Godne święta w czasach staropolskich. Jak świętowano od Wigilii do Trzech Króli / Agnieszka Banaś

0
734
Szopka. Autorstwa LoMit – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=75260583
  Wzmiankowane w tytule artykułu Godne Święta to dawne określenie okresu od Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli, które utrzymywało się na dworach szlacheckich jeszcze
do końca XVIII w., a w wiejskich chałupach nawet do początku XX w. Słowo „godnie” wywodzi się tutaj od praktyki godzenia służby, bo 25 grudnia wygasały wszelkie umowy między pracownikami najemnymi, a pracodawcami i wznawiane były 26 grudnia na kolejny rok. 
    Od stuleci daty świąt były więc powiązane z wydarzeniami, cyklami upraw i astronomią. Człowiek żyjący w harmonii z przyrodą traktował ją jak naturalny kalendarz, gdyż już pogańskie plemiona wiązały religię z kultem przyrody. Z uroczystościami łączono obrzędy, wszelkie czynności, gesty czy nawet słowa utrwalone przez wieki, a stanowiące zewnętrzną oprawę świąt przekazywaną pokoleniowo. 
  Tak o to okres od Wigilii Bożego Narodzenia (24.12) do Święta Trzech Króli (6.01)jest do dnia dzisiejszego bogaty w pewne zwyczaje i obrzędy, a wiele z nich wpisanych jest na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Czas świąt Bożego Narodzenia to jednak przede wszystkim chwile  rodzinnych spotkań, odwiedzin krewnych i wręczania sobie prezentów. To czas kultywowania tradycji, które niestety przez zmianę stylu życia i komercję ludzi XXI w. powoli odchodzą w zapomnienie. Warto więc sobie przypomnieć jak w dawnej Polsce świętowano czas począwszy od Wigilii, aż do Trzech Króli. 

Staropolskiego świętowania początek…

   Adwent (łac. Adventus) to czas przygotowań do najważniejszego okresu w roku kościelnym, Narodzenia Pańskiego. To wspomniany cudowny czas oczekiwania, radość na przyjęcie dzieciątka. Wówczas zaprzestawano wszelkich zabaw i śpiewów, a prace w polu były uznawane za zakończone. W okresie Adwentu obchodzono także dni świętego Mikołaja (6 grudnia) i świętej Łucji (13 grudnia), umilając sobie nimi oczekiwanie na najważniejszy dzień w roku, Wigilię.

