Klimat, dwutlenek węgla i przyloty bocianów / Piotr Kotlarz

0
209

Czy globalne ocieplenie jest naturalnym procesem? To tytuł artykułu, na który zainteresowany zmianami klimatycznymi trafiłem ostatnio w Internecie. Znalazłem w nim taki akapit:

Gdyby alternatywna teoria, że za zmianami klimatycznymi stoi coś innego niż gazy cieplarniane, była poparta badaniami i dowodami, taka praca byłaby przełomem – mówi Benjamin Cook. – Byłaby to praca zasługująca na Nagrodę Nobla. Nie dostrzegamy jednak takich badań – stwierdził  ten naukowiec.

Autorzy artykułu dodają, że Benjamin Cook jest ekspertem ds. klimatu Instytutu Goddarda przy NASA (NASA Goddard Institute for Space Studies).  No, no… taki autorytet, czapki z głów. W takim razie teoria mówiąca o tym, że za zmiany klimatyczne w Świecie odpowiada CO2 jest nie do obalenia!

Na szczęście ostatnio pisałem o odkryciu mikroskopu, o teorii abiogenezy, (samorództwa) i autorytecie twórcy tej hipotezy Arystotelesa. W tym wypadku oparcie się na autorytecie opóźniło rozwój wielu nauk o ponad dwa tysiące lat. Ludzie bardzo często też obawiali się udzielić na stające przed nimi pytania prostej odpowiedzi – nie wiem.  Stąd długo w nauce istniało wiele odpowiedzi pozornych w rodzaju Vis plastica, czy vis vitalis. Na szczęcie już jako kilkunastoletni uczeń liceum odrzuciłem „wiarę w autorytety”. Odróżniam teorię od hipotezy, jak ukazują zresztą kolejne odkrycia np. w fizyce możemy prawie ze stuprocentową pewnością przyjąć, że wiele dziś powszechnie przyjętych teorii, to wciąż tylko hipotezy. Świat i przyroda są wciąż wielką tajemnicą.

Nagroda Nobla, to zbyt wiele, tym bardziej za wiedzę – moim zdaniem – oczywistą. Niemniej jednak od początku uważałem teorię mówiącą o tym, że za zmiany klimatyczne odpowiada produkowany przez człowieka CO2 za błędną. Często śmiejąc się porównywałem tę teorię z tą, która łączy wiosenne narodziny dzieci z przylotem bocianów. W każdym razie uważam, że teoria mówiąca o tym, że to produkowany przez człowieka CO2 odpowiada za tzw. globalne ocieplenie wciąż jest tylko jedną z hipotez i do tego jedną z bardziej dyskusyjnych.

Teorię tę można podważyć z dwóch punktów widzenia. Po pierwsze łatwo wykazać, że ilość produkowanego przez człowieka CO2,, to tylko niewielki procent tego, który znajduje się w atmosferze. Ponadto twierdzenie, że tylko ten gaz (stanowiący zaledwie 0,04 % objętości atmosfery) odpowiada za tak zwany efekt cieplarniany w żaden sposób nie zostało udowodnione. Oczywiście odpowiada zań cała atmosfera, natomiast w jakiej mierze CO2, tego jeszcze nie zbadano i zbadać nie sposób. Jeśli nawet założymy, że ilość CO2 ma znaczenie decydujące, to łatwo policzyć, że nawet dwukrotny wzrost tego gazu w atmosferze przyniesie jego wzrost tylko do 0,08% jego w niej zawartości. Nie wspominając już o tym, że dwutlenek węgla wciąż w niej krąży. Jaka jest w tym ilość CO2 wytworzonego przez człowieka w wyniku jego działalności gospodarczej (bo przecież wzrasta również z powodu przyrostu demograficznego – w ciągu ostatnich stu lat prawie pięciokrotnie)? Niewielka w porównaniu z tą jaką dostarcza do atmosfery sama przyroda, właśnie w wyniku ocieplenia. Fakt wzrostu ilości CO2 w atmosferze podważać nie sposób. To przy dzisiejszej aparaturze badawczej jest mierzalne i łatwo udowodnić. Warto jednak zauważyć, że wzrost ten ma przebieg linearny, natomiast proces ocieplenia ma przebieg nielinearny.

Tu dotykam kolejnej kwestii. Hipotezy alternatywnej. Za zmiany klimatyczne odpowiada wulkanizm. Oczywiście nie same wulkany. Przyroda to bardzo złożony organizm. Wybuchy wulkanów zanieczyszczając stratosferę powodują krótkotrwałe ochłodzenia (czasami w razie większych erupcji, powyżej 5 VEI nawet kilkuletnie). W ten sposób maleje też okresowe ochłodzenie powierzchni wód mórz i oceanów. W czasie tego ochłodzenia wzrasta również powierzchnia lodowców. Te łączą się też z prądami oceanicznymi. Te przepływając pod nimi ochładzają się. Mówiąc inaczej, wulkanizm powinniśmy łączyć z prądami oceanicznymi i procesami lodowacenia (wzrostu lub topnienia lodowców).

