Kult Kybele: sposób rozwiązania problemów z płodnością w starożytnym Rzymie / Jordan Reece Tayeh

0
483
Kybele (łac. Cybele) i Attis (siedzący po prawej stronie, w czapce frygijskiej i owczarce) w rydwanie zaprzężonym w cztery lwy, otoczeni tańczącymi korybantami (fragment z płyty Parabiago; tłoczone srebro, ok. 200–400 n.e. / Fot. Giovanni Dall’Orto, Muzeum Archeologiczne w Mediolanie, Wikimedia Commons

Kwestie płodności w świecie rzymskim są dobrze udokumentowane.


 

Wstęp

W świecie starożytnego Rzymu boskość miała wiele twarzy, z których żadna nie była bardziej intrygująca niż nosząca girlandę, lwie serce frygijska bogini-matka Kybele. Podczas gdy inni frygijscy bogowie i boginie zostali porzuceni, Kybele i kilku innych pozostało w rzymskim świecie. Ale dlaczego?
Według większości uczonych, zarówno starożytnych, jak i współczesnych, import Kybele do religii rzymskiej ma głównie związek z wojennym zapałem. Henri Graillot, francuski autor z początku XX wieku i autorytatywny głos w sprawie włączenia Magna Mater (Kybele) do Rzymu, przypisuje wejście Kybele do religii rzymskiej niepokojom wynikającym ze szczególnie ponurego okresu drugiej wojny punickiej [1]. [Erich Gruen, klasyk z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, różni się od Graillota i zamiast tego przypisuje import Magna Mater jako oznakę odnowionego wigoru i nadziei w następstwie niedawnego rzymskiego sukcesu militarnego przeciwko Hannibalowi [2]. Obaj ci uczeni wywodzą swoje wnioski z dzieł Liwiusza, który przypisuje wygnanie obcego wroga z Włoch przeniesieniu Magna Mater do Rzymu, powołując się na wyrocznię odkrytą w księgach sybillińskich [3].
Ocena prawdziwości pracy Liwiusza jest trudna i nie będzie przedmiotem tego artykułu. W każdym razie argument o niepokoju wojennym jako sile napędowej importu Kybele maluje niepełny obraz jej trwałego dziedzictwa. Jeśli nerwy związane z Hannibalem sprawiły, że Kybele była atrakcyjna w Rzymie, dlaczego jej kult był szczególnie popularny wśród elitarnych kobiet, które nie uczestniczyły w rzymskich kampaniach wojskowych? Dlaczego kult Kybele był nadal popularny przez wieki po zniszczeniu Kartaginy? I po co importować boginię-matkę, skoro dostępne były niezliczone bóstwa wojenne?
Dodatkowym wyjaśnieniem dla importu Magna Mater poza klęską Hannibala jest leżący u podstaw niepokój społeczny spowodowany masowym zatruciem ołowiem. Zatrucie ołowiem przyniosło cały szereg komplikacji reprodukcyjnych u mężczyzn, a zwłaszcza kobiet, w tym bezpłodność, poronienia, martwe urodzenia i wysoki wskaźnik śmiertelności dzieci. Co więcej, rzymski panteon bogów nie był przystosowany do radzenia sobie z kwestiami płodności – niezliczone przykłady bezpłciowej reprodukcji w tradycyjnym rzymskim micie pozostawiają niewiele miejsca na hiperpłodną boginię-matkę. W związku z tym niniejszy artykuł szczegółowo omówi rzymskie kwestie niepłodności i prawdopodobny wkład zatrucia ołowiem w te kwestie, przeanalizuje niezdolność rzymskiego panteonu do zajęcia się płodnością kobiet, a na koniec zilustruje, dlaczego Kybele i jej kult w Rzymie tak dobrze nadawały się do radzenia sobie z niepokojem rzymskich kobiet związanym z reprodukcją.

