Carlo Acutis (1991 – 2006) świętym millenialsów / Agnieszka Banaś

0
413

Grób Carlo Acutisa w kościele Matki Bożej Większej w Asyżu we Włoszech. Autorstwa Dobroš – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=127377421

                                                             Zawsze być blisko Jezusa.
                                                            Taki jest mój plan na życie – C. Acutis

 

Każdy z nas potrafiłby bez problemu wymienić osoby, które przez całe  życie żyły w zgodzie z boskimi przykazaniami. Jedną z nich był bez wątpienia nastoletni Włoch, Carlo Acutis (1991-2006), który mimo młodego wieku, a następnie poważnej choroby (białaczki), do końca życia pokładał całą ufność w Bogu. Jak sam mówił: „Cieszę się, że umieram, ponieważ przeżyłem życie, nie tracąc ani minuty na rzeczy, które nie podobają się Bogu”. Wielu może pomyśli co tak młody chłopak mógł wiedzieć o życiu i o wierze? Mimo, że żył krótko, gdyż zaledwie piętnaście lat, to od dziecięcych lat uczestniczył w codziennej Eucharystii i w cotygodniowej spowiedzi. Zaskoczeniem był dla jego bliskich fakt, że w wieku czterech lat bardzo gorliwie modlił się za zmarłego dziadka, a  już w wieku siedmiu lat wyraził pragnienie dobrowolnego przystąpienia do pierwszej komunii świętej.
Przez lata Acutis był typowym dzieckiem, a następnie nastolatkiem, który sporo podróżował  i wolne chwile spędzał z rówieśnikami. Dużo się uczył, ale nie czerpał z tej nauki korzyści wyłącznie dla siebie, chętnie pomagając w nauce przyjaciołom i młodym osobom. Najbardziej lubił informatykę stąd uważano go za jej wielkiego pasjonata i znawcę, wręcz geniusza, czego efektem było tworzenie przez niego stron internetowych dotyczących eucharystycznych cudów i katolickich świętych. Przez kilka lat udzielał się on również w swojej parafii jako wolontariusz podczas zbiórek. Starał się zarazić wiarą i spokojnym podejściem do życia. Wszyscy, którzy mieli z nim kontakt, byli oczarowani jego bezinteresownością, uczynnością, skromnością i pobożnością. Mówił o ludziach, że  każdy z nas rodzi się jako jedyny, niepowtarzalny oryginał, ale większość ludzi umiera jednak finalnie jako fotokopia, niewiele w rzeczywistości wnosząca do historii świata.
Niestety nie było mu dane za długo cieszyć się ziemskim życiem, które poświęcił wyłącznie nauce, modlitwie i pomocy bliźnim. Myślę, że Pan Bóg miał wobec niego inne plany. Chłopak z dnia na dzień, mając skończone piętnaście lat, poważnie zachorował. Nic nie zapowiadało nadejścia okrutnego wydarzenia w rodzinie Acutisów. Był zwyczajny wrzesień 2006 roku, czas wielu chorób infekcyjnych i  uważano, że Carla dopadła wtedy jedynie zwyczajna grypa, którą każdy z resztą z nas w swoim życiu nie raz przecież przechodził i wydawało się, że realnie nie stanowiła ona praktycznie żadnego zagrożenia życia.  Z biegiem czasu chłopiec zaczął skarżyć się na bóle w kościach, ale żył tak, jak zawsze. Chodził do szkoły, brał udział w zabawach, a w weekend udał się z bliskimi do Kościoła i na obiad do restauracji. Niestety wieczorem dostał gorączki i następnego dnia nie poszedł do szkoły. Leczono go antybiotykiem, choć Carlo wiedział, że to coś poważniejszego i oddał swoje cierpienie za papieża, Kościół i cały świat. Wierzył, że to pomoże mu dostać się bezpośrednio do Raju, aniżeli do Czyśćca. Niestety jego stan się pogarszał, chłopak nie był nawet samodzielnie wstać do łazienki. Wówczas zawieziono go do szpitala.
Na tydzień przed śmiercią wylądował w szpitalu z ciężkimi objawami, które mylnie brano za „niegroźną” grypę. Chorobą bowiem na jaką zapadł młody Włoch okazała się być białaczka, która zdążyła spustoszyć jego wycieńczony dolegliwościami organizm. Chłopak się nie załamał i godnie przyjmował każdy ból. Swojej matce powiedział przed odejściem, że mimo widma śmierci jest szczęśliwy, bo to co robił podobało się Bogu i bliskim. Sam przyznał, że „naszym celem powinna być wieczność, a nie doczesność. Wieczność jest naszą ojczyzną. Niebo czeka na nas od zawsze”. Całe życie ofiarował Ojcu Świętemu i kościołowi, prosząc o pochowanie w ukochanym Asyżu. Po jego odejściu bliscy byli bez wątpienia przekonani, że obcowali na ziemi z prawdziwym przyjacielem samego Boga.
Wraz z śmiercią młodziutkiego Acutisa zaczęły pojawiać się wkrótce sprawy dotyczące ozdrowień |za jego wstawiennictwem u ludzi na całym świecie. Tym sposobem zaczęto rozmyślać o jego beatyfikacji, która rozpoczęła się na poziomie diecezjalnym już w 2013 roku, a zakończyła się trzy lata później. Materiał, jaki zebrano na jego temat, dotarł do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w 2016 roku, aby dwa lata później papież Franciszek podpisał Dekret o heroiczności jego cnót. Wnikliwie z resztą badano przez prawie dwa lata cuda, które pojawiały się świecie, a były efektem wstawiennictwa do zmarłego przed laty Włocha. Dzięki potwierdzonym przez Kongregację dokumentom w lutym 2020 roku papież uznał go błogosławionego, a uroczystość temu poświęcona odbyła się w październiku tegoż roku w mocno ukochanym przez siebie za życia Asyżu, w którym to został on ostatecznie pochowany wedle swojej przedśmiertnej prośby.
Jakim sposobem dostąpił on w tak krótkim czasie beatyfikacji? Wydaje się bowiem na pierwszy rzut oka, że nie wyznaczał się w życiu niczym szczególnym. Lubił zabawę, książki, filmy czy gry komputerowe tak jak każdy nastolatek. Sława o nim i przekonanie o byciu świętym rozeszła się jednak dość szybko po jego odejściu, a do czego przyczyniło się również nierozłożone ciało, które mimo mijających lat trwało praktycznie w idealnym wręcz stanie. Przykładem cudownego ozdrowienia za jego wstawiennictwem jest chociażby historia kobiety, która tak samo jak Acutis zachorowała na ciężki nowotwór. Swoje prośby o polepszenie upadłego stanu zdrowia kierowała do młodego Włocha jeszcze na jego pogrzebie, gdzie jakiś czas potem została w cudowny sposób uzdrowiona z choroby nowotworowej. 
Innym przykładem „cudu” dokonanego po śmierci Włocha była matka modląca się o swoje dziecko, której to prośby modlitwy również zostały wysłuchane. Sprawa ta finalnie zaważyła na beatyfikacji Carla Acutisa. Dotyczyła ona losów młodego chłopca, który żył w Brazylii, a którego dopadła ciężka choroba trzustki, w świetle medycyny niewyleczalna i żadna pomoc lekarska nie była w stanie pomóc umierającemu nastolatkowi. Kapłan, który był zaprzyjaźniony z rodzicami chorego chłopca powiedział im o nowennie do Carlo Acutisa, wierząc, że im ona pomoże. Tym sposobem kolejne, ludzkie życie zostało uratowane. Dzięki wstawiennictwu do Acutisa chłopiec po kilku dniach dostał całkiem sporego apetytu, a po paru tygodniach jego trzustka była całkowicie zdrowa. Lekarze byli wówczas zdumieni gwałtowną poprawą jego stanu zdrowia, nie dowierzając w to co się wydarzyło. Dla ówczesnego środowiska medycznego ten przypadek nie był do wytłumaczenia w żaden znany im naukowy sposób. Wszyscy byli zgodni co do tego, że nastąpiło to wyłącznie dzięki boskiej interwencji i wstawiennictwu zmarłego przed laty Włocha.
Czy Acutis był w takim razie zwykłym, przeciętnym nastolatkiem za jakiego mógłby uważać go postronny człowiek? Zapewne tak. Wczytując się jednak w jego losy, aczkolwiek dość krótkie, ale intensywne, można wyciągnąć zgoła zupełnie inne wnioski. Mimo, że żył zaledwie kilkanaście lat, wiele wniósł do naszego świata. Swoim postępowaniem ukazał nam, że ważną część w życiu powinna zajmować Eucharystia, na jaką z resztą sam codziennie uczęszczał od siódmego roku życia. Powiedział też że:
“Im więcej Eucharystii przyjmujemy, tym bardziej stajemy się podobni do Jezusa. To nasz przedsmak Nieba na ziemi”. Nie należy się też obawiać śmierci, a dopóki człowiek żyje, cieszyć się każdym dniem na ziemi, postępując w zgodzie z boskimi i ludzkimi zasadami.
Dzisiaj Acutis uznany został za patrona informatyków, internetu oraz młodych ludzi, znany w świecie święty geek internetowy. W sieci do dnia dzisiejszego widnieje wystawa, którą sam zaprojektował i stworzył w wieku  zaledwie czternastu lat. Nadal obiega świat dając świadectwo, iż Eucharystia była dla Carla jego „autostradą do nieba”. W Kościele katolickim wspominany jest on 12 października, a w 2023 roku, zaledwie dwa lata temu, Carlo był nawet głównym patronem tamtejszych Światowych Dni Młodzieży. Jesienią 2025 roku Carlo Acutis zostanie wyniesiony na ołtarze jako święty pokolenia millenialsów dzięki naszemu nowemu papieżowi, Leonowi XIV.