 Dziwię się, że naukowcy nie potrafią połączyć z sobą kilku bardzo oczywistych faktów. W jednym z wcześniejszych artykułów na temat klimatu wykazałem, że tylko na przestrzeni ostatnich stu lat krótkie, okresowe ochłodzenia wiązały się ze wzmożonym wulkanizmem (takich było ok. dziesięciu). Wiedza o tym, że tzw. epoki lodowcowe następowały po erupcjach stratowulkanów jest dziś powszechna. Każdy może przeczytać o rocznych (do ok. 10C – 0,5), dwuletnich ochłodzeniach po ostatnich nieco większych erupcjach (np. St. Helen w USA).

Wiem, połączenie tego z lodowcami i prądami oceanicznymi wymaga już nieco większego wysiłku intelektualnego, ale przecież chyba nie aż tak wielkiego. Choć czasami mam wątpliwości. Czytam np. że Anomalia pogodowa La Nina wzmocniła się w ciągu ostatniego miesiąca. Według naukowców utrzyma się przez całą zimę 2021/22 i wpłynie na pogodę na półkuli północnej. Jest na to aż 90 proc. szans. Czy dzięki temu zima w Polsce będzie wyjątkowo mroźna?

Co znaczy anomalia pogodowa La Nina? Podczas El Niño wiatry wiejące nad południowym Pacyfikiem słabną lub zmieniają kierunek na zachodni a powierzchnia oceanu rozgrzewa. Gdy sytuacja odwraca się – wiatry przybierają na sile, a temperatury powierzchni wody spadają – mówimy, że występuje La Niña (czyli „dziewczynka”), gdy rosną mówimy, że występuje (El Niño (dosłownie „dzieciątko” płci męskiej) „grzeje”,.

La Nina, El Niño, to tradycyjne nazwy fenomenu. Anomalia pogodowa, fenomen – kolejna vis plastica, kolejne pozorne odpowiedzi. Nie anomalie, nie fenomeny ale zjawiska, które mają określone przyczyny i skutki.

Z jakiego powodu dochodzi do okresowych ochłodzeń lub okresowego nagrzania powierzchni oceanów?  Wpływają na to dwa czynniki. Zanieczyszczenie stratosfery w wyniku wulkanizmu (tylko wulkany są w stanie dostarczyć do  niej tlenki siarki i inne zanieczyszczenia mające wpływ na ograniczenie dostępu do Ziemi promieni słonecznych) i wielkość lodowców oraz ich układ w pobliżu Antarktydy lub pod Arktyką.

Jak pisałem już wielokrotnie i wciąż piszę. Przyroda, Świat jest wielkim organizmem. Wciąż pulsuje. Topniejące lodowce wpływają nie tylko na zmiany klimatyczne (proszę zwrócić uwagę, że odwracam tu zagadnienie. Zresztą to zmiany klimatyczne odpowiadają w znacznej mierze za wzrost w atmosferze CO2), ale również mają wpływ na wulkanizm. Uwolniona w wyniku ich topnienia woda powoduje wzrost poziomu wód mórz i oceanów, wzrost jej masy. Wody te z kolei naciskają na płyty tektoniczne powodując ich przesunięcia. Stąd trzęsienia ziemi i wzrost wulkanizmu, które pojawiają się zawsze w okresach ociepleń klimatycznych.

Na zakończenie tego artykułu wrócę tu do wypowiedzi wspomnianego na wstępie amerykańskiego „autorytetu”: naukowcy przyjrzeli się różnym czynnikom, takim jak gazy cieplarniane, energia słoneczna, cyrkulacja oceaniczna i aktywność wulkaniczna, kiedy zaczęli szukać wyjaśnień dla globalnego ocieplenia pod koniec XX wieku. – Tylko wynik emisji gazów cieplarnianych z paliw kopalnych i industrializacji były zgodne z ociepleniem, którego jesteśmy świadkami – powiedział Cook w rozmowie z DW.

Z jakiego powodu badacz ten pomija inne, choćby przytaczane przeze mnie informacje. Wiem, że stworzenie modelu ujmującego wskazane przeze mnie zależności jest bardzo trudne. Wymaga rozwoju takich nauk jak wulkanologia, glacjologia, wielu innych, ale zawsze lepsze to, niż odpowiedzi pozorne. Trudne, ale przecież nie niemożliwe. Mam nadzieję, że w końcu jakiś zespól naukowych podejmie się wykonania tych badań i wykazania tych zależności.

Mam też nadzieję, że tegoroczny chłodny rok, bardzo chłodna zima, nie skłoni tzw. naukowców do wprowadzania teorii nawrotu epoki lodowcowej (a takie, w związku ze spowodowanym okresowym zwiększeniem wulkanizmu w XX wieku, pojawiały się, co najmniej dwukrotnie).