Wigilia 

   Wieczór zbliżenia, zadumy, miłości, odpuszczenia win i refleksji nad życiem, czyli Wigilia, 24 grudnia. Uważa się, że tylko w Polsce jest to najbardziej wzruszający dzień w całym roku kalendarzowym, obfity w tradycje i zwyczaje, które splatały ze sobą rodziny, choć z biegiem czasu były zmieniane na przestrzeni lat.  
  Wszystko co wykonywano w tym dniu, uznawano za wróżbę na nadchodzący rok dlatego dorośli starali się wykonywać prace płynnie, aby ich przyszłoroczna praca szła lekko. Dzieci z kolei musiały być usłużne i grzeczne. Dodatkowo w dniu Wigilii nie pożyczano żadnej rzeczy, aby nigdy w domu nic nie brakowało.  
   Przygotowywano izbę, aby w jej rogu ustawić krzyżyk, figurkę Matki Boskiej bądź  małą szopkę zwaną „betlejemską” Pan domu wnosił do domostwa snop zboża, zwany dziadem wigilijnym”. Wiązkę słomy rozścielano na podłodze, a siano umieszczano pod białym obrusem. 
  W wigilijny wieczór szczególne znaczenie od zawsze miała wigilijna wieczerza, która jest rodzajem daru, składanego sobie nawzajem. W całej Polsce tego dnia rodziny nadal przestrzegają określonych zachowań takich jak wstrzymywanie się od pokarmów (post), nakrycie stołu białym obrusem, wypatrywanie pierwszej gwiazdy czy przygotowanie wolnego miejsca przy stole. 
   W tym dniu, podczas wieczerzy, już w dobie staropolskiej rodziny dzieliły się szczególnym pokarmem, położonym na stole, na sianie przy świecy wigilijnej, opłatkiem (łac. oblatum) czyli darem ofiarnym, który pojawił się na ziemiach polskich w XV w. Wierzono, że osoba dzieląca się opłatkiem cały rok przechodzi z pełnym żołądkiem. Pozostałości z opłatka w dawnych czasach wrzucano najczęściej do studni bądź obchodzono z nim domostwo, aby dzięki jego mocy zapobiec w przyszłości pożarom.
  Jak wszyscy doskonale wiemy, Wigilia Bożego Narodzenia kończy Adwent, okres radosnego oczekiwania na narodziny boskiego syna. Nie zawsze jednak wieczerza, którą dawniej rozpoczynano uroczyste świętowanie, była bogata w znane nam potrawy, ale ludzie w dawnych wiekach byli już na tyle zaprawieni w trudach życia i na czas zbliżającej się katastrofy, klęski głodu czy epidemii choroby zakaźnej, że potrafili sobie poradzić z „głodnymi czasami”. Wówczas oszczędzano zgromadzone zapasy, stosowano się do porad medyków, ratowano pozostałości zbiorów, zbierano dostępne dary natury i zdobywano zwierzynę, z których to przygotowywano skromne, ale w miarę możliwości pożywne potrawy na czas świąteczny. Wskazówki dotyczące kulinarni doby staropolskiej (w tym czasu świątecznego) zawarte zostały w jednej ze znanych książek kucharskich Compendium Ferculorum autorstwa Stanisława Czerneckiego, kuchmistrza wojewody krakowskiego Aleksandra Lubomirskiego wydanej w 1682 r
  Jadłospis wigilijny był więc w dawnych wiekach bardzo dobrze przemyślany, bo uwzględniał on swoje właściwości zdrowotne, wspomniane płody rolne i leśne z całego roku. Z lasu były to najczęściej grzyby, orzechy (laskowe, włoskie) i miód, a z pól zboża (gryka, jęczmień, żyto, proso), mak, owoce i jarzyny. Podobnie było z mięsem i rybami, hodowanymi lub złowionymi w okolicznych wodach. Co zaskakujące, dawniej w kościele nie uznawano jednak nabiału jako postnej potrawy i nie występował podczas wieczerzy. 
  Najczęściej podczas staropolskiej Wigilii podawano barszcz z buraków, zupę grzybową, bigos (postny), groch lub fasolę, kluski pszenne z makiem, kisiel z owsa, kutię, rzepę, piernik i owoce czy orzechy. Co zamożniejsi mieli nawet 12 potraw rybnych na cześć 12 apostołów i 12 miesięcy. Podawano wtedy miedzy innymi karpia po polsku lub smażony, szczupaka po żydowsku, karasia w śmietanie i sandacza z jajkami. Należy jednak pamiętać, że dawniej na stołach w pałacach arystokracji dań było zazwyczaj 11, na stołach we dworach szlacheckich od 7 do 9, a na stołach w wiejskich chałupach – od 5 do 7. Wszystkie podane w domostwach potrawy należało skosztować, aby w nadchodzącym roku mieć dużo zdrowia i wiele przyjemności w codziennym życiu. Cała wieczerza przebiegała wówczas w dość poważnym nastroju, gdyż nikomu prócz gospodyni nie można było odejść od stołu. 
   Uświetnieniem Wigilii były bez wątpienia kolędy. W Polsce najstarszymi kolędami są te pochodzące z pierwszej połowy XV w. Jedna z nich zawarta jest w Kancjonale Jana z Przeworska z 1435 r. „Chrystus się nam narodził”. Inne są w tabulaturze Jana z Lublina oraz w rękopisie „Kancjonału staniąteckiego” pochodzącego z 1586 r. Kolędy dotyczyły przeważnie treści biblijnych. Warto dodać, że z XVI w. pochodzi jednak najstarsza ze śpiewanych do dziś kolęd „Anioł pasterzom mówił”, a perłą literatury ludowej jest bez wątpienia znana nam pastorałka „Jezus Malusieńki”.
  Po kolacji wigilijnej w kościołach o północy odprawiano uroczystą mszę św., zwaną Pasterką, upamiętniającą przybycie do Betlejem pasterzy, którzy jako pierwsi oddali hołd małemu Jezusowi. Ta tradycja została z resztą zachowana do dnia dzisiejszego. 