 

Bibliografia: 

Salzano Acutis A. S., Rodari P. (2023). Tajemnica mojego syna. Dlaczego Carlo Acutis jest uznawany za świętego? Wydawnictwo Esprit. 

Gori N. (2010). Eucharystia. Moja autostrada do nieba: historia niezwykłego nastolatka. Wydawnictwo eSPe.

Gori N. (2021). Geniusz informatyki w niebie. Biografia błogosławionego Carla Acutisa. Wydawnictwo Bernardinum. 

Grossetete C. (2024). Młodzi święci. 15 niezwykłych historii życia: od Blandyny do Carla Acutisa. Wydawnictwo Jedność.

Jędrzyńska N. (2023). Carlo Acutis  błogosławiony. Boży influencer. Wydawnictwo Arystoteles. 

Kosloski P. (2023). Cyfrowy uczeń. Carlo Acutis i Eucharystia. Wydawnictwo PAX.

Kowalewski R. (2022). Modlitwy dla młodzieży z Carlo Acutisem. Wydawnictwo eSPe.

Prevaux C. W. (2023). Karol Acutis. Święty dla młodzieży. Wydawnictwo Jedność. 

Tempes K. (2023). Carlo Acutis. Opowieść o chłopcu, który pokochał Eucharystię. Wydawnictwo  eSPe.