Zatrucie ołowiem i bezpłodność w starożytnym Rzymie

Starożytne rzymskie rury ołowiane. / iSidhe, iStock, Getty Images
Kwestie płodności w świecie rzymskim są dobrze udokumentowane. Według demografa starożytnego świata, Saskia Hin, główny nurt badań przypisał spadek wskaźnika urodzeń w Rzymie argumentom popartym teorią gier na temat efektywności ekonomicznej i maksymalizacji użyteczności[4]. Oznacza to, że Rzymianie z I i II wieku naszej ery decydowali się nie mieć dzieci, ponieważ koszty opieki nad dziećmi przewyższały korzyści ekonomiczne wynikające z potencjalnego dochodu, jaki dziecko mogłoby zarobić. Teoria ta ma dwie kluczowe wady: po pierwsze, wskaźniki urodzeń spadły tylko wśród elitarnych członków społeczeństwa lub tych, którzy mieli środki ekonomiczne, aby pozwolić sobie na kolejne dziecko; a po drugie, istniało wiele czynników motywujących (które nie zostały uwzględnione) do posiadania rodziny innych niż siły ekonomiczne. Co więcej, rodowód i kontynuacja linii krwi miały tak duże znaczenie w świecie rzymskim, że August, w obliczu spadających wskaźników dzietności, wydał prawa nagradzające zachęty pieniężne dla mężczyzn, którzy mieli więcej niż troje dzieci i karzące mężczyzn, którzy pozostawali bezżenni lub bezdzietni[5].
Jest więc prawdopodobne, że zatrucie ołowiem, a nie czynniki ekonomiczne, odegrało największą rolę w spadku liczby urodzeń w starożytnym Rzymie. Zatrucie ołowiem, czyli plumbizm, to dolegliwość, która do dziś dotyka wiele populacji. Po dostaniu się do organizmu, poprzez wdychanie lub spożycie, ołów może mieć niezliczone skutki zdrowotne, takie jak anemia, zaburzenia neurologiczne i behawioralne, problemy reprodukcyjne, a nawet śmierć.
Elitarni starożytni Rzymianie byli przede wszystkim narażeni na ołów poprzez swoje nawyki związane z piciem, ponieważ Rzymianie używali octanu ołowiu jako substytutu cukru do słodzenia wina. [6]  Ponadto starożytna medycyna rzymska często polegała na gotowaniu proszku ołowiu z innymi substancjami, takimi jak miód czy mirra. Co ciekawe, Pliniusz Starszy wyszczególnia, że ​​mieszanka miodu i merum działa przeczyszczająco, gdy jest spożywana na zimno, ale blokuje biegunkę, gdy jest spożywana na gorąco. Ta fizjologiczna obserwacja zdradza obecność ołowiu, ponieważ toksyna ma różne właściwości po podgrzaniu lub schłodzeniu. [7] Innym źródłem zatrucia ołowiem w starożytnym Rzymie była farba ołowiowa. Elitarni Rzymianie żywili uznanie dla tyryjskiej purpury i głębokiej frygijskiej czerwieni. Tak więc, kiedy chcieli ozdobić ściany swojej willi tymi egzotycznymi kolorami, potrzebowali pigmentów na bazie ołowiu. [8]  Ponieważ z czasem farba zaczęła się łuszczyć, możliwe jest, że Rzymianie wdychali cząsteczki farby, co umożliwiło przedostanie się ołowiu do krwioobiegu. Zagrożenie stanowiły jeszcze inne źródła ołowiu, takie jak ołowiane rury w budownictwie i proszki na bazie ołowiu w kosmetykach. Wszystkie te ścieżki narażenia działające w tandemie (zwłaszcza w zamożnych populacjach) mogły potencjalnie być w dużej mierze szkodliwe dla zdolności reprodukcyjnych elitarnych Rzymian, oszczędzając jednocześnie ich mniej zamożnych odpowiedników.
Sami Rzymianie mieli pewne wyczucie niebezpieczeństw związanych z ołowiem. Witruwiusz, architekt i inżynier budownictwa lądowego z I wieku p.n.e., w swoich pismach poświęconych architekturze zwrócił uwagę na potencjalne niebezpieczeństwa związane z ołowianymi rurami :
Woda prowadzona przez gliniane rury jest zdrowsza niż przez ołów; w rzeczywistości to, co jest przenoszone w ołowiu, musi być szkodliwe, ponieważ z niego otrzymuje się biały ołów, o którym mówi się, że jest szkodliwy dla organizmu ludzkiego. Jeśli więc to, co z niego powstaje, jest zgubne, nie ma wątpliwości, że samo w sobie nie może być zdrowym ciałem. Można to zweryfikować, obserwując robotników w ołowiu, którzy są bladego koloru; ponieważ przy odlewaniu ołowiu opary z niego osadzają się na różnych członkach i codziennie je spalają, niszcząc wigor krwi; dlatego pod żadnym pozorem woda nie powinna być prowadzona w ołowianych rurach, jeśli chcemy, aby była zdrowa. [9]
Najwyraźniej wśród starożytnych Rzymian istniało pewne zrozumienie, że ołów jest niebezpieczny. Jednak fragmenty dzieł starożytnych autorów, takich jak Witruwiusz, wydają się wskazywać, że ołów był postrzegany przede wszystkim jako zagrożenie zawodowe, które ograniczało się tylko do tych, którzy pracują przy wytopie i budowie ołowianych rur. Jest to zrozumiałe nieporozumienie, biorąc pod uwagę, że niebezpieczeństwo związane z optyką wytapiania ołowiu było prawdopodobnie bardziej widoczne niż to, które wiąże się z mieszkaniem w pobliżu pomalowanej ściany lub noszeniem makijażu. To błędne rozumienie, że ołów jest niebezpieczny dla pracowników, ale bezpieczny w domach, ma kluczowe znaczenie, jeśli chodzi o kwestie reprodukcji, ponieważ starożytni Rzymianie nie myśleli o ochronie kobiet w ciąży i dzieci przed zagrożeniem ołowiem w gospodarstwie domowym.