Pierwszy i drugi dzień świąt 

  Najstarszym znanym świadectwem obchodzenia okresu Bożego Narodzenia jest niepodważalnie wpis w kalendarzu świąt kościelnych pochodzący z 354 r. W początkowych wiekach chrześcijaństwa Boże Narodzenie obchodzone było bowiem w różnych terminach, wyznaczonych przez hipotetyczne daty narodzenia samego Jezusa. Ostatecznie jednak biskupi rzymscy zatwierdzili 25 grudnia jako datę święta upamiętniającego narodziny Jezusa Chrystusa.  
  W historii zapisano, że w tym dniu nie wolno było wykonywać innych prac poza obowiązkowym nakarmieniem bydła i nie wolno było się położyć, albowiem była to wróżba zapowiadająca legnięcie zbiorów zboża i lnu. Z resztą dzień ten obchodzono w dobie staropolskiej w atmosferze wielkiej powagi przestrzegając licznych zakazów.  Nie wolno bowiem było chodzić po wsi ani przyjmować w swoim domostwie gości, a wolny czas wypełnić spożywaniem swojskich pokarmów (wówczas chętnie bito świnie) oraz na śpiewaniu wspomnianych kolęd wyłącznie w gronie najbliższych. 
  26 grudnia, czyli w  Drugi Dzień Świąt, wspominano już do wieków  postać św. Szczepana, pierwszego męczennika, świętego katolickiego oraz apostoła Kościoła prawosławnego. Wymieniany jest w Modlitwie Eucharystycznej Kanonu rzymskiego. 
  Zgodnie z ludową tradycją, drugiego dnia Bożego Narodzenia odbywało się uroczyste święcenie owsa w kościele (na pamiątkę ukamieniowania św. Szczepana i zapewnienia sobie urodzaju w kolejnym roku). W dobie staropolskiej  do kościoła przynoszono więc owies, którym sypano w świątyni i obrzucano ówczesnego księdza oraz wiejskie dziewczęta, którym miało to zapewnić urodę i ogromne powodzenie. Ze świętem tym związane było również powiedzenie: „jaka pogoda w Szczepana panuje, taka na luty nam się szykuje”.
  Po spotkaniach rodzinnych i posiłku, wieczorem zaczynali po wsi i miastach chodzić przebierańcy z gwiazdą, szopką, z turoniem lub kobyłą, przedstawiający widowisko zwane „Herody”. Na terenie Podkarpacia szopki nazywano już wtedy „betlejemkami” przez wzgląd na najważniejszą scenę narodzenia Jezusa w Betlejem. Wówczas więc rozpoczynało się tradycyjne chodzenie po kolędzie. Wtedy też huczniej się bawiono i odbywały się kawalerskie zaloty. 

Trzech Króli 

  W święto Trzech Króli (6.01) już od wieków święcono w kościele kredę, kadzidło i złoto. Po przyjściu do domu poświęconą kredą pisano na drzwiach inicjały K+M+B  (Niech Chrystus błogosławi temu domowi) i aktualny rok, a kadzidło spalano. Warto pamiętać, że to święto, czyli Objawienie Pańskie, jest jednym z najstarszych zachowanych w tradycji chrześcijańskiej. 
Święto Trzech Króli celebrowano od III w. jako zakończenie cyklu uroczystości związanych z narodzinami Jezusa. W pierwszych stuleciach chrześcijaństwa w Polsce ową uroczystość obchodzono razem ze świętem Bożego Narodzenia i wówczas 6 stycznia był jednym wielkim świętem Objawienia Boga. Tradycję tę  zachowali do dnia dzisiejszego chrześcijanie obrządku wschodniego, czyli osoby prawosławne i grekokatolicy. Święto Bożego Narodzenia i uroczystość Objawienia Pańskiego jako już dwa odrębne święta (25 grudnia i 6 stycznia) ustanowiono jednak w drugiej połowie IV w.
   W chrześcijańskiej tradycji, to Trzej Mędrcy z Wschodu, znani nam jako Kacper, Melchior i Baltazar, podążali za Gwiazdą Betlejemską w kierunku miejsca narodzin boskiego dzieciątka, a których celem  było oddanie mu hołdu, uznanie jego boskiej natury i przekazanie darów w postaci złota, mirry i kadzidła. 
  Każdy z tych darów niósł za sobą znaczenie symboliczne. Złoto uznano za oznakę królewskiej godności, mirra była wówczas symbolem wypełnienia mesjańskich proroctw i  zapowiedzią śmierci Jezusa na krzyżu, a kadzidło symbolizowało godność kapłańską. Oddane przez mędrców pokłony i dary są tutaj bez wątpienia wyrazem wielkiej wiary w Chrystusa jako człowieka (mirra), Boga (kadzidło) oraz  króla (złoto). Z resztą w dawnej Polsce podczas mszy kładziono na ołtarzu przedmioty symbolizujące trzy dary, jakie to Jezus otrzymał od mędrców – złoto (najczęściej pierścionki, medaliki i dukaty),  mirrę (z żywicy świerkowej), kadzidło, kredę oraz wodę. Na pamiątkę chrztu w Jordanie księża święcili podarunki. Wówczas mogli oni zastosować je do swojego użytku albowiem okadzanie domu i zabudowań gospodarskich poświęconym kadzidłem miało mieszkańcom zapewniać ochronę przed nieszczęściami i chorobami zakaźnymi, poświęcenie złota chronić przed złymi mocami, a mirrę zastosować w celach leczniczych, a kredy używać do odczyniania złych uroków.
  W okresie staropolskim z tym świętem wiązano więc różne tradycje.  Był to między innymi dzień poczęstunków, odwiedzin oraz wręczania sobie drobnych darów. Upamiętniano tym czynem przybycie do Jezusa wspomnianych Trzech Królów, którzy ofiarowali mu jakże wartościowy dary. Wówczas, w dniu ich święta, polscy królowie obdarowywali swoich dworzan i czeladź dworską. Wzajemne upominki wymieniali także krewni z zamożnych rodzin. W każdym domu rozdawano dzieciom czerwone jabłka i orzechy, mające przynieść im ogromne rumieńce zdrowia oraz bardzo mocne zęby. Z resztą w tym dniu nikt nie był pomijany i obficie podawano jedzenie i jałmużnę.
  Wieczorem do domów przychodzili różni kolędnicy z gwiazdą, z szopką betlejemska, wystawiano wspomniane Herody, pojawiały się maszkary zwierzęce (głównie turoń, konik, koza) oraz chłopcy przebrani za Trzech Króli. Tak jak inni kolędnicy, składali oni gospodarzom życzenia i wypraszali datkiKolędników, którzy odwiedzali domy, hojnie goszczono, wręczając im pieczone bułki i pierogi, zwane szczodrakami. Nie bez powodu dawne święto Trzech Króli nazywano Dniem Szczodrym.
  Dzisiaj święto Trzech Króli to głównie ceremonia religijna, w trakcie której święci się kawałki kredy i mirrę (wonną żywicę) i wędruje ulicami miast i wsi kolorowymi orszakami. Co ciekawe, jeszcze nie tak dawno, głównie na południu Polski, zwłaszcza na wsi, w tym dniu ludzie święcili swoje najmniejsze ozdoby, jak biżuterię, wierząc, że poświęcone przyniosą one swoim posiadaczom wielkie szczęście, dobrobyt, szczęście w rodzinie i pomogą zachować zdrowie na cały rok.

