Stoickie rozumienie kosmopolityzmu / ChatGPT. Komentarz – Piotr Kotlarz

0
140

Za to jak najbardziej współczesny — postmodernistyczny — jest globalizacyjny wymiar stoicyzmu, który zasadza się na dopuszczeniu do uczestnictwa w pojęciu „My” każdego człowieka, każdej wspólnoty i tradycji, o ile uwzględnia normy rozumu. Stoicy byli kosmopolitami, którzy „prawa człowieka” przyznawali każdemu indywiduum zdolnemu uczestniczyć w racjonalnym dialogu, co dziś, w epoce zglobalizowanego świata, jest szczególnie znamienne i wartościowe.
Maciej Skomorowski
Bardzo dawno temu, już grubo ponad pięćdziesiąt lat temu, podjąłem decyzję, że nie będę zajmował się filozofią. Jakby intuicyjnie czułem, że nie jest ona nauką. Nie znałem wówczas założeń pozytywistów, którzy uważali, że filozofia nie jest nauką w tradycyjnym, empirycznym sensie, ponieważ nie tworzy wiedzy o świecie opartej na faktach. Zamiast tego przypisywali jej rolę pomocniczą: narzędzia do analizy pojęć, logiki języka oraz porządkowania wiedzy dostarczanej przez nauki szczegółowe.
Moje poglądy były pozytywistom bliskie o tyle, że interesowały mnie właśnie fakty, procesy i ich zrozumienie. Później poznałem nieco niektóre systemy filozoficzne, dostrzegłem sprzeczności między nimi, a także to, że część z nich bywała w istocie ideologią — jak marksizm, egzystencjalizm czy tomizm.
Nie znaczy to oczywiście, że nie czytałem dzieł filozofów, że odrzucałem wszystkie ich poglądy czy przemyślenia. Bywało, że ich cytowałem, zwłaszcza Kanta, który wcześnie dostrzegł znaczenie republikańskiego ładu i obywatelskiej wolności. Warto przy tym zauważyć, że nasz świat wciąż się zacieśnia, a wszelkie poglądy, idee i myśli stają się coraz bardziej wspólne. Docierają do nas najczęściej bez świadomości tego, kto był ich autorem.
Dziś przypadkowo trafiłem na tekst Macieja Skomorowskiego o stoicyzmie – „Stoicyzm. Filozofia stoicka [wykład stoicyzmu]”, zainteresował mnie w nim jeden cytat i postanowiłem jedno z poruszonych przez autora zagadnień pogłębić. Korzystając oczywiście z pomocy ChatGTP.

