Z nadzieją w Nowy Rok

0
187

Z nadzieją w Nowy Rok

Mija rok 2020,  rok, w który wchodziliśmy z wielkim optymizmem. Zrównoważony budżet, zapowiadane wielkie inwestycje.  Lekko hamująca gospodarka miała utrzymać przyzwoite tempo, a ekonomiści spodziewali się w 2020 r. wzrostu PKB średnio o 3,4 proc.

Optymizm prysł pod koniec lutego. Pandemia Covid 19. To zdanie poraziło społeczeństwa na całym świecie. Pierwsze informacje z Włoch były przerażające. Rząd Polski podjął, wzorem Chin, decyzję o ścisłej kwarantannie. Myślę, że słusznie. Chiny do dziś chroni ona przed rozprzestrzenianiem się tej choroby. Nasze społeczeństwa są jednak przyzwyczajone do znacznie większej swobody, wolności. Ponadto podział polityczny naszej części świata działania takie uniemożliwia. Inną drogę walki z wirusem wybierała Wielka Brytania, Szwecja, inną Włochy, Francja, Niemcy… Polska. Tu koordynacja jest znacznie trudniejsza niż w Chinach. Musimy ponadto brać pod uwagę bardzo zróżnicowany rynek gospodarczy…

Społeczeństwa wszystkich państw podjęły walkę z tym zagrożeniem. Chciałem napisać nowym… nie jest ono jednak nowe. Wiedzieliśmy o  nim lecz spychaliśmy do naszej podświadomości, gdzieś tam w gabinetach lekarze, specjaliści nad nim pracowali… Szerokie rzesze żyły jednak tak, jakby tego zagrożenia nie było.

Kończy się 2020 rok. Rok walki z Covid 19. Na szczęście, choroba ta choć bardzo groźna, trafiła w społeczeństwa w miarę zamożne, nie dotknięte klęską głodu, a w związku z tym w miarę odporne na jej przebieg. Odnosząc się na przykład do „hiszpanki” musimy zauważyć, że wówczas dotknęła ona społeczeństwa wyniszczone wojną. Podobnie było w przypadku poprzednich wielkich epidemii, które dotykały głównie najsłabszych, najbiedniejszych.

Koniec roku 2020 przynosi wielką nadzieję. Wiążemy ją ze szczepionką. Takie chronią nas już przed wieloma chorobami. Z czasem też zapewne i nasze społeczeństwa nabiorą większej tzw. „odporności stadnej”. To chyba druga z przyczyn, które wpływają na znacznie mniejszą liczbę zachorowań w Chinach niż w innych regionach Świata. Wiele niewiadomych. Nie tylko dla nas, którzy informacje o przebiegu tej pandemii czerpią tylko za pośrednictwem mediów, ale jak czytam i dla specjalistów z różnych dziedzin.

Walka z pandemią dotyczy nie tylko samej choroby, ale też i jej skutków gospodarczych, społecznych, w świecie kultury… w wielu innych sferach naszego życia.

Rządy naszych, demokratycznych społeczeństw podjęły wiele działań by, na ile to możliwe, ograniczyć rozprzestrzenianie się choroby, a z drugiej strony, zniwelować jej inne skutki. W Polsce przejawem tego były i są różnego rodzaju „tarcze”. Udało nam się nie dopuścić do znacznego wzrostu bezrobocia, mimo ogromnego kryzysu wciąż powstają nowe inwestycje. Mieszkam pod Gdańskiem. Tylko na odcinku niespełna dziesięciu kilometrów drogi do centrum obserwowałem w tym roku budowę Sol Mariny (kończąca się budowa dziesięciu apartamentowców), czterech dużych hal (myślę, że to jakieś centra logistyczne), w samym Gdańsku ukończono budowę kompleksu budynków przy ul Rajskiej, Wałowej… trwają prace przy zabudowie Wyspy Spichrzów. Czytam o ogromnej inwestycji, o powstawaniu Centrum Informatycznego przy Politechnice Gdańskiej. To wszystko w tym roku. Czasie kryzysu. Przecież inwestycje te to również nowe miejsca pracy. Setki, a może nawet tysiące. Takich inwestycji w Polsce zapewne jest wiele, bardzo wiele.

Nie mam zamiaru w tym krótkim noworocznym felietonie pisać o wszystkim. Chcę tylko pokazać, że nie stajemy – my, jako społeczeństwa, jak i ci, którzy nimi kierują – wobec kolejnej pandemii w bezradności. Wydaje się, że potrafimy zarówno jej, jak i jej skutkom, przeciwdziałać. Wydaje się, że już w przyszłym roku uda nam się ten kryzys pokonać.