Luka w rzymskim Panteonie

Wnętrze panteonu / fot . Macrons, źródło Wikimedia Commons
Groźba zatrucia ołowiem dla rzymskiej reprodukcji jest oczywista – ale po co sprowadzać obcą boginię, aby zajmowała się rzymską bezpłodnością? Mówiąc najprościej, rzymski panteon jest wysoce bezpłciowy, androgyniczny i bezpłodny w porównaniu z bóstwami bliskowschodnimi. Doskonały przykład aseksualnej natury rzymskiego panteonu pochodzi z  Teogonii Hezjoda. Ta przełomowa praca w kanonie religii grecko-rzymskiej opisuje rozmnażanie w sposób całkowicie bezpłciowy:
Zaprawdę, najpierw powstał Chaos, a potem rozległa Ziemia, na wieki niezachwiana siedziba wszystkich nieśmiertelnych bogów, którzy strzegą szczytu śnieżnego Olympos i mglistego Tartaros na rozległej Ziemi, oraz Miłość (Eros), najpiękniejsza wśród nieśmiertelnych bogów, która rozluźnia członki i pokonuje w piersiach wszystkich bogów i wszystkich ludzi ich umysł i mądrą radę.
Z Chaosu powstał Erebos i czarna Noc, a z Nocy z kolei powstało Jasne Niebo (Eter) i Dzień, który noc poczęła i urodziła po miłosnym zjednoczeniu z Erebosem. A Ziemia najpierw urodziła gwiaździste Niebo, równe jej wzrostem, aby mogło ją całkowicie okryć, aby błogosławieni bogowie mogli mieć siedzibę niezmienną na wieki. I nosiła wyniosłe Wzgórza, przyjemne siedliska bogini Nimfy, które mieszkają pośród rozradowanych Wzgórz. Niosła też nieurodzajną głębinę z szalejącą powodzią, nawet Morze (Pontos), bez słodkich obrzędów miłości[10].
Postacie, które dały początek całemu światu grecko-rzymskiemu, są zdecydowanie bezpłciowe, a ich opisy są niejasne, jeśli chodzi o reprodukcję. Niezdeterminowany seksualnie Chaos pojawia się spontanicznie, a następnie rodzi Erebosa i Noc bez zjednoczenia seksualnego ani jakiejkolwiek dyskusji na temat anatomii seksualnej – pomimo obecności boga Erosa, seks jest całkowicie nieobecny w tych scenach. Następnie Gaja, bóstwo żeńskie, rozmnaża się obficie, a wszystko to bez męskiego związku. Najpierw rodzi Urana, swojego ostatecznego partnera, bezpłciowo. Jednak nawet gdy Uran jest obecny, kontynuuje rozmnażanie bezpłciowe, rodząc Wzgórza i Ocean „bez słodkich rytuałów miłości”.
Można by przypuszczać, że kiedy Hezjod przeniesie się z eterycznego kosmosu do antropomorficznej bogini-matki, takiej jak Hera, zjednoczenie seksualne może stać się bardziej powszechne. Jednak Hera jest nadal wyjątkowo bezpłodna i bezpłciowa, biorąc pod uwagę jej pozycję matriarchini świata rzymskiego. W Hezjodzie Hera ma dwoje dzieci: Aresa, którego rodzi poprzez zjednoczenie z Zeusem, i Hefajstosa, którego rozmnaża się całkowicie bezpłciowo. [11] Fakt, że rzymska bogini małżeństwa i porodu ma tylko jedno dziecko poprzez związek seksualny, jest jednym z bardziej kłopotliwych aspektów religii rzymskiej. Gdyby Rzymianka szukała rzymskiego boga, który lepiej oddaje pojęcie płodności, być może musiałaby zwrócić się do samego Zeusa. Zeus znajduje się w centrum rzymskiej mitologicznej reprodukcji, ponieważ spłodził mnóstwo bogów zarówno poprzez zjednoczenie seksualne (np. Losy, Apollo i Artemida), jak i poprzez rozmnażanie bezpłciowe (np. Atena).