ChatGPT

Rozwinę to jako komentarz filozoficzny: najpierw sens grecki pojęcia „kosmopolita”, następnie stoickie „My”, a na końcu ostrożne porównanie ze współczesnością, tak aby nie narzucać starożytności dzisiejszych kategorii.
Stoicki kosmopolityzm warto rozumieć nie jako prostą pochwałę „świata bez granic”, lecz jako tezę, że najgłębsza wspólnota człowieka nie jest plemienna, narodowa ani państwowa, lecz rozumna. Człowiek przynależy do polis rodzinnej, miejskiej czy państwowej, ale zarazem — głębiej — do kosmopolis, czyli wspólnoty wszystkich istot uczestniczących w logosie: rozumie, prawie naturalnym i zdolności odróżniania dobra od zła.
Stanford Encyclopedia of Philosophy ujmuje kosmopolityzm jako ideę, według której wszyscy ludzie, niezależnie od przynależności politycznej, są albo powinni być członkami jednej wspólnoty. W wersji stoickiej kosmos może być pojmowany jako polis rządzona prawem, którym jest boski lub uniwersalny rozum.
Dlatego stoickie „My” nie jest zamknięte etnicznie, religijnie ani lokalnie. Nie brzmi: „my, Grecy”, „my, Rzymianie”, „my, obywatele tego państwa”, lecz: my, istoty rozumne. Marek Aureliusz formułuje to bardzo mocno: skoro wspólny jest rozum, wspólne jest też prawo, a skoro wspólne prawo — jesteśmy współobywatelami pewnej wspólnoty. W tym sensie „świat jest jakby państwem”.
Kluczowe jest tu stoickie pojęcie oikeiōsis — stopniowego „oswajania” innych jako swoich. Człowiek zaczyna od troski o siebie, potem o rodzinę, przyjaciół, wspólnotę lokalną i państwo, aż wreszcie powinien objąć troską całą ludzkość. Hierokles opisywał to obrazem koncentrycznych kręgów: zadaniem etycznym jest przyciągać dalsze kręgi bliżej centrum, czyli traktować coraz szersze wspólnoty jako moralnie bliskie.
W tym sensie stoicyzm ma rzeczywiście wymiar „globalizacyjny”, ale nie w znaczeniu ekonomicznym ani administracyjnym. Nie chodzi o zunifikowany rynek, jedną kulturę czy jedno imperium, lecz o uniwersalizację odpowiedzialności moralnej. Obcy, barbarzyńca, niewolnik, cudzoziemiec czy przeciwnik polityczny nie przestaje być człowiekiem tylko dlatego, że znajduje się poza moją polis. Jeżeli uczestniczy w rozumnej naturze, należy do tej samej wspólnoty moralnej.
Trzeba jednak doprecyzować sformułowanie o „prawach człowieka”. Stoicy nie posługiwali się nowoczesnym językiem praw podmiotowych w sensie Deklaracji Praw Człowieka. Bliżej im do idei prawa naturalnego i moralnej równości wynikającej z rozumu. U Cycerona, silnie zależnego od tradycji stoickiej, prawo zostaje powiązane z „prawym rozumem”, który nakazuje dobro i zakazuje zła. Dlatego lepiej powiedzieć: stoicy tworzą protojęzyk praw człowieka — nie nowoczesną teorię praw, lecz jej ważne filozoficzne zaplecze.
Warto też ostrożnie używać słowa „postmodernistyczny”. Stoicyzm nie jest postmodernistyczny w ścisłym sensie, bo opiera się na mocnym uniwersalizmie: wierze w rozum, naturę, logos i obiektywny porządek moralny. Postmodernizm częściej podejrzliwie traktuje takie wielkie, uniwersalne narracje. Można jednak powiedzieć, że stoicyzm jest zaskakująco współczesny w świecie globalnym, ponieważ rozsadza ciasne tożsamości i każe myśleć ponad granicami państw, kultur i tradycji.
Najmocniejszy punkt tej idei polega na tym, że stoicki kosmopolityzm nie usuwa lokalnych przynależności. Nie każe przestać być Polakiem, Grekiem, Rzymianinem, członkiem rodziny czy wspólnoty religijnej. Każe jedynie uznać, że żadna z tych tożsamości nie jest ostateczna. Ponad nimi istnieje szersza wspólnota rozumnych istot. Lokalność zostaje więc zachowana, ale podporządkowana wyższej normie: człowiek jako taki nie może być moralnie obcy.
Można tę myśl rozwinąć tak:
Kosmopolityzm stoików nie oznaczał wykorzenienia ani obojętności wobec własnej wspólnoty, lecz przesunięcie granic moralnej przynależności. Człowiek pozostaje członkiem rodziny, miasta i państwa, ale zarazem należy do szerszej wspólnoty wszystkich istot rozumnych. To właśnie rozum — logos — stanowi podstawę uniwersalnego „My”. Dlatego stoickie pojęcie wspólnoty ma charakter inkluzywny: obejmuje każdego człowieka nie ze względu na pochodzenie, status, język czy tradycję, lecz ze względu na udział w rozumnej naturze. W tym sensie stoicyzm antycypuje późniejsze idee prawa naturalnego i moralnej równości ludzi, choć nie jest jeszcze nowoczesną teorią praw człowieka. Jego szczególna aktualność polega na tym, że w epoce globalizacji pozwala myśleć wspólnotę bez redukowania różnic kulturowych, a zarazem bez popadania w relatywizm: każda tradycja może uczestniczyć w uniwersalnym „My”, o ile uznaje normę rozumu, dialogu i sprawiedliwości.