Nadzieją na to jest szczepionka, podejmowane działania w zakresie służby zdrowia (w tym znaczny wzrost nakładów i zezwolenie na zatrudnianie lekarzy zagranicznych). Nadzieje możemy wiązać z już podjętymi i planowanymi inwestycjami. Takie możemy też wiązać z rozwijającymi się w świecie nowymi technologiami.

Wiem, wielu jest trudno, bardzo trudno. Zwłaszcza tym w sferze usług. Pracownikom i ajentom zakładów gastronomicznych, kawiarni, restauracji, hoteli… właścicielom i pracowników  stoków narciarskich… wielu, wielu innym. Powinniśmy wspierać i domagać się tego, by nasze władze państwowe udzielili im pomocy, by mogli dla naszego wspólnego dobra przetrwać. Mam nadzieję, że tak będzie… myślę też, że nasze państwo na to stać.

Solidarność, słowo, które stało się naszym symbolem, stała się nie tylko hasłem, staje się już dziś naszą narodową cechą. Widać to we włączaniu się naszego społeczeństwa w różne akcje charytatywne, widać to w działaniach naszego rządu (w imieniu naszego społeczeństwa i za nasze środki) na rzecz innych społeczeństw. Pomoc medyczna Włochom, nawet USA, pomoc w innych formach społeczeństwom wielu państw.

Wzrost współpracy międzynarodowej, rozwój wiedzy. Nieustanny, nawet w czasach tak wielkiego kryzysu jakim jest pandemia, wzrost gospodarczy, postęp technologiczny i rozwój nauki… Myślę, że mimo kryzysu możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Kryzysy dotykają i dotykały ludzi zawsze. Ważne, by umieć im przeciwdziałać, by po nich się podnieść. Czasami nawet stając się silniejszym.

  W związku z nadchodzącym Nowym Rokiem życzę w imieniu Redakcji Miesięcznika „WOBEC” wszystkim naszym Czytelnikom, wszystkim Polakom oraz społeczności całego Świata wszystkiego najlepszego. Oby przyszły rok był znacznie lepszy od obecnego, obyśmy mogli dalej realizować nasze plany w zdrowiu i poczuciu bezpieczeństwa. Oby naszym działaniom przyświecały idee solidarności i uczucie empatii. 

                                                                       Piotr Kotlarz

Mickiewicz Adam

Nowy Rok

Skonał rok stary; z jego popiołów wykwita
Feniks nowy, już skrzydła roztacza na niebie;
Świat go cały nadzieją i życzeniem wita.
Czegoż w tym nowym roku żądać mam dla siebie?

Może chwilek wesołych? – Znam te błyskawice;
Kiedy niebo otworzą i ziemię ozłocą,
Czekamy wniebowzięcia: aż nasze źrenice
Grubszą niżeli pierwej zasępią się nocą.

Może kochania? – Znam tę gorączkę młodości;
W platońskie wznosi sfery, przed rajskie obrazy.
Aż silnych i wesołych strąci w ból i mdłości,
Z siódmego nieba w stepy między zimne głazy.

Chorowałem, marzyłem, latałem i spadam;
Marzyłem boską różę, bliski jej zerwania
Zbudziłem się, sen zniknął, róży nie posiadam,
Kolce w piersiach zostały. – Nie żądam kochania.

Może przyjaźni? – Któż by nie pragnął przyjaźni!
Z bogiń, które na ziemi młodość umie tworzyć,
Wszakże tę najpiękniejszą córkę wyobraźni
Najpierwszą zwykła rodzić i ostatnią morzyć.

O! przyjaciele, jakże jesteście szczęśliwi!
Jako w palmie Armidy wszyscy żyjąc społem,
Jedna zaklęta dusza całe drzewo żywi,
Choć każdy listek zda się oddzielnym żywiołem:

Ale kiedy po drzewie grad burzliwy chłośnie
Lub je żądło owadów jadowitych drażni,
Jakże każda gałązka dręczy się nieznośnie
Za siebie i za drugie! – Nie żądam przyjaźni.

I czegoż więc w tym nowym roku będę żądał?
Samotnego ustronia, dębowej pościeli,
Skąd bym już ani blasku słońca nie oglądał,
Ni śmiechu nieprzyjaciół, ni łez przyjacieli.

Tam do końca, a nawet i po końcu świata,
Chciałbym we śnie, z którego nic mię nie obudzi.
Marzyć, jakem przemarzył moje młode lata:
Kochać świat, sprzyjać światu – z daleka od ludzi.

Pisałem w więzieniu r 1823. ostatniego dnia.