Rola Cybele

Ołtarz wotywny z inskrypcją  Mater Deum , Matki Bogów, z południowej Galii. / Zdjęcie Olybriusa, Wikimedia Commons
Co ciekawe, zdolność bóstw rzymskich do reprodukcji partenogenetycznej nie jest powtórzona w religii Bliskiego Wschodu. [12]  W rzeczywistości zromanizowany mit Kybele jest bardzo kobiecy i zseksualizowany w porównaniu z bezpłciowym światem Hezjoda. W historii Cybele zostaje znaleziona przez Zeusa i zgwałcona podczas snu w postaci skały. Gwałt Zeusa kończy się niepowodzeniem i wylewa swoje nasienie na ziemię obok niej. Cybele, biorąc pod uwagę jej hiperpłodność, mimo to zostaje zapłodniona i rodzi ohydnego, dwupłciowego potwora o imieniu Agdistis. Pauzaniasz, grecki autor z II wieku n.e., podaje następujące szczegóły:
[T] bogowie, bojąc się Agdistis, odcięli męski organ.
Wyrosło z niego drzewo migdałowe z dojrzałymi owocami, a córka rzeki Sangarius, jak mówią, wzięła owoc i położyła go na swoim łonie, kiedy natychmiast zniknął, ale była w ciąży. Chłopiec urodził się i został wystawiony, ale opiekował się nim kozioł. Gdy dorósł, jego piękno było więcej niż ludzkie, a Agdistis zakochał się w nim. Kiedy dorósł, Attis został wysłany przez swoich krewnych do Pessinusa, aby mógł poślubić córkę króla.
Śpiewano właśnie pieśń weselną, gdy pojawił się Agdistis, a Attis oszalał i odciął sobie genitalia, podobnie jak ten, który dał mu za żonę swoją córkę. Ale Agdistis żałował tego, co zrobił Attisowi, i przekonał Zeusa, aby sprawił, że ciało Attisa w ogóle nie zgnije ani nie rozpadnie się. [13]
Hiper męskość obecna w tym fragmencie wyskakuje ze strony. Mit ten zawiera wszystkie elementy seksualne, których w dużej mierze brakuje u Hezjoda: wyraźną wzmiankę o genitaliach zarówno męskich, jak i żeńskich, reprodukcję między jednostkami męskimi i żeńskimi oraz fantastyczną sekwencję trzech kastracji na przestrzeni zaledwie trzech wierszy. Najbliższym dziełem Hezjoda zbliżającym się do tego poziomu zseksualizowanego dyskursu jest opis kastracji Uranosa, ale nawet ta scena pozbawiona jest jakiejkolwiek kobiecej obecności reprodukcyjnej. Wręcz przeciwnie, kastracje Agdistis, Attisa i teścia Attisa opierają się na nadpłodności Cybele. Gdyby nie zdolność Cybele do rozmnażania się pomimo nieudanych zalotów Zeusa, żadna z wynikających z tego reprodukcji i kastracji nie miałaby miejsca.
Nadpłodność i nacisk na zdolności reprodukcyjne płci żeńskiej, które istnieją w micie Kybele, przejawiają się w rytuałach kultu Kybele w Rzymie. Kapłani kultu Kybele byli męskimi eunuchami. Kastrowali się w trakcie przyjemności seksualnej jako sposób symbolicznego ofiarowania własnej płodności bogini-matce.[14] Głównym rytuałem tych kapłanów eunuchów było taurobolium, po raz pierwszy odnotowane w Pergamum w 105 r. n.e.