ale tak znaczna rozbieżność między przyjmowanymi powszechnie w świecie wartościami, a swoim o tym świecie wyobrażeniem, jest na pewno jakąś formą choroby, upośledzenia.

Jak się okazuje celem, jaki stawia sobie Rosja w obecnej wojnie w Ukrainie, jest aneksja terytorialna. Już w 2014 roku Rosja zagarnęła Półwysep Krymski, dziś powiększa swe żądania o kolejne ukraińskie terytoria. Oczywiście zawsze można znaleźć usłużnych historyków, którzy wykażą, że terytoria te były „rosyjskie” od zawsze, udowodnią takie i inne bzdury. Terytoria i ludność. Czy ludność poddana? Czy Putin i kierowana przez niego Rosja wraca do idei panujących i poddanych. Na szczęście, zamiast kwiatów niedoszli „poddani” przywitali rosyjskich żołnierzy znacznie bardziej „gorąco”. Czyż terytorialne i ludnościowe żądania Rosjan nie są śmieszne? Idiotyczne? W XXI wieku myśleć kategoriami panujących i poddanych. To mogło się zrodzić tylko w głowach feudałkomunistycznych oligarchów z Putinem na czele. Jakże im tu blisko do poglądów niemiecko nazistowskich elit.

Cokolwiek by o tej wojnie nie mówić i jakkolwiek by próbować przerzucić odpowiedzialność za nią na innych („ukraińskich nazistów”, NATO, Polskę), Rosjanie sami ujawniają, że są agresorami. Mają postfeudalne roszczenia terytorialne. Czy naprawdę sądzą, że ludność ewentualnie zajętych obszarów zgodzi się być ich „poddanymi”? Cóż mają niedouczonego durnia za swego przywódcę, którego chorych ambicji nie potrafili w porę dostrzec. Na szczęście, w przeciwieństwie do żołnierzy Napoleona, wysyłani na wojnę w Ukrainie rosyjscy żołnierze na obecnej wojnie nie mogą się wzbogacić. Wiertarka, jakieś futra i reklamówki z żywnością za cenę życia, to za mało. Wcześniej, czy później pojmą, że rządzą nimi idioci, że cena, za którą oddają się pod ich władzę nie jest warta aż takiego poświęcenia.

Za kulisami tej wojny jest też wielu ludzi pokroju Wokulskiego, dostawców do armii (tych w Rosji, którzy chcą ukryć swoje przekręty) i wielu innych. Nie jest prawdą bowiem, że milionerzy tylko stracą. Tam gdzie tracą jedni, tam bogacą się drudzy. Rynki zbytu, z których wyparci zostaną jedni, zajęte zostaną przez drugich. Ci, którzy zwietrzyli w tej wojnie interes, są równie żałośni jak Putin i jego poplecznicy. Przecież dzisiejszy świat daje tak wiele możliwości wzbogacenia się. Dlaczego więc wybrali te drogę? Cóż i oni są niedouczeni, i im jak Wokulskiemu marzy się inny świat. Świat elit, do którego chcą wejść tak jak bohater Prusa. Tu jednak łączność tych bohaterów się kończy. Przedstawiony przez Prusa bohater był człowiekiem z gruntu rzeczy szlachetnym, w XIX wieku pojmowanie świata było nieco odmienne, bogacenie się na wojnie uznawano jeszcze za coś naturalnego. Dziś, powinniśmy również zrozumieć, że zbrodniarzami są nie tylko ci, którzy wysyłają na wojny żołnierzy w imię chorych idei, ale również ci, którzy na głupocie tamtych zarabiają.

                                            Piotr Kotlarz

PS. Świadomie podniosłem tu wątek Wokulskiego, chcę bowiem ukazać jak głęboko w naszej (światowej) kulturze i tradycji zakorzeniona jest wojna, jako coś co najmniej neutralnego. Jeszcze i dziś są tacy, którzy uważają, że swych praw można dochodzić siłą. Mam nadzieję, że z czasem takich będzie coraz mniej.

1 Straszne słowo, często wiąże się z mordami, czasem rytualnymi, co wskazywałoby na to, że nawet ówcześni ludzie mieli z takim działaniami moralne problemy.

[2]       R. Kulesza, Aleksander Wielki, Wydawnictwo Mada, 2009, s. 41.

Obraz wyróżniający: Ruiny budynów w Charkowie po ostrzale rakietowym. Autorstwa State Emergency Service of Ukraine – https://www.facebook.com/photo/?fbid=325239292977300&set=pcb.325237332977496 (the whole post), CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=115743480