Wiersze / Paweł Lewandowski

0
16

***

ktoś przedziera się
przez zasłony krzewów
ostatnie
które rosną z przyzwyczajenia

wśród kolców
owocuje
śmiertelna przepowiednia

wyznacza na nowo datę  otwartego świata

wszelkie stworzenia nie stawiają już warunków
a ludzie wciąż nie żyją w zgodzie

idzie bezmyślnym krokiem
nie ma w pobliżu nikogo
kto zasługuje
na uwzględnienie
czy potępienie

droga minęła
jej koniec z każdą kolejną minutą

prowadzi ciszę na łańcuchu

wiatr i zamieć pochłonęły to co wartościowe
co da się sprzedać

albo zjeść

                           Paweł Lewandowski, 10/01/2026

 

On zawsze był sam

jego dziadek i ojciec byli sami
rzuceni z wysokości na wiatr
pchnięci w ramiona pracy

zagubiony los
w którym są tylko zabawki
zasłonięte żaluzje
żeby nikt nie patrzył

traumy rodzą w nas dorosłość
wiążą pętlę na szyi
jej długość
to chwila

tak długo jak stoisz na krześle
tak długo nie utoniesz
wezbrana woda zalewa każdy element życia

gdy go tak bardzo potrzebujesz

tworząc kolejne lata
następne pokolenia

nie zapomnij
wejść do pokoju
wpuścić trochę światła

                          Paweł Lewandowski, 01/01/2026

 

Rowerek

w sumie niedawno jadłem pączka na kolanach prababci
jeździłem trójkołowym rowerem

z sosnowego patyka dziadek wyrzeźbił pistolet

pierwsza klasa
druga
trzecia

a od dorosłości
picia
ślubu i rozwodu

po zapaść

góra w której mieszkałem
przerodziła się w dolinę

od tak wielu dni
lat

wygodnie lecz smutno
gdzie ciepło wytwarza gęstą atmosferę

mimo to próbuję przypomnieć sobie
tego pączka
rowerek
pistolet

bo zawsze będą ze mną

na pohybel dorosłości
wyjątkowo przereklamowanej

                        Paweł Lewandowski, 15/02/2026

 

***

pada śnieg i deszcz
jak słowa co same cisną się do ust

mam ochotę kogoś
zwyzywać
przewrócić

nie puścić w kolejce po bułki i kondomy
jednocześnie czytać i być oczytanym

mam wysokie ciśnienie
i dziś wszystko w poważaniu
powiązaniu
z tym organem co również puszcza bąka

wejdź mi w drogę

co najwyżej wyżyje się
trochę huknę
powarczę
pod nosem albo na głos

może jestem wariatem?

                     Paweł Lewandowski, 13/02/2026

 

Pamiętam każdą rocznicę

naprawdę chciałabyś żyć wiecznie?
wiem odejść

to przecież takie
pospolite
ciężkie
słowa

jak kości rzucone przez wiatr

lepiej byłoby wylosować prostą drogę
na końcu której jest wieczność

nie śmierć
nie śmierć we dwoje

lepiej byłoby słuchać wciąż wszystkich piosenek
które najlepiej brzmiały na żywo
mimo że puszczone z głośnika komputera

lepiej byłoby kłócić się w nieskończoność
i pogodzić

lepiej byłoby
płakać w tym samym momencie
miejscu

ze wzruszeni czy bezsilności

lepiej
żyć wiecznie

choć to takie trudne

                             Paweł Lewandowski, 10/02/2026

 

Żmija

zjadam
smakujesz miłością
obezwładniasz

przestaję czuć cokolwiek
nic mnie nie interesuje

trawiąc pokarm
robię się senny
zatrzymany w nieskończoności

tracę kolejne wcielenie
coraz bardziej się wykańczając

budzę się
kąsam
nienawidzę siebie i każdego z osobna
kto mi przeszkadza znów zjeść

cykl
trwa
dni
tygodnie
lata

lecz muszę go przerwać
definitywnie zatrzymać

mam przecież otwarte ramiona
możliwości

aby kochać i być kochanym

                          Paweł Lewandowski, 09/02/2026

 

Paweł Lewandowski – urodzony w 1990 r. Całe życie związany z Olsztynem. Uczestnik wielu slamów poetyckich oraz Olsztyńskiego Klubu Literackiego. Publikowany parokrotnie w czasopismach literackich m.in. VariArt.
Poezję tworzy, nieprzerwanie od czasów licealnych, tj. blisko osiemnaście lat.
Prywatnie, tata 8-letniego Cezarego.