[15] Jak powiedział Prudencjusz w IV wieku n.e., taurobolium obejmowało wykopanie rowu i umieszczenie rusztu na górze. Następnie kapłan eunuch wchodził do dołu w ziemi. Wkrótce potem na szczycie tego rowu składano w ofierze byka, pozwalając, by wszystkie wnętrzności zwierzęcia spłynęły na kapłana. Po tym, jak kapłan został w pełni otoczony każdą kroplą krwi byka – „aż wysączył głęboką ciemną krew każdym porem” – genitalia byka zostały odcięte i uroczyście wrzucone do dołu[16]. Takie opisy pokazują, jak te ceremonie były ściśle powiązane tematycznie z narodzinami. Po chrzcie krwią wtajemniczeni kapłani często pili mleko zwierzęcia, symulując, że właśnie się urodzili.
Kybele i jej kult w Rzymie były również powiązane z płodnością w mniej jaskrawy sposób. Lukrecjusz w swoim poemacie O naturze rzeczy ściśle wiąże Kybele z płodnością świata przyrody:
To ją czcili starożytni i uczeni poeci greccy, jako boginię siedzącą w swoim rydwanie, prowadzącą lwy w bliźniaczych jarzmach; i tak nauczyli nas, że wielki świat wisi w przestronnym powietrzu, a ziemia nie może spocząć na ziemi… To właśnie ją różne narody, zgodnie ze swoim starożytnym zwyczajem religijnym, witają jako „Matkę Ideał” i dają jej orszak Frygijczyków jako jej eskortę, ponieważ twierdzą, że kukurydza została stworzona w tych częściach i stamtąd rozprzestrzeniła się na cały świat. [17]
W tym przedstawieniu Kybele jest nie tylko matką mężczyzny i kobiety, ale także matką kukurydzy. To skojarzenie z hojnością świata przyrody być może sprawiło, że Kybele była bardziej akceptowalna dla Rzymian niezaznajomionych ze światem frygijskim, co ułatwiło jej integrację ze społeczeństwem rzymskim. Utożsamiając Magna Mater z Ziemią, Kybele nagle stała się znacznie bardziej porównywalna z rzymskimi odpowiednikami bogiń, takimi jak Gaja. Subtelne zmiany w postrzeganiu Kybele przez Rzymian, takie jak te, pozwoliły na import obcej istoty z obcymi rytuałami, tłumiąc reakcję. Gdyby Kybele nie była przynajmniej w pewnym stopniu znajoma, rzymskie kobiety odniosłyby znacznie mniejszy sukces w wykorzystywaniu jej do rozwiązywania problemów związanych z płodnością.
Zdjęcie dzięki uprzejmości J. Paul Getty Museum, Creative Commons
Ta niezbędna mieszanka kulturowa jest najbardziej widoczna w marmurowym posągu z ok. 50 r. n.e. zwanym „Getty Kybele”[18]. Posąg ten wyraźnie przedstawia Magna Mater, której towarzyszą jej zwykłe idiosynkrazje, takie jak lew i korona z girlandą. To, co sprawia, że ten konkretny posąg jest intrygujący, to fakt, że ta Kybele jest również pokazana z charakterystycznymi cechami innej bogini – Ceres, rzymskiego bóstwa żniw. Bezpośrednio nad głową swojego lwa Kybele trzyma snop pszenicy, a na jej przeciwległym ramieniu spoczywa róg obfitości wypełniony różnymi owocami, przedstawiając wyraźne i celowe przywołanie Ceres. To połączenie seksualnej płodności (Kybele) z naturalną płodnością (Ceres) jest naturalnym produktem ubocznym percepcyjnego dostosowania, które musiało nastąpić, jeśli Rzymianie mieli załatać tematyczne luki w ich własnym panteonie.

