Gloria Bosman była kimś więcej niż południowoafrykańską wokalistką jazzową, była drogowskazem / Gwen Ansell

0
532

Gloria Bosman

(1973-2023)

 

 

Natychmiastową reakcją opinii publicznej na śmierć Glorii Bosman z powodu krótkiej choroby układu oddechowego 14 marca 2023 r. było zszokowane niedowierzanie. Wielokrotnie nagradzana południowoafrykańska wokalistka jazzowa, kompozytorka i pedagog miała zaledwie 50 lat.

Właśnie wydała nowy album, Live, jej pierwszy od kilkunastu lat, i była w przededniu trasy promocyjnej.

Popłynęły ciepłe wyrazy uznania od rodziny, przyjaciół i kolegów z branży, a także od całego pokolenia piosenkarzy, dla których – bezpośrednio i pośrednio – służyła jako mentorka i wzór do naśladowania.

Bosman była prekursorką w przeciwstawianiu się scenicznym stereotypom dotyczącym południowoafrykańskich wokalistek, ich lirycznej treści i stylu śpiewania. W swojej karierze nauczycielskiej wspierała nowe pokolenia, by podążały tym tropem.

Wczesna kariera

Bosman urodziła się w Mofolo, a wychowała w Pimville w township Soweto w Johannesburgu. Występ w dramacie muzycznym Market Theatre w 1993 roku przyniósł jej stypendium operowe na ówczesnym Pretoria Technikon (obecnie Tshwane University of Technology). Jej zdolności wokalne przyciągnęły uwagę nieżyjącej już południowoafrykańskiej wokalistki Sibongile Khumalo, która stała się jej wczesnym mentorem. Zanim ukończyła studia, zbierała już fanów jako artystka.

Jej osobowość sceniczna w tamtych czasach była skromna. Na kameralnych scenach, takich jak ta w maleńkim klubie Bassline w Johannesburgu, często występowała boso; od początku kwestionowała stereotyp wokalistek jako popowych diw definiowanych przez krzykliwe stroje i osobowość. Zamiast tego występowała przy minimalnej inscenizacji, sprawiając, że publiczność skupiała się na jej sile wokalnej, wyczuciu czasu i panowaniu nad materiałem. Była autorką lub współautorką wielu własnych piosenek; teksty prawie zawsze były jej autorstwa.

Bosman zawsze coverowała piosenki innych obok oryginalnego materiału. Nigdy nie były to tylko „covery”. To właśnie robią wokaliści jazzowi. W przypadku historycznych utworów z repertuaru południowoafrykańskiego, takich jak Ntyilo Ntyilo Alana Silinga czy Lizzy Alpheusa Nkosi, były one sposobem na uznanie i powrót do tradycji, która silnie wpłynęła na jej własny styl.

A woman on a dark stage plays the piano. She has gold decoration on her face and a bald head, looking serene.

Na gali Feather Awards 2020 Bosman odebrała nagrodę Simona Nkoli za wspieranie społeczności LGBTIQ+. Oupa Bopape/Gallo Images via Getty Images

Wybierała swoje piosenki, często, po prostu dlatego, że dały jej przestrzeń do rozciągania głosu i koncepcji w nowy i intrygujący sposób: „Piosenki, które sprawiały, że czułam się żywa”, śpiewała w Play Me the Love Songs. Jej techniczne zrozumienie pozwoliło jej wprowadzić zaskakujące faktury wokalne – świergot ptaków, kocie pomruki i inne – oraz ambitne, społecznie i osobiście świadome teksty do starych i nowych piosenek.

Pionier

W równym stopniu co częściej wymieniani w historii męscy instrumentaliści, Bosman grała kluczową rolę w pierwszej generacji muzyków nagrywających w południowoafrykańskiej wytwórni Sheer Sound, którzy zasygnalizowali powyzwoleńczy renesans oryginalnego południowoafrykańskiego jazzu.

Jej debiutancki album, Tranquility z 1999 roku, powstał w koprodukcji z pianistą Paulem Hanmerem i z udzialem gitarzystów Louisa Mhlangę i Lawrence’a Matshizę , reedmenów Steve’a Dyera i McCoya Mrubata , basisty Herbiego Tsoaeli i wielu innych – niemalże roll-call jazzowej generacji lat 90. Teksty utworów w języku Zimbabwe Shona, a także bardziej znane południowoafrykańskie, z podkładem kwartetu smyczkowego i Matshizą grającą na korze. Był panfrykański, nowatorski, a jednocześnie na tyle chwytliwy, że regularnie pojawiał się w radiach muzyki pop.

Następnie ukazało się pięć albumów: The Many Faces of Gloria Bosman (2001), Stop and Think (2002), Nature Dances (2003) Emzini (2006) i Letters from the Heart (2010). Na każdym z nich jej rola jako autora tekstów, aranżera i producenta rosła, a ona zawsze sięgała po nowe i ekscytujące nazwiska muzyczne, takie jak wschodzący basista Dalisu Ndlazi w programie Live.