Podsumowanie

  Okres Bożego Narodzenia to według teologów najważniejszy czas dla chrześcijan w roku. Wiele z tamtych tradycji, powszechnie znanych i stosowanych w miastach i na wsiach w dobie staropolskiej przetrwało w całości lub szczątkowo do XXI w., w zależności od regionu i świadomości polskich rodzin. Podstawą jednak tego jakże pięknego świątecznego czasu był i nadal jest fakt, że w wigilijny dzień należało i należy unikać wszelkich kłótni i zwad, bo dzień ten zapowiadał los bliskich na cały, nadchodzący rok. Nie bez powodu bowiem powtarzano od wieków, że  „jakiś we Wiliją, takiś cały rok” jak z resztą głosi staropolskie przysłowie.

Bibliografia:

Bockenheim K. (1999). Przy polskim stole. Wydawnictwo Dolnośląskie.
Gierała, Z. (2010). Cztery pory roku w obrzędach  podaniach ludowych. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.
Hryń – Kuśnierek, R. (2005). Polskie tradycje doroczne. Wydawnictwo Publicat S.A. 
Koper, S. (2019). Święta po polsku. Tradycje i skandale. Wydawnictwo FRONDA.
Ogrodowska, B. (1996). Święta polskie. Tradycja i obyczaj. Wydawnictwo Alfa.  
Ogrodowska, B. (2012). Tradycje polskiego stołu. Wydawnictwo MUZA. 
Praszak, A. (2021). O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świąt Bożego Narodzenia i Wielkiejnocy. Wydawnictwo PWN.
Szymanderska H. (2007). Kuchnia postna. Przepisy dawne i nowe. Wydawnictwo Świat Książki.
Turpin, J. (2007). Tradycje katolickie. Skarby stare i nowe. Tłum. T. Szafrański. Klub dla Ciebie. 

 

Agnieszka Banaś – absolwentka trzech kierunków na stopniu magisterskim – historii, filologii polskiej oraz turystyki i kultury śródziemnomorskiej WT. Redaktor działu historia nauki w czasopiśmie „Pharmacopola”, archiwistka w opolskiej Kurii Diecezjalnej, członkini Polskiego Towarzystwa Historyków, studentka opolskiej „orientalistyki chrześcijańskiej” Wydziału Teologicznego. Uczestniczka kilkudziesięciu konferencji oraz autorka ponad 80 publikacji z zakresu historii medycyny i literatury dawnej. Zainteresowania badawcze skupione wokół epidemii, medycyny, literatury XVI – XIX wieku, studentów Padwy, historii kobiet, literatury fantasy, śmierci w tekstach dawnych, orientalistyki chrześcijańskiejoraz hagiografii.