Wybory zakończone, czy zwycięzcy rzeczywiście mają powody do radości? / Piotr Kotlarz

0
253

Sala Posiedzeń w Sejmie.

[Nasze pismo stara się nie włączać do polityki. Niemniej jednak, wybory parlamentarne są na tyle ważne, że postanowiłem poświęcić ich wynikom choć krótki komentarz. Tym bardziej, że w obecnych wyborach wzięło udział ponad 70% naszego społeczeństwa. Moje wnioski nie są zbyt optymistyczne…, ale czy mogą być inne?]

Wyniki sondażowe exit poll wskazują, że wybory parlamentarne 2023 roku wygrał PiS (36,8%), ale to opozycja (KO, Trzecia Droga i Lewica) ma większe szanse na utworzenie przyszłego rządu (może uzyskać w Sejmie ponad 350 miejsc).
Media zagraniczne, a i wielu krajowych komentatorów i dziennikarzy określa PiS mianem partii populistycznej. Rzeczywiście partia ta dążąc do zdobycia głosów wyborców rozwinęła do niespotykanych wcześniej w Polsce rozmiarów programy socjalne. Ich koszt, w mojej ocenie, jest tak wielki, że wręcz grozi znacznym wzrostem zadłużenia naszego kraju.
W związku z obecną kampanią wyborczą liderzy PiS postanowili zagrać va banque. Wybory można przecież zawsze przegrać, ale kadencja sejmu trwa tylko cztery lata. Biorąc to pod uwagę i licząc się z ewentualną przegraną liderzy PiS swoje „prezenty” rozdali jeszcze w tej kadencji. Podniesiono ustawowo program 500+ o 300 zł oraz zapewniono ustawą tzw. czternastki dla emerytów. Wydatki te są tak ogromne, że nie wiem, gdzie kolejne rządy znajdą środki na to, by realizować swoje wyborcze obietnice. 
Przy tak rozbudowanym programie socjalnym PiS-u wszystkie partie musiały stać się partiami populistycznymi, włączyły się w licytacje wyborcze.
Nie zrezygnowało z kolejnych Prawo i Sprawiedliwość, które złożyło obietnice, które według ekspertów FOR wycenić można na 157 mld zł. Daje to czwarte miejsce wśród sześciu ogólnopolskich komitetów. Wśród najkosztowniejszych wymienić trzeba rozbudowę armii (45 mld zł) oraz Program Inwestycji i Fundusz Inwestycji Lokalnych (46 mld zł). Pozostałe obietnice nie są aż tak kosztowne, ale jest ich sporo, dlatego ich koszt szacowany jest na dodatkowe 67 mld zł. W tej kwocie mieści się np. przedłużenie tarczy antyinflacyjnej (9,8 mld zł) czy program Przyjazne osiedle (5 mld zł).
Otwarcie worka z prezentami zaproponowała też Koalicja Obywatelska. Najwięcej kosztować ma podwojenie kwoty wolnej od podatku – z 30 do 60 tys. zł rocznie. Oznaczałoby to uszczuplenie budżetu o 43,8 mld zł. Warto przypomnieć, że wraz z wprowadzeniem Polskiego Ładu Polacy odprowadzają jeszcze jedną daninę – składkę zdrowotną. Wcześniej była niemal w całości odliczana od podatku. Po zmianach odliczyć jej już nie można, a 9 proc. potrącane jest zarówno w przypadku osób pracujących na etacie, jak i emerytów. Mniej kosztownych propozycji jest całkiem sporo. Jednymi z najbardziej medialnych są obietnice podwyżek dla sfery budżetowej. Pensje mają tu wzrosnąć o 20 proc., co ma uszczuplić budżet o blisko 10 mld zł. Przy czym nauczyciele zostali w szczególny sposób wyróżnieni – mają otrzymać 30 proc. podwyżki. Kosztowne byłoby też wprowadzenie dopłat w wysokości 600 zł do czynszu (7,9 mld zł) i obniżenie VAT dla branży beauty (7,2 mld zł). Koalicja Obywatelska chce też zniesienia podatku od zysków kapitałowych, znanego jako podatek Belki. Zwolnione miałyby być oszczędności do 100 tys. zł.
