Między innymi o wolności mediów / Piotr Kotlarz

0
65
Wolne media, brak cenzury. Walczyliśmy i walczymy o te wartości od dawna. Dziś rzeczywiście je mamy, choć niektórym wydaje się, że skoro w jakichś mediach swego rodzaju władzę sprawuje grupa polityczna im przeciwna lub której są niechętni, to wolność taka jest ograniczona, mało tego w ich opinii jej nie ma. Po zmianie władzy przejmując te media kolejna grupa narzuca swój punkt widzenia, i wówczas to ci którzy mieli na nie wpływ wcześniej z kolei mówią o braku wolności mediów. Problem praktycznie nie do rozwiązania, jedynym wyjściem jest pluralizm mediów i myślę, że taki już w naszym kraju mamy.
Sam jestem właścicielem tytułu prasowego (rejestracja takowego jest bardzo prosta i tania), który wydaje założona przeze mnie fundacja. Ma niewielki odbiór, ale to kwestia marketingu, wciąż zbyt wąskiego zespołu redagującego ten portal i wielu podobnych kwestii, w żadnym jednak wypadku nie wpływa na to państwo, ani też jakiekolwiek inne organa lub osoby. Owszem dyskutujemy w gronie redakcji o profilu, kierunkach, zamiarach, słuchamy też opinii innych, ale nie jest to ingerencja. Kilkanaście lat temu inni Polacy dysponujący większymi środkami założyli inny portal, który zdobył wielką popularność i który sprzedali za ponad dwieście milionów złotych. Żyjemy w wolnym kraju. Portal ten wciąż istnieje i jak zauważam przekazuje treści o wymowie często wręcz antyrządowej – skierowane przeciwko obecnej władzy. Ich prawo. Każdy może wyrażać własne stanowisko. Był to portal głównie informacyjny, z czasem jednak stał się coraz bardziej „pudelkowy” (zajmujący się plotkami ze świata tzw. celebrytów”) i ze smutkiem obserwuję jego coraz niższy poziom.
Dziś wręcz oburzył mnie przyjęty przez redakcję tego portalu profil. Portal ten w pogoni za zyskiem zaczął zamieszczać wśród materiałów informacyjnych coraz częściej materiały reklamowe. Tym razem aż dwa z zakresu „medycyny”. Piszę to słowo w cudzysłowiu, gdyż jak wykażę z medycyną te artykuły nie mają nic wspólnego. To tylko reklamy suplementów (mam nadzieję, że nieszkodliwych), które jacyś oszuści próbują za pomocą między innymi tych reklam wcisnąć dotkniętym chorobą niestety naiwnym i nie mającym czasu na głębszą analizę tekstu czytelnikom tego portalu.
To, że jacyś oszuści próbują wykorzystywać różne portale do swych celów jest rzeczą zrozumiałą i ich „wilczym prawem”, choć uważam, że ich działalności powinny baczniej przyglądać się służby państwowe, wszak zagrażają naszemu zdrowiu. To, jednak, że wydawałoby się poważny portal, choć słowo poważny w wypadku dzisiejszej Wirtualnej Polski jest coraz bardziej dyskusyjne,… to, jednak, że portal ten zamieszcza dla zysku materiały aż tak niewiarygodne jest według mnie skandalem. Nie tylko naraża ten portal na coraz większą utratę wiarygodności, ale – moim zdaniem – to współudział w przestępstwie.
Do czego się odnoszę? Proszę bardzo, oto dwa artykuły jeden zaczynający się od tytułu: Koniec ery miażdżycy i zawałów serca? Drugi, w którym tzw. specjalista wyjaśnia w jaki sposób walczyć z prostatą. Oba proponują, wykorzystując autorytet Wirtualnej Polski, sprzedawać pseudoleki. Odrobinę poszperałem w Internecie. „Autorytety”, które rzekomo rekomendują te leki nie istnieją. Jakiś profesor Słowik (Trudno znaleźć o nim jakąkolwiek informację w Intenecie, w katalogu Biblioteki Narodowej nie istnieje), jakiś Miłosz Czerwiński. Na temat producenta suplementu na krążenie i producencie tego specyfiku znalazłem następujący komentarz: 
Suche fakty: W piśmie, które dostałem od inspektora farmaceutycznego jest napisane: „Według ustaleń stwierdzono, iż produkt pn. A-cardin został w dniu 27 lutego 2020 r. zgłoszony do rejestru Głównego Inspektora Sanitarnego jako suplement diety objęty powiadomieniem o pierwszym wprowadzeniu do obrotu przez firmę FatCat Jerzy Zwiarko prowadzącego działalność gospodarczą przy ul. Świeradowskiej 47, 02-662 Warszawa. Na suplemencie diety pod nazwą stwierdzić można nazwę innej firmy tj. Europe Innovation Group Sp. z o.o. Sp. komandytowa, która swoją działalność gospodarczą prowadzi pod adresem Plac Bankowy 2, 00-095 Warszawa. Ponadto w skład zarządu jako Wspólnik wchodzi również Jerzy Zwiarko.” Z tego co można wyczytać w internetach [Internecie]: Jerzy Zwiarko to 29-latek (z pewnością ten starszy pan ma duże doświadczenie w produkcji leków) z Warszawy a Kapitał zakładowy firmy Europe Innovation Group to „zawrotna suma”: 5000 zł. Podstawowa działalność: Sprzedaż detaliczna prowadzona przez domy sprzedaży wysyłkowej lub Internet. Myślę, że dalszy komentarz jest zbędny.
Nie widzę potrzeby dalszych wyjaśnień. Uważam czytelników WOBEC za ludzi świadomych, mądrych. Sami potrafią wyciągnąć wnioski. Nie jest też moim celem demaskowanie tych oszustów, choć powtarzam – powinny się nimi zająć jakieś organa państwowe. Wprawdzie szkodliwość tych tzw. suplementów (pseudoleków) jest trudna do udowodnienia,  niemniej jednak jest pewna. Nietrudno bowiem sobie wyobrazić starszego człowieka, który odczuwając problemy związane z układem krążenia lub prostatą sięgnie po te suplementy zamiast po prostu udać się do lekarza. Zwłoka może okazać się w skutkach tragiczna. To jego naiwność, ktoś stwierdzi. Owszem, tak, ale ludzie mają prawo być naiwnymi, nikt nie ma jednak prawa żerować na ich naiwności.
Nie ma do tego prawa również portal Wirtualna Polska. Współuczestniczenie w tym procederze z innymi oszustami wystawia temu portalowi fatalne świadectwo. Dotąd obserwowałem ciągłe obniżanie się jego poziomu … dziś widzę, że portal ten zaczyna się staczać. Szkoda.
Czy o taką wolność mediów nam chodzi?
                                                                                  Piotr Kotlarz

 

Obraz wyróżniający: Obraz cloudlynx z Pixabay