Ponowne odnalezienie się na scenie

Kiedy miesiąc temu przeprowadziłem wywiad z Bosman na temat jej ostatniego albumu, wyjaśniła, że przerwa w nagraniach nie była związana jedynie z warunkami COVID, które ograniczały ją przez ostatnie dwa lata, ale z głębszymi zmianami w południowoafrykańskim przemyśle muzycznym.

Ponieważ fizyczne produkty, takie jak płyty CD, zostały wyparte przez muzykę cyfrową, niezależni muzycy coraz częściej sami ponoszą ciężar kosztów nagrywania, dystrybucji i marketingu:

Ale my pochodzimy z ery wytwórni płytowych. To wszystko stało się długim procesem odnajdywania się jako niezależny artysta i uczenia się, jak prowadzić swój biznes. To staje się trudne, gdy rachunek za nagranie jest twoim obowiązkiem, a ty musisz jeszcze utrzymać jedzenie na stole … Obserwowałem i uczyłem się od młodych; ich odwaga dodała mi skrzydeł.

Więcej niż wokalistka jazzowa

Bosman, zarówno biznesowa, jak i wokalna innowatorka, aby nie stracić środków do życia, zajmowała się także teatrem, kabaretem, pracą w korporacjach, nauczaniem i innymi rolami nie związanymi z muzyką, kiedy na scenie klubowej panowała susza. Poszerzała swe zainteresowania na różne gatunki, w tym muzykę afrykańską i gospel. Ale nie tylko zmiany strukturalne w branży stanowiły wyzwanie.

Choć Bosman zawsze uważała się za wokalistkę jazzową, to jednak termin ten określał terytorium, na którym można się poruszać, a nie które można wykluczyć. Stosowała więc swoją rozbudowaną technikę wokalną wszędzie tam, gdzie wydawało jej się to właściwe, co nie zawsze spełniało konwencjonalne oczekiwania organizatorów koncertów. Czasami musiała tłumić swoją kreatywność.

Podobnie jak wiele kobiet, nieustannie walczyła z bardzo zacofanymi wyobrażeniami na temat swojego wizerunku, odpowiadając na pełne insynuacji pytania podczas wywiadów. Kiedy stylista na sesję zdjęciową do albumu Emzini założył jej obcasy, jeden z nagłówków zwiastował nie nową muzykę – oznaczającą między innymi twórczo ważne ponowne połączenie z jej dalszą rodziną z prowincji Eastern Cape – ale „Gloria pokazuje nogi”.

Pokonywanie trudnych czasów

Wszystko to doprowadziło do trudnych ekonomicznie i emocjonalnie czasów. W swojej bluesowej kompozycji Uzowuzw’umoya zaśpiewała:

Byłem na górze, byłem na dole. Na mrozie, na deszczu. Wyszłabym na deszcz, żeby nikt nie widział moich łez.

Ale poradziła sobie. Bosman zawsze zaciekle broniła swojego życia osobistego; kiedy rozmawialiśmy podczas Nature Dances w 2003 roku, dała jasno do zrozumienia, że ​​nic nie jest ważniejsze niż ochrona jej wówczas młodej córki Boikarabelo przed tym, co odrzuciła jako „nonsens” dziennikarstwa showbiznesu. Na tym albumie jest potężna wersja God Bless the Child.

Z biegiem lat – być może wyostrzonych przez tę kamienną, korporacyjną publiczność – wyrosła na potężną, władczą, czasem zuchwałą prezencję sceniczną, w pełni widoczną na Live. Intencją jej ostatniego albumu było potwierdzenie tego. Ale także, jak sama mówi, „przypomnieć ludziom, jak wyjątkowe jest (po COVID) bycie częścią koncertu na żywo”.

Nabożeństwo żałobne Bosmana było pełne hołdów na temat tego, jak kierowała i wspierała innych. Jednym z jej najważniejszych wkładów było ciągłe stawianie – i odpowiadanie – na pytanie zawarte w tekście jej albumu Why Not z 2001 roku. „Jak odważny możesz być … kto tworzy zasady?” A także to tłumaczenie przysłowia z jej piosenki Remembering Thami Mnyele (artysta wizualny, który walczył z rządami białej mniejszości w apartheidzie) na jej debiutanckim albumie:

Ludzie mogą umrzeć, pozostawiając po sobie tylko wspomnienia, ale ich strata nie musi być daremna, ponieważ torują drogę do przodu dla żyjących.

Posłuchaj playlisty Glorii Bosman na blogu autorki.

Gloria Bosman była kimś więcej niż południowoafrykańską wokalistką jazzową, była drogowskazem