Dwa ostatnie lata to ponownie okres wzmożonego wulkanizmu (wynik ocieplenia i topnienia lodowców). Na szczęście ocieplenie jest procesem stosunkowo powolnym i w związku z wulkanizmem nierównomiernym. Dziś lodowce zajmują już powierzchnię stosunkowo niewielką (w porównaniu do tych po wielkich epokach lodowcowych) i wzrost poziomu mórz będzie, w związku z kolejnymi erupcjami bardzo rozłożony w czasie, w każdym razie dłuższy niż prognozowany przez badaczy nie uwzględniających wpływu wulkanizmu. Wzrost poziomu wód mórz i oceanów będzie też znacznie mniejszy od podobnych wzrostów, do których dochodziło po wielkich epokach lodowcowych.

Ludzie są jednak wciąż bardzo zarozumiali. Tak jak w przypadku chorób zakaźnych wydawało nam się, że już wszystko wiemy, a wciąż jesteśmy wobec nich praktycznie bezradni (nie wiemy w jakim kierunku będą ewoluować wirusy i bakterie, nie wiemy też, czy nie pojawią się nowe), tak też długo jeszcze nie będziemy rozumieć wielu zachodzących w świecie zjawisk. Najważniejszym jest jednak, by umieć stawiać pytania, by odrzucać odpowiedzi pozorne. Inaczej mówiąc, by wciąż wątpić, ale też dążyć do zaspokojenia swej ciekawości.

Rozważania na temat zmian klimatycznych ma jeszcze jeden aspekt. Otóż opierając się na nie do końca udowodnionej hipotezie o wpływie produkowanego przez człowieka w procesie gospodarczym CO2 politycy wprowadzili tzw. opłaty klimatyczne. Ponownie podkreślam tu słowa w procesie gospodarczym, gdyż ilość CO2 w atmosferze wzrasta również w związku ze wzrostem liczby ludności i chodzi nie tylko o ludzi, ale też o konieczną do niego ilość produkowanego pożywienia roślinnego i zwierzęcego.

Wspomniane opłaty, kary klimatyczne, mają rzekomo przyczynić się do ograniczenia emisji dwutlenku węgla przez człowieka, a w gruncie rzeczy są tylko nieuzasadnionym podatkiem. Ponoszone nań przez firmy opłaty przerzucane są na konsumentów i uszczuplają wpływy przedsiębiorstw, utrudniają im inwestycje np. w nowe ekologiczne technologie. Kary, opłaty ponoszone za tzw. zakup pakietów klimatycznych bogacą tylko grupy spekulantów. Nie, kary nie są drogą do tego, by zmienić nasz świat na lepszy.

Powinniśmy inwestować w nowe proekologiczne technologie, sadzić lasy. Dbać o nasze środowisko i szukać odpowiednich rozwiązań na wypadek tego, że w przyszłości będziemy musieli żyć w klimacie nieco cieplejszym i być może bardziej wilgotnym. Już to robimy, lasy na Saharze, pustyni Gobi, ogromne programy zalesiania wprowadzane przez wiele państw. Poszukiwanie nowych źródeł energii, wodór…, uzdatnianie wody…

Możemy w przyszłość patrzeć w miarę optymistycznie. Człowiek jest w stanie zrobić bardzo wiele jeśli tylko odrzuci idee podboju, imperializmu… jeśli zadba o utrzymanie idei wolności, demokracji, poszanowania własności…. Jeśli nie będzie ulegać tak zwanym autorytetom i z wymienionych idei będzie korzystać nie tylko dla dobra własnego, ale i dla dobra innych (w tym świata zwierząt – naszych słabszych braci).

                                                                    Piotr Kotlarz

[Ponieważ zagadnienie tzw. globalnego ocieplenia i kar klimatycznych uważam za bardzo istotne, również z punktu widzenia naszego społeczeństwa (polskie przedsiębiorstwa są w związku z tymi karami mniej konkurencyjne w porównaniu z istniejącymi w krajach, które wcześniej dokonały transformacji swoich gospodarek), planuję na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku wydać książkę, która będzie zawierać artykuły na ten temat już publikowane w „WOBEC”. W związku z tym zwracam się do naszych Czytelników z prośbą o wsparcie tej inicjatywy w formie wpłaty darowizny na konto naszej Fundacji – Nr konta BNP Paribas SA  29 1750 0012 0000 0000 4089 6236

Darowizny w kwocie powyżej 25 złotych nagrodzimy egzemplarzem tej książki (kwota obejmuje już koszt wysyłki). W tym wypadku, prosimy o informację o takiej darowiźnie na adres Fundacji Kultury WOBEC – fundacjakulturywobec@onet.com.pl. Prosimy też o podanie w tej informacji adresu na jaki ma być przesłana książka.]

 

Obraz wyróżniający: Autorstwa Yosemite – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=65936