Lewica złożyła obietnice wyborcze wyceniane na 216 mld zł. Zajęła tym samym drugie miejsce na podium w rankingu kosztów składanych przez sześć ogólnopolskich komitetów. Dużo, bo 112,2 mld zł ma kosztować przeznaczenie 8 proc PKB na służbę zdrowia. 63,8 mld zł pochłonąć ma z kolei przekazywanie 25 proc. PKB na inwestycje w roku 2028. Wśród propozycji nośnych medialnie wymienić trzeba skrócenie tygodnia pracy. Ma następować etapami, najpierw do przepracowania będzie o 2 godziny mniej, potem o 5. Docelowo tydzień pracy ma liczyć 35 godzin – nie 40 jak obecnie. Wydłużeniu ma natomiast ulec urlop – jego długość ma wynieść 35 dni. Lewica chce też skończyć z pomniejszaniem wynagrodzenia dla osób przebywających na zwolnieniu lekarskim. Dziś ich pensja jest zmniejszana o 20 proc. Kosztowne dla budżetu będą też projekty takie jak 1000 zł dla studentów (szacowany koszt to 11 mld zł), czy zmiany w rentach (również 11 mld zł).
Trzecia Droga złożyła propozycje wyceniane na 126,4 mld zł. Daje to piąte miejsce w rankingu. Najkosztowniejsze ma być przeznaczanie 6 proc. PKB na służbę zdrowia (46,5 mld zł) oraz 6 proc. PKB na oświatę (30,2 mld zł)1.
Analiza dotychczasowych działań PiS- u i składanych przez różne komitety wyborcze obietnic wskazuje na ogromną przebiegłość liderów rządzącej dotąd partii. Nowa koalicja stanie bowiem przed wyzwaniem nie do zrealizowania. Nie będzie mogła cofnąć już nie tylko obiecanych, ale też zapewnionych ustawowo świadczeń (800+ i czternastek), nie znajdzie więc dodatkowych środków na realizację swych obietnic, tym bardziej, że np. obiecany przez PiS wzrost wydatków na armię jest konieczny i odejście od tego programu w czasie toczącej się wojny w Ukrainie może być wręcz potraktowane jako zdrada polskich interesów.
Cóż, może się mylę, może w budżecie są jeszcze środki na podwyżki dla sfery budżetowej (o 20%), a zwłaszcza nauczycieli (30%)? Ale jeśli nawet, to czy taki napływ dodatkowych pieniędzy (800+, czternastki i wspomniane wzrosty wynagrodzeń oraz waloryzacja emerytur) nie wpłynie na wzrost inflacji?
Nie jestem ekonomistą, wspierałem też projekty socjalne PiS, uważając, że nasze społeczeństwo powinno w tej sferze równać do wysokorozwiniętych państw świata. Myślę jednak, że w obecnej kampanii niektórym politykom zabrakło wyobraźni. Schowano Balcerowicza i innych skrajnych liberałów, ale jeśli jednak ktoś sądzi, że nauczyciele i urzędnicy zapomną o udzielonych im obietnicach, to – moim zdaniem – bardzo się myli. Obietnice lewicy są na tyle abstrakcyjne i jej wpływy zbyt małe, by z tytułu ich niedotrzymania poniosła dalsze straty. Zresztą jej wynik i tak jest mizerny. Cóż tzw. lewica oddała kwestie socjalne i rozwoju gospodarki politykom PiS, jak więc chcą odzyskać wyborców?
Pozostaje pytanie, kiedy wyborcy KO, Trzeciej drogi i Lewicy zaczną domagać się od liderów partii, na które głosowali, spełnienia ich obietnic? Czy wyborcom tym wystarczą igrzyska i ściganie polityków PiS?
Zwycięzcom obecnych wyborów gratuluję. Przyszłym rządzącym jednak nie zazdroszczę, staną przed wyzwaniami nie do zrealizowania…
                                   Piotr Kotlarz

1 Robert Kędzierski, Kto da więcej? Ostatnie podsumowanie propozycji partii przed ciszą wyborczą, https://www.money.pl/gospodarka/kto-da-wiecej-ostatnie-podsumowanie-propozycji-partii-przed-cisza-wyborcza-6951733316426688a.html