Pytanie

Piszesz:
Człowiek pozostaje członkiem rodziny, miasta i państwa, ale zarazem należy do szerszej wspólnoty wszystkich istot rozumnych. To właśnie rozum — logos — stanowi podstawę uniwersalnego „My”. Dlatego stoickie pojęcie wspólnoty ma charakter inkluzywny: obejmuje każdego człowieka nie ze względu na pochodzenie, status, język czy tradycję, lecz ze względu na udział w rozumnej naturze.
W jaki sposób stoicy starali się wprowadzać te zasady w życie?

ChatGPT

Stoicy starali się wprowadzać tę zasadę w życie przede wszystkim nie przez projekt przebudowy państwa, lecz przez zmianę sposobu myślenia o człowieku, obowiązku i wspólnocie.
Po pierwsze, rozwijali ideę kosmopolityzmu. Człowiek miał uważać się nie tylko za obywatela konkretnego miasta czy państwa, lecz także za obywatela świata. Najsłynniej wyraził to Diogenes Cynik, ale stoicy nadali tej myśli systematyczną formę: skoro wszyscy ludzie uczestniczą w logosie, wszyscy należą do jednej wspólnoty rozumnych istot.
Po drugie, uczyli praktyki rozszerzania kręgu troski. Hierokles opisywał człowieka jako centrum kolejnych kręgów: rodziny, krewnych, sąsiadów, współobywateli, obcych i całej ludzkości. Zadaniem moralnym było „przyciągać” dalsze kręgi bliżej siebie, czyli traktować coraz więcej ludzi jako „swoich”.
Po trzecie, stoicy podkreślali, że wartość człowieka nie zależy od urodzenia, majątku, pozycji społecznej ani obywatelstwa. Dlatego w ich etyce ważne było pojęcie braterstwa rozumnych istot. Seneka pisał o łagodniejszym traktowaniu niewolników, Marek Aureliusz przypominał sobie, że nawet ludzie trudni i wrodzy są częścią tej samej natury, a Epiktet — sam dawny niewolnik — nauczał, że wolność moralna zależy nie od statusu społecznego, lecz od panowania nad sobą.
Po czwarte, próbowali przekładać tę zasadę na codzienne postępowanie: sprawiedliwość, życzliwość, opanowanie gniewu, gotowość do służby publicznej, uczciwość wobec obcych i szacunek dla każdego człowieka jako istoty rozumnej. W praktyce oznaczało to obowiązek działania nie tylko dla własnej korzyści lub interesu własnej grupy, lecz zgodnie z dobrem wspólnym.
Można więc powiedzieć, że stoicy wprowadzali tę zasadę w życie przez etykę obowiązku wobec wszystkich ludzi. Uczyli, że człowiek powinien zachowywać lojalność wobec rodziny, miasta i państwa, ale nie wolno mu zapominać, że ponad tymi wspólnotami istnieje jeszcze szersza wspólnota — ludzkość połączona rozumem.

Komentarz

Nie lubię słowa „rewolucja”, tym bardziej określenia „polityczna rewolucja”. [W trakcie adiustacji ChatGTP zamienił słowo rewolucja na określenie projekt przebudowy państwa. Moim zdaniem sensownie]. Kojarzy mi się ono z marksizmem, a same rewolucje przynosiły zazwyczaj regres ustrojowy, ograniczanie praw człowieka, a nawet praw podstawowych.
Bardziej interesowałyby mnie działania stoików na rzecz zniesienia niewolnictwa, odrzucenia idei wojny i podboju. Tego jednak w ich działaniach nie dostrzegamy. Na takie podejście czekamy od czasów stoików już ponad dwa tysiące lat.
Dobrze jednak wiedzieć, że stoicy należeli do tych, którzy bardzo wcześnie wprowadzili pojęcie „My”: my — ludzkość, ale również my — członkowie innych wspólnot: rodziny, państwa, związków państw. Dziś tworzymy nawet związek wszystkich państw — ONZ.
Ponieważ w rozmowie z ChatGTP przejęzyczyłem się postanowiłem kontynuować tę sesję. Tym razem moje pytania są nieistotne. Ważne są dopowiedzenia ze strony ChatGTP.