Wniosek

Na codzienne życie Rzymian ogromny wpływ miały doświadczenia religijne, a z kolei wydarzenia z życia codziennego miały ogromny wpływ na rzymską religię. Kwestie płodności były dosłownie kwestiami życia i śmierci, i to nie tylko ludzi, ale całej klasy rządzącej. Bezpłodność spowodowana masowym zatruciem ołowiem w świecie rzymskim nie mogła być łatwo rozwiązana przez ówczesną naukę lub medycynę, więc Rzymianie szukali boskich odpowiedzi. Kiedy odpowiedzi nie nadeszły od ich własnych bogów, zostali zmuszeni do podjęcia poszukiwań gdzie indziej i znaleźli wytchnienie u Kybele. Groźba Hannibala na progu mogła wystarczyć, aby Magna Mater weszła do starożytnego miasta, ale groźba upadku linii krwi była decydującym czynnikiem, który utrzymał ją tam na zawsze.

Jordan Reece Tayeh –

Przypisy końcowe

  1. J. Burton, „Wezwanie Magna Mater do Rzymu (205 pne)”,  Historia: Zeitschrift Für Alte Geschichte  45, no. 1 (1996), www.jstor.org/stable/4436406, 36.
  2. Tamże.
  3. Liwiusza,  Ab Urbe Condita,  29.10
  4. Saskia Hin, „Family Matters: Fertility and Its Constraints in Roman Italy”, w:  Demography and the Graeco-Roman World: New Insights and Approaches  (Cambridge, Wielka Brytania: Cambridge University Press, 2011), http://ebookcentral.proquest.com/lib/upenn-ebooks/detail.action?docID=807342, 100.
  5. Tamże, 106.
  6. SC Gilfillan, „Zatrucie ołowiem i upadek Rzymu”,  Journal of Occupational Medicine  7, no. 2 (luty 1965).
  7. Tamże, 57.
  8. Tamże, 56.
  9. Marek Witruwiusz Pollio,  O architekturze,  8.10-11.
  10. Hezjod,  Teogonia,  122-132. W Carol Symes,  Western Civilizations  (Nowy Jork, NY: WW Norton & Co., 2017.)
  11. Hezjod,  Teogonia,  929: „A Hera, nie zjednoczona w miłości, urodziła słynnego Hefajstosa, gdy była wściekła i kłóciła się ze swoim mężem; Hefajstos, wybitny w rzemiośle spośród wszystkich urodzonych w niebie.
  12. Arum Park, „Partenogeneza w teogonii Hezjoda”, Preternature: Critical and Historical Studies on the Preternatural 3, no. 2 (2014): 261–83, https://doi.org/10.5325/preternature.3.2.0261.
  13. Pauzaniasz,  Opis Grecji,  7.17.10-12.
  14. John Ferguson,  Religie Cesarstwa Rzymskiego  (Ithaca, NY: Cornell University Press, 1976), s. 27.
  15. Tamże, 29.
  16. Tamże, 105.
  17. Lukrecjusz,  O naturze rzeczy,  2.600-618
  18. Ryc. 1 w Ambra Spinelli, „Getty Cybele”: rzymski portret kobiecych cnót, „  American Journal of Archaeology  121, no. 3 (2017): 369–96, https://doi.org/10.3764/aja.121.3.0369.
Bibliografia

Pierwotnie opublikowany przez Discentes , University of Pennsylvania , 28.08.2020, na warunkach międzynarodowej licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 .

Link do artykułu:

The Cult of Cybele: A Means of Addressing Ancient Roman Issues of Fertility