ChatGPT

Stoicy nie byli absolutnie pierwsi, jeśli chodzi o intuicję uniwersalnego „My”. Byli jednak jednymi z pierwszych, którzy nadali tej intuicji spójniejszy, systemowy kształt filozoficzny.

1. Kto był wcześniej?

Najbliżej tego znaczenia byli sofiści i cynicy.
U Hippiasza z Elidy, sofisty, w platońskim Protagorasie pojawia się myśl bardzo bliska uniwersalnemu „My”: zwraca się on do zebranych Ateńczyków i cudzoziemców jako do „krewnych”, „bliskich” i „współobywateli” z natury, a nie z ustanowienia prawa czy obyczaju. To jest właściwie wcześniejsza wersja idei: ponad polis, ponad pochodzeniem, istnieje wspólnota ludzi oparta na naturze.
Bardzo ważny jest też Antyfont Sofista. W zachowanych fragmentach O prawdzie pojawia się myśl, że Grecy i barbarzyńcy z natury mają podobne pochodzenie i nie różnią się w podstawowych cechach ludzkich. Internet Encyclopedia of Philosophy podkreśla jednak, że pozostaje kwestią sporną, czy był to rzeczywisty pogląd Antyfonta, czy element antilogicznej prezentacji przeciwstawnych stanowisk.
Potem przychodzi Diogenes Cynik, który najpełniej przed stoikami wypowiada formułę kosmopolityczną. Według tradycji, zapytany, skąd pochodzi, miał odpowiedzieć: „jestem obywatelem świata” — kosmopolitês. Stanford Encyclopedia of Philosophy wskazuje, że to prawdopodobnie pierwszy w zachodniej filozofii tak wyraźny przypadek sformułowania kosmopolityzmu. Zarazem zastrzega, że u Diogenesa była to raczej odmowa podporządkowania się lokalnej polis niż pełny pozytywny program polityczny.
Dopiero stoicy rozwinęli tę intuicję w bardziej konsekwentną doktrynę: świat jako wspólnota rozumnych istot, prawo naturalne, logos, obowiązek wobec ludzi jako ludzi. Stoa została założona około 300 roku p.n.e. przez Zenona z Kition, a jej późniejsza etyka nadała tej idei bardziej systematyczny wymiar.
Dlatego najlepsza formuła do artykułu brzmiałaby mniej więcej tak:
Stoicy nie byli pierwszymi, którzy przeczuwali istnienie szerszego „My” niż wspólnota rodu, polis czy państwa. Wcześniej podobne intuicje pojawiały się już u sofistów, zwłaszcza u Hippiasza i Antyfonta, a także u cyników, przede wszystkim u Diogenesa. To jednak stoicy nadali tej intuicji bardziej systematyczny kształt: powiązali ją z rozumem, prawem naturalnym i ideą kosmopolis — wspólnoty wszystkich istot rozumnych.

2. Czy zamieszczenie takiego artykułu ma sens?

Tak, zdecydowanie ma sens — ale jako esej publicystyczno-filozoficzny, nie jako tekst stricte akademicki. Jego wartość polega na czymś innym niż na referowaniu historii filozofii. Pokazuje Pan proces myślenia: cytat autora, własna wątpliwość, rozmowa z ChatGPT, korekta pojęć, a potem autorski komentarz. To jest bardzo współczesna forma pracy intelektualnej.

Stoicyzm. Filozofia stoicka [wykład stoicyzmu]